Egzamin radcowski 2010

  • Autor wątku Autor wątku chelboj
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
armanek napisał:
W założeniach było napisane, że ma być tylko wskazane, kto ma podpisać, a nie, że ma być podpisane.

ja sporzadzilem skarge i podpisalem jako pelnomocnik, do skargi zalaczylem pelnomocnictwo wraz z dowodem wniesienia oplaty skarbowej od pelnomocnictwa,

przy podpisie napisalem "Wojciech Lis, radca prawny, pelnomocnik"

nie sadze zeby powyzsze rozwiazanie bylo bledne i moglo powodowac oblanie tej czesci egzaminu
 
shinjitsu napisał:
ja sporzadzilem skarge i podpisalem jako pelnomocnik, do skargi zalaczylem pelnomocnictwo wraz z dowodem wniesienia oplaty skarbowej od pelnomocnictwa,

przy podpisie napisalem "Wojciech Lis, radca prawny, pelnomocnik"

nie sadze zeby powyzsze rozwiazanie bylo bledne i moglo powodowac oblanie tej czesci egzaminu

zrobilem tak samo - polecenie w tej czesci bylo dla mnie zagadkowe. zgadzan sie z Toba i licze na rozsadek komisji (naiwniak) :D
 
W ogóle śmieszny ten egzamin. Kompletnie nie chodziło o sprawdzenie wiedzy tylko sprawdzenie kto jest lepszy w zabawie "zgadnij co autor miał na myśli" albo "zgadnij czym różnią się te dwa obrazki"... Tak naprawdę to 4 miesiące siedzenia nad nauką na nic się zdały bo gdybym pisała egzamin z wiedzą sprzed przystąpienia do nauki to napisałabym go tak samo. No może poza testem, ale i tak nie wiem czy go zaliczę.
 
Ostatnia edycja:
Tu sie zgadzam. Widzę zero sensu w mojej kilkumiesiecznej nauce - oczywiscie poza trudnym dosc testem. Wystarczy umiec procedure skladania odwolan i pisania pozwu, bo reszty - na takim poziomie jak cywil - i tak sie nigdy nie nauczysz. Chyba, ze ktos uczyl sie samego orzecznictwa z ostatnich 10 lat
 
janosik255 napisał:
Tu sie zgadzam. Widzę zero sensu w mojej kilkumiesiecznej nauce - oczywiscie poza trudnym dosc testem. Wystarczy umiec procedure skladania odwolan i pisania pozwu, bo reszty - na takim poziomie jak cywil - i tak sie nigdy nie nauczysz. Chyba, ze ktos uczyl sie samego orzecznictwa z ostatnich 10 lat

Nawet przy znajomości orzecznictwa nie wiadomo czy by się dobrze napisało. Bo to jest chwila, czytasz akta i coś ci się tam w głowie rodzi. Przyjmujesz jedną wersję i pod tym kątem szukasz orzecznictwa, czytasz komentarze. Resztę pomysłów od razu odrzucasz bo na to nie ma czasu biorąc pod uwagę fakt, że po przeczytaniu akt masz już niemal 2 godziny egzaminu za sobą. Wiadomo, że jak by sie pisało na spokojnie w kancelarii to można poruszyć całe mnóstwo spraw i równych wersji, tym bardziej że w cywilu powodowie nie mieli pełnomocnika. Więc równie dobrze jako jedną z alternatyw w apelacji można by wskazać dochodzenie roszczeń z 415 k.c., dlaczego nie? Przecież roszczenia z umowy nie zamykają drogi do dochodzenia z czynów niedozwolonych.
 
A co do zalożeń. Zagadkowe bylo także to stwierdzenie o liczeniu oplaty i jej uzasadnianiu - a w zasadzie, ze tym sie mamy nie przejmowac. Nie wiem o co w tym chodziło i jaki to był zakres tego.

Kilka osob w ogole zostawilo temat oplaty od np. apelacji. Ja tam sie balem tak zrobic, bo akurat to dosc istotny element pisma procesowego i dalem zwolnienie i w cywilu i w adminie. Bo to dziwne, tak jakby napisali, ze sie mamy np. zarzutami nie przejmowac. Selektywne podejscie do kodeksowych wymogow formalnych pisma jakos mi nie pasowalo.
 
kalambury napisał:
Więc równie dobrze jako jedną z alternatyw w apelacji można by wskazać dochodzenie roszczeń z 415 k.c., dlaczego nie? Przecież roszczenia z umowy nie zamykają drogi do dochodzenia z czynów niedozwolonych.

Dzis bym tak zrobil - ewentualne zarzuty i ewentualna argumentacja. Jak najbardziej to bylo rozsadne. Ale skoro ja 3 godziny myslalem co z tym cholerstwem zrobic to nie bylo mowy o takich wynalazkach. Bo potem godzine pisalem zarzuty i glowke, a potem to już sprint na czas z pisaniem uzasadnienia, ktore jest po prostu zalosne. Bo tego czasu zabraklo.
 
Do tego jeszcze w cywilu dochodziła kwestia konsumentów. Jedno jest pewne - normalnie sprawa była do wygrania i to w całości. Gdyby budować zarzuty ewentualne to coś by chwyciło bo można było pisać najpierw zarzuty do umowy traktując ją jako deweloperską, a na wypadek gdyby sąd nie uznał to zarzuty do umowy jako przedwstępnej, a na koniec czyny niedozwolone. No ale to robota na cały tydzień i apelacja na 30 stron. Nierealne na egzaminie.
 
Dzięki. Wybaczcie, że wracam do niewdzięcznego karniaka, ale nie daje mi to spokoju.
Mam wątpliwości, bo z 69 par. 4 wynika - tak to rozumiem - , że sąd może zastosować zawiasy TYLKO w szczególnie uzasadnionych wypadkach, zatem jak nie ma takiego wypadku, to kategorycznie nie może. Nie ma tu zatem - w zasadzie - pola dla dowolności, jest "oblig" (obligatoryjny zakaz, jeżeli nie ma szczególnego wypadku).
A u podstaw rażącej niewspółmierności leży swobodne uznanie sądu. Tak to teraz widzę.
Co Wy na to? A może jakiś adwokat (pretendujący;)) się wypowie? :)



kalambury napisał:
Nie kłócę się bo się nie znam. Ale mój tok rozumowania był taki, że niewspółmierność byłaby gdyby sąd uwzględnił ust. 4 a mimo to uznałby, że jest szczególny przypadek i by i tak zastosował zawiasy. Ale karnego nic a nic nie czuję więc strzelałam.

janosik255 napisał:
to niewspolmiernosc kary jest. na pewno nie materialne. moim zdaniem :)
 
A wracając do wczorajszej umowy: w poleceniu była mowa o zawieraniu umów na rzecz, więc rodzi się pytanie, czy faktycznie chodziło o zawieranie umów w imieniu, czy też o pośrednictwo przy zawieraniu umów na rzecz dajacego zlecenie. Autor pomieszał chyba te dwie rzeczy. Pytanie zatem zasadnicze: czy chodziło o agencję pośrednictwa, czy przedstawicielstwa. Ja ostatecznie przyjęłam pośrednictwo, ale u nas na roku większość była za przedstawicielstem.
Co myślicie?
 
jvrysta napisał:
moim zdaniem oprocz formalnego tam naprawde bylo b. wyrazne naruszenie materialnego - sad przyjal bardzo ograniczona def. wspolsprawstwa, troche sprzeczna z tym co mi wyszlo z orzecznictwa. moim zdaniem jesli napisales (lismy - bo jestem w tej sytuavji co Ty) apelacje ktorej sad nie odrzuci/nie oddali (a z nadmiaru zarzutow tego nie zroibi przeciez) to powinni nam ja klepnac. howgh!!!:D
Sąd bez dwóch zdań źle zrozumiał pojęcie współsprawstwa. Orzeczenia SN przytoczone w uzasadnieniu wyroku, ktore miały zaprzeczać współsprawstwu gościa odganiającego, wykazywały coś zupełnie przeciwnego. Dlatego pisałem też (obok 2, 4, 7 k.p.k. i ustaleń) 18 kk. Nie zmienia to jednak faktu, iż wrzucenie wszystkiego do jednego worka wynikało głównie z przyzwyczajeń cywilnych.
 
im wiecej zarzutow tym lepiej - taka zasada na egzaminie. w praktyce to faktycznie podobno sedziowie wprost sie smieja z pelnomocnikow laczacych zarzuty materialne i procesowe.

akurat ja wyczytalem w wyroku, ze sąd w ogole tego odganiania nie zauwazyl. stan faktyczny ustalil taki, ze koles stal - nie bil i nie odganial. z tego zrobilem wiec zarzut procesowy - totalnego pominiecia dowodow z zeznan pokrzywdzonego i swiadka, ktory mowil, ze ten co stal cos krzyczal do gapiow oraz niekonsekwencji w ocenie dowodow i braku w uzasadnieniu, ze skoro dal wiare pokrzywdzonemu i swiadkowi w calosci, to co z tym odganianiem zrobil, o ktorym oni mowili.

ale kazdy pamieta inaczej, bo stres i pospiech robi swoje - zobaczymy klucz to sobie podyskutujemy. albo i nie, bo kogo to obchodzic bedzie jak oceny beda pozytywne :)
 
janosik255 napisał:
im wiecej zarzutow tym lepiej - taka zasada na egzaminie. w praktyce to faktycznie podobno sedziowie wprost sie smieja z pelnomocnikow laczacych zarzuty materialne i procesowe.

akurat ja wyczytalem w wyroku, ze sąd w ogole tego odganiania nie zauwazyl. stan faktyczny ustalil taki, ze koles stal - nie bil i nie odganial. z tego zrobilem wiec zarzut procesowy - totalnego pominiecia dowodow z zeznan pokrzywdzonego i swiadka, ktory mowil, ze ten co stal cos krzyczal do gapiow oraz niekonsekwencji w ocenie dowodow i braku w uzasadnieniu, ze skoro dal wiare pokrzywdzonemu i swiadkowi w calosci, to co z tym odganianiem zrobil, o ktorym oni mowili.

ale kazdy pamieta inaczej, bo stres i pospiech robi swoje - zobaczymy klucz to sobie podyskutujemy. albo i nie, bo kogo to obchodzic bedzie jak oceny beda pozytywne :)

To jest raczej bezsporne, że sąd nie zauważył tego odganiania. Jeszcze było wytłuszczone, że w żaden sposób nie brał udziału w tym pobiciu. Więc na pewno źle ustalony stan faktyczny. Tylko mnie zastanawia dlaczego niby miałby być w kluczu tylko zarzut naruszenia procesowych. Przecież 438 wprost wymienia zarzut błędu w ustaleniach, prokuratorzy budują ten zarzut bardzo ale to bardzo często, więc czemu niby miałby być zdyskwalifikowany.
 
janosik255 napisał:
im wiecej zarzutow tym lepiej - taka zasada na egzaminie. w praktyce to faktycznie podobno sedziowie wprost sie smieja z pelnomocnikow laczacych zarzuty materialne i procesowe.
Więc niech się szeroko uśmiechną i postawią 3:)

W cywilnym się nie rozpisywałem z zarzutami - błąd w ustaleniach poprzez uznanie deweloperskiej za przedwstępna i wynikające z tego niewłaściwe zastosowanie materialnego (389, 390).
 
Mam ogromna prośbę, czy ktoś z was moze wie, jak w zeszłym roku na egzaminie państwowym były traktowane braki formalne pism procesowych. Chodzi mi konkretnie o brak polegający na niepodpisaniu skargi do wsa. Wydaje mi się, że to od razu oznacza ndst, chociaż w sądzie by mnie wezwali;( Bardzo proszę o jakiekolwiek info
 
kasia123456789 napisał:
Mam ogromna prośbę, czy ktoś z was moze wie, jak w zeszłym roku na egzaminie państwowym były traktowane braki formalne pism procesowych. Chodzi mi konkretnie o brak polegający na niepodpisaniu skargi do wsa. Wydaje mi się, że to od razu oznacza ndst, chociaż w sądzie by mnie wezwali;( Bardzo proszę o jakiekolwiek info

Niestety nie wiem jak było w zeszłym roku, ale wiem że na egzaminach radcowskich na starych zasadach takie błędy były nagminne bo ludzie drukowali pismo (wtedy pisali wszyscy na kompach) i po prostu zapominali, że trzeba podpisać. Wtedy to absolutnie nie dyskwalifikowało prac. Ale wiadomo, że egzamin na starych zasadach nijak się ma do tego co jest teraz, więc różnie może być.
 
Lukulus napisał:
Moja teoria była mniej wiecej taka - umowa deweloperska (wskazałem na 9 ust. 1) na to orzeczenia ze umowa z art. 9 ust. 1 nawet jak nie spełnia formy jest umowa quasi-deweloperska (choc zastrzezenie ze umowa jest ważna mogło zbić z pantałyku, bo umowa deweloperska z art. 9 ust. 1 nie musi byc w formie aktu notarialnego, a jedynie oswiadczenie wlasciciela o wpisie musi byc w tej formie - pozniejsze np.).

Zarzut bledne zastosowanie art. 389 par. 1 KC poprzez bledne zastosowanie do ustalonego stanu faktycznego, iz umowa jest umową przedwstepna, podczas gdy powinna byc deweloperska (ladniej ubralem w slowa, bo jestem po 2 piwach) tzn. finalna z art. 9 ust. 1 (ten wniosek moze byc bledny mam swiadomosc, ale nie przekresla samego zarzutu imho).

I teraz zaczal sie moj wywod, ze albo zadatek albo odszkodowanie na zasadach ogolnych, a jesli moj klient odstapil tzn. ze zadal zadatku. Natomiast ja na to, ze klient nie odstapil, ale zadal wykonania zobowiazania, ktore pozniej stalo sie nie mozliwe z art. 493 par. 1 (sprzedane mieszkanie), stąd moj klient zazadal zamiast odstapienia de facto odszkodowania (bo takie jest zadanie alternatywne). W tym wypadku tak samo nalezy sie odszkodowanie w tej wysokosci co zadala strona, ale bylo to zadanie nie umowne-zadatkowe (gdzie Gniewek mowi, ze jak zadatek to juz nic innego zadac nie mozna - jesli w umowie nic nie ma).

Stad tez odsetek nie skarzylem - i wydawalo mi sie to konsekwentne....

Tylko, że co to oznacza "umowa quasi - deweloperska"? Ostateczna przenosząca własność? No, chyba raczej nie. Więc zostaje zobowiązująca do przeniesienia własności - i to rozważałam i jak najbardziej by to pasowało, na zasadzie swobody umów, tylko, że jest jedno "ale" - umowa zobowiązująca do przeniesienia własności nieruchomości musi być w formie aktu notarialnego pod rygorem nieważności. Więc biorąc pod uwagę wymóg formy i założenie, że umowa jest ważna zostawała tylko i wyłącznie umowa przedwstępna.
 
kalambury napisał:
Niestety nie wiem jak było w zeszłym roku, ale wiem że na egzaminach radcowskich na starych zasadach takie błędy były nagminne bo ludzie drukowali pismo (wtedy pisali wszyscy na kompach) i po prostu zapominali, że trzeba podpisać. Wtedy to absolutnie nie dyskwalifikowało prac. Ale wiadomo, że egzamin na starych zasadach nijak się ma do tego co jest teraz, więc różnie może być.
Nie sądzę, żeby miało to jakieś skrajnie negatywne konsekwencje. Może spowodować lekkie obniżenie oceny, ale bez przesady.
 
po całej tej nierównej walce z egzaminem, gdzie nie wiem co było sprawdzane, ale chyba nie przygotowanie do samodzielnego wykonywania zawodu dochodze do wniosku, że w cztery lata to miałbym już doktorat i mógłbym myśleć o wpisaniu się na listę albo mieć już dobrze funkcjonującą firmę doradczą, a tak to pozostaje czekać na wynik, licząc na rozsądek sprawdzających ...
 
Co do quasi deweloperskiej - można się kłócić, ale Sąd Najwyższy wprost stwierdził, że taka umowa jest umową ważną i finalną, generalnie jak dobrze rozumiem jego rozumowanie swiadczeniem drugiej strony nie jest zawarcie umowy sprzedazy nieruchomości (bo ta nie istnieje), ale wykonanie pewnego procesu inwestycyjnego (dzieła) i przeniesienie tego "dzieła" na stronę umowy. Więc ktoś kto podpisuje taką umowę płaci nie tylko za nieruchomość. Dlatego nie stosuje się formy notarialnej (zresztą z prostej analogii z art. 9 ust. 1 gdzie umowie tej ustawodawca nie zastrzegl formy notarialnej).

Oczywiście ja wskazałem jedynie na wyroki i nie było czasu na tak "głęboki" wywód.

Natomiast odnajduje swój sens w twierdzeniu, że powodowie żądali wykonania zobowiązania, a w momencie sprzedaży komu innemu zamiast udowadniać wysokość szkody (czyli tak naprawdę ile chata kosztuje dziś, bo tak należałoby ocenić wartość odszkodowania) mogli z uwagi na niemożliwość świadczenia po prostu żądać w tym zakresie surogatów świadczenia (czyli wartości rzeczy zbytej, którą druga strona otrzymała za to świadczenie, wnioskowanie z art. 475 par. 2 w zw. z art. 493 par. 1), a odstąpić wcale nie musieli.

Zadanie jest ciekawe, na spokojnie możnaby je rozpykać, ale w tamtym stresie....
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra