Egzamin radcowski 2010

  • Autor wątku Autor wątku chelboj
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
kalambury napisał:
do przeniesienia własności nieruchomości to gdzie forma aktu notarialnego? A bez formy raczej umowa jest nieważna a w założeniach było, że jest ważna. Koszmar... Kazus do rozwalania go przez tydzień na spokojnie w kancelarii.

Zgadzam się. I to do rozwalenia po rozmowach z kolegami i doświadczonymi prawnikami.
 
Widzę, że rezygnowaliście z 20 tys zadatku, natomiast nie rezygnowaliscie z 15 tys z ulgi podatkowej, która nie była udowodniona, czy mozecie napisać, czym się tu kierowaliscie?
 
jvrysta napisał:
prosze wiecej szacunku dla innych majacych od CViebie odmienne zdanie. koncepcja ze to jest deweloperska nie jest odjechana w kosmos. ignorujesz wszystkie argumenty jakie podnosza ci ktorzy poszli w te strone a sa one podbudowane wywodami z trzech orzeczen, spojnych ze soba. ja rozumiem ze mozna miec inne zdanie niz moje i tych innych zdan nie nazywam "odjechanymi"

Przepraszam, jeśli ktoś się poczuł urażony. Nie to było moim zamiarem. Odjechana w kosmos wcale dla mnie nie oznacza, że jest to koncepcja idiotyczna czy coś w tym stylu. Szanuję opinie innych, każdy tutaj argumentuje to, co podniósł w swojej pracy.

Z kolei ja mam prawo nie zgadzać się z pewnymi argumentami, które wg mnie są np. sprzeczne z prawem albo nie wynikają wprost z przedłożonych akt. I nie nazwałbym tego ignorowaniem, bo jednak do tych argumentów się odniosłem i napisałem, dlaczego się z nimi nie zgadzam.

Poza tym, to, co przyjmą w tzw. wytycznych, wcale nie musi być "prawdą ostateczną".
 
jvrysta napisał:
zrobilem tak samo - polecenie w tej czesci bylo dla mnie zagadkowe. zgadzan sie z Toba i licze na rozsadek komisji (naiwniak) :D

Faktycznie, to polecenie było naprawdę dziwne, tym dziwniejsze, że w przypadku cywilnego i karnego trzeba było się podpisać.
 
janosik255 napisał:
Dzis bym tak zrobil - ewentualne zarzuty i ewentualna argumentacja. Jak najbardziej to bylo rozsadne. Ale skoro ja 3 godziny myslalem co z tym cholerstwem zrobic to nie bylo mowy o takich wynalazkach. Bo potem godzine pisalem zarzuty i glowke, a potem to już sprint na czas z pisaniem uzasadnienia, ktore jest po prostu zalosne. Bo tego czasu zabraklo.

Coś mam wrażenie, że wszyscy się przed końcem czasu zdecydowali, co piszą i że nasze uzasadnienia chyba spowodują przerażenie w oczach komisji. To był naprawdę sprint.
 
Ja tego w ogóle nie zauważyłem. Uznałem, ze skoro zostałem nazwany Wojciechem Lisem, to mam się tak podpisać. Dopiero na forum się dowiedziałem, że to nie tak. Teraz rozumiem, dlaczego nie było adresu kancelarii (sam go wymyśliłem). No to mam w swojej pracy niezgodność z poleceniem i jeszcze nieuprawnione wzbogacenie stanu faktycznego.
 
ann776 napisał:
A wracając do wczorajszej umowy: w poleceniu była mowa o zawieraniu umów na rzecz, więc rodzi się pytanie, czy faktycznie chodziło o zawieranie umów w imieniu, czy też o pośrednictwo przy zawieraniu umów na rzecz dajacego zlecenie. Autor pomieszał chyba te dwie rzeczy. Pytanie zatem zasadnicze: czy chodziło o agencję pośrednictwa, czy przedstawicielstwa. Ja ostatecznie przyjęłam pośrednictwo, ale u nas na roku większość była za przedstawicielstem.
Co myślicie?

To kolejny rodzynek w całym tym zamieszaniu. Cóż, komisja układająca pytania postanowiła nawet polecenia do umowy tak zrobić, że teraz każdy się zastanawia nawet nad jej typem.

Ja uważam, tak jak zresztą pisałem, że "na rzecz", tak jak w przepisie do wyrazu "albo".

Kolejna sprawa z umową - tam było chyba w różnych punktach coś o wyłączności, że na terenie województwa będzie wykonywał umowę tylko na rzecz spółki (czy coś w tym stylu) - w każdym razie wiele osób się zastanawiało, czy chodzi o to, że spółka ma się zobowiązać, że z nikim więcej nie zawrze takiej umowy, czy też o to, że agent nie może zawrzeć podobnej umowy z innymi producentami porcelany.
 
kalambury napisał:
To jest raczej bezsporne, że sąd nie zauważył tego odganiania. Jeszcze było wytłuszczone, że w żaden sposób nie brał udziału w tym pobiciu. Więc na pewno źle ustalony stan faktyczny. Tylko mnie zastanawia dlaczego niby miałby być w kluczu tylko zarzut naruszenia procesowych. Przecież 438 wprost wymienia zarzut błędu w ustaleniach, prokuratorzy budują ten zarzut bardzo ale to bardzo często, więc czemu niby miałby być zdyskwalifikowany.

Oczywiście - zarzut błędu w ustaleniach faktycznych jest podstawowym zarzutem i dopiero potem można inne podnosić. Tak czytałem w kilku opracowaniach o apelacji karnej. Potem jest procesowy, potem materialne.
 
Civil napisał:
Więc niech się szeroko uśmiechną i postawią 3:)

W cywilnym się nie rozpisywałem z zarzutami - błąd w ustaleniach poprzez uznanie deweloperskiej za przedwstępna i wynikające z tego niewłaściwe zastosowanie materialnego (389, 390).

Proszę powiedz mi, jak uzasadniałeś to, że jest to deweloperska, skoro brak jej przynajmniej 3 ważnych cech/elementów - niewłaściwa forma, brak zobowiązania do wybudowania i brak wpisu do KW? Czy po prostu przyjąłeś, że jest deweloperska i nic w uzasadnieniu nie pisałeś na ten temat?
 
kasia123456789 napisał:
Mam ogromna prośbę, czy ktoś z was moze wie, jak w zeszłym roku na egzaminie państwowym były traktowane braki formalne pism procesowych. Chodzi mi konkretnie o brak polegający na niepodpisaniu skargi do wsa. Wydaje mi się, że to od razu oznacza ndst, chociaż w sądzie by mnie wezwali;( Bardzo proszę o jakiekolwiek info

W tym kazusie akurat nie trzeba było jej podpisywać, tylko wskazać, kto ma podpisać. A jak było traktowane - zapewne różnie w różnych komisjach.
 
kalambury napisał:
Tylko, że co to oznacza "umowa quasi - deweloperska"? Ostateczna przenosząca własność? No, chyba raczej nie. Więc zostaje zobowiązująca do przeniesienia własności - i to rozważałam i jak najbardziej by to pasowało, na zasadzie swobody umów, tylko, że jest jedno "ale" - umowa zobowiązująca do przeniesienia własności nieruchomości musi być w formie aktu notarialnego pod rygorem nieważności. Więc biorąc pod uwagę wymóg formy i założenie, że umowa jest ważna zostawała tylko i wyłącznie umowa przedwstępna.

W końcu ktoś podsumowął tą deweloperską.

Gdyby tam był chociaż cień wątpliwości, czy przypadkiem notariusz tej umowy nie podpisał, jakieś repertorium na górze, to jeszcze się można było nad tym zastanawiać. A tutaj do pozwu załączony był odpis umowy w formie pisemnej zwykłej.
 
Lukulus napisał:
Najbardziej ciekawi mnie co oznacza stwierdzenie, że "umowa jest ważnie zawarta", tzn. jaki jest sens takiego stwierdzenia, jeśli mamy do czynienia ze zwykłą umową pisemną.

Można więc wg mnie bronić tezy, że zostało wpisane roszczenie do KW.

Wg mnie chodziło o to, że aplikanci nie mają się już zastanawiać nad reprezentacją spółki, czy tak było w KRS i tym podobne. A nie dokładać, że był wpis do księgi wieczystej. Zresztą FORMA nie pozwalała na taki wpis. Mieliśmy też sobie formę tutaj domniemywać? Przecież to chore. Niech ministerstwo się pochwali, kto ułożył te pytania i ile mu/im to zajęło czasu.
 
makikake napisał:
też szłam tym tropem i doszłam do wniosku, że jeżeli rezygnuję z dochodzenia w apelacji części roszczeń, powinnam jeszcze napisać poza apelacją opinię o niecelowości, a w założeniach było wyraźnie napisane albo albo

może autorzy pytań "albo" pomylili z "lub".
 
kot jinx napisał:
Sonatina, dzięki Ci za te słowa, wylałaś miód na moje serce. Zrobiłem właśnie tak, jak napisałaś. Poszedłem po tym orzeczeniu, wykazując, że to nie jest przedwstępna. W ten sposób poleciał cały wyrok. Zażądałem podwójnego zadatku (chociaż dycha była juz zasądzona w pkt 1 wyroku), bo wykazałem, ze się nie przedawnił. Zażądałem też odszkodowania w zakresie kosztów kredytu i wzrostu wartości mieszkania, bo wykazałem, ze odszkodowanie nie ogranicza się do ujemnego interesu i że te szkody zostały udowodnione. Zrezygnowałem tylko z ulgi, bo była zaprzeczona i kompletnie nieudowodniona, a więc w tym zakresie sąd miał rację, ze nie wykazali wysokości szkody. Ten sposób rozwiązania nie był bynajmniej najczęściej omawianym wariantem po egzaminie, przez co czułem się bardzo niepewnie. Teraz mam nadzieję, ze moze jeszcze będzie dobrze.

Sonatina, a jak jest z tym podwójnym zadatkiem, czy on był uzależniony od odstąpienia? Ja zasugerowałem się tym, że sąd oddalił zadatek tylko ze względu na przedawnienie, a nie na brak odstąpienia, i tylko w tym zakresie polemizowałem z sądem, wykazywałem brak przedawnienia. To samo dotyczy zdublowania 10 tys. Sąd nie stwierdził nigdzie, że roszczenie o zwrot dwukrotności zadatku jest w połowie nieuzasadnione ze względu na zgłoszone roszczenie o zwrot zaliczek. Dlatego żądałem 2-krotności, tak jak to było w I instancji. Zasugerowałem się tez chyba umową - tam było (chyba) napisane o podwójnym zadatku, ze przysługuje w razie niewykonania umowy, nie było uzależnienia od odstąpienia, a wg 394 odstąpienie jest potrzebne wtedy, jeżeli w umowie nie zapisano czegoś innego. No i przyjąłem wersję , że zadatek nie zastępuje odszkodowania (bo w komentarzu LN ten wariant nie był zdecydowanie wykluczony) i żądałem zadatku obok odszkodowania, tym bardziej, ze w wyroku ta kumulacja tez nie była kwestionowana. Tylko nie zdążyłem napisać wyczerpujacego uzasadnienia. I jeszcze sknociłem część o kosztach, ale może na zaliczenie wystarczy.

Aha, tylko ulgę uważasz za nieudowodnioną.

A tak na marginesie, te 150 tyś. uważasz za udowodnione?
 
a czy wysokość tej ulgi nie wynika przypadkiem z przepisów podatkowych? nie znam się na podatkach i nie miałam czasu tego sprawdzać, ale coś mi się zdaje, że tak jest - z tego założenia wyszłam i też ją skarżyłam, niestety z braku czasu nie odnosząc się do wysokości i ograniczając do wskazania, że to też lucrum cessans. Czy ktoś miał na tę ulgę inny pomysł? A co robiliście z odsetkami w pkt 1?


kot jinx napisał:
Widzę, że rezygnowaliście z 20 tys zadatku, natomiast nie rezygnowaliscie z 15 tys z ulgi podatkowej, która nie była udowodniona, czy mozecie napisać, czym się tu kierowaliscie?
 
yhm napisał:
nawet jak uznać tą umowę za nie-przedwstepną tylko jakąś nienazwaną, to pozostaje ten problem, że zastrzeżenie zadatku eliminuje możliwość dochodzenia pozostałych roszczeń -
w komentarzu pod. red. G. Bieńka jak byk jest napisane, że przy zadatku nie można domagać się uzupełniającego odszkodowania na zasadach ogólnych !

to jest po prostu niebywale, że tyle dni minęło i nikt nie jest w stanie podać takiego rozwiązania tego zadania, które nie miałoby jakichś dziur ! Co to za egzamin ja sie pytam ?!

W systemie też tak było, ale gdzie indziej już nie. Chyba pisanie tutaj opinii o bezzasadności byłoby ryzykownej jednak.
 
ann776 napisał:
Ja wyszłam z deweloperki, ale przyjęłam wpz 175.000 - bez tych dodatkowych 20.000 zadatku (z których ewentualnie należało by się tylko 10.000), właśnie wychodząc z założenia, że żądanie odszkodowania wyklucza żądanie zadatku (o czym jednak oczywiście nie pisałam już w apelacji, bo głupio pisać, że powodowie przed SR żądali więcej niż można). Chciałam, żeby było "obiektywnie poprawnie" - gdybym miała taki kazus w pracy, wiadomo, że wnosiłabym konsekwentnie nadal o wszystko. Teraz się boję, że nie uzasadniłam pod apelacją, dlaczego w rezultacie żądam mniej, niż oni w I instancji. Myślicie, że przejdzie?

Mieliśmy pisać albo apelację albo opinię, więc chyba ci wszyscy, którzy wnosili apelację nie co do całości, wypełnili to polecenie. Bo przecież w apelacji nie pisze się, dlaczego skarży się w części a nie dodatkowo, dlaczego w części nie.
 
armanek napisał:
Aha, tylko ulgę uważasz za nieudowodnioną.

A tak na marginesie, te 150 tyś. uważasz za udowodnione?

ja tak zalozylem - skoro druga strona sama przyznala ze sprzedala to za 150 tys wiecej...?
 
kot jinx napisał:
Ja tego w ogóle nie zauważyłem. Uznałem, ze skoro zostałem nazwany Wojciechem Lisem, to mam się tak podpisać. Dopiero na forum się dowiedziałem, że to nie tak. Teraz rozumiem, dlaczego nie było adresu kancelarii (sam go wymyśliłem). No to mam w swojej pracy niezgodność z poleceniem i jeszcze nieuprawnione wzbogacenie stanu faktycznego.

No co Ty, u mnie wszyscy pisali jako ten podany radca i wymyśliali mu różne adresy, więc się nie przejmuj. Nie szukajmy dziury w takich kwestiach. I tak dosyć już pułapek zauważyliśmy.
 
ann776 napisał:
a czy wysokość tej ulgi nie wynika przypadkiem z przepisów podatkowych? nie znam się na podatkach i nie miałam czasu tego sprawdzać, ale coś mi się zdaje, że tak jest - z tego założenia wyszłam i też ją skarżyłam, niestety z braku czasu nie odnosząc się do wysokości i ograniczając do wskazania, że to też lucrum cessans. Czy ktoś miał na tę ulgę inny pomysł? A co robiliście z odsetkami w pkt 1?

To, że wynika z przepisów prawa nie oznacza, że oni w ogóle z niej skorzystali. Przecież sąd na ich stwierdzeniu "straciliśmy ulgę" nie będzie zasądzał pieniędzy. Nie wiadomo przecież, czy oni faktycznie sprzedali tamtą nieruchomość, za ile, ile wpisali i czy w ogóle wpisali coś do zeznania podatkowego. To akurat było najbardziej nieudowodnione roszczenie. Podobnie zresztą jak te 150 tysięcy.
 
Powrót
Góra