Egzamin radcowski 2010

  • Autor wątku Autor wątku chelboj
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Piot napisał:
Do Twojej wypowiedzi odnoszę się bezpośrednio, cytując (w poprzednim poście) jej fragmenty i odnosząc się do nich.
Piszesz:
Przepis jest i jest wyraźny. Odsyła przy ocenianiu do opisu.
Ja takiego przepisu nie widzę, więc pytam, gdzie on jest. Jeśli powołujesz "przepis" to możesz go chyba wskazać.

To jest wyjaśnione na tym forum na stronie 301 w moim poście 09-12-2010, 14:21... par. 5 ust. 4 roz. MS z dnia 29.4.2009 w sprawie zespołu do przygotowania zestawu pytań testowych oraz zadań na egz. radc. oraz wykazu tytułów aktów pr.; jeśli przygotowanie opisu jest obowiązkiem prawnym, to także jego stosowanie przy ocenianiu jest takim obowiązkiem. Opis nie jest "sobie a muzom", tylko jest w zamyśle MS narzędziem oceniania. I tym właśnie jest w praktyce. Jeśli są jakieś rozbieżności między opisem a uzasadnieniem oceny, to chyba tylko na niekorzyść zdającego i zapewne raczej w sferze pozamerytorycznej, tzn. pozaprawnej (np. jak piszesz - opis węziej definiował przyczyny wystawienia ndst niż egzaminator).

Bardzo łatwo udowodnić ocenianie prac w porozumieniu. Zdanie po zdaniu uzasadnienia są takie same, nawet co do stylistycznej, językowej formy poszczególnych zdań. Zwykłe ściąganie uzasadnienia.

Bardzo łatwo wykazać kierowanie się opisem. Uzasadnienia ocen są niezrozumiałe w oderwaniu od opisu, np. pojawiają się równoważniki zdań z wykrzyknikami ("i jeszcze art. ... taki i taki ... takiego i takiego kodeksu!" - teraz się domyślaj, dlaczego to się nie podoba).

Uzasadnienia ocen są w K1 - nie myl ich z uzasadnieniami K2. To co jest w K2 to jest w ogóle jakieś nie wiadomo co. To jest rozwinięcie uzasadnień ocen K1 i ich wyjaśnienie. Nie jest to ponowne ocenianie i ponowne uzasadnienie na nowo wystawionych ocen, bo praca nie jest anonimowa, jest już raz oceniona i bo nie ma dwóch niezależnie od siebie (bez porozumiewania się) oceniających egzaminatorów. Nie jest to ocena prawidłowości wystawienia ocen i ich uzasadnień, bo nie taki jest punkt widzenia K2 zgodnie z przyjętą przez K2 wykladnią przepisów egzaminacyjnych.

Wychodzi ni to pies ni wydra, tzn. owszem, tu już się tu i ówdzie pojawi nawet jakaś dość wybiórczo przytoczona sygnatura, ale to tylko po to, żeby wesprzeć kolegów z K1, bo przecież gramy do tej samej bramki. My jesteśmy zawodowymi prawnikami, a ten tam, to takie zero, które można, a nawet należy zmieszać z błotem.
 
Ostatnia edycja:
entreslesmures powiedz dlaczego tak szalenie gardłujesz tutaj? wydaje mi się, że jako aspirująca do zawodu osoba powinnaś ważyć słowa; wielu z nas jest pełnych niezadowolenia czy to z siebie, czy z warunków egzaminu, a także z formuły kazusów i organizacji całego przedsięwzięcia, ale naprawdę wnośmy więcej świeżego tchnienia w to miejsce zamiast używać go do kanalizowania swojej frustracji i złości;
ja też widzę wiele niespójności w ocenach, niektóre z nich wołają o pomstę do nieba, ale my nie siedzimy za stołem komisji i przystępując do egzaminu wiedzieliśmy - wóz albo przewóz; wielu pospadało z tego wozu; czy było lepiej kiedyś, gdy nawet nie można było rozpocząć aplikacji? nie wiem
ale dość już jątrzenia, utyskiwania i zarzucania światu niesprawiedliwości i złej woli i czego tam jeszcze;
rozważajmy tu sprawy istotne, a nie swoje żale;
mnie też się nie podoba, że czekam na wynik do kwietnia i muszę się raczej już organizować w międzyczasie na czerwiec;
ale nie ma co mieć pretensji o to, że trzeba się uczyć, bo w tym zawodzie zawsze trzeba to robić, podobnie jak i umieć wziąć na klatę porażkę, bo nie zawsze wygrasz w sądzie..., prawda?
życzę dużo siły i więcej uśmiechu
 
(Nie)pewna napisał:
mnie też się nie podoba, że czekam na wynik do kwietnia i muszę się raczej już organizować w międzyczasie na czerwiec;
ale nie ma co mieć pretensji o to, że trzeba się uczyć, bo w tym zawodzie zawsze trzeba to robić...
Ja jakoś specjalnie nie przeżywam tego egzaminu, nie robiłem aplikacji, mam dobrą pracę, ale przyznam, że dziwi mnie Twoje podejście...
O wiele bardziej rozumiem forumowiczkę, która pisała, że na myśl o kolejnym przygotowaniu do egzaminu ma odruch wymiotny.
Nie odbieram Ci jednak prawa do głoszenia swoich poglądów, tak jak Ty chcesz je odebrać innym, wylewając przy okazji kubeł pomyj.
 
Piot napisał:
Ja jakoś specjalnie nie przeżywam tego egzaminu, nie robiłem aplikacji, mam dobrą pracę, ale przyznam, że dziwi mnie Twoje podejście...
O wiele bardziej rozumiem forumowiczkę, która pisała, że na myśl o kolejnym przygotowaniu do egzaminu ma odruch wymiotny.
Nie odbieram Ci jednak prawa do głoszenia swoich poglądów, tak jak Ty chcesz je odebrać innym, wylewając przy okazji kubeł pomyj.

nie rozumiem....

kubeł pomyj?
 
entreslesmures napisał:
Uzasadnienia ocen są w K1 - nie myl ich z uzasadnieniami K2. To co jest w K2 to jest w ogóle jakieś nie wiadomo co. To jest rozwinięcie uzasadnień ocen K1 i ich wyjaśnienie. Nie jest to ponowne ocenianie i ponowne uzasadnienie na nowo wystawionych ocen, bo praca nie jest anonimowa, jest już raz oceniona i bo nie ma dwóch niezależnie od siebie (bez porozumiewania się) oceniających egzaminatorów. Nie jest to ocena prawidłowości wystawienia ocen i ich uzasadnień, bo nie taki jest punkt widzenia K2 zgodnie z przyjętą przez K2 wykladnią przepisów egzaminacyjnych.

Jakaz nieprawdopodobna pewnosc siebie co do rozumienia zasad postepowania K2 bije z Twojego posta;)

Tytulem wiec komentarza dodam iz w mojej sprawie K2 uznala powolujac sie na NSA SA/Wr 1996/95 iz rozpatruje sprawe calosciowo co do istoty po raz drugi jedynie przez pryzmat odwolania. K2 stwierdzila tez iz przywolane przez Ciebie rozporzadzenia w zaden sposob nie ograniczaja zakresu jej kontroli. Czyli (upraszczajac) K2 dokonala oceny moich prac w calosci po raz drugi patrzac na nie w kontekscie zarzutow wskazanych w odwolaniu. Bylo to widoczne tez w ostatnim zdaniu uzsadnienia K2 gdzie K2 stwierdzila iz dokonala oceny wszystkich pozostalych ocen czastkowych nie objetych zakresem zaskarzenia i w tym zakresie nie stwierdzila uchybien K1 podzielajac ocen K1 w calosci.
 
shinjitsu napisał:
Jakaz nieprawdopodobna pewnosc siebie co do rozumienia zasad postepowania K2 bije z Twojego posta;)

Tytulem wiec komentarza dodam iz w mojej sprawie K2 uznala powolujac sie na NSA SA/Wr 1996/95 iz rozpatruje sprawe calosciowo co do istoty po raz drugi jedynie przez pryzmat odwolania. K2 stwierdzila tez iz przywolane przez Ciebie rozporzadzenia w zaden sposob nie ograniczaja zakresu jej kontroli. Czyli (upraszczajac) K2 dokonala oceny moich prac w calosci po raz drugi patrzac na nie w kontekscie zarzutow wskazanych w odwolaniu. Bylo to widoczne tez w ostatnim zdaniu uzsadnienia K2 gdzie K2 stwierdzila iz dokonala oceny wszystkich pozostalych ocen czastkowych nie objetych zakresem zaskarzenia i w tym zakresie nie stwierdzila uchybien K1 podzielajac ocen K1 w calosci.


właśnie to mi się podoba;
nie można wieszać psów na wszystkich komisjach ostatecznie;
w końcu pewne błędy zostały popełnione przez nas samych - zdających;
forum - moim zdaniem - winno służyć do zainspirowania się jakimiś ideami, które mogłyby stanowić wyłom w stanowisku komisji, pomóc w uzasadnieniu obrony swojego stanowiska czy też przełamaniu jakiejś linii ocen;
nie ma się co oszukiwać - łatwe to nie jest, poza tym z drugiej strony stołu egzaminacyjnego też wszystko inaczej wygląda, a argumenty przeciwne swoim tezom powinniśmy umieć dostrzec i także zrozumieć, a nie obrażać się na nie;
dlatego też nie jestem rozdarta i nie mam odruchów wymiotnych :) - takie jest życie;
wystrzegam się też kubłów z pomyjami :) - ani w nie nie wdeptuję, ani nie wylewam na innych :)
 
@shinjitsu, @niepewna

To jest tylko forum internetowe. Nie trzeba sobie za dużo wyobrażać. Tu nikt nie wie, jaki jest mój status zawodowy (mogę też być już radcą prawnym i ciągnąć nadal sprawę z 2009 r., prawda?), ani stan emocjonalny (o tym łatwiej wnioskować z tonu głosu lub wyrazu twarzy niż z wywodów na forum).

Przypominam, że wszystkie moje wypowiedzi dotyczą korzystnego dla mnie jako zdającego wyroku WSA. Wiążą się ze sposobem obrony moich intesów w postępowaniu sądowoadministracyjnym. Ten przyjęty przeze mnie sposób był skuteczny.

Jedyny istotny punkt, jaki poruszyliście, dotyczy formuły kontroli instancyjnej dokonywanej przez K2. Nie zgadzam się w tym punkcie. Prawidłowe ocenianie nakazane wiążącym przepisem ustawy o r. pr. zakłada trzy kryteria oceniania. Mimo to K2 nie dzieli swoich wywodów na trzy kryteria. Prawidłowe ocenienie w tym samym przepisie nakazuje ocenę pracy niezależnie przez dwóch egzaminatorów. Tymczasem w K2 jest tylko jedna osoba, której uzasadnienie jest wycinane i wklejane do uchwały. Naturalnie członkowie K2 nie oceniają pracy "niezależnie od siebie", więc i ten wymóg nie jest spełniony. Zatem to, co robi K2 to nie jest "ponowna ocena pracy", ani ponowne rozpatrzenie raz jeszcze tej samej sprawy administracyjnej. Powoływanie się na wskazany wyrok NSA jest gołosłowne, bo inne nie może być. WSA akceptując tę linię rozumowania (przynajmniej w mojej sprawie) pominął ten prosty fakt, że ponowna RZETELNA I ZGODNA Z USTAWĄ o r. pr. ocena pracy na poziomie K2 nie jest wykonalna. To jest błędne myślenie i ja się z nim nie zgadzam. Nie widzę żadnych argumentów za tym, żeby w tym konkretnym postępowaniu administracyjnym było możliwe ponowne rozpatrzenie sprawy administracyjnej takie samo, jak w standardowym postępowaniu (np. US/IS, UC/IC).

Czasem warto jeden przepis przeczytać dziesięć razy, np. ten, gdzie są te trzy kryteria albo ten, gdzie jest mowa o opisie istotnych zagadnień w sposób wykraczający poza upoważnienie ustawowe.

Naprawdę nie rozumiem (Nie)pewna, gdzie w takich moich wywodach dostrzegasz wylewanie żalów, frustracje i pretensje. K2 i K1 działają nieprawidłowo zarówno z prawnego, jak i z metodologicznego punktu widzenia. To postępowanie w tej chwili ma tylko pozory egzaminu, bo nie jest w stanie doprowadzić do określenia poziomu posiadanych przez zdającego kwalifikacji zawodowych. Winnne jest MS, które dorzuciło swoje trzy grosze w postaci prawnie wiążącego i wywołującego u egzaminatorow lenistwo intelektualne opisu istotnych zagadnień i nie przeprowadziło żadnych szkoleń z metodologii oceniania dla egzaminatorów. Winni są r.pr., którzy przy braku podstaw wystawiają ndst, bo tak im wygodnie z punktu widzenia ich intersów. Winni są sędziowie, którzy zachowują się w tej sytuacji oportunistycznie. Dlaczego ja mam o tym prywatnie głośno nie mówić lub anonimowo nie pisać o tym na forum? Wyobraź sobie, że pod swoim imieniem i nazwiskiem możliwe, że publicznie ze względu na różne interesy nigdy tej całej, mojej prawdy nie powiem...

Myślisz, że w dawnym systemie prace końcowe były lepsze? A jakoś wszyscy zdawali. Teraz nie zdają wszyscy dlatego, że takie a nie inne interesy są zaangażowane w to postępowanie. Może jak pożyjesz w Polsce jeszcze parę lat, to nie będziesz miała co do tego wątpliwości. I wsiąknie w Ciebie trochę zdrowego dystansu do własnej ojczyzny, który nie będzie frustracją lub żalem...
 
Ostatnia edycja:
szkoda, że takie jest zakończenie tego postu....
 
Ostatnia edycja:
Witam,

wczoraj otrzymałem uchwałę komisji II stopnia. Uwzględnili moje odwołanie z cywilnego. Pisałem przedwstępną i żądałem 185.
Mam nadzieję, że też będziecie mieli tyle szczęścia co ja.

Marcin
 
entreslesmures napisał:
A teraz czemu to jest wyrok rewolucyjny. Otóż, w tym wyroku WSA ZAKWESTIONOWAŁ MODEL/ROZWIĄZANIE STANDARDOWE/WYTYCZNE, CZYLI OPIS ISTOTNYCH ZAGADNIEŃ JAKO KRYTERIUM OCENY. PONADTO PODKREŚLIŁ, ŻE PRACE MAJĄ BYĆ OCENIANE NIEZALEŻNIE.

WSA ZAKWESTIONOWAŁ CO DO ZASADY TEN SYSTEM, tj. WYSTAWIANIE OCEN W OPARCIU O OPIS ISTOTNYCH ZAGADNIEŃ. PRZYPOMNIAŁ, ZE OCENY MAJĄ BYĆ WYSTAWIANE NIEZALEŻNIE. PODKREŚLIŁ, ŻE OPIS ISTOTNYCH ZAGADNIEŃ NIE MA UMOCOWANIA W USTAWIE, JEST WYMYSŁEM MS ZAWARTYM JEDYNIE W ROZPORZĄDZENIU.

"Trafnie skarżący zarzuca, że organ ponownie rozpatrując sprawę nie odniósł się do zarzutów odwołania dotyczących zastosowanej metodologii oceniania prac egzaminacyjnych, kryteriów oceniania, znaczenia niezależności ocen egzaminatorów oraz stosowania opisu istotnych zagadnień.
Niewątpliwie wyjaśnienia wymaga, czy i w jakim zakresie egzaminatorzy oceniając prace skarżącego stosowali jako kryterium oceny opis istotnych zagadnień, które jako kryterium oceny nie miało podstaw w przepisach ustawy o radcach prawnych. Należy bowiem mieć na uwadze, że przepisy wykonawcze tj. rozporządzenia w myśl art. 92 ust. 1 Konstytucji RP wydawane są przez właściwe organy na podstawie i w granicach szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. W niniejszej sprawie art. 36 ust. 12 ustawy o radcach prawnych upoważnił MS do wydania rozporządzenia co do kwestii w tym przepisie określonych. Z art. 36 ust. 12 ust. o r. pr. nie wynika upoważnienie dla MS do uregulowania w akcie wykonawczym kryteriów oceny zadań pisemnych stanowiących część od drugiej do piątej egz. radc.
Mimo tego z przepisu par. 5 ust. 4 roz. MS z dnia 29.4.2009 w sprawie zespołu do przygotowania zestawu pytań testowych oraz zadań na egz. radc. oraz wykazu tytułów aktów pr. wynika kompetencja dla zespołu do sporządzenia opisu istotnych zagadnień. Zbadanie tej kwestii ma istotne znaczenie, albowiem w myśl art. 36 z ind 5 ust. 2 us. r. pr. egzaminatorzy dokonując oceny pracy z poszczególnych części (od drugiej do piątej) egzaminu powinni kierować się wskazówkami w tym przepisie zawartymi odnosząc je indywidualnie do każdej pracy a nie stosować inne kryteria wynikające z przepisów wykonawczych".

Chylę czoła, że udało Ci się wygrać przed WSA w tej właśnie kwestii, ale powiem, że o niczym wielkim i - jak to ujmujesz - rewolucyjnym to nie świadczy. Czy w sprawie wniesiono skargę kasacyjną?

Poza tym co ważne - K2 zawsze będzie mogła sprawę raz jeszcze rozpoznać i pozostawić taką samą decyzję, twierdząc, że opiera się na swojej własnej i niczym nieskrępowanej ocenie, na którą wpływu nie miał żaden opis zagadnień z ministerstwa. Ponadto zawsze przecież członkowie K1 i K2 mogą się bronić tym, że ich poglądy, co do prawidłowego rozwiązania zadania egzaminacyjnego, są zbieżne z "kluczem". Jak wtedy udowodnisz, że na członka komisji przemożny wpływ miał jednak ten ministerialny opis zagadnień? Tak, można zawsze podłączyć członka komisji do wariografu;-)

Uważam, że ów "klucz" stanowi dobre rozwiązanie i powinien stanowić swego rodzaju wzór rozwiązania zadania egzaminacyjnego. Oczywiście nie oznacza to, że w danym przypadku brak jest podstaw do innego rozwiązania problemu, które również w mniejszym lub większym stopniu doprowadzi do sukcesu. Egzaminatorzy powinni zwrócić uwagę na klucz i jeżeli ktoś się w nim "zawarł", może otrzymać ocenę pozytywną. Egzaminator musi jednak czasem odejść od "klucza", jeżeli pojawi się nietypowe rozwiązanie i rozpatrzeć sprawę właśnie w takim zakresie - bez "klucza", w oparciu o swoją wiedzę i doświadczenie. "Klucz" stanowi swego rodzaju zabezpieczenie - ustalone są pewne przesłanki wspólne dla wszystkich zdających we wszystkich K1, po spełnieniu których egzamin powinien być zaliczony. Poza sferą "klucza" pozostają jednak wszystkie inne drogi rozwiązania danego problemu, które być może w danej sytuacji również powinny zostać uznane za prawidłowe. Na koniec zostaje oczywiście jeszcze jedna sytuacja - kiedy egzaminator uznaje, że "klucz" pozbawiony jest sensu i rozwiązanie powiedzmy "wzorcowe" jest zupełnie inne. Egzaminator ma prawo do takiego zachowania.

Moim zdaniem "klucz" jest potrzebny, aby warunki oceniania egzaminu były w miarę jednolite we wszystkich K1. W żadnym razie egzaminator nie powinien natomiast powoływać się na "klucz" i trafność podniesionych zarzutów właśnie w odniesieniu do tego "klucza". Jeżeli więc egzaminator uzna, że "klucz" jest sensowny, to przecież może się nim posługiwać jako swoim własnym. Musi jednak poważnie rozważyć wszystkie inne sposoby rozwiązania zadania egzaminacyjnego i nie obawiać się "wyjścia poza klucz". Wszystkie wątpliwości interpretacyjne dotyczące różnych sposobów rozwiązania zadania egzaminacyjnego i tak będzie weryfikowała K2. Osobną kwestią jest to, czy faktycznie K2 robi to w sposób należyty, ale ocena nie należy już do mnie.
 
FrankF napisał:
Chylę czoła, że udało Ci się wygrać przed WSA w tej właśnie kwestii, ale powiem, że o niczym wielkim i - jak to ujmujesz - rewolucyjnym to nie świadczy.

No świadczy. Myślenie, które prezentujesz, jest powszechne wśród wszystkich członków komisji i wśród wszystkich osób, które pozytywnie zaliczyły ten egzamin (bo niby w co mają wierzyć, jak nie w to, że trafnie je wyróżniono?). "Indywidualne odniesienie przesłanek ustawowych do każdej pracy" zamiast opisu istotnych zagadnień to naturalnie przeciwieństwo tego myślenia. Ten wyrok zawiera zasadę dokładnie przeciwną do tej, która się "utarła" na dwóch pierwszych egzaminach, i w którą już setki zaangażowanych w nie w różnych rolach osób uwierzyło. Zatem jest właśnie rewolucyjny.

FrankF napisał:
Czy w sprawie wniesiono skargę kasacyjną?

Poza tym co ważne - K2 zawsze będzie mogła sprawę raz jeszcze rozpoznać i pozostawić taką samą decyzję, twierdząc, że opiera się na swojej własnej i niczym nieskrępowanej ocenie, na którą wpływu nie miał żaden opis zagadnień z ministerstwa. Ponadto zawsze przecież członkowie K1 i K2 mogą się bronić tym, że ich poglądy, co do prawidłowego rozwiązania zadania egzaminacyjnego, są zbieżne z "kluczem". Jak wtedy udowodnisz, że na członka komisji przemożny wpływ miał jednak ten ministerialny opis zagadnień? Tak, można zawsze podłączyć członka komisji do wariografu;-)

To już wszystko było omawiane na tym forum, wystarczy je uważnie przestudiować. Jeśli brak jest innego uzasadnienie K1 niż zdawkowa konstatacja (jednozdaniowa) zbieżności lub braku zbieżności z jakimś wzorcem ustawowym, tzn., że ten wzorzec ma przemożny wpływ. Jeśli poglądy członków K1 są zbieżne z kluczem, tzn., że nie zastowano "indywidalnie przesłanek ustawowych do pracy", tylko zastosowano klucz. Takie uzasadnienie jest wadliwe z punktu widzenia wyroku WSA. Zatem - jest on rewolucyjny, tylko trzeba go dobrze zrozumieć.

FrankF napisał:
Uważam, że ów "klucz" stanowi dobre rozwiązanie i powinien stanowić swego rodzaju wzór rozwiązania zadania egzaminacyjnego.

To też już było na tym forum. Jest elementem savoir vivre każdego forum internetowego prześledzenie wcześniej toczących się dyskusji po to, żeby nie było powtórzeń. Nikt nie kwestionował (także nie - WSA) korzystania z opisu, tylko SPOSÓB korzystania z niego, wykluczający "indywidualne zastosowanie każdego z kryteriów ustawowych do pracy".

FrankF napisał:
Oczywiście nie oznacza to, że w danym przypadku brak jest podstaw do innego rozwiązania problemu, które również w mniejszym lub większym stopniu doprowadzi do sukcesu. Egzaminatorzy powinni zwrócić uwagę na klucz i jeżeli ktoś się w nim "zawarł", może otrzymać ocenę pozytywną.

Słuchaj no, teraz to zaczynam podejrzewać, że jesteś właśnie egzaminatorem! Naprawdę? O to chodzi? Ale to chyba oczywiste, że na tym polega korzystanie z klucza. Rzecz polega na tym, że takie korzystanie kwestionuje WSA. WSA cytuje ustawę, kiedy przypomina o trzech kryteriach. Szkoda naprawdę, że nie przestudiowałeś forum, bo może byś to inaczej jednak sformułował...


FrankF napisał:
Egzaminator musi jednak czasem odejść od "klucza", jeżeli pojawi się nietypowe rozwiązanie i rozpatrzeć sprawę właśnie w takim zakresie - bez "klucza", w oparciu o swoją wiedzę i doświadczenie.

To jest myślenie życzeniowe. Tego egzaminatorzy, którzy są różnymi prawnikami, lepszymi i gorszymi, ale - co do zasady nie są wybierani według kryterium ich osiągnięć zawodowych - nie robią i nie będą robić, chyba że ustali się inna linia orzecznictwa sądów administracyjnych.

FrankF napisał:
"Klucz" stanowi swego rodzaju zabezpieczenie - ustalone są pewne przesłanki wspólne dla wszystkich zdających we wszystkich K1, po spełnieniu których egzamin powinien być zaliczony.

To jest niezgodne z ust. o r.pr., która nakazuje stosować do każdej pracy trzy ustawowe kryteria oceniania. Jeśli mam być szczery, to z perspektywy mojego doświadczenia zawodowego i moich kwalifikacji jest to też - mówiąc calkiem bez ogródek - głupie. Zabezpieczenie przed czym? Żeby nie wszyscy zdali...? A co takie myślenie ma wspólnego ze sprawdzaniem kwalifikacji zawodowych?!

FrankF napisał:
Poza sferą "klucza" pozostają jednak wszystkie inne drogi rozwiązania danego problemu, które być może w danej sytuacji również powinny zostać uznane za prawidłowe. Na koniec zostaje oczywiście jeszcze jedna sytuacja - kiedy egzaminator uznaje, że "klucz" pozbawiony jest sensu i rozwiązanie powiedzmy "wzorcowe" jest zupełnie inne. Egzaminator ma prawo do takiego zachowania.

Inne rozwiązania = ndst
Ostatnia sytuacja - jeśli wierzysz, że się zdarza, to zazdroszczę optymizmu i naiwności!


FrankF napisał:
Moim zdaniem "klucz" jest potrzebny, aby warunki oceniania egzaminu były w miarę jednolite we wszystkich K1.

...albo jesteś z MS!

Słuchaj, w tym egzaminie nie chodzi ani o jednolitość, ani o łatwość oceniania prac i automatyzm tego oceniania! W nim chodzi o trafne określenie kwalifikacji zawodowych każdego zdającego z osobna i indywidualnie. Jeśli ma te kwalifikacje na pozimie "średnie z błędami", to powinien dostać dst. Jeśli "średnie" - db. Jeśli lepsze niż średnie - bdb, gdzie "średnie", to takie, jakie są aktualnie reprezentowane przez większość wykonujących zawód radców prawnych. Takie myślenie, jak Twoje, prowadzi do bezpodstawnego skrzywdzenia całego szeregu znakomitych prawników dyskwalifikowaniem ich potencjału zawodowego, pozbawianiem ich pracy, niszczeniem ich kariery. Tymczasem ustawa nie pozwala na stosowanie opisu w miejsce trzech kryteriów oceniania stosowanych indywidualnie do każdej pracy (przez dwóch nieporozumiewających się ze sobą egzaminatorów oceniających pracę w skali od 2 do 6).


FrankF napisał:
W żadnym razie egzaminator nie powinien natomiast powoływać się na "klucz" i trafność podniesionych zarzutów właśnie w odniesieniu do tego "klucza". Jeżeli więc egzaminator uzna, że "klucz" jest sensowny, to przecież może się nim posługiwać jako swoim własnym.

No, tak właśnie robią. Wszyscy. Poza tym dostają klucz od zespołu egzaminacyjnego z jakimiś dyrektywami, co do stosowania. Zresztą - już samo to, że dostają, rozleniwia i rozprasza odpowiedzialność za wadliwość tego systemu jako takiego.

FrankF napisał:
Musi jednak poważnie rozważyć wszystkie inne sposoby rozwiązania zadania egzaminacyjnego i nie obawiać się "wyjścia poza klucz". Wszystkie wątpliwości interpretacyjne dotyczące różnych sposobów rozwiązania zadania egzaminacyjnego i tak będzie weryfikowała K2. Osobną kwestią jest to, czy faktycznie K2 robi to w sposób należyty, ale ocena nie należy już do mnie.

Myślenie życzeniowe. Egzaminatorzy - niewybierani według kryterium osiągnięć zawodowych - nie będą wychodzić poza klucz, bo to niepomiernie zwiększa ich nakład pracy. Klucz pozawala na sprawdzenie pracy na podstawie samego petitum i bez sięgania do źródeł typu judykatura i orzecznictwo. Sprawdzenie każdej pracy bez klucza zajmie kilkukrotnie więcej czasu. Praktycznie zamiast dwóch, trzech dni sprawdzania robią się z tego tygodnie. Tego nikt nie będzie robił, chyba że wymuszą to sądy administracyjne.

To, co robi K2, to ustala odrobinę większy margines swobody co do wyjścia poza klucz niż egzaminatorzy K1, którzy trzymają się klucza niemal co do joty. K2 np. mówi, że w karnym mogło tez być pełnomocnictwo, podczas gdy K1 przyjmowało, że tylko i wyłącznie współsprawstwo. To samo z pośredniczą i pełnomocniczą w cywilnym. To są detale. Nie zmienia to systemu, który polega na porównaniu z niemającym umocowania w ustawie wzrocem. To porównanie jest zupełnie sztywne na poziomie K1 i odrobinę tylko luźniejsze na poziomie K2.

Ten system jest wadliwy.

Nikt nie kwestionuje korzystania z pomocy w postaci uproszczonej wersji pracy lub opisu istotnych zagadnień. Kwestionowany jest SPOSÓB tego korzystania, czyli to, że egzaminatorzy nie robią tego, czego Ty byś sobie życzył.

Ale Twoje myślenie w tym zakresie, to właśnie myślenie tylko życzeniowe.
 
entreslesmures napisał:
Myślę, że sam generalnie nieprędko tu wrócę.

... a miałeś już tu nie wracać;-) a tymczasem piszesz posty jeszcze dłuższe niż kiedykolwiek;-)

... to już setki linijek tekstu i pewnie godziny jego wklepywania a jak widzisz (to moja ocena) mało kogo przekonałeś:-)
 
Entreslesmures odczuwam, że generalizujesz, a ponadto starasz się przekonać ludzi do stanowiska swojego i WSA w Warszawie (nieprawomocnego zapewne) pod płaszczykiem rzeczowych przemyśleń.

Czytałem ten wątek, ponieważ sam byłem żywotnie zainteresowany przedstawianymi tutaj opiniami, natomiast Twoja uwaga o zapoznaniu się przeze mnie z ponad trzystoma stronami forum jest lekko niepoważna, w dodatku z powoływaniem się na netykietę.

Niegrzeczne jest również sugerowanie, że osoby, które zdały egzamin, czują się "trafnie wyróżnione". Sam przeszedłem bój przed K2 i do tego w bardzo błahej i oczywistej według mnie kwestii, co jednak takową się nie okazało, zważając na ocenę niedostateczną. Cieszę się bardzo, że K2 podzieliła moje argumenty. Wiem jednak, że niektóre ważkie kwestie były różnie kwalifikowane i oceniane przez K2 - i to jest ta Twoja "ustawowa dowolność" w ocenianiu! Jedna K2, a dwie różne oceny konkretnego problemu prawnego i dwie różne oceny - pozytywna i negatywna. Uważasz, że to jest w porządku?

Według mnie bez "klucza" sprawdzanie prac trwałoby może i kilka miesięcy. Zapewne wszyscy zdający byliby z tego powodu zadowoleni - także Ci, którzy "wstrzeliliby się" w "klucz" (gdyby istniał) i ocena ich pracy mogłaby odbyć się dużo szybciej. "Klucz" daje bowiem możliwość szybkiego stwierdzenia, czy jakaś praca jest z zasady pozytywna i można sprawdzić ją szybciej, czy należy się nad nią dogłębniej zastanowić, bo przedstawia odmienny sposób rozwiązania. Być może należałoby się zastanowić nad częściową publikacją wyników - najpierw Ci, co do których nie ma większych wątpliwości, aby niepotrzebnie nie czekali. Później natomiast wyniki dla osób, których prace trzeba było dokładniej prześwietlić.

Brak "klucza" spowoduje, że wielu oceniających będzie przyjmowało bardzo różne kryteria i podobne prace mogą zostać ocenione diametralnie różnie, a tak przecież być nie powinno. Teraz też istnieje ten problem, ale bez "klucza" mógłby on ulec spotęgowaniu.

Poza tym generalizujesz Entreslesmuresie, twierdząc, że egzaminatorzy się rozleniwili, oceniają wszystko zgodnie z kluczem, nie przyjmują żadnych innych rozwiązań i stosują się jeszcze do jakichś dyrektyw odnośnie konieczności korzystania z "klucza". Po pierwsze czy widziałeś takie dyrektywy? Po drugie powiem Ci, że nie wszyscy egzaminatorzy postępowali w ten sposób. Znam setki osób, które zdały egzamin pomimo tego, że kompletnie odbiegały od klucza. Egzaminatorzy mimo wszystko uznali, że kwestia mogła być rozwiązana w inny także sposób - może nie lepszy, ale inny.

Jeszcze jedno - "klucz" ma być zabezpieczeniem nie przed tym - jak to sugerujesz - żeby wszyscy zdali, a właśnie przed tym, aby osoby z takimi samymi zarzutami apelacji i podobnym uzasadnieniem nie miały dwóch różnych ocen (szczególnie pozytywnej i negatywnej).
 
Ostatnia edycja:
prośba do zdających w 2010 r. w Olsztynie - ile osób zdawało egzamin? szukajka nie daje żadnego wyniku. dziękuję!
 
Mumio napisał:
prośba do zdających w 2010 r. w Olsztynie - ile osób zdawało egzamin? szukajka nie daje żadnego wyniku. dziękuję!
Z informacji na stronie właściwej OIRP wynika, że do egzaminu przystąpiło 24 aplikantów. Ile było osób spoza aplikacji tego nie wiem.
 
FrankF napisał:
Entreslesmures odczuwam, że generalizujesz, a ponadto starasz się przekonać ludzi do stanowiska swojego i WSA w Warszawie (nieprawomocnego zapewne) pod płaszczykiem rzeczowych przemyśleń.

Czytałem ten wątek, ponieważ sam byłem żywotnie zainteresowany przedstawianymi tutaj opiniami, natomiast Twoja uwaga o zapoznaniu się przeze mnie z ponad trzystoma stronami forum jest lekko niepoważna, w dodatku z powoływaniem się na netykietę.

Traktuję po prostu netykietę równie poważnie, jak etykietę. Jeśli nie śledzisz forum "egz. radc. 2010" od jego powstania, to powinieneś przejrzeć wszystkie strony od początku. Robi się to po to, żeby uniknąć powtórzeć. "Wcinanie się" w toczące się rozważania bez znajomości przedstawionej już argumentacji i poglądów jest niezgodne z netykietą.

FrankF napisał:
Niegrzeczne jest również sugerowanie, że osoby, które zdały egzamin, czują się "trafnie wyróżnione".

To nie jest sugerowanie. Wprost twierdzę to, co wielu wyda się oczywiste i rozsądne, że osoby, które zdały jakiś egzamin, w większości czują się "trafnie wyróżnione". Nie będą podważały zasad prowadzenia egzaminu, który zdały, ani nie będą kwestionowały otrzymanych ocen.

Jak się Twoim zdaniem czują?! "Nietrafnie wyróżnione"?!

FrankF napisał:
Sam przeszedłem bój przed K2 i do tego w bardzo błahej i oczywistej według mnie kwestii, co jednak takową się nie okazało, zważając na ocenę niedostateczną. Cieszę się bardzo, że K2 podzieliła moje argumenty. Wiem jednak, że niektóre ważkie kwestie były różnie kwalifikowane i oceniane przez K2 - i to jest ta Twoja "ustawowa dowolność" w ocenianiu! Jedna K2, a dwie różne oceny konkretnego problemu prawnego i dwie różne oceny - pozytywna i negatywna. Uważasz, że to jest w porządku?

Nie, i co z tego? Co to ma w ogóle do rzeczy albo jaki związek z tym, co napisałem? Kwestionowany jest SPOSÓB korzystania z opisu, a nie samo korzystanie lub istnienie opisu. Opis jest oparty na nieprawidłowym rozporządzeniu, bo ustawa nie dawała upowaznienia do uregulowania opisu. I co z tego? A bo to jedyny bubel ministerialny? Nikt się tu o tym nie rozpisuje, ani WSA nad tym łzy nie uronił. Problem polega na tym, że opis jest stosowany automatycznie, jak klucz do testu. Margines przy stosowaniu opisu jest minimalny. To jest nieprawidłowe. Ustawa nakazuje stosować trzy kryteria oceniania i ja nie próbuję nikogo przekonać do wyroku WSA i swojego poglądu, tylko stale przypominam treść ustawy. A Ty na jakich normach prawnych opierasz pogląd, że opis jest dobry, że musi być, że jest prawidłowo stosowany?

FrankF napisał:
Według mnie bez "klucza" sprawdzanie prac trwałoby może i kilka miesięcy.

Kogo to obchodzi, jak by to było zorganizowane? Ma być prawidłowo stosowana ustawa o r.pr., a zdający mają zostać rzetelnie ocenieni, zgodnie ze współczestną, stosowaną m. in. we Francji i w Niemczech oraz przy nowoczesnych egzaminach językowych (np. brytyjskich) standardami, które są bezpośrednio zakotwiczone w ustawie (trzy kryteria, dwóch niekomunikujących się ze sobą egzaminatorów, pięciostopniowa skala ocen). Trwałoby dłużej, ale nie kilka miesięcy. Natomiast sprawdzanie projektu egzaminacyjnej apelacji przez porównanie petitum z petitum klucza jest niepoważne i krzywdzące.


FrankF napisał:
Zapewne wszyscy zdający byliby z tego powodu zadowoleni - także Ci, którzy "wstrzeliliby się" w "klucz" (gdyby istniał) i ocena ich pracy mogłaby odbyć się dużo szybciej. "Klucz" daje bowiem możliwość szybkiego stwierdzenia, czy jakaś praca jest z zasady pozytywna i można sprawdzić ją szybciej, czy należy się nad nią dogłębniej zastanowić, bo przedstawia odmienny sposób rozwiązania. Być może należałoby się zastanowić nad częściową publikacją wyników - najpierw Ci, co do których nie ma większych wątpliwości, aby niepotrzebnie nie czekali. Później natomiast wyniki dla osób, których prace trzeba było dokładniej prześwietlić.

No, chyba że klucz jest wadliwy! Tutaj nikt nie projektuje zmian legislacyjnych na tym forum. Ja też nie. Ludzi też nie zmienimy i nie zapobiegniemy niczyjemu lenistwu. Tutaj chodzi o zastosowanie tych przepisów, które są. Próbuję pokazać, że stanowią one realną ochronę interesów zdających. Dostrzegł to WSA. One mają być stosowane. Opisu w nich nie ma na poziomie ustawowym, a rozporządzenie w tym punkcie jest niezgodne z ustawą.

FrankF napisał:
Brak "klucza" spowoduje, że wielu oceniających będzie przyjmowało bardzo różne kryteria i podobne prace mogą zostać ocenione diametralnie różnie, a tak przecież być nie powinno. Teraz też istnieje ten problem, ale bez "klucza" mógłby on ulec spotęgowaniu.

Klucza nie było w Polsce przez kilkadziesiąt lat, a egzaminy zawodowe były. Nie dorośliśmy do tego, żeby stosować taki klucz. Najpierw trzeba zbudować jednolity standard wykształcenia na poziomie zawodowym, a potem wymagać jednolitości prac. Tak, jak jest, prace mają prawo być różne i z różnych względów równie dobre (lub równie złe). Na razie nie wolno jednych dyskwalifikować dowolnym kluczem, a innych "trafnie wyróżniać", bo nie jesteśmy po prostu na tym poziomie rozwoju społecznego, jeśli chodzi o wykształcenie prawnicze. Co innego za pięć, dziesięć, dwadzieścia lat - zobaczymy, jak się będą rozwijać aplikacje i czy te egzaminy (wstępny, końcowy, w trakcie) uda się oczyścić z polityki, interesów i interesików, w które teraz są do granic możliwości uwikłane.

Klucz na razie wywołał o wiele więcej szkody niż pożytku. Rozleniwił, zautomatyzował, wprowadził nas do świata gombrowiczowskiego, jeśli chodzi o ocenę pracy prawnika.

FrankF napisał:
Poza tym generalizujesz Entreslesmuresie, twierdząc, że egzaminatorzy się rozleniwili, oceniają wszystko zgodnie z kluczem, nie przyjmują żadnych innych rozwiązań i stosują się jeszcze do jakichś dyrektyw odnośnie konieczności korzystania z "klucza". Po pierwsze czy widziałeś takie dyrektywy? Po drugie powiem Ci, że nie wszyscy egzaminatorzy postępowali w ten sposób. Znam setki osób, które zdały egzamin pomimo tego, że kompletnie odbiegały od klucza. Egzaminatorzy mimo wszystko uznali, że kwestia mogła być rozwiązana w inny także sposób - może nie lepszy, ale inny.

Pozostanę przy swoich generalizacjach. Ja znam tysiące :-) - ocenionych zgodnie z kluczem :-).

FrankF napisał:
Jeszcze jedno - "klucz" ma być zabezpieczeniem nie przed tym - jak to sugerujesz - żeby wszyscy zdali, a właśnie przed tym, aby osoby z takimi samymi zarzutami apelacji i podobnym uzasadnieniem nie miały dwóch różnych ocen (szczególnie pozytywnej i negatywnej).

Nie ma "takich samych zarzutów apelacji" i "podobnych uzasadnień" z punktu widzenia trzech kryteriów oceniania. Każda praca powinna zostać oceniona - na tym etapie rozwoju edukacji prawniczej w Polsce - indywidualnie. Na tym etapie rozwoju edukacji prawniczej ocenianie z kluczem jest niezwykle krzywdzące.
 
shinjitsu napisał:
... a miałeś już tu nie wracać;-) a tymczasem piszesz posty jeszcze dłuższe niż kiedykolwiek;-)

... to już setki linijek tekstu i pewnie godziny jego wklepywania a jak widzisz (to moja ocena) mało kogo przekonałeś:-)

Minuty. Piszę równie szybko i sprawnie, jak myślę, wyobraź sobie.

Jeśli pofatygujesz się przejrzeć to forum kilkanaście stron wstecz, to znajdziesz takich których całkowicie lub częściowo przekonałem. Nie ma wśród nich trzech sędziów WSA, tudzież jeszcze innych osób, o których nie mogę tutaj się rozpisywać. Ale ich też przekonałem.

To jest naturalnie kopanie się ze słoniem takie kwestionowanie poglądu "państwowego", umocowanego w całym systemie, którego źródło jest w ustawie, a którego dopełnieniem jest działalność MS, władz samorządowych i komisji egzaminacyjnych. Jest to kopanie się ze słoniem próba przekonania takiej rzeszy utytułowanych prawnikow, że to, co robią, jest - ze względów tkwiących częściowo "pomiędzy" elementami tego systemu - nieprawidłowe.

I zobacz - jak na kopanie się ze słoniem - chyba dobrze mi idzie?

Chętnie bym opuścił to forum i nie snuł takich wywodów. Żal mi jednak (bardzo!) ludzi, którzy wezmą w tym udział w 2011. Są przecież wśród nich tacy, kórych osobiście lubię. Jeszcze bardziej mi żal tych jeszcze młodszych, jeśli ten system nie miałby się zmienić. A na końcu to mi żal nas wszystkich. Tak bardzo, że dobrawdy - nie mogę się od tego myślenia oderwać!
 
Żeby też było jasne.

Klucz jest niedobry, bo jak pokazało doświadczenie, jego stosowanie wypacza samą zasadę egzaminu, która wynika z ustawy (1). Klucz mógłby być dobrym narzędziem egzaminowania przy zachowaniu całego szeregu warunków, w których zachowanie po tych dwóch egzaminach absolutnie nie wierzę (2).

(1) Zamiast sprawdzenia na podstawie "próbki" umiejętności kwalifikacji zawodowych mamy automatyczne porównanie z kluczem. Zamiast indywidualnego stosowania trzech kryteriów przez dwóch niekomunikujących się ze sobą egzaminatorów w pięciostopniowej skali mamy przyłożenie szablonu do petitum pracy, uzgodnienie oceny i jej wystawienie (najczęściej - ndst lub dst, tj. niezgodny lub zgodny z kluczem). W Polsce nie ma jednolitego standardu wykonywania zawodu r.pr., sporządzania środków prawnych, wykształcenia prawniczego na poziomie zawodowym. Zatem oczekiwanie jednolitości prac jest irracjonalne, a stosowanie klucza nie może być metodą oceny kwalifikacji zawodowych.

Dlatego opis istotnych zagadnień - rozumiany jako klucz, prawnie umocowany w rozporządzeniu i przekazywany wszystkim komisjom przez jeden zespół egzaminacyjny, czyli swoiste intelektualne centrum egzaminu - jest nieodpowiednim narzędziem egzaminowania.

(2) Opis mógłby być dobrą pomocą, gdyby:
- był przekazywany z wyraźnym podkreśleniem jego jedynie inspirującego charakteru,
- z różnymi alternatywnymi rozwiązaniami,
- z propozycją punktowania poszczególnych cech pracy,
- z szeroką gamą dodatkowych cech pracy, które mogą być pozytywnie lub negatywnie punktowane,
- ze wskazówką, że podstawowe znaczenie ma nie opis, tylko trzy kryteria stosowane tak, jak je w danym przypadku dany egzaminator rozumie,
- ze wskazówką, że ocena w K1 musi być szeroko uzasadniona z odesłaniem do orzeczeń i doktyrny, jeśli jest negatywna,
- był publicznie znany,
- nie był zakotwiczony w niezgodnym z ustawą rozporządzeniu (co powoduje, że jest prawnie wiążący), tylko w instrukcji dla egzaminatora, która nie musiałaby nawet pochodzić od zespołu egzaminacyjnego.

Tego wszystkiego w opisach nie ma.

Jest podane prawidłowe rozwiązanie, jak w matematyce 2 + 2 = 4. A jeśli tego zdający nie wie, to widać jest ograniczony. Nie trzeba nawet argumentować w K1, bo przecież wiadomo - 2 + 2 = 4. Opis jest w niezgodnym z ustawą rozporządzeniu, jest więc prawnie wiążący. Jest przekazywany najpewniej bez żadnej instrukcji jego stosowania, ale brzmi przecież autorytatywnie i wywołuje - bo pochodzi z egzaminacyjnego centrum, bo jest prawnie zakotwiczony, bo nie zawiera żadnych wskazówek w innym kierunku - skutek wiążącej dyrektywy.
 
Ostatnia edycja:
a czy ja mogę mieć pytanie?
o kluczu wiemy wszyscy - ok
przepisy rozporządzenia rzeczywiście są - ok
tylko powiedzcie mi kiedy? przez kogo? w jaki sposób? i w jakiej formie ów klucz został zaprezentowany, że można tak nad nim roztrząsać aspekty egzaminu i uznawać za składnik egzaminu?

przecież to jest niedorzeczność sama w sobie i to choćby z tej przyczyny, że nasze prace egzaminacyjne to nie równania matematyczne, więc oceny musiały mieć charakter w jakiejś części uznaniowy

nadto
entreslesmures wskazuje, że klucz mógłby być dobry, gdyby...... i tutaj lista przesłanek prawidłowego przeprowadzania oceny;
przecież to również niedorzeczność! skoro przy zachowaniu tych przesłanek klucz miałby być dobry, to równie dobrze mogłoby go nie być,
w końcu doświadczenie i wykształcenie egzaminatorów ma dawać rękojmię rzetelnego przeprowadzenia ocen;

reasumując: - z kluczem czy bez i tak oceniać można tak samo na dwa sposoby, a więc uczciwie, rzetelnie, solidnie i zgodnie z prawem, jak również kunktatorsko, nierzetelnie, nieuczciwie i do bólu w myśl interesów różnych grup czy środowisk itd, itp

poddaliśmy się ocenie, więc trzeba brać pod uwagę porażkę - a względy o niej przesądzające oczywiście, że nie wszystkie są po naszej stronie i tyle
takie jest życie

pozdrawiam i życzę więcej spokoju
 
Z opisu Entreslesmures wynika, że całym problemem mają być egzaminatorzy, a nie "klucz", który jest do przyjęcia w pewnych określonych okolicznościach (o czym przecież cały czas powyżej piszę).

Skoro zdaniem Entreslesmures egzaminatorzy są leniwi, zapatrzeni w "klucz", nie znają zasad oceny prac egzaminacyjnych zawartych w ustawie o radcach prawnych, to co się zmieni w sytuacji, gdy zabraknie "klucza"? Może być jeszcze gorzej, bo nie będzie skąd zaczerpnąć "inspiracji".

Wydaje mi się, że lamenty Entreslesmures skierowane są głównie, aczkolwiek pośrednio przeciwko egzaminatorom. Uważam, że dobry egzaminator potrafi odpowiednio wykorzystać "klucz", kierując się jednak przede wszystkim swoją wiedzą i doświadczeniem. Nie należy więc walczyć z kluczem, a tworzyć odpowiednią grupę egzaminatorów.
 
Powrót
Góra