Dozór elektroniczny

  • Autor wątku Autor wątku piotrrafalko
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
forg napisał:
Kurator nie musi mieć dowodów na treści umieszczone w wywiadzie.
Czyli chcesz powiedziec, ze kurator moze w wywiadzie moze napisac wszystko i nie musi miec potwierdzenia na swoje slowa.

Sa rozni kuratorzy i rozni skazani. Tak mozna powiedziec. Znam sytuacje, ze kurator robil na zlosc skazanemu i znam tez sytuacje, ze skazany robil na zlosc kuratorowi.

forg napisał:
"sąsiedzi skazanego podali, że co drugą noc w mieszkaniu zajmowanym przez skazanego odbywają się głośne imprezy; sąsiad X, Y oraz Z podają, że wielokrotnie widzieli skazanego pijanego". A sąd sobie to zweryfikuje. Oczywiście jeśli była wzywana Policja to też sąd sobie to zweryfikuje.
Sad nie bedze nic sobie weryfikowal tylko obowiazek udowodnienie spoczywa na stronie skladajacej wniosek. To strona skladajaca wniosek musi udowodnic lub probowac udowodnic swoj wniosek.

Wedlug Twoich slow, to kurator lub prokurator moze zlozyc dowolny wniosek do Sadu a Sad ma to sobie sam weryfikowac? A moze powiesz jeszcze w jaki sposob? Sad tylko ocenia dowody dostarczone do Sadu a nie sam sobie to szuka dowodow i je weryfikuje. To na stronie skladajacej wniosek spoczywa ciezar udowodnienie czynu, ktory zarzuca.

Jak nie masz zakazu spozywania alkoholu wydanego przez Sad, to mozesz w rozsadnych ilosciach spozywac alkohol w domu. Jedno piwo czy lampka wina do obiadu nie moze byc podstawa do wniosku o cofniecie SDE. Nie mowie o upijaniu sie do nieprzytomnosci, zeby znowu nie popadac w skrajnosci. Do wszystkiego trzeba miec umiar.
 
W jakim celu zatem sądy zlecają przeprowadzanie wywiadów środowiskowych?

martin-USA napisał:
Jak bedzie trzezwy, to w czym problem? Nie rozumiem. Co ma przesadzac sprawe?

Jeśli z wywiadu wśród sąsiadów wynika, że skazany nadużywa alkoholu i notorycznie odbywają się u niego imprezy, a w czasie wizyty kuratora skazany jest trzeźwy to znaczy, że wszystko jest w porządku?

martin-USA napisał:
musi miec dokumenty na potwierdzenie swoich slow..

Nie musi. Może naocznie stwierdzić, że skazany jest nietrzeźwy i agresywny. Kurator to nie śledczy.
Ponadto, zakładam że kurator to jednak profesjonalista i wie jak wykonywać swoją pracę. Nie ogranicza się przecież do przeprowadzenia rozmowy z jednym sąsiadem, w dodatku pijanym. Masz kuratorów za głupków?

martin-USA napisał:
Dla wiekszosci z Was osoba skazana, to ktos zly do szpiku kosci i nie zasluguje na druga szanse

A dozór elektroniczny nie jest przypadkiem właśnie taką drugą szansą? I może to skazany powinien się starać i wykazywać przed kuratorem pozytywną postawą, a nie odwrotnie? Może to skazany powinien zrozumieć, że odbywa karę pozbawienia wolności i nie na miejscu jest, aby w tym czasie grubo imprezował i rzadko trzeźwiał?
 
Finister napisał:
W jakim celu zatem sądy zlecają przeprowadzanie wywiadów środowiskowych?
Po to, zeby wieksze wiekszy obraz danej sytuacji. Wywiad srodowiskowy nigdy nie moze byc jedyny dowodem w sprawie. Moze byc jednym w dowodow, ale nie jedynym.

Finister napisał:
Jeśli z wywiadu wśród sąsiadów wynika, że skazany nadużywa alkoholu i notorycznie odbywają się u niego imprezy, a w czasie wizyty kuratora skazany jest trzeźwy to znaczy, że wszystko jest w porządku?
To oznacza tyle, ze kurator nie ma potwierdzenia slow sasiadow. A co jesli sasiad nie lubi tej osoby wlasnie dlatego, ze jest osoba skazana. Moze mowic, ze byla impreza i byl pijany. A potem powie, ze tak mu sie wydawalo, ze byl pijany a impreza to byla, leciala muzyka, ale on dokladnie nie wie jak bardzo byla glosna. Rozumiesz, ze to jest subiektywna opinia sasiada a zeby kogos skazac (np. uchylenie SDE) nalezy miec obiektywne dowody a nie subiektywne.

Finister napisał:
Nie musi. Może naocznie stwierdzić, że skazany jest nietrzeźwy i agresywny. Kurator to nie śledczy.
Ponadto, zakładam że kurator to jednak profesjonalista i wie jak wykonywać swoją pracę. Nie ogranicza się przecież do przeprowadzenia rozmowy z jednym sąsiadem, w dodatku pijanym. Masz kuratorów za głupków?
Jak kurator ma podejrzenie, ze skazany jest nietrzezwy, to sam wezwie policje na potwierdzenie swoich slow. Jak skazany bedzie agrysywny, to tym bardziej wezwie policje chociazby tylko dla swoiego bezpieczenstwa.
Dokladnie kurator to profesjonalista i dlatego, zeby jego wnioski nie przepadly w Sadzie bedzie chcial to udowodnic. Bedzie chcial miec dowody, ktorych nie da sie podwazyc i ktore beda obiektywne. Mam kuratorow za osoby, ktore maja bardzo wymagaaca prace i sa profesjonalistami w swojej dziedzinie. Mam bardzo duzy szacunek do ich pracy.

Finister napisał:
A dozór elektroniczny nie jest przypadkiem właśnie taką drugą szansą? I może to skazany powinien się starać i wykazywać przed kuratorem pozytywną postawą, a nie odwrotnie? Może to skazany powinien zrozumieć, że odbywa karę pozbawienia wolności i nie na miejscu jest, aby w tym czasie grubo imprezował i rzadko trzeźwiał?
Nikt nie mowi, ze ma wiecznie imprezowac i rzadko trzezwiec. Ja mowie o normalnym traktowaniu drugij osoby i ze alkohol tez jest dla ludzi, nawet skazanych w trakcie SDE. Trzeba jednak miec umiar i rozsadek w piciu go. Kurator ma prawo wymagac od skazanego w trakcie SDE wykazania sie z wymagow nalozonych przez Sad. To oczywiste. Skazany ma obowiazek wykazywac sie pozytywna postawa, ale tez kurator nie moze wymagac czegos ekstra od niego. Skazany w trakcie SDE ma swoje prawa ale ma tez i swoje obowiazki. Tego powinien pilnowac kurator.
 
martin-USA napisał:
Rozumiesz, ze to jest subiektywna opinia sasiada a zeby kogos skazac (np. uchylenie SDE) nalezy miec obiektywne dowody a nie subiektywne.

Zmiana sposobu odbywania kary pozbawienia wolności to nie jest skazanie!!! Czasami zmiana sposobu odbywania kary może być podyktowana względami bezpieczeństwa takiego skazanego. Jeśli w jego mieszkaniu notorycznie odbywają się libacje a mamy do czynienia z alkoholikiem to trzeba go być może ratować i zabrać z takiego systemu odbywania kary pozbawienia wolności.

Tak sobie można dywagować bez końca. Ale jeśli skazanemu zależy na pracy nad sobą, zależy do pozytywnej opinii kuratora to zrobi wszystko, by taką opinię mieć.
 
forg napisał:
Zmiana sposobu odbywania kary pozbawienia wolności to nie jest skazanie!!! Czasami zmiana sposobu odbywania kary może być podyktowana względami bezpieczeństwa takiego skazanego. Jeśli w jego mieszkaniu notorycznie odbywają się libacje a mamy do czynienia z alkoholikiem to trzeba go być może ratować i zabrać z takiego systemu odbywania kary pozbawienia wolności.
Jesli w jego mieszkaniu sa wieczne libacje, to kurator wczesniej powinien o tym wskazac w wywiadzie przed uzyskaniem SDE. Kurator ma obowiazek przeprowadzenia wywiadu rowniez w miejscu odbywania kary. Wieczne libacje to argument i to bardzo mocny, ale przeciwny przyznaniu SDE.
 
martin-USA napisał:
Musi byc jakie potwierdzenie, np. wydruk z alkomatu. Kurator tez musi miec jakies potwierdzenie swoich slow.
nie musi
martin-USA napisał:
Zgodnie z Twoimi slowami to kurator moze powiedziec ze ktos byl pijany i na podstawie jego zdania Sad ma cofnac SDE.
tak - to jest tzw . zawód zaufania publicznego
 
martin-USA napisał:
Czyli chcesz powiedziec, ze kurator moze w wywiadzie moze napisac wszystko i nie musi miec potwierdzenia na swoje slowa.

Kurator w wywiadzie ma napisać co ustalił i skąd pozyskał dane informacje. Dowodów zbierać nie musi. To nie prokurator ani policjant.

martin-USA napisał:
A co jesli sasiad nie lubi tej osoby wlasnie dlatego, ze jest osoba skazana.

Powtórzę jeszcze raz - profesjonalny kurator nie ogranicza się do rozmowy tylko z jednym sąsiadem. A tłumaczenia skazanych, że sąsiad wydał mu złą opinię, bo go nie lubi to klasyka gatunku, no bo który skazany powie, że "tak to prawda, dałem sąsiadom popalić nocnymi imprezami, nie dziwię się, że tak źle o mnie mówią".

martin-USA napisał:
Skazany ma obowiazek wykazywac sie pozytywna postawa, ale tez kurator nie moze wymagac czegos ekstra od niego.

A dlaczegóż to nie może wymagać czegoś ekstra od niego? Przecież rolą kuratora jest właśnie praca resocjalizacyjna, wychowawcza ze skazanym. Jeśli np. matka skarży się, że skazany nie udziela się w domu, nie sprząta, nie robi zakupów, nie dokłada do utrzymania itd. to kurator ma na to nie reagować, bo skazany nie ma tego w obowiązkach?
 
Powiem tak, byloby idealnie gdyby nie bylo przestepstw i skazanych, ale mamy swiat jaki mamy. Jak czytam Wasze komentarze, to mam wrazenie, ze macie gdzies idealmy swiat. Swuat zero/jedynkowy i jestescie wielkimi idealistami. Swiat i zycie nie jest takie. Tutaj mamy rowniez wszystkie odcienie szarosci. Oto chodzi, ze trzeba spojrzec na czlowieka i na jego sytuacje, bo kazdy z nas jest idwywiduum i tak musi byc odbieramy. Oczywiscie musza byc norma, zasady, itp ale tez musi byc pole dla kazdego czlowieka. To jest tak trudne do opisania, ze tutaj na tym forum na pewno tego nie rozwiazemy.

Lubie wymieniac sie argumentami i chetnie bym porozmawial tak normalnie, przy kawie. Jestem bardzo chetny i otwarty rowniez na inne punkty spojrzenia. Ciesze sie, ze potrafimy wymieniac sie pogladami opiniami w kulturalny sposob i na poziomie.
 
martin-USA napisał:
Swuat zero/jedynkowy i jestescie wielkimi idealistami. Swiat i zycie nie jest takie.

Czyli nie czytasz tego co piszemy - lub nie rozumiesz. Najpierw twierdzisz, że kurator musi zbierać dowody. Jesteś przekonywany, że nie musi. Ale Ty sugerujesz, że kurator może coś sobie wymyślić. Teraz piszesz coś o zero-jedynkowości. Czyli co, kurator usłyszy od jednego sąsiada, że raz było głośno i pisze w dokumentach: ustalono u sąsiadów, że trwają wieczne libacje? Nie, przekonujemy Ciebie, że kurator weryfikuje pozyskane informacje w różnych źródłach.

I tak na marginesie - pisałeś coś o tym, że imprezy mogą robić domownicy a nie skazany, zatem "to nie jego wina". Teraz piszesz, że jeśli w miejscu dozoru odbywały się libacje przed przyznaniem dozoru to dozoru nie powinno być w tym miejscu. Czyli sam potwierdziłeś, że skoro są libacje to skazany nie powinien nadal odbywać tam S.D.E - nie jest istotne, czy uczestniczy w nich czy nie.

Nie wiem czym się w życiu zajmujesz ale coś mi świta, że kwestiami technicznymi związanymi z dozorem. A tu rozważamy człowieka. Jego ewentualną resocjalizację. I właśnie to nie jest takie "czarno-białe". I takie wymierzalne. Często właśnie opierać trzeba się na odczuciach i domysłach - stad tak wielka rola "pedagogów" (ogólnie pisząc) w tym procesie.
 
Rozumiem, to co piszesz. Chcesz powiedziec, ze kurator jest nieomylny i jego zdanie jest swiete. Nie potrzebuje udowodnic swoich slow a osoba skazana musi sie bronic. Potem piszecie, ze jest to osoba zaufania publicznego i dlatego nie musi udowadniac swoich slow. Znam nieformlanie wielu kuratorow. Wielu z nich to profesjonalni kuratorzy, ale czesc z nich przyznaje, ze jak spotykaja osobe (skazana), ktora potrafi bronic swoiego zdania, ktora nie pozwala sobie skakac po glowie, to z zasady chca ja "usadzic". Tak dla zasady, zeby zobaczyli, kto rzadzi. Jest to jakas czesc. Prosze nie pisz mi, ze tak nie jest bo tak jest. Znam to z doswiadczenia.

Uczepiles sie tych imprez. Kurator powinien uzyskac informacje w wielu zrodlach. Tak powinno byc, ale czesto tak nie jest. Skazany bardzo czesto jest bezradny i bezbronny z kuratorem. Znamy sytuacje, ze osoba majaca kuratora i mieszka we Francji. Tam pracuje, ma rodzine, zycie musi co miesiac latac do Polski, bo kurator chce go sobie zobaczyc i pokazac mu, ze to kurator rzadzi. Sciaga go co miesiac bo mu wolno a skazany musi byc, bo jak nie pojawi sie, to kurator napisze, ze skazany nie stawia sie na wezwania kuratora. A wtedy ten skazany moze miec cofniete warunkowe przedterminowe zwolnienie.

Napisalem, ze jezeli imprezy byly przed SDE, to kurator w wywiadzie powinien to ustalic i jezeli zawarl to w wywiadzie, to Sad powinien wziac to pod uwage i przyznajac SDE powinien miec swiadomosc i kurator tez powinien miec swiadomosc, ze tam moga byc imprezy. To mialem na mysli. Sad majac wiedze dostarczona przez kuratora w wywiadzie o "wiecznych" imprezach nie powinien przyznawac SDE w tym miejscu.

To nie jest prosta sprawa. Tutaj sie z Toba zgadzam.
 
martin-USA napisał:
Skazany bardzo czesto jest bezradny i bezbronny z kuratorem. Znamy sytuacje, ze osoba majaca kuratora i mieszka we Francji. Tam pracuje, ma rodzine, zycie musi co miesiac latac do Polski, bo kurator chce go sobie zobaczyc i pokazac mu, ze to kurator rzadzi. Sciaga go co miesiac bo mu wolno a skazany musi byc, bo jak nie pojawi sie, to kurator napisze, ze skazany nie stawia sie na wezwania kuratora. A wtedy ten skazany moze miec cofniete warunkowe przedterminowe zwolnienie.

I tutaj mamy przykład jak pięknie można zrobić "złego" z kuratora. Kurator jest winien tego, że człowiek mieszkający we Francji popełnił przestępstwo za które został skazany na karę pozbawienia wolności? Kurator jest winien, że skazany został warunkowo zwolniony z reszty odbywanej kary? Kurator jest winien, że ma obowiązek sprawować nadzór na przebiegiem WARUNKOWEGO przedterminowego zwolnienia? A może kurator powinien latać do Francji?

Rozwiń poproszę ten wątek. Z punktu widzenia podatnika czy też ofiary przestępstwa a nie z punktu widzenia biednego przestępcy, którego zły kurator zmusza do podróży do Polski.
 
Ja nie mowie, ze kurator jest zly. Znowu czepasz sie slowek. Chodzi mi tylko o to, ze nikt nie kwestionuje skazania czlowieka. Nikt nie kwestionuje winy. Czlowiek odbyl kare za swoje czyny. Skorzystal z mozliwosci przedterminowego zwolnienia warunkowego i wrocil do domu, do rodziny. Tam pracuje, mieszka.

A teraz wlasnie ten kurator teraz zmusza go do przyjazdu do Polski przez 2 lata co miesiac na 5 minutowe spotkanie. Gosc jedzie o wiele dluzej, musi brac urlop, przelot tez kosztuje, itp. OK, gosc popelnil blad, odpowiedzial za niego, odbyl kare i teraz jeszcze odbywa kare od kuratora. Czy cos byloby zlego, gdyby kontaktowal sie z nim telefonicznie, mailowo czy poprzez video rozmowe? Ale kurator ma taka mozliwosc i pokazuje czlowiekowi, ze ma wladze bo pozwolil sobie wykazac kuratorowi bledy i wygral z nim w Sadzie. Sad w calosci odrzucil wniosek kuratora i nie pozostawil suchej nitki na nim. Sedzia powiedzial wprost, ze jest to celowe dzialanie kuratora i dzialanie specjalne na zlosc. A po uzyskaniu przedterminowego zwolnienia warunkowego kurator pokazuje mu, kto rzadzi. Masz wlasnie tego zlego kuratora.

Ja nie mowie, ze kurstor ma latac do Francji, ale mamy rozne formy kontaktu a nie tylko osobiste na 5 minut przy podrozy z Francji do Polski.

A jaki zwiazek z ofiara przestepstwa ma sposob kontaktowania sie z kuratorem? A co ma do tego polski podatnik?
 
martin-USA napisał:
Wielu z nich to profesjonalni kuratorzy, ale czesc z nich przyznaje, ze jak spotykaja osobe (skazana), ktora potrafi bronic swoiego zdania, ktora nie pozwala sobie skakac po glowie, to z zasady chca ja "usadzic". .

Asertywność i umiejętność bronienia swojego zdania są jak najbardziej pożądanymi cechami. Tyle tylko, że skazanym często asertywność myli się z roszczeniowością, ciągłym awanturowaniem się o wszystko i agresją, a wtedy kurator musi działać - taka robota.

martin-USA napisał:
OK, gosc popelnil blad, odpowiedzial za niego, odbyl kare i teraz jeszcze odbywa kare od kuratora.

Jeśli został warunkowo zwolniony to jeszcze kary nie odbył. Został zwolniony na próbę. I musi zawalczyć o to, by tę próbę przejść pozytywnie. Starać się i dać coś z siebie. Dozór wykonywany przez telefon to fikcja w czystej postaci. Są nawet sądy, które na czas dozoru nakładają na skazanych obowiązek pozostawania na terenie RP. Co do jednego masz rację - o sposobie wykonywania dozoru decyduje kurator.

martin-USA napisał:
Swuat zero/jedynkowy i jestescie wielkimi idealistami.

A ja myślę, że wręcz przeciwnie. Nie idealistami, a realistami posiadającymi duże doświadczenie w pracy ze skazanymi. I nie dajemy się nabijać w butelkę ;-)
 
Finister napisał:
Asertywność i umiejętność bronienia swojego zdania są jak najbardziej pożądanymi cechami. Tyle tylko, że skazanym często asertywność myli się z roszczeniowością, ciągłym awanturowaniem się o wszystko i agresją, a wtedy kurator musi działać - taka robota.
W pelni sie z Toba zgadzam, ze jak skazany jest roszczeniowy i to roszczeniowy i agresywny, nawet tylko slownie, to nalezy to bardzo szybko uciac. To oczywiste. Jednak z Twojej wypowiedzi mozna wnioskowac, ze wiekszosc skazanych sa wlasnie roszczeniowi i awanturnicy. A to nie zawsze jest prawda. W wielu sytuacjach to wystarczylo by na spokojnie porozmawiac i wysluchac argumentow.

Finister napisał:
Jeśli został warunkowo zwolniony to jeszcze kary nie odbył. Został zwolniony na próbę. I musi zawalczyć o to, by tę próbę przejść pozytywnie. Starać się i dać coś z siebie. Dozór wykonywany przez telefon to fikcja w czystej postaci. Są nawet sądy, które na czas dozoru nakładają na skazanych obowiązek pozostawania na terenie RP. Co do jednego masz rację - o sposobie wykonywania dozoru decyduje kurator.
Skazany nie ukrywal, ze mieszka we Francji i ze zaraz tam sie przeniesie. Kurator o tym bardzo dobrze wiedzial a jednak i tak pokazal mu, ze on rzadzi. W tej konkretnej sytuacji skazany tylko traci czas i pieniadze na stale podroze do PL na 5 minutowe spotkanie.

Finister napisał:
A ja myślę, że wręcz przeciwnie. Nie idealistami, a realistami posiadającymi duże doświadczenie w pracy ze skazanymi. I nie dajemy się nabijać w butelkę
Nie dajecie sie nabijac w butelke a dokladniej na kazdym miejscu pokazujecie, ze skazany jest zawsze zly i ze wszystkie sporne sytuacje rozstrzygacie na niekorzysc skazanego.
 
martin-USA napisał:
W tej konkretnej sytuacji skazany tylko traci czas i pieniadze na stale podroze do PL na 5 minutowe spotkanie.

W tej konkretnej sytuacji to skazany korzysta z dobrodziejstwa warunkowego przedterminowego zwolnienia. Zapewne sam wystąpił z wnioskiem - nikt go nie zmuszał. Mógł odbyć karę do końca i nie mieć "problemów z kuratorem" (uprzedzając - jeśli wystąpił dyrektor zk to skazany mógł odmówić procedowania tego wniosku).
Pewnie nawet nie wiesz ilu skazanych nie składa wniosku o wpz bo .... bo kurator. A tymczasem są systemy prawne, gdzie takie "warunkowe" zwolnienie jest niemalże czymś obowiązkowym - by na wolności kontrolować, czy resocjalizacja się powiodła. I według Ciebie taka kontrola ma odbywać się przez telefon? Moim skromnym zdaniem w.p.z. winien wiązać się z obowiązkiem pozostawania na terenie RP - by być pod stałą kontrolą kuratorską.
 
martin-USA napisał:
Jednak z Twojej wypowiedzi mozna wnioskowac, ze wiekszosc skazanych sa wlasnie roszczeniowi i awanturnicy.

Nie są. I zapewniam Cię, że kuratorzy nie mierzą wszystkich skazanych jedną miarą i stosują indywidualne podejście. Nie może być jednak przyzwolenia na to, aby skazany nie wykonywał prac społecznych, bo mu się nie chce, nie płacił alimentów na własne dziecko, bo mu się nie chce i pracuje na czarno, aby mu przypadkiem komornik nie zabrał (bo komornik to też zły bardzo człowiek, może nawet bardziej niż kurator), nie naprawił wyrządzonej szkody, bo pieniędzy potrzebuje na własne wydatki. Jeśli Tobie się wydaje, że skazani "grzecznie" wywiązują się ze swoich obowiązków, "grzecznie" idą na terapię, gdy jest taka potrzeba, "grzecznie" przestrzegają zakazów kontaktów itd. to jesteś w ogromnym błędzie. Choć oczywiście są też i tacy. Ale oni nie trafiają (a przynajmniej rzadko) na to forum, żeby szukać czarodziejskiego sposobu na uniknięcie konsekwencji swoich zaniedbań.

martin-USA napisał:
Skazany nie ukrywal, ze mieszka we Francji i ze zaraz tam sie przeniesie. Kurator o tym bardzo dobrze wiedzial .

Skazany zapewne również bardzo dobrze wiedział, że uzyskując warunkowe zwolnienie zostanie oddany pod dozór kuratora i jakie się z tym wiążą dla niego obowiązki. Wiedział na co się pisze. I jeszcze raz - dozór musi być wykonywany realnie a nie fikcyjnie. Kurator też ma swoje obowiązki i odpowiada za wykonywaną pracę.
 
Ostatnia edycja:
Finister napisał:
Nie są. I zapewniam Cię, że kuratorzy nie mierzą wszystkich skazanych jedną miarą i stosują indywidualne podejście. Nie może być jednak przyzwolenia na to, aby skazany nie wykonywał prac społecznych, bo mu się nie chce, nie płacił alimentów na własne dziecko, bo mu się nie chce i pracuje na czarno, aby mu przypadkiem komornik nie zabrał (bo komornik to też zły bardzo człowiek, może nawet bardziej niż kurator), nie naprawił wyrządzonej szkody, bo pieniędzy potrzebuje na własne wydatki. Jeśli Tobie się wydaje, że skazani "grzecznie" wywiązują się ze swoich obowiązków, "grzecznie" idą na terapię, gdy jest taka potrzeba, "grzecznie" przestrzegają zakazów kontaktów itd. to jesteś w ogromnym błędzie. Choć oczywiście są też i tacy. Ale oni nie trafiają (a przynajmniej rzadko) na to forum, żeby szukać czarodziejskiego sposobu na uniknięcie konsekwencji swoich zaniedbań.
Ale ja w zadnym momencie nie powiedzialem, ze nalezy poblazac skazanem. Caly czas tylko mowie, zeby traktowac go normalnie. Oczywiscie obserwowac, ale nie tworzyc specjalnie problemow. Ja nigdy nie powiedxialem, ze ne trzeba wypelniac polecen Sadu. Alimenty sa czyms tak bardzo oczywistym, ze nawet nie ma co mowic o tym. Tak samo jak naprawienie krzywdy. Jak skazany dostaje szanse, to wie jakie sa zasdy i jak ich nie przestrzego, to juz jego problem. Ja tylko caly czas mowie, ze nie powinno sie pokazywac wyzszosci kuratora. Tk kurator ma obowiazwk sprawowac funkcje kontrolna nad osoba podczas dozoru, ale nie moze i nie powinien przy tym pokazywac swojej wyzszosci. To mam na mysli. Jestem realista itez wiem jak czesto dzialaja kuratorzy. Tak jak mowie caly czas sa i profesjonalni kuratorzy ale sa tez i osoby, ktore nigdy nie powinny byc kuratorami.

Finister napisał:
Skazany zapewne również bardzo dobrze wiedział, że uzyskując warunkowe zwolnienie zostanie oddany pod dozór kuratora i jakie się z tym wiążą dla niego obowiązki. Wiedział na co się pisze. I jeszcze raz - dozór musi być wykonywany realnie a nie fikcyjnie. Kurator też ma swoje obowiązki i odpowiada za wykonywaną pracę.
Dlatego dosc czesto odradzamy tez staranie sie warunkowe przedterminowe zwolnienie. Czesto sie to po prostu nie oplaca. Skazany wychodzi 4 miesiace przed koncem kary a ma minimum 2 lata kuratora i wtedy przez ten czas musi sie o wszystko prosic i pytac. Nawet o wyjazd na urlop teoretycznie tez powinien prosic przez ten caly czas. A wyrok juz dawno mialby za soba.
 
martin-USA napisał:
Czesto sie to po prostu nie oplaca. Skazany wychodzi 4 miesiace przed koncem kary a ma minimum 2 lata kuratora i wtedy przez ten czas musi sie o wszystko prosic i pytac.

Ale społeczeństwu (tej uczciwej jego części) się opłaca. Bo sprawca czynu przestępczego jeszcze po wyjściu z więzienia jest monitorowany. I jego zachowanie podlega jakiejś kontroli.
Dlatego poprosiłem, byś na sprawę spojrzał z punktu widzenia obywatela. Uczciwego obywatela. A nie skazanego, któremu kurator utrudnia życie.
Cięgle piszesz o wywyższaniu się kuratora - a jako przykład podajesz to, że biedny przestępca musi przyjeżdżać z Francji. Bo kurator ma "widzi-mi-się. Jeśli ten skazany ma takie samo rozumowanie to znaczy że nie zrozumiał. Nie zrozumiał, że to on musi pochylić głowę i prosić społeczeństwo o przebaczenie. A nie mieć żal o działania zgodne z prawem kuratora.
 
Ja tylko chce powiedziec, ze musi to miec normalne zasady i warunki. Ale nie powinno byc sytuacji, ze o wyjazd do pracy za granice osoba musi sie prosic a kurator powie nie.

Jak dobrze wiesz, ze prawo w Polsce jest takie, ze kazdego mozna skazac, mozesz miec pecha i potracic kogos samochodem, bo wskoczyl ci pod kola. Chce tylko powiedziec, ze kurator powinien patrzyc na osobe a czy to, ze pracuje skazany to chyba dobrze. A takie przyjazdy co miesiac do Polski, to jest po prostu zwykle pokazywanie wyzszosci kuratora. Takie jest moje zdanie i nie tylko moje, ale tez niektorych prawnikow.

forg napisał:
Cięgle piszesz o wywyższaniu się kuratora - a jako przykład podajesz to, że biedny przestępca musi przyjeżdżać z Francji. Bo kurator ma "widzi-mi-się. Jeśli ten skazany ma takie samo rozumowanie to znaczy że nie zrozumiał. Nie zrozumiał, że to on musi pochylić głowę i prosić społeczeństwo o przebaczenie. A nie mieć żal o działania zgodne z prawem kuratora.
Jakie rozumowanie ma skazany wedlig Ciebie? Czy Ty jako kurator tez wymagalbys od niego przyjazdu do miesiac z Francji tylko na 5-10 minut spotkania, bo masz takie prawo. A jak sie nie zglosi, to wniosek o przywrocenie kary? Tez byl wymagal od niego przyjazdow czy wyrazilbys zgode na kontakty online lub ustalilbys cos z dozorowanym, zeby nie musial co miesiac jezdzic do Ciebie co miesiac.
 
martin-USA napisał:
Ja tylko chce powiedziec, ze musi to miec normalne zasady i warunki. Ale nie powinno byc sytuacji, ze o wyjazd do pracy za granice osoba musi sie prosic a kurator powie nie.

Czyli rozumiem, że według Ciebie to dozorowany ma sobie ustalać co mu wolno a co nie?
W przepisach są określone "zasady i warunki".

martin-USA napisał:
Jak dobrze wiesz, ze prawo w Polsce jest takie, ze kazdego mozna skazac, mozesz miec pecha i potracic kogos samochodem, bo wskoczyl ci pod kola.

Bardzo proszę nie podawać takich przykładów. Żaden sąd nie skazuje za "pecha". Ale za złamanie przepisów i owszem. Nie chce mi się drążyć tego wątku ale nawet w czasie wyświetlania zielonego światła masz obowiązek zachowania szczególnej ostrożności np na skrzyżowaniu i odpowiedniego reagowania nawet w sytuacji "wskakującego pod koła". Wystarczy że przekraczasz prędkość albo korzystasz z telefonu trzymanego w dłoni i możesz być współwinnym oraz ukaranym/skazanym.

martin-USA napisał:
Chce tylko powiedziec, ze kurator powinien patrzyc na osobe a czy to, ze pracuje skazany to chyba dobrze.

Czyli wdzięczni powinniśmy być, że skazany raczy pracować. Faktycznie. Rewelacja.


martin-USA napisał:
Czy Ty jako kurator tez wymagalbys od niego przyjazdu do miesiac z Francji tylko na 5-10 minut spotkania, bo masz takie prawo. A jak sie nie zglosi, to wniosek o przywrocenie kary?

Poproszę o akta tego człowieka to się wypowiem co ja jako kurator bym postanowił. Oraz poproszę również tego człowieka - i po rozmowie z nim oraz po zapoznaniu się z aktami podam odpowiedź.
 
Powrót
Góra