He, he
Mówiłem że bym tamtego orzeczenia SN z '81 roku nie przekreślał.
W Rzplitej znalazłem coś takiego:
"
Zasądzając zachowek od jednej z trzech sióstr na rzecz drugiej, warszawski Sąd Apelacyjny (sygn. VI ACa 286/09) sięgnął po tzw. zasady słuszności i zmniejszył należny powódce zachowek o połowę.
Dlatego że spadkobierczyni jest biedna, że nie bardzo ma z czego zapłacić, a poza tym opiekowała się matką.
– Niczego nie można być już pewnym w sądzie, nawet w sprawie spadkowej – żalił się pełnomocnik powódki, a jak nie ma argumentów, to pojawiają się łzy (pozwana rzeczywiście płakała na rozprawie).
Tego samego dnia, kiedy matka podpisała umowę notarialną o wykupie mieszkania, spisała notarialny testament, w którym jedynym spadkobiercą uczyniła jedną z trzech córek, która z nią mieszkała i opiekowała się nią, a po wykupie wyremontowała mieszkanie. Gdy po śmierci matki jedna z pozostałych córek zażądała wypłaty zachowku, odmówiła, mówiąc, że mieszkanie tak naprawdę jest jej, bo to ona wyłożyła pieniądze na wykup. Co więcej, sąd I instancji wziął te wyjaśnienia za dobrą monetę.
Nie bez znaczenia była obecna sytuacja pozwanej, która jest teraz bezrobotna i nie ma z czego wypłacić całego zachowku. SO uznał mianowicie, że choć formalnie nabywczynią mieszkania była matka, faktycznie kupno następowało na rzecz tej jednej córki, czyli miało miejsce tzw. firmanctwo. Bez mieszkania właściwie nie było spadku, a jak nie ma spadku, to nie ma też zachowku. SO nie przeszkadzało, że mieszkanie wykupione było za kilka tys. zł (5 proc. ceny).
Sąd apelacyjny orzekł kompromisowo.
– Zachowek to zagwarantowane ustawowo minimum w spadku. W zasadzie nie można pozbawiać czy ograniczyć spadku, ale Sąd Najwyższy dopuszcza to bardzo wyjątkowo – powiedziała sędzia Lidia Sularzycka.
SA przywołał uchwałę SN z 19 maja 1981 r. (III CZP 18/81), która mówi, że w sprawie o zachowek nie jest wyłączone obniżenie należnej sumy w oparciu o art. 5 k.c., m.in. ze względu na sytuację osobistą, rodzinną lub majątkową osoby zobowiązanej do wypłaty lub gdyby z innych przyczyn wysokość ta była nadmierna.
Pozostały już tylko wyliczenia: SA ustalił, że po odliczeniu wydatku na wykup oraz kosztów remontu cena mieszkania wyniosła 276 tys. zł. Jako jednej z trzech córek powódce należy się 1/6 wartości spadku.
Zachowek wyniósł więc 46 tys. zł.
Ale SA sięgnął po wyżej wymienione zasady słuszności i zmniejszył go o połowę, do 23 tys. zł."
Sąd Okręgowy to już całkiem pojechał po bandzie
