Dlaczego powstało takie prawo?

  • Autor wątku Autor wątku Kuciak1
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

Kuciak1

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2017
Odpowiedzi
16
Od kilku lat prowadzę sklep internetowy i przyznam się, że coraz bardziej doskwiera mi poczucie niesprawiedliwości. Czemu ktoś napisał prawo, które w tak krzywdzący sposób traktuje sprzedawców i zmusza ich do ponoszenia kosztów tego, że niektórzy klienci są, delikatnie mówiąc, głupi. Tak naprawdę te koszty ponoszone są przez innych konsumentów, bo sprzedawca przy ustalaniu ceny produktów musi sobie założyć ten margines na zwroty.

Sprzedaje części zamienne, oryginalne i pod każdą z nich zamieszczam własnoręcznie wykonane wyraźnie zdjęcia oraz podaje listę modeli, do których ta cześć pasuje. Nie ma tu sytuacji jak z ubraniami czy butami. Sytuacja, w której jakaś reklamacja lub zwrot byłaby z mojej winy zdarza się w promilu wszystkich "problemów z klientami" i zawsze w takiej sytuacji jestem gotowy ponieść wszystkie koszty bez względy na obowiązujące prawo. Wiem, że klienci mogą zwracać produkty bez podania przyczyny, ale oni niestety to robią... za każdym razem kiedy wydaje mi się, że nie trafie już na większego idiotę, ktoś nowy mnie zaskakuje...

Czemu prawo zamiast traktować wszystkich uczciwie (kto nawalił ten płaci), tworzy sytuację, w której wszyscy ponosimy koszty głupoty innych?
Kiedy pomylę się wypełniają pit do urzędu skarbowego muszę ponieś konsekwencję, nie całe społeczeństwo, nie urzędnik w okienku tylko ja.

Naprawdę jestem za tym żeby wszystkich sprzedawców oszustów zamykać w więzieniach i piętnować jeśli ich wina zostanie udowodniona. Ale czemu mam płacić choć nie zawiniłem?
 
Od kilku lat prowadzę sklep internetowy i przyznam się, że coraz bardziej doskwiera mi poczucie niesprawiedliwości. Czemu ktoś napisał prawo, które w tak krzywdzący sposób traktuje sprzedawców i zmusza ich do ponoszenia kosztów tego, że niektórzy klienci są, delikatnie mówiąc, głupi. Tak naprawdę te koszty ponoszone są przez innych konsumentów, bo sprzedawca przy ustalaniu ceny produktów musi sobie założyć ten margines na zwroty.
To jest forum prawne. Jak nazwa wskazuje - wypowiadają się tu prawnicy, ewentualnie studenci prawa lub osoby znające prawo w praktyce. Tacy mają prawo stosować. Uchwalać prawo ma Sejm RP, następnie zatwierdzać Senat RP, a ostatecznie podpisać Prezydent RP. Projekty natomiast mogą pochodzić od Rządu lub od polityków, Sejmu albo Komisji Sejmowych, a nawet od komitetów obywatelskich.

Więc źle adresujesz pytanie. Pomyśl conajwyżej o tym przy urnie - bo jeśli Sejm jest w rękach tej samej partii co Senat i Prezydent, to wiadomo, że wszystko co Sejm wymyśli przejdzie. Ale póki jest jak jest - to nie takie absurdy są uchwalane.

Sprzedaje części zamienne, oryginalne i pod każdą z nich zamieszczam własnoręcznie wykonane wyraźnie zdjęcia oraz podaje listę modeli, do których ta cześć pasuje.
Strasznie trudny biznes, z uwagi na te właśnie przepisy.

Czemu prawo zamiast traktować wszystkich uczciwie (kto nawalił ten płaci), tworzy sytuację, w której wszyscy ponosimy koszty głupoty innych?
Pytanie należy adresować jak wyżej. Takie jest i dla nas tutaj, na forum prawnym - ma być stosowane. Bardzo rzadko zdarza się, żeby posłowie na Sejm pytali gremium prawników o zdanie na temat tego, co chcą uchwalić. A szkoda, bo połowę idiotyzmów można byłoby im przynajmniej pokazać. Czy by posłuchali to inna sprawa...

Ale czemu mam płacić choć nie zawiniłem?
Normalnie powiedziałbym, że dura lex, sed lex. Ale tak naprawdę bardziej pasuje - głupie prawo, ale prawo...
 
Ostatnia edycja:
No niestety, ale prowadzenie biznesu w polsce, to nie jest latwy kawalek chleba.
 
Syphar napisał:
Bardzo rzadko zdarza się, żeby posłowie na Sejm pytali gremium prawników o zdanie na temat tego, co chcą uchwalić. A szkoda, bo połowę idiotyzmów można byłoby im przynajmniej pokazać.

Zupełnie się z tym nie zgadzam. Większość posłów nie potrafi nawet przeczytać ze zrozumieniem tych ustaw, a co dopiero napisać.
Ustawy piszą prawnicy, ci zatrudnianiu przez rząd i posłów... ale jednak prawnicy.
 
Tak... No to są tacy prawnicy, jak lekarze orzecznicy ZUS... Nie zdali by egzaminów adwokackich czy radcowskich i sobie idą gdzie indziej...

Jak czytam treść tych projektów to mam spore wątpliwości, czy ci ludzie mają praktyczną styczność z prawem. Raczej tylko skończone studia, a w zawodzie nie pracowali.
 
Syphar napisał:
Tak... No to są tacy prawnicy, jak lekarze orzecznicy ZUS... Nie zdali by egzaminów adwokackich czy radcowskich i sobie idą gdzie indziej...

Ha ha, raz kupił u mnie klient, który na pierwsze miał "radca prawny", tak się podpisywał czyli chyba był po egzaminie. Kupił pojemnik blendera, który miał zdjęcie pojemnika bez noży i tylko jedno zdanie opisu, wielkimi literami, na czerwono. POJEMNIK NIE ZAWIERA NOŻY. Jaką on zrobił awanturę, że taki złodziej i oszust jak ja śmiał mu wysłać pojemnik bez noży...
 
Ostatnia edycja:
Własnie z takich absurdów żyją prawnicy:)

Od pięciu lat walczę w sądzie z urzędem celnym o taką absurdalna sprawę. Wygrywam i kiedy wyrok się uprawomocnia oskarżają mnie ponownie.. o to samo ale w innym okresie czasu. :) Ostatnio trafiliśmy na tego samego oskarżyciela z ramienia urzędu celnego, jak nas zobaczył od razu sam złożył wniosek o umorzenia... mimo to urząd odwołał się od wyroku.
I rozbrajające słowa mojego prawnika, "dla ciebie przegrana byłaby jak wygrana, przestał byś mi płacić."

Gdyby prawo było proste i oparte na uczciwości większość prawników nie byłaby potrzebna.
Napisałem sobie regulamin sklepu, prosty, własnymi słowami, starałem się jakoś uwzględnić obowiązujące prawo, i dać szanse przeciętnemu kowalskiemu zrozumieć co tam jest napisane. Zaraz zgłosili się "prawnicy wyłudzacze obrońcy konsumentów" że jak od nich nie kupie prawidłowego regulaminu to mnie oskarżą. Zmusili mnie do kupienia regulaminu od innych prawników, którzy zresztą również przyjęli sobie za cel obroną uciśnionych konsumentów. Jak ostatnio klient chciał coś zareklamować i podałem mu link do tego co napisali ci prawnicy obrońcy konsumentów to mi wywalił negatywa, że na pewno jestem złodziejem bo mam celowo skomplikowany regulamin z mnóstwem kruczków prawnych żeby się zabezpieczyć i okradać klientów. Inna sprawa że był to jeden z tych klientów jakich sporo na tym forum, wiedział że nie ma racji ale próbował coś ugrać.

Poczytałem parę wątków na tym forum i naprawdę sporo pytań można by podsumować "czy znajdzie się jakiś kruczek prawny żebym mógł kogoś wyd..."
 
Syphar napisał:
Tak... No to są tacy prawnicy, jak lekarze orzecznicy ZUS... Nie zdali by egzaminów adwokackich czy radcowskich i sobie idą gdzie indziej...

Jak czytam treść tych projektów to mam spore wątpliwości, czy ci ludzie mają praktyczną styczność z prawem. Raczej tylko skończone studia, a w zawodzie nie pracowali.

Zgadzając się w 100% z powyższą opinią, przypominam, że mamy w naszym pięknym kraju coś takiego jak aplikacja legislacyjna - nie znam co prawda nikogo kto by ją ukończył, ale chętnie bym się dowiedział jak wygląda w praktyce.
 
Prawo do rezygnacji z umowy przy sprzedaży na odległość zrównuje szanse Klientów kupujących w stacjonarnych sklepach, ze sprzedażą internetową. Komu się to nie podoba, może otworzyć sklep stacjonarny z wielkimi kosztami lokal,kadry,media. Znam handlujących internetowo, którzy nie posiadają magazynu, kaptału, tylko wystawiają towar i po kupieniu przez Klienta zamawiają z hurtowni nieraz nawet hurtowni podając adres Klienta nie widząc towaru. Jak dla mnie przepisy są dobre, może uderzają trochę w uczciwych kupców, ale też eliminują tych co to ładne zdjęcia na ofercie zamieszczają, a towar kiepskiej jakości.
 
obser napisał:
Prawo do rezygnacji z umowy przy sprzedaży na odległość zrównuje szanse Klientów kupujących w stacjonarnych sklepach, ze sprzedażą internetową.

Niech będzie możliwość zwrotu, ale jeśli wynika z głupoty kupującego niech on ponosi jego koszty. Bo to było by po ludzku uczciwe.

obser napisał:
Komu się to nie podoba, może otworzyć sklep stacjonarny z wielkimi kosztami lokal,kadry,media.

To chyba najgłupszy możliwy argument. Niech sklep stacjonarny obetnie koszty i sprzedaje przez internet.

obser napisał:
Znam handlujących internetowo, którzy nie posiadają magazynu, kaptału, tylko wystawiają towar i po kupieniu przez Klienta zamawiają z hurtowni nieraz nawet hurtowni podając adres Klienta nie widząc towaru.

Niech sobie robią jak chcą tylko żeby uczciwie informowali o tym kupujących i dotrzymywali terminów. U mnie tylko jeden producent to teraz około 300 000 części zamiennych i informuje kupujących że mogę je sprowadzić na zamówienie. Nie ma takiego sklepu stacjonarnego żeby miał je wszystkie. Produkty które mam wystawiam z wysyłką 24 godziny i tego się trzymam.

obser napisał:
Jak dla mnie przepisy są dobre, może uderzają trochę w uczciwych kupców, ale też eliminują tych co to ładne zdjęcia na ofercie zamieszczają, a towar kiepskiej jakości.

Jak ktoś zamieszcza zdjęcia innych produktów iż wysyła to jest oszustem i powinien być ścigany przez prawo. Czemu uczciwi mają ponosić koszty.
 
W całym UE jest podobnie tak jest także Kanadzie, a w USA (można zwracać wszystko również w sklepie stacjonarnym przy czym sprzedawcy idą na rękę tak że nie trzeba mieć paragonu nawet) i całym cywilizowanym świecie.

W swoim zamierzeniu przepisy te ma zrównać właśnie sprzedającego i kupującego a raczej mają umożliwić stornie rezygnacji z umowy w przypadku kiedy poprzez przekazane informację został pośrednio (przez niedopowiedzenie) wprowadzony w błąd lub przekazano mu niepełne informacje.

Gdyby sprzedający nie odwalali różnych dziwnych numerów (jak sprzedaż zdjęć zamiast telefonów) tego typu regulacje nie byłby potrzebna. A tak jest jak jest - cierpią z tego powodu porządni sprzedawcy tak samo jak porządni zwiedzający cierpią z powodu konieczności oglądania Mona Lizy przez 20 cm pancerną szybę (bo jakiś szaleniec wcześniej poważnie uszkodził dzieło) ale innego wyjścia nie ma.
 
@Kuciak!
Cytat:
Napisał/a obser Zobacz post
Komu się to nie podoba, może otworzyć sklep stacjonarny z wielkimi kosztami lokal,kadry,media.

To chyba najgłupszy możliwy argument. Niech sklep stacjonarny obetnie koszty i sprzedaje przez internet.

Czy dążysz do zrewolucjonowania handlu tylko do e-handlu. Wiadomo, że jest on mniej kosztowny, ale też nie generuje miejsc pracy, 90% sprzedających przy obecnym systemie prawnym nie odprowadza składek społecznych oprócz odliczalnego prawie w całości ubezpieczenia zdrowotnego ponieważ albo gdzieś pracuje, albo jest na emeryturze, albio jest toa działalność zarejestrowana na w/w osobę, a zajmuje się tym człowiek zarejestrowany w PUP jako bezrobotny. Taka jest rzeczywistość. Przychód dla ZUS, Skarbówki prawie zerowy, zatrudnienie także. Rozumiem Twoją konsternację, że przykładasz starnności, ale Klient też ma prawo wziąśc do ręki towar, obejrzeć. Może być tak, że trzeba byłoby zrobić wykluczenia z tej ustawy, ale jak znamy życie wprowadzą tylko zamęt. Jak zrozumiałem handlujesz częściami motoryzacyjnymi i nieraz też się zdarza, że kupując towar z Inter-Carsu, czy Inter-Teamu dana część nie pasuje nawet po VIN, bo akurat producent aut miał przewę w dostawie i zamontował w nowym aucie coś innego. Zwroty tam są , bo można, można też w tych firmach zamówić dużo więcej towaru przed przystąpieniem do naprawy i po rozbiórce co jest zepsute wymienić, a resztę oddać. Nawet nie odwożąc, sami prayjadą po to. I działają stacjonarnie. Dowożą towar w max 2h po zamówieniu. A szczególnie chybione jest przez Ciebie stwierdzenie o likwidacji handlu stacjonarnego. Biorąc do ręki jakąś część chcę się jej przyjrzeć, zobaczyć jakość wykonania i Ty mi tego zabraniasz bo wymyśliłeś sobie e-handel jako panaceum na zło. Wiem, że ceny w internecie są niższe, ale nie zawsze cena gra rolę, jak rozbieram pół samochodu, aby założyć jakąś duperelę za kilkadziesiąt złotych, która nie spełni moich oczekiwań. Z racji niższych cen i zubożenia społeczeństwa coraz więcej Polaków kupuje na internecie i oczekuje odzieży dopasowanej, a to sprawdzi tylko empirycznie, więc ustawa jak najbardziej jest konieczna i jak napisałem każda ingerencja tylko ją zagmatwa i rozleguluje. Masz nieporównywalnie tańsze koszty kostem czegoś,wybór należy do Ciebie.
 
Ostatnia edycja:
dearon napisał:
W całym UE jest podobnie tak jest także Kanadzie, a w USA (można zwracać wszystko również w sklepie stacjonarnym przy czym sprzedawcy idą na rękę tak że nie trzeba mieć paragonu nawet) i całym cywilizowanym świecie.

Jestem świadomy tego, że to nie jest problem tylko polski, co dalej nie zmienia faktu że jest to nieuczciwe. Uważam też, że sklepy powinny mieć prawo przyjmować towar nawet na słowo i nawet po 5 latach. Ale to musi być ich prawo i ich biznesowa decyzja.

dearon napisał:
W swoim zamierzeniu przepisy te ma zrównać właśnie sprzedającego i kupującego a raczej mają umożliwić stornie rezygnacji z umowy w przypadku kiedy poprzez przekazane informację został pośrednio (przez niedopowiedzenie) wprowadzony w błąd lub przekazano mu niepełne informacje.

W którym miejscu jest to zrównanie skoro sprzedawca musi płacić za błędy kupującego, a kupujący nie musi za te sprzedającego?

dearon napisał:
Gdyby sprzedający nie odwalali różnych dziwnych numerów (jak sprzedaż zdjęć zamiast telefonów) tego typu regulacje nie byłby potrzebna. A tak jest jak jest - cierpią z tego powodu porządni sprzedawcy tak samo jak porządni zwiedzający cierpią z powodu konieczności oglądania Mona Lizy przez 20 cm pancerną szybę (bo jakiś szaleniec wcześniej poważnie uszkodził dzieło) ale innego wyjścia nie ma.

Napisałem to już wielokrotnie, jak sprzedawca jest złodziejem i oszustem odstąpienie od umowy jest bez sensu. Powinien płacić za wszelkie poniesione przez kupującego starty a następie powinna się nim zając policja. To nadal nie tłumaczy czemu płacić ma ktoś uczciwy.
 
obser napisał:
@Kuciak!
Cytat:
Napisał/a obser Zobacz post
Komu się to nie podoba, może otworzyć sklep stacjonarny z wielkimi kosztami lokal,kadry,media.

To chyba najgłupszy możliwy argument. Niech sklep stacjonarny obetnie koszty i sprzedaje przez internet.

Czy dążysz do zrewolucjonowania handlu tylko do e-handlu. Wiadomo, że jest on mniej kosztowny, ale też nie generuje miejsc pracy, 90% sprzedających przy obecnym systemie prawnym nie odprowadza składek społecznych oprócz odliczalnego prawie w całości ubezpieczenia zdrowotnego ponieważ albo gdzieś pracuje, albo jest na emeryturze, albio jest toa działalność zarejestrowana na w/w osobę, a zajmuje się tym człowiek zarejestrowany w PUP jako bezrobotny. Taka jest rzeczywistość. Przychód dla ZUS, Skarbówki prawie zerowy, zatrudnienie także. Rozumiem Twoją konsternację, że przykładasz starnności, ale Klient też ma prawo wziąśc do ręki towar, obejrzeć. Może być tak, że trzeba byłoby zrobić wykluczenia z tej ustawy, ale jak znamy życie wprowadzą tylko zamęt. Jak zrozumiałem handlujesz częściami motoryzacyjnymi i nieraz też się zdarza, że kupując towar z Inter-Carsu, czy Inter-Teamu dana część nie pasuje nawet po VIN, bo akurat producent aut miał przewę w dostawie i zamontował w nowym aucie coś innego. Zwroty tam są , bo można, można też w tych firmach zamówić dużo więcej towaru przed przystąpieniem do naprawy i po rozbiórce co jest zepsute wymienić, a resztę oddać. Nawet nie odwożąc, sami prayjadą po to. I działają stacjonarnie. Dowożą towar w max 2h po zamówieniu. A szczególnie chybione jest przez Ciebie stwierdzenie o likwidacji handlu stacjonarnego. Biorąc do ręki jakąś część chcę się jej przyjrzeć, zobaczyć jakość wykonania i Ty mi tego zabraniasz bo wymyśliłeś sobie e-handel jako panaceum na zło. Wiem, że ceny w internecie są niższe, ale nie zawsze cena gra rolę, jak rozbieram pół samochodu, aby założyć jakąś duperelę za kilkadziesiąt złotych, która nie spełni moich oczekiwań. Z racji niższych cen i zubożenia społeczeństwa coraz więcej Polaków kupuje na internecie i oczekuje odzieży dopasowanej, a to sprawdzi tylko empirycznie, więc ustawa jak najbardziej jest konieczna i jak napisałem każda ingerencja tylko ją zagmatwa i rozleguluje. Masz nieporównywalnie tańsze koszty kostem czegoś,wybór należy do Ciebie.


Ta ściana teksu nie ma nic wspólnego z tym co do tej pory napisałem.

Gdzie napisałem, że chce likwidować handel tradycyjny? Sam taki prowadzę jednocześnie z internetowym.

Jedyne co zrobiłem to na bzdurny argument podałem antologiczny, równie bzdurny kontrargument.

Pokaż punt w moje wypowiedzi gdzie ci czegokolwiek zabraniam.

Jedyne czego ja oczekuje to uczciwego prawa, które uczciwie traktuje obie strony. tak żeby każda ze stron ponosiła odpowiedzialność za swoje błędy. A oszuści najlepiej niech trafiają do więzienia.

Co do przytaczanych przez Ciebie przykładów.
Błąd w dokumentacji to problem sprzedawcy jeśli on ja udostępnia, nie rozumiem czemu kupujący miałby ponosić koszty wysyłki zwrotnej takiego produktu. Ja w takim przypadku biorę to na siebie w 100% bo uważam że to uczciwe.

I muszę jeszcze raz to napisać, bo wspominasz o tym wielokrotnie... gdzie napisałem że chce likwidować lub wręcz zabraniać tradycyjnej sprzedaży? Które z moich zdań doprowadziło cię do takich wniosków?
 
TU:
"To chyba najgłupszy możliwy argument. Niech sklep stacjonarny obetnie koszty i sprzedaje przez internet"
A "ściana", bo chciałem Ci wyłuszczyć wszystkie mi znane fakty.
Napisałem też,że 90% tak działa, więc nie wrzucałem wszystkich d jednego worka i stwierdziłem,że 10% sprzedawców internetowych jest uczciwych i cierpi. Myślę,że jesteś w tych 10%,ale podaj receptę jak uregulować ten system.
Pozdrawiam.
 
Ostatnia edycja:
Nie wieże w te 90% nieuczciwych ze względu na własne doświadczenie.

Obsługa klienta po zakupie przy dużym stopni zautomatyzowania to u mnie 30sec do min na produkty szybko rotujące które trzymamy pod ręką i 2-5 min na inne które trzeba poszukać w magazynie. Obsługa niezadowolonego klienta idzie czasem w godziny... Prosty rachunek ekonomiczny, mi się to nie opłaca innym na pewno też.
Chce mieć wszystko jak najwyraźniej najprościej opisane tak żeby nie pozostawiało żadnych wątpliwości. Bywało nawet, że po zwrocie sam pytałem kupujących jak mogę poprawić opis produktu żeby nie stanowił problemu... niestety jeszcze nic tak nie poprawił, bo to wymagałoby zmian w systemie edukacji i mentalności ludzi. Może właśnie gdyby musieli jeden z drugim za swoja głupotę zapłacić, następnym razem przeczytaliby opis produktu do końca i zastanowili co kupują.

Od kilku lat trafiam na jakiegoś problematycznego klienta i mówię sobie " No większego kretyna już nie ma szans żebym trafił " i mówię to sobie prawie co tydzień.
Ale w tym tygodniu trafiłem już na takiego idiotę, że na bank gorzej już nie będzie. :D
 
Kuciak1 napisał:
Może właśnie gdyby musieli jeden z drugim za swoja głupotę zapłacić, następnym razem przeczytaliby opis produktu do końca i zastanowili co kupują.
Przecież płaci koszty odesłania i ewentualną różnicę pomiędzy kosztem wybranej dostawy, a najtańszą opcją.
 
A jakie to dla mnie pocieszenie skoro ja też muszę zapłacić za wysyłkę do niego? Za nic, porostu, bo tak sobie ktoś wymyślił, mało tego muszę ponieść koszty z obsługą tego zwrotu, i jeszcze na koniec sprzedać po zaniżonej cenie bo nie ma oryginalnego opakowania a następny klient ma to gdzieś że uczciwe prawo zezwala na zwrot bez opakowania.

A teraz przypadek kiedy klient nie odbiera przesyłki i nie odstępuje od umowy.
Z tego co wiem nie mam prawa potrącić sobie tej kwoty, muszę mu oddać całość i łaskawie poprosić żeby oddał mi za wysyłkę. Jeszcze nikt nie oddał, jedyna szansa sąd.
Ja jak odesłał ze śladami użytkowania (w moim przypadku produkt często jest już niesprzedawany a na pewno muszę sprzedać go taniej), muszę oddać całość a potem tylko sąd...

i gdzie tu to równe traktowanie?

A jak ktoś reklamuje produkt, wysyłka zawsze na koszt sprzedawcy i przychodzi do mnie perfidnie zgięta w połowie rura do odkurzacza po której mógłbym skakać i tak bym jej tak nie uszkodził. I uczciwe prawo nakazuje mi pokryć koszty wysyłki nawet po odrzuceniu tej reklamacji?

to jest uczciwe?

Czytając to forum utwierdzam się w przekonaniu że niestety prawo coraz mniej wspólnego ma ze sprawiedliwością i zwykłą ludzką przyzwoitością.
 
Na pociechę mogę Ci powiedzieć, że siedzę w jeszcze większym g.....wnie, bo szanowna UE chce zbawić świat i wymyśliła, a nasz rząd szybciutko wydał stosowne akty prawne na temat FGazów i ochrony warstwy ozonowej. To jest kosmos nie do spełnienia, najmniejsza kara 10 tyś zł za drobiag, szkolenia , certyfikaty, urządzenia wg przepisów do wydania ok. 30 tyś i niektóre przepisy nie do spełnienia. Producent auta podaje w danych katologowych np. Opel naturalny ubytek czynnika ok.110g rocznie, a przepisy mówią,że maksymalnie można uzupełnić do 40g, a jak więcej trzeba naprawić układ klimatyzacji. Co naprawiać????
A reszta świata się tym nie przejmuje,wali zabroniony u nas rewelacyjny czynnik r22 i r12. Takie mamy życie i takich sobie ludzi wybieramy.
 
Powrót
Góra