Egzamin radcowski 2010

  • Autor wątku Autor wątku chelboj
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
armanek napisał:
Aha, tylko ulgę uważasz za nieudowodnioną.

A tak na marginesie, te 150 tyś. uważasz za udowodnione?

Tak, przez przyznanie, 229 kpc, jest w protokole rozprawy.
 
armanek napisał:
W systemie też tak było, ale gdzie indziej już nie. Chyba pisanie tutaj opinii o bezzasadności byłoby ryzykownej jednak.

sluchalem argumentow osoby ktora pisala opinie i nie byly one dla mnie jako prawnika z 10-letnim doswiadczeniem w nieruchomosciach niezrozumiale albo budzace jakis zasadniczy sprzeciw... to byl cholernie wredny egzamin, minelo ladnych kilka dni a na forum jest co najmniej kilka powaznych opcji - zwolennicy kazdej maja sensowne argumenty za swoja / przeciw innym... tak nie powinno byc, to sie nadawalo na jakis egzamin ale dla kandydatow do SN a nie do zawodu radcy (podejrzewam ze jakby takie egzaminy byly wymagane do SN to opinii ugruntowanych w orzecznictwie i zasadach pr. cywilnego byloby tam jeszcze wiecej...).
 
jvrysta napisał:
ja tak zalozylem - skoro druga strona sama przyznala ze sprzedala to za 150 tys wiecej...?

A to, że sprzedała o 150 tysięcy więcej oznacza, że mieszkania tego rodzaju (metrażu, standardzie wykończenia i to wszystko, co powodowie podnosili) w dacie orzekania faktycznie są droższe o 150 tysięcy? Przyznam, że to ciekawe. Gdyby pozwani przyznali, że faktycznie, mieszkania są droższe teraz o tyle, to jeszcze jakoś można przy tym obstawać. Ale oni tylko potwierdzili sprzedaż mieszkania o danej cenie. Nikt nie sprawdzał, czy to była cena rynkowa. Równie dobrze można założyć, że może jakichś frajerów złapali i upchnęli mieszkanie warte 260 za 400 tysięcy.
 
ann776 napisał:
a czy wysokość tej ulgi nie wynika przypadkiem z przepisów podatkowych? nie znam się na podatkach i nie miałam czasu tego sprawdzać, ale coś mi się zdaje, że tak jest - z tego założenia wyszłam i też ją skarżyłam, niestety z braku czasu nie odnosząc się do wysokości i ograniczając do wskazania, że to też lucrum cessans. Czy ktoś miał na tę ulgę inny pomysł? A co robiliście z odsetkami w pkt 1?

ja podnioslem ze to wynika wprost z prawa podatkowego i wobec tego nie wymaga udowadniania zakladajac ze jak to uwala to bede odwolywal sie ze to wykraczalo poza zakres wynikajacy z ust. o radcach
 
armanek napisał:
A to, że sprzedała o 150 tysięcy więcej oznacza, że mieszkania tego rodzaju (metrażu, standardzie wykończenia i to wszystko, co powodowie podnosili) w dacie orzekania faktycznie są droższe o 150 tysięcy? Przyznam, że to ciekawe. Gdyby pozwani przyznali, że faktycznie, mieszkania są droższe teraz o tyle, to jeszcze jakoś można przy tym obstawać. Ale oni tylko potwierdzili sprzedaż mieszkania o danej cenie. Nikt nie sprawdzał, czy to była cena rynkowa. Równie dobrze można założyć, że może jakichś frajerów złapali i upchnęli mieszkanie warte 260 za 400 tysięcy.

obie strony byly zgodne co do tego za ile takie mieszkanie mozna bylo kupic / sprzedac, wiec uznalem ze nie trzeba tego dalej argumentowac
 
kot jinx napisał:
Tak, przez przyznanie, 229 kpc, jest w protokole rozprawy.

Ale na rozprawie przyznali tylko, że sprzedali za chyba 400 tysięcy zł. A nie, że mieszkania o tym metrażu są teraz o tyle droższe. Akurat tutaj prezesik spółki, cwaniaczek, niczego wg mnie nie przyznał.
 
jvrysta napisał:
sluchalem argumentow osoby ktora pisala opinie i nie byly one dla mnie jako prawnika z 10-letnim doswiadczeniem w nieruchomosciach niezrozumiale albo budzace jakis zasadniczy sprzeciw... to byl cholernie wredny egzamin, minelo ladnych kilka dni a na forum jest co najmniej kilka powaznych opcji - zwolennicy kazdej maja sensowne argumenty za swoja / przeciw innym... tak nie powinno byc, to sie nadawalo na jakis egzamin ale dla kandydatow do SN a nie do zawodu radcy (podejrzewam ze jakby takie egzaminy byly wymagane do SN to opinii ugruntowanych w orzecznictwie i zasadach pr. cywilnego byloby tam jeszcze wiecej...).

Zgadzam się, że poziom egzaminu był trudniejszy głównie przez to, że nie było wiadomo, co robić. O ile w grudniu mieli też trudny kazus, ale ta trudność polegała na czymś innym (na wyliczeniach i ładnym rozpisaniu tego). U nas z kolei dodatkowo człowiek się głowić musiał kilka godzin, co w ogóle ma pisać. W grudniu - od razu było wiadomo, że trzeba pisać pozew.
 
armanek napisał:
Zgadzam się, że poziom egzaminu był trudniejszy głównie przez to, że nie było wiadomo, co robić. O ile w grudniu mieli też trudny kazus, ale ta trudność polegała na czymś innym (na wyliczeniach i ładnym rozpisaniu tego). U nas z kolei dodatkowo człowiek się głowić musiał kilka godzin, co w ogóle ma pisać. W grudniu - od razu było wiadomo, że trzeba pisać pozew.

zgadzam sie. na cywilu bardziej zwatpilem niz na karnym (czego zaraz po karnym bym sie nie spodziewal). to jak przeprowadzili ten egzamin wypaczylo jego sens. zawsze wierze w dobra strone ludzi wiec mysle ze tym razem wygrala zakurzona, ministerialna biurokracja. w innej wersji musialbym poslugiwac sie niecenzuralnymi i obrazliwymi slowami (a i tak mnie swierzbi jezyk...)
 
armanek napisał:
Ale na rozprawie przyznali tylko, że sprzedali za chyba 400 tysięcy zł. A nie, że mieszkania o tym metrażu są teraz o tyle droższe. Akurat tutaj prezesik spółki, cwaniaczek, niczego wg mnie nie przyznał.

czyli w tym zakresie twierdzeniom powodo nie zaprzeczyli... :) :)
 
armanek napisał:
A to, że sprzedała o 150 tysięcy więcej oznacza, że mieszkania tego rodzaju (metrażu, standardzie wykończenia i to wszystko, co powodowie podnosili) w dacie orzekania faktycznie są droższe o 150 tysięcy? Przyznam, że to ciekawe. Gdyby pozwani przyznali, że faktycznie, mieszkania są droższe teraz o tyle, to jeszcze jakoś można przy tym obstawać. Ale oni tylko potwierdzili sprzedaż mieszkania o danej cenie. Nikt nie sprawdzał, czy to była cena rynkowa. Równie dobrze można założyć, że może jakichś frajerów złapali i upchnęli mieszkanie warte 260 za 400 tysięcy.

to ja dodam jeszcze jeden smaczek do tych 150 tys...

W umowie cena mieszkania była 250 tys + 30 tys za miejsce garażowe (razem 280 tys)

MAXBUD przyznał na rozprawie że sprzedał je za 400 tys ALE UWAGA: mieszkanie wraz z miejscem garażowym

czyli jeśli już, to różnica w cenie nie mogła wynieść 150 tys - tylko 120 tys.

kristov
 
jvrysta napisał:
czyli w tym zakresie twierdzeniom powodo nie zaprzeczyli... :) :)

O ile nie weźmiemy ich stwierdzenia w odpowiedzi na pozew: "zaprzeczamy wszystkiemu, czego wyraźnie nie potwierdzimy" (coś w tym stylu), to faktycznie, nie zaprzeczyli, no może po prostu przemilczeli.

Ale też nie można stwierdzić, że powodowie super to udowodnili.

To jest masakra. W grudniu to się tylko wymieniali poglądami co do tego, o ile odszkodowania wnosili i czy dawali wnioski o zwolnienie z kosztów. A my? Mamy tu jak na razie kilka dominujących koncepcji, które - jak już ktoś wyżej napisał - mają wiele argumentów za i wiele przeciw pozostałym.
 
kristov napisał:
to ja dodam jeszcze jeden smaczek do tych 150 tys...

W umowie cena mieszkania była 250 tys + 30 tys za miejsce garażowe (razem 280 tys)

MAXBUD przyznał na rozprawie że sprzedał je za 400 tys ALE UWAGA: mieszkanie wraz z miejscem garażowym

czyli jeśli już, to różnica w cenie nie mogła wynieść 150 tys - tylko 120 tys.

kristov

Faktycznie, może tu była kolejna pułapka, w którą z kolei wpadli ci, którzy pisali apelację od wszystkiego.
 
armanek napisał:
O ile nie weźmiemy ich stwierdzenia w odpowiedzi na pozew: "zaprzeczamy wszystkiemu, czego wyraźnie nie potwierdzimy" (coś w tym stylu), to faktycznie, nie zaprzeczyli, no może po prostu przemilczeli.

Ale też nie można stwierdzić, że powodowie super to udowodnili.

To jest masakra. W grudniu to się tylko wymieniali poglądami co do tego, o ile odszkodowania wnosili i czy dawali wnioski o zwolnienie z kosztów. A my? Mamy tu jak na razie kilka dominujących koncepcji, które - jak już ktoś wyżej napisał - mają wiele argumentów za i wiele przeciw pozostałym.

dokladnie. w tym zakresie sie absolutnie zgadzamy (ja bylem jednym z tych ktosiow :D )
 
Myslę, ze to jest wykazanie szkody - to co mogli mieć za 260 teraz mogą mieć za 400, prezes to przyznał, powiedział coś w stylu, że to podrozało, ze nie mogą dokładać. Wkażdym razie wolałem postawić tutaj zarzut, niz zgodzić się z sądem, ze w tym zakresie nie wykazali wysokości szkody, tym bardziej, że kwota 150 tys widnieje w części "sąd ustalił..."
 
coś mi się nie zgadza w rachunkach, ale co do istoty - podtrzymuję.
 
jvrysta napisał:
ja tak zalozylem - skoro druga strona sama przyznala ze sprzedala to za 150 tys wiecej...?

a ja sie oparłam na tym, co było napisane w uzasadnieniu wyroku, po słowach "sąd ustalił następujący stan faktyczny" i tam jak wół stało ustalenie, że za mieszkanie tego typu powodowie musieliby teraz zapłacić o 150 000 więcej (sąd napisał ze to "bezsporne") oraz wyżej (w pierwszym akapicie na stronie), że powodowie wzięli kredyt i ponieśli jego koszty... a niże, że sąd ustalił to na podstawie dokumentów i cos ze strona przeciwna nie zaprzeczyła temu (lub tym dokumentom - nie pamiętam jak tam było) a na kolejnej stronie po słowach "sąd zważył..." było napisane ze roszczenia nieudowodnione i że pozwany zaprzeczył - czepiłam sie tej sprzeczności ustaleń sadu z rozstrzygnięciem

ulga kompletnie nieudowodniona ale pisałam jakąś niestworzoną bajkę, że ulga wynika z przepisów prawa podatkowego (nawet, kiedy zauważyłam, że przepis w tym zakresie jest uchylony ;-)) bo już nawet nie miałam czasu się zastanawiać co z tym zrobić (miałam wątpliwość, czy w tym zakresie, w którym nie skarżę nie powinnam czasem napisać opinii)
 
armanek napisał:
może autorzy pytań "albo" pomylili z "lub".

przypuszczam, że autorowi/autorom tego kazusu nawet sie nie śniło, co z niego wyniknie... ktoś był chyba naprawdę mało przewidywalny
 
Powrót
Góra