Sonatina, dzięki Ci za te słowa, wylałaś miód na moje serce. Zrobiłem właśnie tak, jak napisałaś. Poszedłem po tym orzeczeniu, wykazując, że to nie jest przedwstępna. W ten sposób poleciał cały wyrok. Zażądałem podwójnego zadatku (chociaż dycha była juz zasądzona w pkt 1 wyroku), bo wykazałem, ze się nie przedawnił. Zażądałem też odszkodowania w zakresie kosztów kredytu i wzrostu wartości mieszkania, bo wykazałem, ze odszkodowanie nie ogranicza się do ujemnego interesu i że te szkody zostały udowodnione. Zrezygnowałem tylko z ulgi, bo była zaprzeczona i kompletnie nieudowodniona, a więc w tym zakresie sąd miał rację, ze nie wykazali wysokości szkody. Ten sposób rozwiązania nie był bynajmniej najczęściej omawianym wariantem po egzaminie, przez co czułem się bardzo niepewnie. Teraz mam nadzieję, ze moze jeszcze będzie dobrze.
Sonatina, a jak jest z tym podwójnym zadatkiem, czy on był uzależniony od odstąpienia? Ja zasugerowałem się tym, że sąd oddalił zadatek tylko ze względu na przedawnienie, a nie na brak odstąpienia, i tylko w tym zakresie polemizowałem z sądem, wykazywałem brak przedawnienia. To samo dotyczy zdublowania 10 tys. Sąd nie stwierdził nigdzie, że roszczenie o zwrot dwukrotności zadatku jest w połowie nieuzasadnione ze względu na zgłoszone roszczenie o zwrot zaliczek. Dlatego żądałem 2-krotności, tak jak to było w I instancji. Zasugerowałem się tez chyba umową - tam było (chyba) napisane o podwójnym zadatku, ze przysługuje w razie niewykonania umowy, nie było uzależnienia od odstąpienia, a wg 394 odstąpienie jest potrzebne wtedy, jeżeli w umowie nie zapisano czegoś innego. No i przyjąłem wersję , że zadatek nie zastępuje odszkodowania (bo w komentarzu LN ten wariant nie był zdecydowanie wykluczony) i żądałem zadatku obok odszkodowania, tym bardziej, ze w wyroku ta kumulacja tez nie była kwestionowana. Tylko nie zdążyłem napisać wyczerpujacego uzasadnienia. I jeszcze sknociłem część o kosztach, ale może na zaliczenie wystarczy.