Dług w firmie PRESCO INVESTMENTS s.a.r.l., INTRUM JUSTITIA lub innej FW cz. III

  • Autor wątku Autor wątku sara105
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Złożyliśmy sprzeciw, ponieważ nie zgadza sie data umowy z żadną jaką posiadamy z tym bankiem.
Więc nie wiemy o co chodzi, skąd taka a nie inna wysokość zadłużenia.
W ogóle to dostaję trzęsawki na samą myśl o sprawie, nie wiem czy wyduszę z siebie choć słowo, jak zaatakuje mnie pełnomocnik banku. Wątpię że sobie poradzę, ale próbować muszę. Nie znam sądowych procedur, dużo czytałam i wiem ze więcej mi nie wolno niż wolno.

Składając sprzeciw do e-sądu wskazywaliśmy na nieudowodnienie roszczenia, mimo to bank kierując sprawę do sądu rejonowego nadal nie udowodnił nic, powielił nakaz z esądu dołączając jedynie mnóstwo kwitów o tym że jeden bank przejął kiedyś drugi.
 
pelnomocnika banku na 99,5% nie będzie. wasze zadanie polegalo na wypunktowaniu wszystkich niescisłości oraz wykazaniu, że roszczenie banku jest bezzasadne (i być może przedawnione). zrobiliście to?
 
Tak dokładnie zrobiliśmy, teraz pozostanie to chyba łopatologicznie wytłumaczyć wysokiemu sądowi.
Napisaliśmy też aby sąd odrzucił wszelkie dowody i wnioski wniesione przez powoda na sprawie jako spóźnione. Ale jak wiadomo, najprawdopodobniej uzna je jeśli takowe ktoś wniesie, nie wiem czy pełnomocnik czy ktoś inny. Kopię umowy mogli okazać już w e-sądzie , nie zrobili tego, mogli w sądzie rejonowym, tez tego nie zrobili. Jako dowód dali jedynie wyciąg księgowy z banku i nr. umowy.
 
Znowu kolejny przykład "znajomości" prawa w oparciu o internet.

Z wpisu wynika, że sąd to idiota, a olemi jest wybitnym prawnikiem, którego nie rozumieją instytucje państwowe.

Polecam blog sędziego i treść wpisu, jak to wygląd z perspektywy tego "głupiego":

Sub iudice: Dowodziki poproszę

Mam nadzieję, że mod tego nie usunie.

W skrócie obrona jest jasne:

1. kwestionujemy, że zawarliśmy umowę w dniu x, przyznajemy, że kiedykolwiek zawarliśmy umowę z tym bankiem, a nawet było ich wiele, ale nigdy z tego dnia, co wskazał powód w pozwie;

2. kwestionujemy wysokość zobowiązanie, gdyż powód nie wskazał skąd ono się wzięło, powinien wskazać wysokość zaciągniętego kredytu/pożyczki oraz wszelkie naliczenia odsetek plus opłat (ze wskazaniem okresu, stopy i podstawy naliczenia);

3. kwestionujemy skuteczność cesji, gdyż z dołączonych dokumentów nie wynika, że została ona zawarta co do dochodzonego roszczenia


Co do powoływania dowodów, to prawo dopuszcza ich powoływania nawet na etapie apelacji. Ktoś kto pisze unaczej prowadzi nadinterpretację ostatniej noweli kpc.
 
Wszystko się zgadza, pisałam jak potrafiłam, gdyby było mnie stać na pomoc prawnika na pewno bym skorzystała a tak pozostaje mi znajomość prawa w oparciu o internet czyli żadna albo na chybił trafił.
Trudno wymagać od przeciętnego Kowalskiego że będzie z prawem za pan brat.
Co będzie to będzie, nie powieszę się z tego powodu, chcę tylko, żeby bank uczciwie podszedł do sprawy i uczciwie wyliczył ile jestem winna. Jeśli się okaże że choć część zadłużenia się przedawniło to oczywiste że chciałabym skorzystać z tej możliwości.
Nie uważam że sędzia to idiota, nawet w piśmie które dostałam z sądu pisze, że wszelkie spóźnione dowody (moje) nie zostaną uwzględnione, to na mój rozum, dlaczego miałyby być wzięte pod uwagę banku ? Mieli tyle czasu żeby o to zadbać.
 
Ostatnia edycja:
rafal_26 napisał:
Polecam blog sędziego i treść wpisu, jak to wygląd z perspektywy tego "głupiego":

Sub iudice: Dowodziki poproszę
Ciekawy artykuł. Warto jednak zwrócić uwagę, że nie odnosi się on w żadnym szczególe do postępowania upominawczego (zarówno z "e" jak i bez "e") i warunków wydawania nakazów zapłaty. Wspominam o tym, by przestrzec przed błędnym wnioskiem, że krytyczne uwagi dotyczące wydawania wyroków (gł. zaocznych) bez dostatecznych dowodów, byłyby chybione jakby ktoś uznał, że dotyczą również wydawania nakazów zapłaty (które absolutnie wyrokami nie są). Pan sędzia po prostu pisze o ew. błędach swoich kolegów po fachu, nie zajmując się pracą referendarzy. Konkluzja, przy tych samych dowodach (ich braku) nakaz zapłaty w post. upominawczym powinien zostać wydany, a wyrok (nawet zaoczny) już nie.
 
Ostatnia edycja:
Dla pytającej ważniejszy jest ten element dotyczący okoliczności przyznanych.

Czyli stawia się na rozprawę delikwent i w sumie to on nie wie ile jest winny temu bankowi, bo niesłusznie zakłada, że sąd ma obowiązek to dokładnie przeliczyć, a następnie jedyne na co go stać, to "wniosek o raty".

Innymi słowy, jeśli ktoś chce, aby jego sprawa nie była załatwiona na zasadzie tego, czego żąda bank, musi zakwestionować roszczenie.

Jeśli pytająca tak zrobiła, jak wyżej opisałem, a sąd wie w czym problem, to powinien pozew oddalić, gdyż roszczenie NIE jest udowodnione, a nie dlatego, że pytającej wydaje się, że bank chyba coś źle policzył.

Wracając do oceny pracy sądów i sędziów.

Mam ogromne doświadczenie z racji wykonywania zawodu, odbywania wieleoletniej praktyki w sądzie, a także nawet prowadzenia kilku własnych spraw - dla siebie, a nie dla klienta.

Różnie to bywa, jednak pisanie:

" teraz pozostanie to chyba łopatologicznie wytłumaczyć wysokiemu sądowi " sprawia, że krew mnie zalewa.

Nie dość, że ktoś nie ma pojęcia o prawie, co sam przyznaje, to uważa, że sąd z kilkunastoletnim doświadczeniem zawodowym, jest przysłowiowym chłopem i "trzeba mu prawo" tłumaczyć.

Bez przesady za stołem nie zasiada idiota, co nie zna prawa...
 
rafal_26 napisał:
Dla pytającej ważniejszy jest ten element dotyczący okoliczności przyznanych.

Czyli stawia się na rozprawę delikwent i w sumie to on nie wie ile jest winny temu bankowi, bo niesłusznie zakłada, że sąd ma obowiązek to dokładnie przeliczyć, a następnie jedyne na co go stać, to "wniosek o raty".

Innymi słowy, jeśli ktoś chce, aby jego sprawa nie była załatwiona na zasadzie tego, czego żąda bank, musi zakwestionować roszczenie.

Miło by było gdybys nie wkładał mi w usta słów których nie powiedziałam.
Oczywiście, że nie wiem ile jestem winna, bo nie wiem o co chodzi. Jeśli bank żąda ode mnie pieniędzy niech pokaże za co. Nie żądam aby sąd to wyliczał, tylko bank. To bank nie udowodnił istnienia roszczenia, nie sąd. W sądzie ma jego istnienie udowodnić. Nie wiem jak bardziej zrozumiale mam to napisać, żebyś znów nie wysnuł wniosków z rękawa wytrzepanych.

W sprzeciwie napisałam:
"Z uwagi na brak formalnego udowodnienia istnienia roszczenia podnoszę zarzut nieudowodnienia roszczenia co do wysokości jak i zasady.
podnoszę zarzut przedawnienia" To tak w skrócie.
Jak na razie nie mam żadnej informacji o tym, że sąd oddalił pozew, ale skoro powód ma mozliwość wnosić dowody caly czas, więc zapewne to zrobi na sprawie.
 
Ostatnia edycja:
Mój wpis był ogólny w tej II części.

Natomiast powód pewnie nie ma dowódów, a jedynym jest wyciąg z ksiąg (banku, czy funduszu). Jeśli więc nie przyznałaś, że zawarłaś umowę, to sprawa raczej wygrana.

Na przyszłość radzę Ci, abyś nie pisała o czymś (sądzie), o czym pojęcia nie masz.

To taka życiowa rada.
 
rafal_26 napisał:
Bez przesady za stołem nie zasiada idiota, co nie zna prawa...
prawo na pewno zna, ale co jesli to rzeczywiście idiota...?

Robilee napisał:
Pociesz się, że gdyby powód dysponował właściwymi dowodami, to już by je pokazał.
nie mów hop...
 
Dzień dobry, mam prośbę o pomoc gdyż otrzymałam wezwanie do zapłaty za nie zapłacony mandat z 2007 roku, jest on wystawiony na podstawie legitymacji szkolnej która zgubiłam w 2006roku co zostało zgłoszone, jednak szkoła nie trzyma tak długo takich dokumentów wiec nie mam dowodu. Niemniej jednak w
2007 roku byłam już pełnoletnia, wiec mandat nie powinien być na pdst dowodu osobistego? Ówcześnie miałam już 20lat!! Otrzymałam powiadomienie ze dług jest w wysokości 234zl i zamierzają mnie wpisać do KRD. Co moge zrobic w takiej sytuacji? Bardzo dziękuje za pomoc
 
Wystosować do niech pismo, w którym nie uznajesz roszczenia z uwagi, jak powyżej.

Przy okazji zgłosić sprawę na policję, to do niej będzie należało ustalenie kto się pod Ciebie podszył, a w razie braku takiej osoby, przynajmniej ustalą, że to nie Twój podpis.
 
Witam. Przegladalam troszkę wątek ale szczerze nic z tego za bardzo nie rozumiem.
Mąż zaciągnął kredyt w wysokości 8tys zl we Wrześniu 2008r. Spłacił kilka rat po czym przestał placic, w 2010r komornik zajął pensje męża. Po czym mąż po przepracowaniu kilku miesiecy z zajęciem zmienił pracę na najniższą krajową i od tego czasu komornicy po kolei umarzali ten dług. Jednak w piątek zawital do naszych drzwi komornik z dlugiem już od Presco ze do zapłaty jest juz 20tys zl. Presco wysylalo korespondencje na stary adres zameldowania.
Mam tylko pytanie czy ten dług z 2008r jest juz przedawniony? Czy można z nimi walczyc? Amoze napisac prosbe do nich o umorzenie czesci odsetek i wycofanie od komornika i splacanie bezpośrednio do presco?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
 
w 2010 roku zajecie bylo na podstawie BTE czy nakaz zaplaty byl?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra