Dlug splacac czy nie spłacać?

  • Autor wątku Autor wątku Ewa062012
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
E

Ewa062012

Użytkownik
Dołączył
06.2012
Odpowiedzi
132
Pytam o moją rzeczywistość.
Widnieje u mnie szansa dlugu za nie wymeldowanie się od kilkunastu do kilkudziesieciu tys to osobny temat i nie o tym chce rozmawiać.

Chce zasięgnąć rady odnośnie mojej osoby.
Pracuje za najnizsze wynagrodzenie nie mam zadnych nieruchomosci ruchomosci auta nic. Więc teoretycznie będę niesciagalnym dłużnikiem i teraz pytanie czy spłacać dług czy nie? Wiadomo kesli bedzie to kilka do milkunastu tys to oczywiscie ze tak ale jesli bedzie to kilkadziesiąt to moim zdaniem nie ma to sensu.
Jedynie mojemu chlopakowi mogli by wziasc cos z ruchomosci jeśli nie bedzie mial dowodów ze to jego (chociaż wszystko jest jego) on powiedział ze za większość rzeczy ma racbunki i faktury jedynie za sprzet grajacy i komputer nie ma no i lozko jakas stara szafka stara pralka itp. Mówił ze ewentualnie wyniesie sprzet do rodziców i w ostateczności sprzeda i kupi nowy na siebie i wszystko bedzie na siebie brał juz z fakturami.
Co mi radzicie? Chciałabym spłacić ale tutaj musi byc warunek dlug musi byc splacalny bez koniecznosci zycia w biedzie a wiec do kilkunastu tys. Powyżej sie poddaję.
 
Pytasz na forum prawnym czy świadomie masz łamać prawo (ukrywanie majątku przed wierzycielami) czy nie ?
Oszalałaś kobieto ?
Przecież to się nie przedawni za kilka dni tylko za lata lub nigdy (jak wierzyciel podejmie odpowiednie kroki).
Będziesz całe życie leciała na "biedzie" w strachu przed komornikiem... żałosne.
 
Ostatnia edycja:
LawoK proszę przeczytać jeszcze raz ze zrozumieniem.
Ja nic nie ukrywam ja nic nie mam po prostu i pracuje za najniższe wynagrodzenie a to nie jest łamaniem prawa po prostu nie mam majątku. A to ze chlopak ma to coz jego sprawa nie jego dlugi.
Więc pytam czy spłacać czy nie splacac w mojej sytuacji.
 
Ewa062012 napisał:
dlugu za nie wymeldowanie się
Poczytaj sobie najpierw wątek o odpowiedzialnośći za długi mieszkaniowe, bo może się okazać, że wcale nie powinnas być dłużnikiem. W szczególności, jeśli byłaś tylko zameldowana, a wcale nie mieszkałaś!
 
Jeden grzeszczyk. Powiedz to calemu swiatowi szczegolnie panstwom dlaczego nie splacaja.
System finansowy opiera sie na dlugu a wiec pieniadze sa tworzone z dlugu a co za tym idzie za te wytworzone pien8adze sa jeszcze pobierane odsetki ktore powoduje ze zeby zaplenic braki na odsetkach trzeba wziasc kolejny kredyt. W konsekwencji dla niektorych braknie na oddanie. Naturalna kolej rzeczy. I prawdopodobnie ja będe wsrod tych niewyplacalnych.

Ale wracajmy do tematu.
 
Ewa062012 napisał:
Więc pytam czy spłacać czy nie splacac w mojej sytuacji.
To nie jest pytanie tutaj, nie rozumiesz ?
Nie ma opcji "nie spłacać", bo to zwykłe oszustwo/kradzież.
Jeżeli zostaniesz dłużniczką zgodnie z prawem to należność należy spłacić.

Żadne filozoficzne pitolenie tego nie zmieni.
 
Rozapcp - temat już przeanalizowalam reszta zależy od sądu i świadków a to loteria. Za stare czasy za duze problemy brak innych dowodów.

Polecam the big short jesli juz cbodzi o oszustwo. Ja tylko jestem ofiara nie oszustka. Komornik sobie wezmie ile będzie mógł. Spokojnie nie przejmuj się. Z urzedu skarbowego jakis zwrot czasem sie trafi. Czasem jakies dodatki ktore beda ponad najnizsza krajową. Nic wiecej mu nie wytrzasne. No chyba ze dobrowolnie bede placila z mojej najnizszej krajowej. Ale czy wierzuciel dobrowolnie obnizy mi odsetki np? No właśnie cos za coś jak kompromis to obopolja korzyść.

Nie pisz posta pod postem, przez 20 minut jest dostępna opcja -
edit.gif
Regulamin §8
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
kurcze dziewczyno zrozum jedną rzecz: masz dług i MUSISZ!!! go spłacić. żadne "coś za coś". Ty masz obowiązek wpłacić ten dług, a wierzyciel nie ma obowiązku Ci niczego dawać w zamian.
 
Zwracam uwagę piszącym tutaj że sprawa sądowa jeszcze się nie odbyła. Zatem - formalnie - pytająca nie jest dłużniczką. Więc nic na razie nie musi spłacać.
 
digiton napisał:
Zatem - formalnie - pytająca nie jest dłużniczką.
Gorszej bzdury chyba nawet ***mod***
Dłużnikiem się jest, bo ma się zobowiązanie. Sąd jest jedynie od rozstrzygania sporów.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Jeden Grzeszczyk napisał:
Gorszej bzdury chyba nawet ***mod***
Dłużnikiem się jest, bo ma się zobowiązanie. Sąd jest jedynie od rozstrzygania sporów.

dodam jeszcze, że pytająca sama przyznała się, że ma dług. jest więc dłużniczką.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Tak? Odpowiedzialność za zobowiązania czynszowe najemcy obejmuje za stale zamieszkujące z nim osoby pełnoletnie za okres stałego zamieszkiwania. Nie znasz stanu faktycznego. A pytająca mówi coś o wątpliwościach z tym związanych. Więc dlaczego nazywasz ją dłużniczką a priori? Na razie wiemy że nie wymeldowała się, bo nazywa to długiem za niewymeldowanie się...
 
Ostatnia edycja:
Poza tym, zamiast normalnie napisać, z czego powstał dlug (mimo że o tym tu piszący wspominali), napisała bzdurę i wygłupia się filozofując na temat, którego zupełnie nie rozumie. "Kocham" zadufanych laikow, którym się wydaje, że wszystkie rozumy zjedli.
 
To nie do końca tak. Na razie nie jestem dłużnikiem. Bo nie mieszkalam (tak w 70%) tam. Dluznik rzeczywisty sobie mieszka nie placi i pelna olewka wiec "szukają kasy a meldunek dla spółdzielni to szansa na kase" noj błąd ze się nie wymeldowalam ale to nieznajomość prawa przyczyną. Ale to trzeba dowieść w sądzie. Dopiero wtedy będę dluznikiem. Ale nie o tym ten temat.
 
Ewa062012 napisał:
noj błąd ze się nie wymeldowalam
Nieprawda. Zameldowanie nie ma tu nic do rzeczy. Prawo cywilne nie zna pojęcia "zameldowanie". Istotne jest to czy mieszkałaś w mieszkaniu, którego dotyczą zaległości czynszowe, czy też nie. Łapiesz? Mieszkałaś, jesteś winna. Nie mieszkałaś, nie jesteś winna.
 
Ale, ponieważ zameldowanie pod podanym adresem tworzy domniemanie zamieszkania (należy być zameldowanym w miejscu zamieszkania), trzeba udowodnić, że mieszkało się gdzie indziej. Dowody na to mogą być różne.
 
Ale, ponieważ zameldowanie pod podanym adresem tworzy domniemanie zamieszkania (należy być zameldowanym w miejscu zamieszkania), trzeba udowodnić, że mieszkało się gdzie indziej. Dowody na to mogą być różne.

W windykacyjnym wielokrotnie pisano na podobne tematy - korzystamy z wyszukiwarki, szukamy wątkow związanych z długami mieszkaniowymi, czytamy uważnie i ze zrozumieniem.
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
Nieprawda. Zameldowanie nie ma tu nic do rzeczy. Prawo cywilne nie zna pojęcia "zameldowanie". Istotne jest to czy mieszkałaś w mieszkaniu, którego dotyczą zaległości czynszowe, czy też nie. Łapiesz? Mieszkałaś, jesteś winna. Nie mieszkałaś, nie jesteś winna.
Tak wiem ale sąd tutaj dziala na korzyść spoldzielni a wiec ja beda musiała udowadniac ze nie mieszkalam. Dlatego juz pytam czy placic czy nie jak mi sie nie uda albo jak mi sie uda tylko w części na tyle małej ze dlug bedzie wciaz za duży. To mnie obecnie zastanawia chociaż myślę ze na to czas powinien byc dopiero jak będzie dług. Będe chciala ugody tak zeby i oni i ja byli zadowoleni a więc miesieczne wplaty w z gory ustalonych kwotach. Zobaczymy.

Ale ja jestem taka ze wszystko analizuje do przodu i znowu jak nie beda chcieli to właśnie myślę zeby dac spokój i niech sciagaja sami chociaż nie maja zbytnio co a tak to nigdy bym nie splacila.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra