Czy straż miejska może wystawić mandat za parkowanie na trawie

  • Autor wątku Autor wątku krisz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A no tak się uparłem że Straż Miejska nie ma takich uprawnień żeby interweniować poza drogami publicznymi. To mało?
 
A ty dalej swoje. Powtarzam - kodeks drogowy nie ma tu zastosowania więc nie ma mowy o drogach publicznych lub innych i o artykułach z kodeksu drogowego, zapomnij o tym kodeksie w tej sprawie, tak jakby go nie było. SKup się na kodeksie wykroczeń gdzie nie ma mowy o drodze publicznej w przypadku tego wykroczenia.
 
Poczekaj poczekaj bo teraz jeden drugiemu na siłe próbuje udowodnić swoje racje. Uporządkujmy to. Chdzi o mandat za parkowanie czy się mylę?
 
Nie chodzi o mandat za parkowanie tylko za niszczenie trawnika/terenu przeznaczonego na trawnik.
 
Czyli mam kawałek działki (moja własność lub współwłasność).
Jak sobie wysypie żwirem kawałek to mogę stawać autem. Jak sobie posieję trawęm, bo chcę tam grilować ale kolejnego roku stwierdze jednak, że źle się tam griluje i będę tam parkował autem, to może przyjść strażnik miejski i nałożyć na mnie mandat ?. A jak trawę zniszę i znów zaspię żwirem to też ?

Idąc dalej tym tokiem rozumowania to strażnik lub policjant może wejśc na moje podwórko i dać mandat za to, że stoję autem na WŁSANYM trawniku.

Mój trawnik - moja sprawa.

Wspólnotoa to wspólnota właścicieli. Trawnik jest współwłanością każdego z nich i żadne to miejsce publiczne. Niczym się nie różni od prywatnego podwórka poza tym tylko, że jest nie jeden właściciel, lecz 5, 10 lub 20.
 
aarreekk napisał:
Wspólnotoa to wspólnota właścicieli. Trawnik jest współwłanością każdego z nich i żadne to miejsce publiczne. Niczym się nie różni od prywatnego podwórka poza tym tylko, że jest nie jeden właściciel, lecz 5, 10 lub 20.

Przeczytaj sobie definicję miejsca publicznego . Kilka lat temu jeszcze policja i straż nie chciały interweniować na klatce schodowej jak ktoś usiadł podobnie jak Palikot z koszykiem małpek i degustował.
 
Picie alkoholu to inna sprawa i inna podstawa prawna.

Trawnik wspólnoty to trawnik mój i moich sąsiadów, który ja i moi sąsiedzi oddaliśmu w zarząd wybranej przez nas administracji. To, co mamy robić na tym trawniku, to nasze ustalenia, bo to nasz trawnik.

Czy nakładając w takim przypadku mandat straż miejska nie wdaje się w spór cywilnoprawny pomiędzy jednym właścicielem (który chce na trawie parkować) a innymi (którzy chcą na trawie siać kwiatki) ?.

Czym to się różni od sytuacji, kiedy będę parkował na trawniku przed moim domem w granicach mojej (lecz nie ogrodzonej) posesji ?. Tam też mogę dostać mandat ?.

Trawnik wspólnoty (czyli prywatny) jest terenrm przeznacoznym do użytku publicznego ?. Czyli, co tworzę wspólnote z 5 innymi właścicielami i na nasz trawnik może każdy sobie wejść, bo to teren przeznaczony do użytku publicznego ?. Nie to nasz prywatny teren i możemy obcych z tego terenu wyprosić. Czy jeżeli mam firmę i praking dla klientów przed firmą i moi klienci zaparkują tam na trawniku to mogę wezwać SM, aby ukarała mandatem ?
 
Ostatnia edycja:
aarreekk idzie tym samym tokiem myslenia co ja. Może w końcu ktoś zrozumie co chciałem powiedzieć wcześniej. Cały czas chodzi mi o rozróżnienie terenu prywatnego od publicznego.
aarreekk Straż możesz wezwać, oni pewnie chętnie przyjadą bo kasa może wpaść. Jak ktoś będzie głupi to zapłaci mandat. To teren prywatny więc Straż Miejska może sobie .............
 
jeszcze co do pierwszej wypowiedzi w tym wątku. Ten trawnik, o którym wspomina autor, to również może być droga!!! Bo co to jest droga?
droga - wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt
Nie wiemy tak do końca jak to tam fizycznie wygląda bo ta trawa to może być pobocze, bo czemu nie? Dlatego drogi destructorze cały czas powołuje się na Kodeks Drogowy.
 
Tu nie idzie o to, czy kodeks wykroczeń ma zastosowanie (gneralnie) na terenie prywatnym, bo ma bez wątpienia. Ale poszzególne zapisy tego kodeksu wprowadzją pewne okoliczności, w których określone przepisy znajdują zastosowania. Jak np. to, że dany czyn ma być popełniony "na terenach przeznaczonych do użytku publicznego".

Nie będe się wymądrzał co znaczy "teren przeznaczony do użytku publicznego", bo nie siedzę w tym, ale dla mnie prywatnym zieleniec nim nie jest. Inaczej dojdziemy do paradoksu - jak sobie właścicelu na swojej działce trawkę zasiejesz, to nie będziesz mógł po niej chodzić.
 
aarreekk napisał:
Wspólnotoa to wspólnota właścicieli. Trawnik jest współwłanością każdego z nich i żadne to miejsce publiczne. Niczym się nie różni od prywatnego podwórka poza tym tylko, że jest nie jeden właściciel, lecz 5, 10 lub 20.
Niczym się nie różni od prywatnego podwórka poza tym tylko, że jest nie jeden właściciel, lecz 5, 10 lub 20.

Odnoszę się tutaj tylko do stwierdzenia pogrubioną czcionką, trawnik we wspólnocie mieszkańców, SM itp . to jest miejsce publiczne chociaż może być prywatną własnością wspólnoty.
Jeśli na prywatnym podwórku postawisz sklep spożywczy to teren przed sklepem ,wnętrze sklepu dla klientów też będą miejscami publicznymi.
 
Ostatnia edycja:
Jak postawię sklep to inna sprawa.

Każdy "trawnik we wspólnocie mieszkańców" jest miejscem publicznym ??.
Moja wspólnota, którą tworzę z pięcioma sąsiadami, zorganizowała sobie trawnik dla naszych dzieci. Skoro jest tak jak piszesz, to każdy z ulicy może sobie wleźć tam i co ważniejsze - nikogo nie możemy z tego trawnika wyprosić, bo powie nam, że to miejsce publiczne.
Co więcej może postraszyć mnie Strażą Miejską, że uniemożliwiam mu korzystanie z miejsca publicznego będącego moją własnością :D
 
Ostatnia edycja:
Już wcześniej pisałem żebyś się zapoznał z definicją "miejsca publicznego " bo tak to można ględzić w nieskończoność . Nie wnikam w to czy w meritum sprawy masz rację czy nie ale używaj prawidłowych określeń. Klatka schodowa w twoim bloku we wspólnocie też jest miejscem publicznym i nie oznacza to ,że każdy z ulicy może tam wejść bo jest tam np. domofon.
Na tej klatce schodowej nie wolno ci pić alkoholu, używać wulgarnych słów, biegać nago itp bo możesz być ukarany za naruszanie zakazów dotyczących miejsca publicznego.
 
maro#20 napisał:
Na tej klatce schodowej nie wolno ci pić alkoholu, używać wulgarnych słów, biegać nago itp bo możesz być ukarany za naruszanie zakazów dotyczących miejsca publicznego.
Co do picia alkoholu to się nie zgodzę, ale co do reszty owszem. Picie alkoholu zakazane jest w konkretnych miejscach, nie w miejscach publicznych.
Jeżeli chodzi o parkowanie na trawniku - kodeks wykroczeń:
Art. 144. § 1. Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność albo depcze trawnik lub zieleniec lub też dopuszcza do niszczenia ich przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem, podlega karze grzywny do 1 000 złotych albo karze nagany.
Jeżeli teren przeznaczony jest do użytku publicznego, to niszczenie roślinności jest na nim zabronione. W ogóle nie jest istotne, czy teren należy do państwa, spółdzielni czy Iksińskiego. Ważne jest to, czy jest przeznaczony do użytku publicznego, czy nie. Nigdzie nie ma definicji takiego terenu, ale można by spróbować określić to podobnie jak miejsce publiczne, czyli:
Teren przeznaczony do użytku publicznego - teren, którego użytkowanie jest dozwolone dla bliżej nieokreślonej liczby osób.
Czy teren przed blokiem jest takim terenem - na pewno tak. Jeżeli jednak sprawca jest "mocny w gębie" to może spróbować sił w sądzie i nie przyjmować mandatu.
Co do parkowania na drodze wewnętrznej, to można się pokusić o sprawdzenie, czy teren jest w strefie zamieszkania (ograniczonej odpowiednimi znakami). W takiej strefie zabronione jest parkowanie w miejscach innych niż wyznaczone.
 
Załóżmy, że mam działkę - piękna zielona łączka, nieogrodzona. Na środku stoi moja chatka. Nie przepędzam z działki nikogo i nie przeszkadza mi, że moja piękna trawka jest deptana i rozjeżdżana przez samochody. Czy każdy, kto niszczy, depcze czy uszkadza moją trawkę (ze mną włącznie) może zostać ukarany? Wszak trawka, za moim przyzwoleniem, dostępna jest dla "bliżej nie określonej liczby osób"...
 
OzoEze napisał:
Załóżmy, że mam działkę - piękna zielona łączka, nieogrodzona. Na środku stoi moja chatka. Nie przepędzam z działki nikogo i nie przeszkadza mi, że moja piękna trawka jest deptana i rozjeżdżana przez samochody. Czy każdy, kto niszczy, depcze czy uszkadza moją trawkę (ze mną włącznie) może zostać ukarany? Wszak trawka, za moim przyzwoleniem, dostępna jest dla "bliżej nie określonej liczby osób"...

Jeśli działka z piękną zieloną łączką na wsi to tam nie ma straży miejskiej. Upiecze ci się.
 
Dobry przykład.
W komentarzu do tego artykułu znalazłem, że teren przeznaczony do użytku publicznego to teren dostępny dla nieokreślonego z góry kręgu osób. Wychodzi na to, że niszczenie roślinności na Twojej prywatnej łączce, która jest dostępna dla każdego, to nadal wykroczenie. Głupota ludzka nie zna granic.
Właściwie to jakby jakiś greenpisowiec walczył o prawa do życia dla trawy na Twojej łączce, to mógłby z tego artykułu próbować coś wywalczyć. Ale nic by nie wskórał.
Do czego może doprowadzić pokrętna logika... To są bzdury. Jakbym miał przyjąć takie zawiadomienie o wykroczeniu, to bym je przyjął i od razu umorzył.
 
aż się boję skosić trawkę - nie dość, że kosząc niszczę roślinki, to jeszcze je depczę...
 
żarty żartami, ale nie zapominajmy o podstawowej sprawie - jak słusznie zauważył kolega Ursus, to aby dany czyn uznany został za wykroczenie, musi być czynem społecznie szkodliwym. Niszczenie prywatnej trawki nie szkodzi społeczeństwu tylko osobie prywatnej (lub wspólnocie - grupie osób prywatnych).

Moim zdaniem brak jest podstaw do karania za wykroczenie w przypadku niszczenia trawki prywatnej.
 
Wspólnota to też społeczeństwo;)
 
Powrót
Góra