Egzekucja z nieruchomości stanowiącej współwłasność małżeńską

  • Autor wątku Autor wątku Lizabeth
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

Lizabeth

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2016
Odpowiedzi
19
Witam,
Mój małżonek otrzymał pismo od komornika o wszczęciu egzekucji z nieruchomości za dług wysokości 5000zł.
Zgodnie z poradą otrzymaną na forumprawne.org (link do tematu założonego przeze mnie dn. 24.10.br: https://forumprawne.org/komornik-po...ciu-egzekucji-z-nieruchomosci.html#post419750), napisałam sprzeciw do komornika, powołując się na fakt, iż mieszkanie, z którego wszczęto egzekucję stanowi ustawową wspólność majątkową małżeńską.
Na forum poinformowano mnie, że jeśli rozdzielność majątkową zawarłam PO zakupie mieszkania (a tak właśnie było), należy ono do wspólności majątkowej małżonków. Jak się okazało, jest odwrotnie - rozdzielność majątkowa, którą zawarłam w trakcie trwania małżeństwa, PO zakupie mieszkania, znosi wspólność majątkową i ustanawia współwłasność. W pewnym zatem sensie działa wstecz i obejmuje również prawo do lokalu nabytego na długo przed podpisaniem rozdzielności - w efekcie 1/2 mieszkania jest moja, 1/2-męża.
Mój sprzeciw został więc przez komornika oddalony. Widzę, że do porad udzielanych na tym forum należy podchodzić z dużą ostrożnością.
Stan obecny jest taki: egzekucja będzie prowadzona z połowy mieszkania męża. Czy licytowane będzie CAŁE mieszkanie (mimo, iż wierzyciel posiada tytuł wykonawczy jedynie na dłużnika-mojego męża), czy udziały z części dłużnika? W wyniku licytacji całości nie otrzymam przecież rynkowej ceny za moją część - a może jednak się mylę? Bo niby dlaczego, skoro nie jestem dłużnikiem, moja część mieszkania ma zostać zlicytowana za grosze? Jak to wygląda w praktyce? I, czy zważywszy na stan faktyczny - współwłasność mieszkania - mogę jeszcze w tej sprawie cokolwiek zrobić?
Dziękuję za odpowiedź.
 
Skoro uwazasz ze porady na forum sa slabe, to po co wrocilas ? :)
 
pdanielak napisał:
Skoro uwazasz ze porady na forum sa slabe, to po co wrocilas ? :)

Między innymi po to, żeby o tym napisać.
 
Ostatnia edycja:
A na jakiejż to podstawie zostało podzielone? Bo albo czegoś nie napisałaś (i nie była to zwykła rozdzielność, tylko rozdzielność wraz z podziałem majątku), albo komornik w tym zakresie się myli.

A jak dzieliłaś majątek powstały przed rozdzielnością w ramach tejże rozdzielności - to trzeba było napisać.

Bo to:
W pewnym zatem sensie działa wstecz i obejmuje również prawo do lokalu nabytego na długo przed podpisaniem rozdzielności - w efekcie 1/2 mieszkania jest moja, 1/2-męża.
Jest możliwe tylko wtedy gdy sobie tego życzyliście w tej umowie.
 
Syphar napisał:
A na jakiejż to podstawie zostało podzielone?
A musiał być przeprowadzany podział?
Według mnie nie.
Mieszkanie było objęte ustawową małżeńską wspólnością majątkową, a po zawarciu rozdzielności majątkowej ustawowa wspólność przestała istnieć, a w jej miejsce powstały udziały po 1/2.
Małżonkowie mogą wystąpić do sądu o ustalenie innych udziałów, ale do tej pory przysługują im udziały po 1/2.
Komornik, według mnie prawidłowo prowadzi egzekucję z udziału i będzie sprzedawał tylko udział w tym mieszkaniu należący do dłużnika.
 
A musiał być przeprowadzany podział?
Musiał. Art. 43 KRiO mówi o majątku wspólnym w kontekście wspólności majątkowej, do czego w wypadku jej ustania odnosi się Art. 566 k.p.c - wyznaczając sąd właściwy dla podziału po jej ewentualnym ustaniu. Nie widzę podstaw by dokonać "automatycznego podziału" - ale być może Ty widzisz. Poprosiłbym podstawę w takim razie. Art. 567 par. 3 kpc także tu daje pewną wskazówkę, wraz z Art. 46 KRiO.

Zauważ, że przy egzekucji z majątku spadkowego, gdy dłużnikiem jest jeden ze spadkobierców raczej nie miałbyś wątpliwości, że wierzyciel winien najpierw (przymusowo) przeprowadzić podział.
 
Ostatnia edycja:
Tu się zgodzę o tyle, o ile jest to jednoznaczne określenie, jak tego podziału dokonać. Oczywiście sąd będzie nim związany przy sprawie z art. 566 k.p.c - ale moim zdaniem nie daje on prawa do "uznania", że podziału już dokonano - pozbawiałoby to bowiem małżonków uprawnienia wynikającego z Art. 43 par. 2 oraz 3 KRO.

Chociaż oczywiście wierzyciel może zastosować art. 912 k.p.c to w przedmiotowej sprawie o tym nie wspomniano.
 
Ostatnia edycja:
Syphar, w przypadku zawarcia umowy rozdzielności majątkowej wspólność ustaje i z mocy ustawy każdemu z małżonków przysługuje udział w 1/2 w majątku wspólnym.
Komornik prawidłowo dokonał zajęcia udziału należącego do dłużnika i ma prawo prowadzić egzekucję.
Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby nawet teraz wystąpić do sądu z wnioskiem o podział majątku wspólnego małżonków i żądać ustalenia innych udziałów, czy fizycznego podział majątku wspólnego, lub przyznania własności rzeczy jednemu małżonkowi ze spłatą drugiej strony.
Nikt wiec nie pozbawia małżonków prawa do podziału majątku, ale też wierzyciel nie musi czekać czy zechcą oni łaskawie go przeprowadzić.
 
Syphar, w przypadku zawarcia umowy rozdzielności majątkowej wspólność ustaje i z mocy ustawy każdemu z małżonków przysługuje udział w 1/2 w majątku wspólnym.
Komornik prawidłowo dokonał zajęcia udziału należącego do dłużnika i ma prawo prowadzić egzekucję.

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby nawet teraz wystąpić do sądu z wnioskiem o podział majątku wspólnego małżonków i żądać ustalenia innych udziałów, czy fizycznego podział majątku wspólnego, lub przyznania własności rzeczy jednemu małżonkowi ze spłatą drugiej strony.
Nie widzisz tu pewnej sprzeczności, wynikającej z faktu, że w ten sposób można byłoby bardzo skutecznie blokować egzekucję? Mój pogląd zasadza się właśnie na tym - skoro każdy z nich może tego żądać nawet teraz, art. 50[1] KRiO wiąże sąd w razie braku innych ustaleń bądź roszczeń, ale nie daje prawa do uznania, że podział został dokonany. Jeżeli bowiem owa wspólność tak jak piszesz już ustała, to co tu dzielić? Znosić współwłasność na podstawie samego KC? Wtedy nie można byłoby uwzględnić uwarunkowań z pozostałych przepisów KRO.

Przyznam, że nie jestem przekonany, ale przyjmując Twój pogląd, a komornik raczej taki właśnie przyjął - w tej chwili powinni zacząć żądać podziału - i to najlepiej niezgodnie. I niech to sobie trwa i trwa... A wierzyciel czeka nie wiadomo na co.

Nikt wiec nie pozbawia małżonków prawa do podziału majątku, ale też wierzyciel nie musi czekać czy zechcą oni łaskawie go przeprowadzić.
Oczywiście, może go nawet zażądać i to skutecznie.
 
Zasięgnęłam dzisiaj informacji u notariusza oraz w Sądzie Rejonowym prowadzącym księgę wieczystą rzeczonej nieruchomości - jest tak, jak napisałam w pierwszym poście i jak twierdzi Megaminx: rozdzielność powoduje ustanie wspólności ustawowej i - bez dodatkowego działu majątku - skutkuje równymi udziałami dla każdego z małżonków.
Proszę o odpowiedź: co w praktyce oznacza dla mnie, małżonki dłużnika, licytacja udziału z połowy męża? Czy ewentualny kupiec staje się trzecim właścicielem mieszkania? Czy będzie negocjował ze mną kupno całości? I czy sprzedaż udziału z części dłużnika jest równoznaczne z koniecznością opuszczenia lokalu/eksmisji?
Z góry dziękuję.
 
Syphar napisał:
Nie widzisz tu pewnej sprzeczności, wynikającej z faktu, że w ten sposób można byłoby bardzo skutecznie blokować egzekucję?
Przecież nie bardziej, niż gdyby przyjąć twój pogląd, iż podział majątku małżonków jest niezbędny do przeprowadzenia egzekucji z wspólnej rzeczy dłużnika i jego małżonka.
Jakichkolwiek byś nie użył argumentów będą miały one zastosowanie przede wszystkim przy twojej interpretacji przepisów.
Syphar napisał:
Jeżeli bowiem owa wspólność tak jak piszesz już ustała, to co tu dzielić?
A według ciebie po podpisaniu umowy o rozdzielności majątkowej nadal istnieje ustawowa małżeńska wspólność majątkowa co do rzeczy nabytych do chwili podpisania powyższej umowy? To by jeszcze bardziej komplikowało życie.
Według mnie, następuje ustawowe ustalenie udziałów (co wynika wyraźnie, z przepisów), ale może być ono podważone przez jednego z małżonków.
Dla mnie ma to ręce i nogi. Kto nie chce, nie musi przeprowadzać postępowania o podział majątku i narażać się na koszty. A kto chce, to droga otwarta i to bez terminowo.
Syphar napisał:
w tej chwili powinni zacząć żądać podziału - i to najlepiej niezgodnie. I niech to sobie trwa i trwa... A wierzyciel czeka nie wiadomo na co.
Mogą, muszą tylko wyłożyć 1000 zł.
Wszczęcie postępowanie o podział majątku nie wstrzyma z urzędu postępowania egzekucyjnego.
Uczestnikiem postępowania o podział majątku małżonków, bez wykładania żadnych pieniędzy, będzie też wierzyciel. Myślę, że się nie obrazi z tego powodu.
 
Lizabeth napisał:
Czy ewentualny kupiec staje się trzecim właścicielem mieszkania?
Nie. Będzie właścicielem mieszkanie razem z Panią po 1/2, zamiast męża.
Lizabeth napisał:
Czy będzie negocjował ze mną kupno całości?
Oczywiście może na normalnych zasadach odsprzedać Pani należący do niego udział jeśli się dogadacie lub wystąpić do sądu o przymusowe zniesienie współwłasności rzeczy.
Lizabeth napisał:
I czy sprzedaż udziału z części dłużnika jest równoznaczne z koniecznością opuszczenia lokalu/eksmisji?
Nie. Jeśli ktoś nabędzie udział, to będzie takim samym właścicielem rzeczy jak Pani z prawem korzystania z niej.
 
Mowa o długu w wysokości pięciu tysięcy zł co przy obecnych cenach mieszkań w Warszawie odpowiada zaledwie niecałemu 1 metrowi kw. nieruchomości. Jak to więc możliwe, że kupiec staje się właścicielem 1/2 mieszkania? A skoro jest tak, że obecny udział męża stanie się w całości własnością kupca, to znaczy, że dłużnik będzie jednak musiał mieszkanie opuścić?
 
Innymi słowy, po wykupieniu na licytacji udziału w nieruchomości w wysokości długu dłużnika, czyli 5 tys. zł, kupiec staje się właścucielem połowy mieszkania w Warszawie wartej 150.000zł? Fajnie.
 
Opuścić nie będzie musiał, bo jest mężem, natomiast co do reszty to @Megaminx napisał chyba wszystko... Normalnie będzie licytowany udział 1/2. Kwota długu ma tu o tyle znaczenie, że wierzyciel z ceny odzyska swoje, komornik pobierze koszty, a to co pozostanie (czyli lwia część kwoty) zostanie wypłacona mężowi.

Innymi słowy, po wykupieniu na licytacji udziału w nieruchomości w wysokości długu dłużnika, czyli 5 tys. zł, kupiec staje się właścucielem połowy mieszkania w Warszawie wartej 150.000zł? Fajnie.
Cenę ustala komornik według cen rynkowych. To, że cena będzie znacznie wyższa niż sam dług nie przeszkadza w licytacji.
 
Dziękuję za odpowiedź, teraz rozumiem i wiem już wszystko.
 
Dług nie ma tu nic do rzeczy. Nabywca kupuje udział za cenę 3/4 lub 2/3 wartości szacunkowej tego udziału. Nadwyżka uzyskana z egzekucji zostanie zwrócona dłużnikowi.
A dłużnik do chwili zamknięcia licytacji ma zawsze prawo spłacić całe zadłużenie i sprzedaż nie dojdzie do skutku.
Jeżeli to jest 5 tys. to kwota nie jest zaporowa i można spłacić zadłużenie nawet w ratach. Wierzyciel widząc, że jest szansa odzyskania wierzytelności bez dodatkowych kosztów nie powinien być skłonny do doprowadzenia do licytacji udziału.
 
Wierzyciel widząc, że jest szansa odzyskania wierzytelności bez dodatkowych kosztów nie powinien być skłonny do doprowadzenia do licytacji udziału.
Nie byłbym takim optymistą. Oczywiście zależy to od wierzyciela, ale ja z doświadczenia przy licytacjach wiem jedno - dłużnik tuż przed licytacją na dobrą sprawę jest w stanie podpisać każdą ugodę. Jeśli wierzyciel się na to zgadzał, to do licytacji zwykle dochodziło... Później. Jak się okazywało, że dłużnik tej ugody ani myśli wykonać.

Więc sam bym nie odstąpił.
 
Powrót
Góra