M
Martinelli
Użytkownik
- Dołączył
- 08.2012
- Odpowiedzi
- 51
Witam,
W dniu 19.02 zauważyłem, że komornik zajął mi część pensji.
Nie miałem i nie mam informacji o żadnym postępowaniu w mojej sprawie.
Po wykonaniu telefonu do komornika, okazało się, że chodzi o zaległy, niezapłacony mandat z pociągu z 2005 roku.
Problem tkwi w tym, że w 2008 roku sprzedałem mieszkanie i zameldowałam się pod nowym adresem. W okresie 2005-2008 nie dostałem listownie żadnej informacji o naliczaniu odsetek za niezapłacony mandat czy o prowadzonym postępowaniu, natomiast komornik twierdzi, że poczta w tej sprawie była wysyłana przez kilka lat, a sprawa nie przedawniła się ponieważ, była co 2 lata cedowana na nowego wierzyciela.
Komornik odmówił mi wskazania sygnatury wyroku i tytułu wykonawczego twierdząc, że mogę go uzyskać tylko na miejscu w kancelarii w poniedziałek. Dodatkowo, podczas rozmowy zostałem poinformowany, że najnowsze pismo (od komornika) ponownie zostało wysłane na stary adres (nieaktualny od 10.2008 r.) z czym ten komornik nie ma problemu - odpowiedział, że to ja mam obowiązek zawiadamiać wierzyciela i jego o zmianie adresu.
Wierzycielem mojego długu (który wynosi już ponad 1000 zł) jest obecnie spółka, która zajmuje się skupowaniem długów (PRESCO), a następnie ich windykacją.
Rzeczą pewną jest, że na pewno mandatu nie zapłaciłem, wątpliwe natomiast pozostaje dla mnie, działanie komornika oraz twierdzenie, że poczta była wysyłana na adres, spod którego wymeldowałem się 7 lat temu, a także kwestia przedawnienia tego roszczenia.
Na koniec jako podsumowanie odam, że 19.01 pierwszy raz dowiedziałem się, że istnieje taka sprawa. Nie miałem żadnej wiedzy ani o postępowaniu sądowym ani egzekucyjnym na żadnym etapie.
Doradźcie proszę co robić, oprócz tego, że najważniejsze jest teraz zdobycie tytułu wykonawczego.
W dniu 19.02 zauważyłem, że komornik zajął mi część pensji.
Nie miałem i nie mam informacji o żadnym postępowaniu w mojej sprawie.
Po wykonaniu telefonu do komornika, okazało się, że chodzi o zaległy, niezapłacony mandat z pociągu z 2005 roku.
Problem tkwi w tym, że w 2008 roku sprzedałem mieszkanie i zameldowałam się pod nowym adresem. W okresie 2005-2008 nie dostałem listownie żadnej informacji o naliczaniu odsetek za niezapłacony mandat czy o prowadzonym postępowaniu, natomiast komornik twierdzi, że poczta w tej sprawie była wysyłana przez kilka lat, a sprawa nie przedawniła się ponieważ, była co 2 lata cedowana na nowego wierzyciela.
Komornik odmówił mi wskazania sygnatury wyroku i tytułu wykonawczego twierdząc, że mogę go uzyskać tylko na miejscu w kancelarii w poniedziałek. Dodatkowo, podczas rozmowy zostałem poinformowany, że najnowsze pismo (od komornika) ponownie zostało wysłane na stary adres (nieaktualny od 10.2008 r.) z czym ten komornik nie ma problemu - odpowiedział, że to ja mam obowiązek zawiadamiać wierzyciela i jego o zmianie adresu.
Wierzycielem mojego długu (który wynosi już ponad 1000 zł) jest obecnie spółka, która zajmuje się skupowaniem długów (PRESCO), a następnie ich windykacją.
Rzeczą pewną jest, że na pewno mandatu nie zapłaciłem, wątpliwe natomiast pozostaje dla mnie, działanie komornika oraz twierdzenie, że poczta była wysyłana na adres, spod którego wymeldowałem się 7 lat temu, a także kwestia przedawnienia tego roszczenia.
Na koniec jako podsumowanie odam, że 19.01 pierwszy raz dowiedziałem się, że istnieje taka sprawa. Nie miałem żadnej wiedzy ani o postępowaniu sądowym ani egzekucyjnym na żadnym etapie.
Doradźcie proszę co robić, oprócz tego, że najważniejsze jest teraz zdobycie tytułu wykonawczego.