ja np nie powiedzialbym komornikowi, gdzie mieszka moje dziecko dluznik,chyba mam do tego prawo,nawet w sprawach karnych taki przywilej najblizszemu czlonkowi rodziny przysluguje,by moc odmowic zeznan przeciwko najblizszym.
No widzisz? A cywilnie nie ma takiego przywileju, panie "uczciwy". Dziwne, że ludzie mający się za uczciwych i chętnie to podkreślający mają dyskusyjne podejście do słowa legalny. Dlatego ja wolę o sobie mówić "jestem legalistą" i tyle.
Ale to dygresja. Oczywiście można nie mówić, akurat komornikowi nie ma obowiązku. Konsekwencje widziałeś. Bo masz informację ustną od rodziców dłużnika, że on tu nie mieszka. Oraz wniosek wierzyciela, że jednak tam.
Czy ludzie ci zrobili blad?
Tak, skarżąc fakt, że zajął ich przedmioty w skardze. A winni skarżyć to, że w ogóle wszedł do mieszkania, które nie jest mieszkaniem dłużnika. A w kwestii przedmiotów pozwać wierzyciela w ramach powództwa akscydencyjnego. Raz dwa by się wierzycielowi odwidziało takie wnioski do komornika składać.
Bo to wierzyciel decyduje właściwie o wszystkim. Komornik sam z siebie nie robi nic.
oni maja sie usmiechac do komornika? w takiej sytuacji to jest wrog!
A co on tu winien? Wykonuje wniosek wierzyciela. Wierzyciela, który na dodatek mu ten adres wskazał (!). Mało tego - taki ma obowiązek i to obwarowany sankcjami dla niego. Jak Cię ktoś kijem uderzy, to łamiesz kij, czy jemu oddasz? To czemu nie "dowalić" wierzycielowi? Aha, bo to komornik jest wróg.
raz piszesz,ze bez problemu mozna zatrudnic dluznika,bo pokazujesz fakture komornikowi i on nie zafantuje twego samochodu
Daj sobie spokój ze slangiem. Dokona zajęcia, prawdopodobnie. Może nie, może tak. Ma prawo w każdym razie. Jeśli to zrobi, to mnie poinformuje (bo musi). Za dwa dni wierzyciel ma pozew (no bo pierwszego muszę go wezwać do zwolnienia). Myślisz, że drugi raz wierzyciel spróbuje, jak ładnie koszty procesu poniesie i jeszcze i tak będzie musiał zwolnić?
zatrudniam dluznika na ciezarowke i wiezie on towar, ktory ma byc dostarczony na jutro,a tu nagle komornik zabiera moja ciezarowke z towarem,bo jest ona w posiadaniu dluznika.
Żaden normalny komornik czegoś takiego nie zrobi, bo za szkody odpowiedziałby wierzyciel. Komornik, który doprowadziłby do bankructwa swojego zleceniodawcę raczej nie dostawałby już żadnych spraw. A komornik przecież widzi, że facet jest tylko pracownikiem. I przed zajęciem poinformuje o tym wierzyciela. Choćby i telefonicznie. A wierzyciel wtedy "to nie zajmuj pan".
A jak samochód na matkę, to... Ona raczej nie pozwie. I tak musi najpierw wezwać. Na wezwanie się odstąpi. Koszt: zero. Ryzyko: zero. To może warto, a nie biadolić, że Twój dłużnik BMW jeździ?