Egzamin radcowski 2010

  • Autor wątku Autor wątku chelboj
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A czy ktoś z Was, kto wysłał już odwołanie, może podać jego wzór?

Wracając do podobieństwa prac i powoływanie się na niejasne kryteria, mam na myśli dwie identyczne prace z tej samej Rady a nie to, że w jednej Radzie było tak a w innej tak...

---------------------------

jednak chyba na tytuł radcy prawnego jeszcze nie zasługujesz, jak nie potrafisz odowłąnia dla siebie napisać,
czy jak będziesz miała swoją kancelarie też będziesz do kolegów pisać o wzory ?
 
mała2010 napisał:
DO konieczko

Zastanów się przez chwilę nad tym co napisałeś/łaś...sam dojdziesz do wniosku, że hmm..delikatnie mówiąc mijasz się z prawdą..
Ocen pozytywnych już zmienić nie można a o sprawiedliwość należy powalczyć...

przeciez nie pisze o zmianie oceny a o tym że chcesz wykazać że kolega też źle napisał a go puścili :). każdy normalny czlowiek wie że sprawiedliwośc nie istnieje , życie generalnie daje po dupie czy tego chcesz czy nie , jeżeli to pierwszy kopniak w twoim życiu jaki dostałas/eś to rzeczywiście musi boleć i współczuję, i oczywiście ze nalezy się odwoływać i tego nie kwestionuję bo ten egzamin (a raczej zadania na nim) to największy idiotyzm z jakim miałam do czynienia !!!!! ale NIGDY do łba mi nie przyszło powoływać się w odwołaniu na pracę kolegi :)
 
Aglaia napisał:
Pokaż mi przepis na podstawie którego można zmienić pozytywną ocenę.

Rozumiem, że jak przegrywasz w pierwszej instancji to nie składasz apelacji/odowłania żeby przypadkiem, w razie wygrania w drugiej, nikt Ci nie zarzucił, że po trupach do celu doszedłeś?

oczywiście ze składam ale nie piszę w niej o osiagnieciach kolegi mecenasa, który mial podobną sprawę a przedstawiam argumenty prawne !!! pisanie w odwołaniu że powinnam zdać bo pani basia z ławki obok miała tak samo i jej dali 3 a mi 2 to żenujące :)
 
mammammia napisał:
dodam kilka słów do waszych rozważań o niesprawiedliwym ocenianiu - w mojej izbie spokojnie przechodziło na karnym pomocnictwo, a na gospodarczym umowa pośrednicza, za to większość poległa z administracji, ale odwołania juz napisane i teraz czekamy.

Czy ktoś z was wie kiedy poraz pierwszy zbierze się komisja II stopnia i ile mogą potrwać te odwołania ?

może i większosc w bydzi poległa na administracie ale przyznasz ze z gospodarczego to nieźle z nami pojechał pewien "pan" :) wystawiajac sobie przy tym (chyba niechcący) również ocenę.
 
mała2010 napisał:
A czy ktoś z Was, kto wysłał już odwołanie, może podać jego wzór?

Wracając do podobieństwa prac i powoływanie się na niejasne kryteria, mam na myśli dwie identyczne prace z tej samej Rady a nie to, że w jednej Radzie było tak a w innej tak...

jeżeli prace sa identyczne to chyba ktoś je przez ksero puścił;)
 
Ale jak piszesz apelację/odowłanie/skargę to powołujesz się na rozstrzygnięcia zapadłe w zbliżonych stanach faktycznych. Wiem, że to odowłanie jest trochę inne i po prostu się zastanawiam jak to ugryźć (na razie teoretycznie bo w wawce wyników ciągle nie ma).

Na pewno nie robiłabym z tego osi odwołania. Najpierw trzeba wykazać, że przyjęte rozwiązanie jest prawidłowe albo nawet jeśli zawiera pewne luki to nie ma to większego znaczenia dla bytu samej apelacji/umowy. To jest moim zdaniem klucz do sukcesu. Jeśli odowływałabym się do argumentu sprawiedliwościowego to raczej bardzo "na marginiesie". :what:

Jeśli masz możliwość zobaczenia tych identycznych prac ocenionych pozytywnie to popatrz na argumentację jaką zastosowała komisja w tamtych przypadkach (szczególnie jeśli to były prace obarczone jakimś błędem a mimo to ocenione pozytywnie) i spróbuj ją wykorzystać.

Co do wzoru odowłania - nie skomentuję ;)
 
Wg mnie pastwicie się nad tym kto chce wzór odwołania, jakby to wam sprawiało przyjemność, żeby po kimś pojechać.
Wg mnie to nie jest żenujący pomysł, żeby odnosić się do prac, które zostały oceione pozytywnie, a w danej komisjii te same argumenty nie chwyciły.
To jest egzamin państwowoy, gdzie mają byc obiektynwe kryteria ocen, a nie podpis na milszą, bardzie j przyjazną, surowszą itp komisję. czym w taki razie różni się ten egzamin od tych wg starego trybu, gdzie często była to arbitralna decyzja danej izby.
 
konieczko napisał:
może i większosc w bydzi poległa na administracie ale przyznasz ze z gospodarczego to nieźle z nami pojechał pewien "pan" :) wystawiajac sobie przy tym (chyba niechcący) również ocenę.


bez dwóch zdań, choć uważam, że z administracji to też pewna "pani" trochę przesadziła, a ten "pan" się chyba na izbę obraził :)
 
nie mów mi że to nie żenujące napisać w odwołaniu : ... bo przecież basia kowalska (droga komisjo zobacz dokładnie jej pracę) tez tak miała ....
wstyd!
 
konieczko napisał:
nie mów mi że to nie żenujące napisać w odwołaniu : ... bo przecież basia kowalska (droga komisjo zobacz dokładnie jej pracę) tez tak miała ....
wstyd!

W mojej ocenie podstawe kryterium to OBIEKTYWNE KRYTERIA oceny wszystkich egzaminowanych.Wykazanie tego (wg mnie praktycznie niemożliwa bo jak dostęp do prac innych osób z innych izb) powinno skutkowac uwzględnieniem odowałania. Celem egzaminu państowowego miało być obiektywne wyłonienie osób nadających sie do zawodu. Obecne rozbieżności w komisjach pokazują że znów rzeczywisty wpły mają tylko izby.Jeśli chcą puścić ludzi - przymkną oko na błędy, a jeśli nie to każdy błąd w ich ocenie może dyskwalifikować.
 
mammammia napisał:
bez dwóch zdań, choć uważam, że z administracji to też pewna "pani" trochę przesadziła, a ten "pan" się chyba na izbę obraził :)

i dlatego jestem pewna, że odwołania będą skuteczne !!! trzymam kciuki !!!
 
konieczko napisał:
nie mów mi że to nie żenujące napisać w odwołaniu : ... bo przecież basia kowalska (droga komisjo zobacz dokładnie jej pracę) tez tak miała ....
wstyd!

Napisać w odwołaniu, jak Ty powyżej, to rzeczywiście żenujące.

Ale nie będzie żenujące napisanie np.: W uzasadnieniu mojej oceny niedostatecznej egzaminator X stwierdził, iż w sporządzonej apelacji błędem jest postawienie zarzutu A. W uzasadnieniach ocen innych zdających (np. pana Z) egzaminator ten stwierdził natomiast, iż postawienie zarzutu A jest poprawne.
 
Powiedzcie, czy Wy na gospodarczym nie mieliście w ogóle wątpliwości jaki jest to rodzaj umowy agencji? Ja co prawda zdałam, ale całe mnóstwo osób w Katowicach oblało, z tego powodu, że nie napisali umowy z pełnomocnictwem. Uważam to za niesprawiedliwe do granic możliwości skoro sam autor nie wiedział, czego tak naprawdę oczekuje...
 
kalambury napisał:
Powiedzcie, czy Wy na gospodarczym nie mieliście w ogóle wątpliwości jaki jest to rodzaj umowy agencji? Ja co prawda zdałam, ale całe mnóstwo osób w Katowicach oblało, z tego powodu, że nie napisali umowy z pełnomocnictwem. Uważam to za niesprawiedliwe do granic możliwości skoro sam autor nie wiedział, czego tak naprawdę oczekuje...

pewnie, że miałam. Zrobiłam pełnomocniczą bo stwierdziłam, że tak będzie lepiej ale nie pamiętam czy kierowały mną jakieś logiczne przesłanki.
 
dziuba napisał:
W mojej ocenie podstawe kryterium to OBIEKTYWNE KRYTERIA oceny wszystkich egzaminowanych.Wykazanie tego (wg mnie praktycznie niemożliwa bo jak dostęp do prac innych osób z innych izb) powinno skutkowac uwzględnieniem odowałania. Celem egzaminu państowowego miało być obiektywne wyłonienie osób nadających sie do zawodu. Obecne rozbieżności w komisjach pokazują że znów rzeczywisty wpły mają tylko izby.Jeśli chcą puścić ludzi - przymkną oko na błędy, a jeśli nie to każdy błąd w ich ocenie może dyskwalifikować.

Zapachniało spiskową teorią dziejów... Stricte obiektywny to jest tylko test. Czy teraz w ramach walki o dostep do zawodu zniesiemy egzamin pisemny z karnego, cywila, administratów i gospodarów? Co będzie następnym krokiem - brak testu, a do wpisu wystarczy wyłacznie oświadczenie o chęci podjęcia działalności radcy? Treść zadań była taka sama w całym kraju. Jednym poszło lepiej, innym gorzej. Mam nadzieję, że każdy sam pisał swoją pracę, tzn. że nie były identyczne. Jeśli tak nie było, to obydwie osoby powinny dostać ndst.
Atmosfera na forum gęstnieje i tylko patrzeć jak pod ministerstwem przejdzie manifestacja. Ale do jasnej anielki, jesteście prawnikami, czy nie? Umiecie samodzielnie sklecić pismo procesowe? Jeśli nie, to lepiej może zmienić zawód.
Poza tym wydaje mi sie, że nieważne skąd wywodził się egzaminator. Oblewali zarówno ci z samorządu, jak i wyznaczeni przez ministra. Ważne jak kto napisał. Widziałem tu wpisy o kompletnie przekombinowanych apelacjach z karnego i wcale się nie dziwę, że ludzie dostali 2. Jak można skarżyć materialne, gdy jak wół stoi, że błędnie ustalono stan faktyczny?! MS nawet wytłuścił stosowny fragment zdania. Kłaniają się wykłady na 3 roku studiów. Są co prawda komentarze do kpk, że nieważne jak zostaną sformułowane zarzuty i na jakich podstawach bo sąd i tak to sobie sam oceni. Ale tu jest EGZAMIN. Tu się wystepuje jak profesjonalista. Nie sztuką jest napisać, że wyrok jest błędny i potem nagryzmolić trzy po trzy dlaczego. Wymogi stawiane na tym egzaminie są nieco wyższe niż stosowane w rzeczywistości. Może dlatego by każdy chętny ślusarz, wuefista, czy taksówkarz nie mógł zajmować świadczeniem pomocy prawnej? A że ktoś mimo to zdał? Cóż, może uzasadnienie do materialnego miał naprawdę błyskotliwe? Bo piątek za to nie stawiano.
U mnie na egzaminie był koleś, który napisał umowę na 16 stron. I poleciał na tym. A czego tam nie nawymyślał?! Nawet w bankach stosują mniej kruczków, gwiazdek, przypisów i odnosników... I po co? Wystarczyło nie kombinować. Kazus zawierał sprzeczności. Wystarczyło zatem wybrać jedną bądź drugą formę i z kodeksem w ręku załatwić najistotniejsze punkty dodając coś od siebie, np. kary umowne, tryb wypowiedzenia umowy itd. Bez udziwnień i wywijasów.
Z perspektywy egzaminu grudniowego zasadnym było moje założenie, że co do karnego, nie ma się co silić na szukanie drugiego dna w kazusie. Trzeba pisać to co jest oczywiste bez wdawania się w rozważania na temat wszelkich błędów i uchybień sądu. Sprawa była jasna - ustalenia faktyczne. I po co pisać 20 stron o wszystkich uchybieniach pr. materialnego? Jak mawiał mój psor - właściwą normę prawa materialnego można zastosować wyłacznie do prawidłowo ustalonego stanu faktycznego...
Z cywila była zaagwostka nie lada. W grudniu było łatwiej, to fakt. Ale wystarczyło oprzeć się na jak najnowszym orzeczeniu SN dot. możliwości dochodzenia odszkodowania przewyższającego zadatek. Była uchwała bodaj z sierpnia 2009 (albo czerwca). I już. Nie szukać na siłę. Opcje były dwie. Wystarczyło wybrać. Pisząc więc o przedwstępnej też można się było wykazać. I się wykazywano. No ale jak ktoś smaruje na 20 stronach, to przy tak małej ilości czasu sam sobie strzela gola. Mi zajęło prawie 3 godziny podjęcie decyzji co podnosić. Dłuuugo. Nie wiem jak u innych z charakterem pisma, ale ja strasznie bazgrolę. Dlatego pisałem mało ale możliwie jak najczytelniej. W grudniu jeden z egzaminatorów stawiał pały tam gdzie nie mógł się doczytać. Dobrze, że choć od przyszłego roku będą kompy na egzaminie. Zdającym i egzaminatorom będzie łatwiej.
I dostrzegam jeszcze jedną prawidłowość. Zawsze uważałem, że jestem lepszym karnistą i administratywistą niż specem od cywila. Dlatego nie próbowałem udowadniać całej swojej wiedzy z gospodarów i cywila (a mam z obu czwórki), a z pozostałych po 3. Po prostu nie mogłem się powstrzymać by nie "błysnąć" z tych właśnie zadań. I co? Było nie błyszczeć i pisać na temat... Może byłoby lepiej.
Zatem komu nie uda się w odwołaniu, niech staje do walki za rok (bo skargę do WSA to chyba można sobie podarować, chyba że ktoś ma czas i dla niego 2-3 lata czekania na wyrok NSA to nie problem).
Bogatsi o doświadcznia chyba dacie radę napisać poprawnie egzamin po raz drugi ? Teraz już, miejmy nadzieję, na kompach?
A może ktoś w skardze do NSA (np. ktoś z egzaminu grudniowego podniesie, że to niesprawiedlwe, że teraz to mają komputery, a ja musiałem się męczyć długopisem...)
Lamentujecie jak baby w maglu, i tyle.
 
kalambury napisał:
Powiedzcie, czy Wy na gospodarczym nie mieliście w ogóle wątpliwości jaki jest to rodzaj umowy agencji? Ja co prawda zdałam, ale całe mnóstwo osób w Katowicach oblało, z tego powodu, że nie napisali umowy z pełnomocnictwem. Uważam to za niesprawiedliwe do granic możliwości skoro sam autor nie wiedział, czego tak naprawdę oczekuje...

ja miałam i do końca się wahałam, ale doszłam do wniosku, że pełnomocnik zawierający umowy w imieniu też działa na rzecz swojego klienta, ale sformułowania z kazusu rzeczywiście były dyskusyjne...
 
kalambury napisał:
Powiedzcie, czy Wy na gospodarczym nie mieliście w ogóle wątpliwości jaki jest to rodzaj umowy agencji? Ja co prawda zdałam, ale całe mnóstwo osób w Katowicach oblało, z tego powodu, że nie napisali umowy z pełnomocnictwem. Uważam to za niesprawiedliwe do granic możliwości skoro sam autor nie wiedział, czego tak naprawdę oczekuje...

Brak upoważnienia w umowie skutkował pałą. To prawda.
Ja natomiast zrobiłam tak: w przedmiocie napisałam, że agent ma prowadzić działalność zmierzającą do zawierania umów, a w punkcie o jego szczególnych uprawnieniach wpisałam, że jest uprawniony ( tak jak w przepisie) do odbierania oświadczeń od klientów oraz do zawierania z nimi umów w imieniu zleceniodawcy na podstawie wyraźnie udzielonego mu każdorazowo pełnomocnictwa. I ocena sądu była taka, że..." egzaminujący przyznaje, iż zdający wprowadził zapis upoważniający agenta do zawierania umów na rzecz zleceniodawcy, ale wprowadzenie konieczności konsultowania się świadczy, że zdający nie rozumie istoty działania agenta jako przedstawiciela..", dalej czytamy: " ....rola agenta ustalona w istocie jako pozycja negocjatora mogłaby co prawda być dla zleceniodawcy korzystna, ale należy uznać ją za kłopotliwą, bowiem umowa agencji winna go z dodatkowych obowiązków zwolnić..."
Inne zarzuty to takie, że nie zawarłam kar umownych oraz braku do wynagrodzenia wyrównawczego oraz zasad odpowiedzialności za nienależyte wykonanie umowy.
Co sądzicie?
 
nie ma w mojej wypowiedzi żadnej spiskowej teorii dziejów. Długi wywód - lepiej streszczać swoje wypowiedzi - jak sam zauważasz. Chodzi o to by rozwiązania kazów były w miarę jednoznaczne, one pozwolą sformuwałć jasne wytyczne bez błędów, a komisje będą mogły na ich podstawie czytelnie oceniać zdających wg tych samych zasad. Tyle.
 
(Nie)pewna napisał:
Brak upoważnienia w umowie skutkował pałą. To prawda.
Ja natomiast zrobiłam tak: w przedmiocie napisałam, że agent ma prowadzić działalność zmierzającą do zawierania umów, a w punkcie o jego szczególnych uprawnieniach wpisałam, że jest uprawniony ( tak jak w przepisie) do odbierania oświadczeń od klientów oraz do zawierania z nimi umów w imieniu zleceniodawcy na podstawie wyraźnie udzielonego mu każdorazowo pełnomocnictwa. I ocena sądu była taka, że..." egzaminujący przyznaje, iż zdający wprowadził zapis upoważniający agenta do zawierania umów na rzecz zleceniodawcy, ale wprowadzenie konieczności konsultowania się świadczy, że zdający nie rozumie istoty działania agenta jako przedstawiciela..", dalej czytamy: " ....rola agenta ustalona w istocie jako pozycja negocjatora mogłaby co prawda być dla zleceniodawcy korzystna, ale należy uznać ją za kłopotliwą, bowiem umowa agencji winna go z dodatkowych obowiązków zwolnić..."
Inne zarzuty to takie, że nie zawarłam kar umownych oraz braku do wynagrodzenia wyrównawczego oraz zasad odpowiedzialności za nienależyte wykonanie umowy.
Co sądzicie?

Ach, no i jeszcze mam w uwagach, że język i styl poprawne, zapisy jasne i konkretne, praca estetyczna.
Hmmmmm.... trochę jestem zdezorientowana...
 
(Nie)pewna napisał:
Inne zarzuty to takie, że nie zawarłam kar umownych oraz braku do wynagrodzenia wyrównawczego oraz zasad odpowiedzialności za nienależyte wykonanie umowy.
Co sądzicie?

1/ Kary umowne nie są obligatoryjne (aczkolwiek pożądane ;) )
2/ Zasady odp. za nienależyte wykonanie umowy jw. (jak nie ma to wchodzą regulacje z KC)
3/ św. wyrównawcze - może nienajlepiej interpretuję przepis ale chyba należy się z mocy prawa, w zakresie określonym w kc (p. 764[5] kc).
4/ Brak pełnomocnictwa :what: - wydaje mi się, że niezbyt fortunne rozwiązanie ale bez przesady (wiem, że to mało konstruktywny wniosek ale ponieważ sama pisałam pełnomocniczą to trudno mi tutaj znaleźć argumenty).
 
Powrót
Góra