M
Marmolad
Użytkownik
- Dołączył
- 02.2017
- Odpowiedzi
- 46
W październku 2016 znajduję w skrzynce awizo, a potem odbieram z poczty list polecony - wezwanie na komendę rejonową w w charakterze podejrzanego o przestępstwo z art. POMOC PRAWNA 286 PAR 1 KK. Pierwsze pytanie: WTF?
Na komendzie dowiaduję się, że chodzi o sprawę zawarcia umowy na usługi telekomunikacyjne na moje nazwisko w innym mieście. W trakcie składania wyjaśnień okazuje się, że rzeczona umowa została zawarta w lutym 2016 na dane z dowodu osobistego (numer dokumentu + adres zameldowania) nieważnego od 2012 roku ! Po nitce do kłębka, dochodzę do wniosku, że podstawą była prawdopodobnie kserokopia zrobiona w jednym z dwóch banków w których złożyliśmy z żoną w 2011 roku wnioski o kredyt hipoteczny. Dodatkowo orygnialny dokument pozostaje w moim posiadaniu zubożony o obcięty przez urzędnika różek. Informuje o tym policjanta, który mnie przesłuchuje. Ba. Po powrocie z przesłuchania odnajduję ten dowód, a następnego dnia, zgodnie z ustaleniami, dostarczam go na komendę w celu skopiowania do materiału dowodowego. Na życzenie komendy prowadzącej dochodzenie w innymmieście, robię także próbki pisma do analizy grafologicznej. W trakcie przesłuchania ustalam także na podstawie kalendarza w telefonie, że w dniach kiedy umowa została zwarta, a potem skonsumowana (odbiór telefonu) byłem w innym mieście na firmowym workshopie ze świadkami. Suma summarum policjant mówi - sprawa czysta jak woda w klozecie: jest Pan bezpieczny. Koniec? No właśnie KU... nie
Dzisiaj, 1-szy dzień po powrocie z urlopu żona odbiera list polecony adresowany do mnie. W środku-wnętrzu: "Ostateczne wezwanie do zapłaty wraz z osrzeżeniem o zamiarze przekazania do KRD BIG S.A. informacji o zobowiązaniu dłużnika". Suma? 3675,26 PLN. Eeeee...Znowu pytanie:WTF? Dzownię podwskazany numer, a Pani mówi, że sprawa zamknięta, a sama należność uregulowana przez komornika sądowego. Eeee... Znowu pytanie:WTF? Prośba o numer sprawy, sygnaturę akt, nazwisko komornika ... Dzownię do komornika, podaję dane i dostaję info: sprawa zamknięta. Spłacone. Nic dodać, nic ująć. Pytam na jakiej podstawie i jak spłacona. Dostaję sygnaturę akt Sądu w Lublinie oraz numer swojego konta oszczędnościowego. Wszystko "zgodnie z prawem". Sęk w tym, że jedyny poszkodowany, to ja, bo:
- operator (a zresztą srać na ich "dobre imię" ORANGE) odzyskał kasę
- ci co wyłudzili telefon, mają telefon
- firma windykacyjna ma prowizję
- komornik ma prowizję
Jedyny wydmuchany to ja.
Mój plan:
1. pismo do sądu (z wyjaśnieniami) o cofnięcie nakazu egzekucji (klauzuli wykonalności)
2. pismo do Orange z żądaniem zwrotu pieniędzy oraz oficjalnych przeprosin i sprostowania do banku oraz informacjami o popełnieniu przez nich przestępstw i fakcie zwiadomienia prokuratury o podejrzeniu:
A) wyłudzenia,
B) szargania dobrego imienia,
C) wprowadzenia w błąd instytucji publicznych (sąd, komornik)
3. Oba pisma "do wiadomości" komornika i firmy windykującej.
Jakieś porady? suegstie? pomysły?
Z góry dzięki !
Pozdrawiam
Na komendzie dowiaduję się, że chodzi o sprawę zawarcia umowy na usługi telekomunikacyjne na moje nazwisko w innym mieście. W trakcie składania wyjaśnień okazuje się, że rzeczona umowa została zawarta w lutym 2016 na dane z dowodu osobistego (numer dokumentu + adres zameldowania) nieważnego od 2012 roku ! Po nitce do kłębka, dochodzę do wniosku, że podstawą była prawdopodobnie kserokopia zrobiona w jednym z dwóch banków w których złożyliśmy z żoną w 2011 roku wnioski o kredyt hipoteczny. Dodatkowo orygnialny dokument pozostaje w moim posiadaniu zubożony o obcięty przez urzędnika różek. Informuje o tym policjanta, który mnie przesłuchuje. Ba. Po powrocie z przesłuchania odnajduję ten dowód, a następnego dnia, zgodnie z ustaleniami, dostarczam go na komendę w celu skopiowania do materiału dowodowego. Na życzenie komendy prowadzącej dochodzenie w innymmieście, robię także próbki pisma do analizy grafologicznej. W trakcie przesłuchania ustalam także na podstawie kalendarza w telefonie, że w dniach kiedy umowa została zwarta, a potem skonsumowana (odbiór telefonu) byłem w innym mieście na firmowym workshopie ze świadkami. Suma summarum policjant mówi - sprawa czysta jak woda w klozecie: jest Pan bezpieczny. Koniec? No właśnie KU... nie
Dzisiaj, 1-szy dzień po powrocie z urlopu żona odbiera list polecony adresowany do mnie. W środku-wnętrzu: "Ostateczne wezwanie do zapłaty wraz z osrzeżeniem o zamiarze przekazania do KRD BIG S.A. informacji o zobowiązaniu dłużnika". Suma? 3675,26 PLN. Eeeee...Znowu pytanie:WTF? Dzownię podwskazany numer, a Pani mówi, że sprawa zamknięta, a sama należność uregulowana przez komornika sądowego. Eeee... Znowu pytanie:WTF? Prośba o numer sprawy, sygnaturę akt, nazwisko komornika ... Dzownię do komornika, podaję dane i dostaję info: sprawa zamknięta. Spłacone. Nic dodać, nic ująć. Pytam na jakiej podstawie i jak spłacona. Dostaję sygnaturę akt Sądu w Lublinie oraz numer swojego konta oszczędnościowego. Wszystko "zgodnie z prawem". Sęk w tym, że jedyny poszkodowany, to ja, bo:
- operator (a zresztą srać na ich "dobre imię" ORANGE) odzyskał kasę
- ci co wyłudzili telefon, mają telefon
- firma windykacyjna ma prowizję
- komornik ma prowizję
Jedyny wydmuchany to ja.
Mój plan:
1. pismo do sądu (z wyjaśnieniami) o cofnięcie nakazu egzekucji (klauzuli wykonalności)
2. pismo do Orange z żądaniem zwrotu pieniędzy oraz oficjalnych przeprosin i sprostowania do banku oraz informacjami o popełnieniu przez nich przestępstw i fakcie zwiadomienia prokuratury o podejrzeniu:
A) wyłudzenia,
B) szargania dobrego imienia,
C) wprowadzenia w błąd instytucji publicznych (sąd, komornik)
3. Oba pisma "do wiadomości" komornika i firmy windykującej.
Jakieś porady? suegstie? pomysły?
Z góry dzięki !
Pozdrawiam