Czy przysługuje mi prawo do e-booka

  • Autor wątku Autor wątku Davida
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Cała umowa jest w temacie w poście nr 1. Tę umowę podpisałam (1 egzemplarz dla mnie, 1 dla wydawcy).
 
Opracowanie redakcyjne nie czyni Wydawcy współtwórcą. W razie dalszego korzystania przez nich z Twojego utworu występuj z roszczeniami, poinformuj o odpowiedzialności karnej. Pamiętaj o obowiązującym Ciebie dwuletnim okresie karencji.
 
Przepraszam, nie mogłam już edytować, więc daję pod postem. Co do "Pamiętaj o obowiązującym Ciebie dwuletnim okresie karencji. ", to zostało spełnione. Złożyłam wydawcy taką propozycję (po konsultacji z prawnikiem, ktory poprawił mi pismo):

Działając na podstawie art. 56 ust. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, mając na uwadze fakt, iż w ciągu dwóch lat od wypowiedzenia umowy zamierzam przystąpić do korzystania z mojego utworu, wyznaczam Zamawiającemu termin dwóch tygodni na podjęcie decyzji co do dalszego korzystania z utworu „X” od chwili odebrania przez Zamawiającego niniejszego listu. Korzystanie to miałoby miejsce na następujących warunkach:
- co dwa miesiące płacenie Autorowi wynagrodzenia 10% od ceny każdej sprzedanej książki „X”;
- co dwa miesiące przysyłanie wiarygodnych skanów statystyk sprzedaży z księgarń i portali internetowych, oraz wszelkich innych dróg sprzedażowych „X”, na adres fizyczny bądź internetowy [mail] Autora;

W związku z treścią przepisu art. 56 ust 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, po tym terminie zastrzegam sobie prawo do ponownego wykorzystania utworu „X” u innego wydawcy.

Wydawca spóźnił się więc z odpowiedzią (post #19). Czyli rozumiem przez to, że mogę tekst wysyłać do innego wydawcy, ale jako mój "goły" plik (bez redakcji tego feralnego wydawcy z tematu).
 
Odświeżam po pół roku. Byłam zajęta innym projektem, więc sprawę na razie zostawiłam. Ale niebawem będę szukać wydawcy dla drugiego tomu powieści, gdzie problem z pierwszym opisałam wyżej. Jeśli nie będę mieć pełni praw do całej trylogii, to nikt nie będzie chciał mnie wydać, a nie chcę wydawać jako self czy vanity. Także nie chcę czekać 6 lat aż umowa wygaśnie, bo rynek się zmienia i po tym czasie nikt już nie będzie tekstami zainteresowany, no i będą nieaktualne. Na początku miesiąca rozmawiałam z prawnikiem na żywo i powiedział mi co innego - że nie mam praw do tomu pierwszego, bo w feedbacku z wydawnictwa (tym liście z 29.11.2018 ) nie ma ani słowa o tym, czy wypowiadają mi umowę. Wydawca napisał jedynie swoje pretensje. Jedyne co mogę zrobić, to założyć sprawę sądową. A mnie na to nie stać, zwłaszcza że siedziba wydawcy jest 500 km od mojego miejsca zamieszkania i trzeba by było dojeżdżać i pewnie zamawiać tam hotel. Nie wiem już, co mam robić. Czy może ten prawnik się mylił (podkreślał, że jego specjalizacja to spory rodzinne) i mogę swobodnie wysyłać pełną trylogię, do kogo chcę? Przepraszam, że pytam ponownie, ale chcę mieć pewność i nie wpakować się w kary pieniężne.
 
Ok. Przeczytałam raz jeszcze temat dokładnie. Chciałabym go już zakończyć. Nie rozumiem jedynie tego: "Pamiętaj o obowiązującym Ciebie dwuletnim okresie karencji. ".

Chodzi o to, że mam odczekać do października 2020 (bo 31.10.2018 wydawca odebrał mój list z ofertą), zanim zacznę wysyłać tekst gdzie indziej? Chodzi o to, że przez te 2 lata wydawca może zmienić zdanie i odpowiedzieć na ofertę?
 
Davida napisał:
... Chodzi o to, że mam odczekać do października 2020 (bo 31.10.2018 wydawca odebrał mój list z ofertą), zanim zacznę wysyłać tekst gdzie indziej? ...
Który Wydawca i o jaka ofertę chodzi? Przecięż przepis prawny jest jasny i przejrzysty.
 
Chodzi o tego wydawcę, o którym jest cały temat, któremu wypowiedziałam umowę.

Chodzi o ofertę z posta z 29-11-2018, 18:15.

Dla mnie przepis prawny jest niejasny, jako dla osoby, która kompletnie nie zna się na prawie i jego oficjalnym języku. Nie wiem o co chodzi z tymi dwoma latami. Po po swojemu rozumiem to tak, że przez 2 lata nic nie mogę z tekstem robić (ani wydawać go jako self-publish, ani wysyłać do innego wydawcy).
 
Ostatnia edycja:
Przepis prawny:
2. Jeżeli w ciągu dwóch lat od odstąpienia lub wypowiedzenia, o którym mowa w ust. 1, twórca zamierza przystąpić do korzystania z utworu, ma obowiązek zaoferować to korzystanie nabywcy lub licencjobiorcy, wyznaczając mu w tym celu odpowiedni termin.
Którego słowa nie rozumiesz :?:
 
Nabywca, licencjobiorca = ten wydawca, któremu wypowiedziałam umowę, tak?

Czyli jeśli dobrze rozumiem, nic już nie muszę robić w sprawie byłego wydawcy. Bo w liście z października 2018 napisałam to, co już wklejałam wyżej w temacie i wydawca to czytał:

Działając na podstawie art. 56 ust. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, mając na uwadze fakt, iż w ciągu dwóch lat od wypowiedzenia umowy zamierzam przystąpić do korzystania z mojego utworu, wyznaczam Zamawiającemu termin dwóch tygodni na podjęcie decyzji co do dalszego korzystania z utworu „X” od chwili odebrania przez Zamawiającego niniejszego listu. Korzystanie to miałoby miejsce na następujących warunkach:
- co dwa miesiące płacenie Autorowi wynagrodzenia 10% od ceny każdej sprzedanej książki „X”;
- co dwa miesiące przysyłanie wiarygodnych skanów statystyk sprzedaży z księgarń i portali internetowych, oraz wszelkich innych dróg sprzedażowych „X”, na adres fizyczny bądź internetowy [mail] Autora;

W związku z treścią przepisu art. 56 ust 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, po tym terminie zastrzegam sobie prawo do ponownego wykorzystania utworu „X” u innego wydawcy.

A ten wydawca w żaden sposób się do tego nie odniósł (listu, jaki mi napisał, tu nie wklejałam, bo jest dość długi i agresywny).
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra