Egzamin wstępny 2019 aplikacja radcowska /adwokacka

  • Autor wątku Autor wątku 2019ola
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Słuchajcie, a co sądzicie o kursach przygotowujących do egzaminu? Warto? Czy strata czasu i kasy? Jeśli warto, to gdzie w Warszawie? Widziałem, że u radców jest od razu przy izbie. U adwokatów nie zauważyłem, ale mogłem przeoczyć. Ma też arslege, beck.
 
Nigdy nie chodziłem na żaden kurs, ale uważam, że to strata pieniędzy i czasu. Z perspektywy czasu, uważam, że do egzaminów wstępnych najlepiej przygotować się czytając ustawy, robiąc własne notatki i rozwiązując testy (najlepiej z lat poprzednich i nawet z innych aplikacji - nic nie kosztują, jest ich sporo i wyrabiasz sobie wiedzę jak i o co się pytają). Najlepiej w takiej kolejności jak napisałem i im więcej razy przerobisz daną materię, tym lepiej.
 
Poziom użyteczności jest taki sam, jak korepetycji z historii do matury. Lepiej kup sobie czytnik ebooków wiodącej firmy, ściągnij główne ustawy i zwyczajnie przeczytaj przepisy. Nie wiem z czego tu się szkolić. Swoją drogą, jestem ciekaw jak wyglądają kursy do tak pamięciowego materiału. Wychodzi facet w garniturze na środek sali i czyta Konstytucję wszystkim zebranym?
 
Kurs w żaden sposób nie przygotuje danej osoby do egzaminu wstępnego na aplikacje, bo tu chodzi o tylko pamięciowe zapamiętanie ustaw i odtworzenie tego na egzaminie.

Natomiast plusem takich kursów jest to, że mówią uczestnikom z czego się uczyć. Mój znajomy po kursie na UJ dostał się na aplikacje ogólną na KSSiP. Kurs bardzo chwalił, bo mu dali materiały do nauki oraz wprost powiedzieli z jakich ustaw się uczyć, co w danej ustawie zapamiętać, a co odpuścić. Dawali także uczestnikom pytania testowe do nauki i powtarzania materiału.

Taka forma pomocy niewątpliwie ułatwia naukę, ale każdy musi zdecydować, czy jest to warte około 3 tys. zł (dla mnie nie jest). Na pewno sam kurs bez nauki nie zapewni dostania się na aplikacje.
 
Witam. Czy ktos z Was juz wykupil dostep do testow na arslege? Wykupilam dostep normalnie rozwiazywalam testy a dzisiaj juz nie moge bo wyskakuje informacja ze nie mam wykupionego dostepu. Wie ktos co z tym mozna zrobic?
 
Ja mam wykupiony.
Na dole strony jest podany kontakt. Napisz mejla albo zadzwoń do nich i zgłoś problem.
 
bajka89 napisał:
Witam. Czy ktos z Was juz wykupil dostep do testow na arslege? Wykupilam dostep normalnie rozwiazywalam testy a dzisiaj juz nie moge bo wyskakuje informacja ze nie mam wykupionego dostepu. Wie ktos co z tym mozna zrobic?


Ja też mam wykupiony ale wszystko działa. Tak jak Rododendro napisała...musisz się do nich odezwać i zgłosić problem.
 
Witajcie.
Również podchodziłem w 2018 roku do egzaminu na aplikację radcowską, wynik : 97 pkt.
W tym roku zdecydowałem że spróbuje na adwokacką.
Przed egzaminem długo sie wahałem którą wybrac i skoro nie dostałem sie na radcowską to uznałem że to może "znak" i powinienem iść na adwokacką ;)
Z dyskusji wyłapałem dwa wątki do których chciałbym sie odnieść.

Cytuje:

"A tak z ciekawości, czy wszyscy pracujecie w branży związanej z prawem? Ja właśnie się zastanawiam, czy szukać szczęścia w kancelariach - choć chwilowo to jest czas aplikantów, bo właśnie aplikantów wszystkie firmy i kancelarie szukają, czy może warto skorzystać z szansy od losu i zaczepić się w lepiej płatnej branży, oczywiście na chwilę, do czasu zdanego egzaminu w 2019"
Ja własnie tak zrobiłem, po nieudanym egzaminie poszedłem do zupełnie innej pracy żeby dać odpocząć umysłowi, popatrzeć na życie z nieco innej perspektywy, sprawdzić czy "Zatesknie" za prawem, czy to na pewno to. Poszedłem do pracy przy funduszach unijnych, polecam każdemu taki gap year w przypadku porazki, której nikomu nie zycze oczywiscie. Ale gdy juz sie zdarzy to warto troche sie oderwać :) a co również ważne jak sie domyślacie zarobki o niebo lepsze niż u moich zanjomych którzy sie dostali i pracują jako aplikanci w kancelariach. Ale to tak na marginesie.

"podchodziłam w tym roku 2 raz. Rok temu skończone studia. Wynik 95 pkt - czuć żal bo mało brakowało. Uczyłam się ze Stepaniuka i ars lege.
Pracuję 2 rok w kancelarii radcowskiej. Egzamin uważam, że był mieszany ani nie był trudny ani nie był łatwy tzn. pytania z kodeksów były może i proste ale można było popełnić błąd na małych ustawach: pytania typu opłata adiacencka, powierzchnia pokoju itp. Jeżeli ktoś nie czytał ustaw raczej mało prawdopodobne aby dobrze odpowiedział.
Za rok podchodzę 3 raz i ostatni. Mam zamiar teraz naukę oprzeć głównie na czytaniu kodeksów i ustaw. Ponieważ, jak widać w moim przypadku same testy nie wystarczają. Do trzech razy sztuka. Jeżeli się nie uda trudno - zmienię pracę i się przekwalifikuję."

Pytanie : czy w takiej sytuacji nie lepiej zamiast odchodzić z branży (o ile to lubisz i chcesz wykonywac zawód) spróbować podchodzić do egzaminu zawodowego na podstawie stażu pracy ?
 
K.L.O napisał:
Witajcie.
Również podchodziłem w 2018 roku do egzaminu na aplikację radcowską, wynik : 97 pkt.
W tym roku zdecydowałem że spróbuje na adwokacką.
Przed egzaminem długo sie wahałem którą wybrac i skoro nie dostałem sie na radcowską to uznałem że to może "znak" i powinienem iść na adwokacką ;)

Ja też długo zastanawiałam się czy wybrać aplikację adwokacką czy radcowską... Wybrałam adwokacką i też za pierwszym razem nie zdałam. Zabrakło 1 punktu... Koszmar. I dopiero za drugim razem się dostałam na adwokacką. To jest jeden i ten sam egzamin, ale skutki mogą być różne...
Ze swojego doświadczenia napiszę, że aplikacja radcowska daje tę przewagę nad adwokacką, że można pracować w firmach, nie tylko w kancelariach. Aplikantów adwokackich niechętnie przyjmują do firm. Zawsze jak szukają to szukają przede wszystkim aplikantów radcowskich. Chyba że ma się już "pracę", to to kryterium nie ma znaczenia, ale jeżeli nie to weź to pod uwagę...
 
Miejsce pracy powinno zależeć od tego, co się chce w przyszłości robić. Większość absolwentów powinna rozważać pracę w innej branży, bo nie dla każdego jest miejsce w kancelarii, a nabycie kompetencji w innych dziedzinach może zaowocować ciekawą ścieżką zawodową. Ogólnie polecam każdemu na ostatnim roku czy świeżo po studiach, żeby nie ograniczać się i spróbować różnej pracy, bo to pozwala dokonywać lepszych wyborów w przyszłości. Trzeba mieć z tyłu głowy, że w prawie zarabiają specjaliści z wiedzą branżową, a nie osoby, które jednego dnia robią karną posiadówę z urzędu, a następnego stwierdzenie nabycia spadku, żeby trzeciego dnia jawić się jako ekspert od podatków.

Niezdany egzamin wstępny to też nie jest jakiś koniec świata. Mój znajomy, który nie zdał egzaminu poszedł do ‘zwykłej’ pracy w banku. W następnym roku znowu mu brakło, ale obiecał sobie do 3x sztuka i podejdzie ostatni raz. Za trzecim też się nie udało, więc uznał, że nie jest mu dane zostać adwokatem. Obecnie jako najlepszy punkt swojej kariery zawodowej wskazuje oblany egzamin wstępny, bo starczyło mu kilka lat pracy w banku i podyplomówka, żeby stać się kierownikiem działu windykacji na duży rejon Polski. Oczywiście, jeśli zechce uzyskać tytuł, to może sobie teraz bez problemu podejść z doświadczenia do egzaminu radcowskiego.
 
Ja zdałam w ubiegłym roku i uczyłam się z aplikacji zostań aplikantem i książki stepaniuka. Ars lege ma za dużo pytań i nie da się przerobić wszystkich.
 
Demplays jakoś czarno to widzę, że ktoś trzy razy nie zdał wstępnego a z doświadczenia zawodowego pójdzie sobie na egzamin radcowski i go zda, najwięcej osób które nie robią aplikacji a pracują go oblewa
 
W tej historii chodziło raczej o pokazanie, że równie dobrze można sobie świetnie poradzić bez aplikacji i nie jest to odosobniony przypadek.

Egzamin wstępny ma się nijak do zawodowego. Na wstępnym trzeba bezmyślnie zakuć ponad 50 aktów, żeby odpowiedzieć na pytania w stylu 'ile trwa kadencja x', co jest absolutnie bezużyteczne zawodowo, a na zawodowy idziesz pokazać, że potrafisz napisać jakieś pismo procesowe czy tam umowę. Osoby, które zaniżają statystykę podchodząc z doświadczenia, to są raczej takie asy, co pokończyły jakieś prywatne szkoły i przez 15 lat wydawały paszporty w okienku. Jak chcesz sobie zestawić statystyki egzaminacyjne, to możesz równie dobrze wyciągnąć wniosek, że w Polsce jest 2x łatwiej zostać adwokatem niż kierowcą.

Nie ma też co demonizować, bo poziom zawodowego na przestrzeni ostatnich lat uległ obniżeniu i nawet popełniając spory błąd można go zdać na 3. Jak ktoś nie jest analfabetą, z grubsza wie jak pisze się pisma i jest w stanie 'doczytać' w lexie, to nie będzie miał problemu, żeby to zdać.
 
Cześć :) zdawałem w 2018 i brakło 5 pkt, więc teraz planuje drugie podejście , oczywiście z całkowicie inną strategią nauki, skoro tamta nie przyniosła efektu. Zacznę wcześnie, od lutego powoli zacząć czytać : godzinka, dwie maks.

Nie przeczytałem ani jednej ustawy i może to był mój błąd, dlatego teraz chce trochę poczytać ale nadal będę bazował na testach, bo one są najwiekszym kluczem do sukcesu.
 
Piotr.92 spróbuj tak jak ja z aplikacją mobilną. w tygodniu, w drodze do pracy robiłam kilkanaście pytań, a potem miałam już sporo materiału opanowane. W tamtym roku ta apka zostań aplikantem miała prawie wszystkie potrzebne ustawy.
 
Czy jest na forum moze ktoś z aplikacji adwokackiej w Warszawie? objetne który rok :) Może być zarówno 1, 2 jak i 3 a także osoby które w niedalekiej przeszłosci kończyły aplikację adwokacką w Warszawie. Proszę o wiadomość prywatną.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra