dziuba napisał:
W mojej ocenie podstawe kryterium to OBIEKTYWNE KRYTERIA oceny wszystkich egzaminowanych.Wykazanie tego (wg mnie praktycznie niemożliwa bo jak dostęp do prac innych osób z innych izb) powinno skutkowac uwzględnieniem odowałania. Celem egzaminu państowowego miało być obiektywne wyłonienie osób nadających sie do zawodu. Obecne rozbieżności w komisjach pokazują że znów rzeczywisty wpły mają tylko izby.Jeśli chcą puścić ludzi - przymkną oko na błędy, a jeśli nie to każdy błąd w ich ocenie może dyskwalifikować.
Zapachniało spiskową teorią dziejów... Stricte obiektywny to jest tylko test. Czy teraz w ramach walki o dostep do zawodu zniesiemy egzamin pisemny z karnego, cywila, administratów i gospodarów? Co będzie następnym krokiem - brak testu, a do wpisu wystarczy wyłacznie oświadczenie o chęci podjęcia działalności radcy? Treść zadań była taka sama w całym kraju. Jednym poszło lepiej, innym gorzej. Mam nadzieję, że każdy
sam pisał swoją pracę, tzn. że nie były identyczne. Jeśli tak nie było, to obydwie osoby powinny dostać ndst.
Atmosfera na forum gęstnieje i tylko patrzeć jak pod ministerstwem przejdzie manifestacja. Ale do jasnej anielki, jesteście prawnikami, czy nie? Umiecie samodzielnie sklecić pismo procesowe? Jeśli nie, to lepiej może zmienić zawód.
Poza tym wydaje mi sie, że nieważne skąd wywodził się egzaminator. Oblewali zarówno ci z samorządu, jak i wyznaczeni przez ministra. Ważne jak kto napisał. Widziałem tu wpisy o kompletnie przekombinowanych apelacjach z karnego i wcale się nie dziwę, że ludzie dostali 2. Jak można skarżyć materialne, gdy jak wół stoi, że błędnie ustalono stan faktyczny?! MS nawet wytłuścił stosowny fragment zdania. Kłaniają się wykłady na 3 roku studiów. Są co prawda komentarze do kpk, że nieważne jak zostaną sformułowane zarzuty i na jakich podstawach bo sąd i tak to sobie sam oceni. Ale tu jest EGZAMIN. Tu się wystepuje jak profesjonalista. Nie sztuką jest napisać, że wyrok jest błędny i potem nagryzmolić trzy po trzy dlaczego. Wymogi stawiane na tym egzaminie są nieco wyższe niż stosowane w rzeczywistości. Może dlatego by każdy chętny ślusarz, wuefista, czy taksówkarz nie mógł zajmować świadczeniem pomocy prawnej? A że ktoś mimo to zdał? Cóż, może uzasadnienie do materialnego miał naprawdę błyskotliwe? Bo piątek za to nie stawiano.
U mnie na egzaminie był koleś, który napisał umowę na 16 stron. I poleciał na tym. A czego tam nie nawymyślał?! Nawet w bankach stosują mniej kruczków, gwiazdek, przypisów i odnosników... I po co? Wystarczyło nie kombinować. Kazus zawierał sprzeczności. Wystarczyło zatem wybrać jedną bądź drugą formę i z kodeksem w ręku załatwić najistotniejsze punkty dodając coś od siebie, np. kary umowne, tryb wypowiedzenia umowy itd. Bez udziwnień i wywijasów.
Z perspektywy egzaminu grudniowego zasadnym było moje założenie, że co do karnego, nie ma się co silić na szukanie drugiego dna w kazusie. Trzeba pisać to co jest oczywiste bez wdawania się w rozważania na temat wszelkich błędów i uchybień sądu. Sprawa była jasna - ustalenia faktyczne. I po co pisać 20 stron o wszystkich uchybieniach pr. materialnego? Jak mawiał mój psor - właściwą normę prawa materialnego można zastosować wyłacznie do prawidłowo ustalonego stanu faktycznego...
Z cywila była zaagwostka nie lada. W grudniu było łatwiej, to fakt. Ale wystarczyło oprzeć się na jak najnowszym orzeczeniu SN dot. możliwości dochodzenia odszkodowania przewyższającego zadatek. Była uchwała bodaj z sierpnia 2009 (albo czerwca). I już. Nie szukać na siłę. Opcje były dwie. Wystarczyło wybrać. Pisząc więc o przedwstępnej też można się było wykazać. I się wykazywano. No ale jak ktoś smaruje na 20 stronach, to przy tak małej ilości czasu sam sobie strzela gola. Mi zajęło prawie 3 godziny podjęcie decyzji co podnosić. Dłuuugo. Nie wiem jak u innych z charakterem pisma, ale ja strasznie bazgrolę. Dlatego pisałem mało ale możliwie jak najczytelniej. W grudniu jeden z egzaminatorów stawiał pały tam gdzie nie mógł się doczytać. Dobrze, że choć od przyszłego roku będą kompy na egzaminie. Zdającym i egzaminatorom będzie łatwiej.
I dostrzegam jeszcze jedną prawidłowość. Zawsze uważałem, że jestem lepszym karnistą i administratywistą niż specem od cywila. Dlatego nie próbowałem udowadniać całej swojej wiedzy z gospodarów i cywila (a mam z obu czwórki), a z pozostałych po 3. Po prostu nie mogłem się powstrzymać by nie "błysnąć" z tych właśnie zadań. I co? Było nie błyszczeć i pisać na temat... Może byłoby lepiej.
Zatem komu nie uda się w odwołaniu, niech staje do walki za rok (bo skargę do WSA to chyba można sobie podarować, chyba że ktoś ma czas i dla niego 2-3 lata czekania na wyrok NSA to nie problem).
Bogatsi o doświadcznia chyba dacie radę napisać poprawnie egzamin po raz drugi ? Teraz już, miejmy nadzieję, na kompach?
A może ktoś w skardze do NSA (np. ktoś z egzaminu grudniowego podniesie, że to niesprawiedlwe, że teraz to mają komputery, a ja musiałem się męczyć długopisem...)
Lamentujecie jak baby w maglu, i tyle.