EPU- problem z opłaceniem pozwu

  • Autor wątku Autor wątku ourson
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
O

ourson

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2007
Odpowiedzi
22
Od soboty próbuję opłacić pozew :-) Podpisuje się normalnie, a przy próbie opłacenia wywala błąd (nie otwiera się ecard ani nic). Pozew jest po tym do skasowania, bo system czeka na wpłatę której nie było i jak mi napisano z pomocy technicznej - będzie czekał ok 15 dni.

Próbowałem z różnych komputerów, różnych przeglądarek. Nie wiem czy tylko ja tak mam czy jakiś błąd systemowy i po prostu trzeba czekać...

Pytanie zatem czy ktoś z Was skutecznie opłacił pozew wczoraj lub dziś (13-14.05)?
 
Ja dzisiaj miałem ten sam problem z całą paczką pozwów - wszystkie "wiszą". Wysłałem pytanie do działu technicznego, ale jak na razie milczą w tej sprawie. Widzę, że jest to większy problem. Ciekawe czy przywrócą terminy ;-)
 
Dostałem wczoraj info od Działu Technicznego, że przekazują sprawę firmie, która pisała oprogramowanie. Uznałem jednak, że czekanie na reakcję będzie zbyt długie, więc postanowiłem przepisać pozwy. Dzisiaj już wszystko działa normalnie - system przyjął opłatę.
 
Aktualizujcie Java :D Ale ja np. ostatnio czekałem 17 dni na nadanie sygnatury sprawie, którą wniosłem i opłaciłem prawidłowo. A od Pomocy Technicznej dostałem lakoniczną odpowiedź, że pozew czeka na odp z ecard i że mają "milion" spraw i stąd takie opóźnienie. Cierpliwości Moi Drodzy, cierpliwości... :)
 
Ostatnia edycja:
Był z tym problem przez kilka dni, ale później ok.

Poza tym, tak na marginesie, ludzie czego oczekujecie?? Wpływ w zeszłym roku to ponad 1.800.000 spraw, a w tym już prawie 900.000. Zdarzają się i "przestoje", pomyłki.

Jednak moim zdaniem, ten e-sąd, to największy sukces wymiaru sprawiedliwości w ostatnich latach. To, że wiele osób czuje się oszukanych, jest śmieszne. Z ostatnich info wiadomo, że zaskarżalność (stosunek sprzeciwów do wydanych nakazów) spadła z ponad 3%, do niecałych 2%.

Co to oznacza? A no to, że tylko 2 osoby na 100 KWESTIONUJĄ roszczenia.
 
Rafał ..ale równie dobrze mozna wysnuć przeciez wniosek, że tylko 2 osoby na 100 maja odwagę podjąć dyskusję i tylko 2 osoby na 100 mniej więcej wiedzą, jak korzystać z praw i prawa. W tej calej reszcie może być oczywiście pewna ilośc osób, które nie maja żadnych argumentów do sprzeciwu i.. wiedzą, że muszą zapłacić. Ale też na pewno dość duża ilosc osób, które płaca ze strachu. Naprawdę olbrzymia ilośc osób wobec pisma z sądu wpada w panikę i chcąc pozbyć sie tematu płaci nawet za nie swoje dlugi - byle tylko nie miec kłopotów z prawem. Z owych 2 % moga cieszyć się tylko firmy windykacyjne gdyż fakt powołania sądu elektronicznego, ktory w swoich orzeczeniach nie weryfikuje zasadności roszczenia a tylko bada poprawnośc formalna faktury lub wniosku / pozwu oraz dodatkowo zmiana przepisów prawa nakładająca na dłużnika obowiązek podniesienia zarzutu przedawnienia ( wcześniej przed wydaniem nakazu zapłaty sąd z urzędu musiał zbadać okoliczności pod katem równiez przedawnienia ) przysporzyły firmom windykacyjnym znacznego dochodu - mozna powiedzieć, że w tych okolicznościach prawnych wprost kwitną. Radość z działania sądu elektronicznego dla wierzycieli początkowych prawie żadna ( bo oni przeważnie zbyli już dług ) , gdyż w większości z usług sądu elektronicznego korzystaja firmy, dla których dług jest wyłacznie towarem, przedmiotem obrotu i źródłem dochodu . Oczywiście, długi trzeba płacic lecz taka forma porządku prawnego otworzyła drogę rozwoju przede wszystkim biznesowi a nie wymiarowi sprawiedliwości.
 
Ostatnia edycja:
Wyjaśnijmy sobie:

1. nie lubie f. wind., zresztą ja jestem na forum autorem WIĘKSZOŚCI rad, jak postępować przed sądem z tymi firmami;
2. w "normalnym" postępowaniu upominawczym ref. też NIE weryfikuje załączonych do pozwu dowodów, nie mówiąc już o tym, że w znacznej części okręgów sądowych nie praktykuje się na tym etapie załączania dowodów (widać za mało znasz praktyki);
3. większość braków podstaw w epu (szczególnie co do firm pożyczkowych) kończy się w sądzie wł. ogólnej wydaniem wyroku zaocznego UWZGLĘDNIAJĄCEGO żądanie;
4. "ludzie" boją się wszystkiego, sąd mylą z f. windykacyjną, w jedną i drugą stronę (wpisy typu: to pismo z sądu wyglądało "mniej strasznie", niż z f. windyk.);
5. wierzyciele pierwotni: obecnie najwięcej pozwów składają banki i MPKi, a także wiele sm - ów itp.; niestety, ale za mało o tym wiesz, więc pewnie opierasz się na tym, co znasz z "zasłyszenia";

Uczciwi ludzie płacą długi, nawet przedawnione, bo boją się wpisu do rejestrów dłużników, a nie dlatego, że jest e-sąd.

Wymiar sprawiedliwości nie jest powołany po to, aby martwić się za zwykłych ludzi, którzy nie chcą się bronić...

Warto abyś sięgnął do opracowań historycznych i poczytał na jakiej podstawie w XX leciu wydawano nakazy zapłaty. Tak... Na podstawie twierdzenia o długu. Za komuny się to zmieniło, bo nie było nakazów zapłaty - banki miały BTW, czynszu nie było, spółdzielnie same załatwiały niepłacącyuch lokatorów, a prąd i gaz był od razu "odcinany". Zresztą ceny tych usług były na takim poziomie, jak dzisiaj ceny makulatury, więc każdy płacił.

Jak wskazują badania socjologiczne większość ludzi ma długi nie dlatego, że nie mają pieniędzy, tylko dlatego, że wolą je wydać na "zachcianki", do których 20 lat temu nie mieli w ogóle dostępu.

Problem jest w mentalności.

Osobiście uważam, że właśnie 20 lat nieściągania długów (rzeczywistego) doprowadziło do obecnej patologii. Dopiero nieuchronność "kary" daje większości ludziom do myślenia.

Oczywiście zdarzają się i przypadki losowe, ale te, znane mi z praktyki (chętnie takim ludziom pomagam w realu i za darmo), są bardzo wyjątkowe... Wówczas niemalże każdy sąd zaniecha ściągania kosztów i rozłoży dług na raty...
 
Rafal.. trochę off-topic ( tu przepraszam) ale żeby uniknąc nieporozumienia : bynajmniej nie mialem intencji ataku :)..Faktycznie nie jestem specjalista w kwestiach prawnych więc twoje stwierdzenie " zbyt mało sie na tym znasz" jest jak najbardziej sluszne. Czytam, slucham - i stąd moja wiedza. Wyłącznie. A najbardziej człek się uczy , gdy robi to na swoich własnych błędach.
Jasnym jest, że żaden sąd nie może w swietle obecnego prawa podnieść z urzędu zarzutu przedawnienia i jasnym jest, że większość z nas panikuje po odebraniu pisma z sądu ( czy to elektronicznego czy zwykłego ). Niektorzy w panice chowaja pismo do szuflady starając się "zapomnieć - czym doprowadzaja do przekroczenia terminu wniesienia sprzeciwu , inni płacą w obawie przed...wstydem, wpisem do rejestru, czymkolwiek.. nawet świadomością faktu, że kogoś nie stać na prawnika. A przypadków losowych, niezawinionych, nie polegających na celowym działaniu uchylenia sie od spełnienia świadczenia jest naprawdę cala masa.. Wystarczy stracic pracę - o co łatwo ostatnio - by zrujnować wszystkie szanse na normalne funkcjonowanie nabywając automatycznie etykietkę oszusta i uchylającego sie od zobowiązań. Pozdrawiam serdecznie
 
A ja dopowiem, że w 80% przypadków, telekomy występujące o nakaz zapłaty nieprawidłowo i nieskutecznie wypowiedziały umowy swoim klientom na dzień złożenia pozwu. Art. 61 & 1 kc... w ogromie przypadków powodowie nie załączają nawet w liście dowodów faktu wypowiedzenia, ale roszczą sobie prawo do kar umownych. Bezpodstawnie. Ale liczą, że właśnie e-sądem (nie każdy dłużnik w Polsce to internauta) sprawę załatwią, bo gdzież najprościej, jeśli nie tam i to za ułamek ceny, jaką zażądał by opieszały sąd tradycyjny. A tymczasem okazuje się, że e-sąd zatyka sądy tradycyjne, bo te 5 czy nawet 3 procent sprzeciwiających się stara się dowieść swoich racji.

Konkluzja. E-sąd ok. Ale nie jest ok, że kierowane są tam pozwy, a będzie tego gigantyczna liczba, są szansą dla nie do końca uczciwych wierzycieli wtórnych, którzy ze sprawą mają guzik wspólnego, na załapanie niezłej kasy, bazując na niewiedzy dłużników, często sprzed 12-15t lat...
Oczywiście, to nie różnicuje w żaden sposób e-sądu od tradycyjnych sądów w materii orzeczniczej, ale jednak nakaz bez pieczęci sądu ma dla nieświatłych dłużników (zdecydowana większość) nikłe znaczenie, stąd 2-3 procentowy odsetek sprzeciwów.
 
Ostatnia edycja:
bimie, ale wśród tych 2-3 procent wliczone są także sprzeciwu połączone z wnioskiem o przywrócenie terminu...

Roszczenia sprzed 12-15 lat to wnosi (tak samo jak w papierowym) jedna firma na p - e. Inne podmioty dochodzą roszczeń świeżych, lub na styku przedawnienia...

Co do zapychania innych sądów.

Istnieje taka strona, jak MS, tam są statystyki wymiaru sprawiedliwości. Jeśli umiesz do nich dotrzeć, poczytaj, zanim będziesz powtarzał - za kimś mało zorientowanym - slogany wyssane z palca.
 
Właśnie nie lubię/irytuje mnie powtarzanie za różnego rodzaju stronami takich głupot...

Jestem z Lublina, więc jak domyślasz się, mam bieżące informacje od znajomych, co się w epu dzieje...

Zresztą nie tylko tam są przekłamania/przemilczenia. Podobnie na sławnym blogu sędziego. Też kiedyś pisał takie bzdury, jakby nie wiedział, że w normalnym trybie p... tak samo działało. Wnosiło w zasadzie pozwy do sądów, które nie kwestionowały jego braków w dokumentach (koncepcja, że nakaz wydaje się w oparciu o twierdzenia, a nie załączniki, jest przeważająca w największych okręgach w kraju).

Mogę tylko napisać, bo dokładnie z głowy nie pamiętam, ale ilość spraw w Nc w skali kraju spadła o niemalże połowę. Co oczywiste są to same korzyści dla podmiotów, które NIE chcą działać w epu. Teraz to zwykły Kowalski, jeśli wnosi pozew w Nc, ma szanse na uzyskanie nakazu i klauzuli w rozsądnym terminie. Przed epu, zapewne sam wiesz, w większości większych okręgów czekało się na to nawet rok. Obecne czas spadł o ponda połowę. Więc jest to znaczna korzyść.

Natomiast z przedawnieniem samym w sobie nie ma problemu. Problem, co sam dobrze wiesz, dotyczy adresów (starych) oraz działaności poczty, która nie chce często uznawać oświadczeń osób trzecich dotyczących wyprowadzenia się adresata. Jakimś rozwiązaniem może być wprowadzenie obowiązku badania aktualności zameldowania pozwanego przed stwierdzeniem dor. zastępczego. Oczywiście tylko pośrednio, bo miejsce zameldowania nie musi być tożsame z miejscem zamieszkania.

Zawsze uważałem, że w mentalności ludzi jest problem, a nie w treści przepisów i sposobie działania sądów. W prawie karnym większość ludzi broni się rękami i nogami przed wyrokiem skazujacym. W prawie cywilnym różnie z tym bywa. Dopóki społeczeństwo nie zrozumie, że warto radzić się "lekarza" w takich sprawach, dopóty będą zdarzały się nadużycia.

Mogę przypomnieć, że nie rzadko zdarza mi się mieć klientów, którzy do sądu i zawartych umów podchodzili tak beztrosko, że zastanawiam się, czy nie żyjemy w średniowieczu.

Stwierdzenia typu nie wiem, co było w umowie, nie wiem co podpisałam są na porządku dziennym. Ostatnie badania instytutu dotyczącego czytania umów bankowych PRZED ich podpisaniem wskazują, że tylko 5 % klientów czyta umowy ze zrozumieniem, około 30% czyta je lub przegląda, a ponad 60 % podpisuje bez zapoznania się z ich treścią.

W takiej sytuacji co może pomóc/popsuć e-sąd, czy inny sąd??!!

Podejrzewam, że nawet dołączenie do pozwu pouczenia o możliwości podniesienia zarzutu przedawnienia WPROST, sprawi, że może liczba osób która to czyni wzrośnie o kilka procent. Przy okazji zapewne wśród wielu z nich pojawi się problem tego, dlaczego sąd ich nie pouczył, że jak nie zapłacą, do ktoś wpisze ich do rejestru dłużników...

Nie raz już miałem tego typu "pretensje" na forum...

Osobiście uważam, że istotniejszym problemem jest zapewnienie/nieuchronność szybkiego zasądzenia zaległych należności, niż problem spłaty przedawnionych...
 
no tak.. rafal_26 mnie nie lubi :(
a przy okazji - bodajże w 2013 ( lub 2014tym ) znika obowiązek meldunkowy. Jak w takiej sytuacji bedzie sie interpretowalo skutecznosc doreczenia ?
 
Ostatnia edycja:
ariari napisał:
no tak.. rafal_26 mnie nie lubi :(
a przy okazji - bodajże w 2013 ( lub 2014tym ) znika obowiązek meldunkowy. Jak w takiej sytuacji bedzie sie interpretowalo skutecznosc doreczenia ?

Bo zadajesz dziwne pytania :) a poza tym skąd my mamy wiedzieć jaka będzie interpretacja skuteczności doręczenia ? Zapewne życie zweryfikuje na bieżąco. Na dzień obecny każda odpowiedź to będzie gdybanie może będzie tak a może innaczej.
 
Jak już komornik znajdzie delikwenta to się sprawa złego/dobrego doręczenia szybko wyjaśni...

Takie są prawa rynku. Jak się nie bronisz to Ci dołożą. Są rzecznicy konsumenta, jest instytucja zwolnienia od kosztów, są adwokaci z urzędu i nie ma że boli. Może z czasem ludzie się nauczą myśleć na zapas, a nie że mądry Polak po szkodzie. Wzrośnie świadomość prawna, a ludzie pojmą. że prawnik to w zasadzie taka sama usługa jak dentysta. Ci fachowi to mają OC i jak coś sknocą to z ubezpieczenia oddadzą. A jak komuś 50 zł szkoda zawczasu na poradę to niech spłaca przedawnione długi.
 
50??? :).. a 300 + VAT za godzine to cena skąd? hahaha....ale to i tak taniej niz u dentysty, fakt :)
 
Fach-man: krótko, zwięźle i na temat; w całości się zgadzam;

ariari:

Moje osobiste sympatie/animozje nie mają znaczenia. Na forum oceniam ludzi, być może niesłusznie, po tym co piszą oraz JAK piszą. Chcesz sobie coś wykombinować, oczywiście wiem co, jednak droga do tego jest znacznie prostsza. Wystarczy poczytać, a nie mnożyć wątki...

Poza tym osoby z takim nastawieniem jak Ty często robią sobie "ku ku", bo w pewnym momencie wydaje im się, że prawo znają lepiej, niż prawnicy, sędziowie itp.

Dlatego też mój podpis. Prawo mogą znać wszyscy, ale ważne jest to co SĄD zrobi z Twoją sprawą.

Nadto pamiętaj, że większość prawników, aby tak siebie nazywać, musiała skończyć studia plus aplikację. Jest to około 8-9 lat nauki...

Co do cen.

Osobiście z osobami Twojego pokroju, które chcą konfrontować z adwokatem swoje "pomysły" wyceniam na więcej...
 
czyli wolisz takich, co nie myślą..znaczy pokornych i klaniających się w pas :(... Nie masz pojęcia przecież jakiego pokroju jestem. Moga cie wkurzac moje posty ale na pewno nie jest to powód, by sądzić cokolwiek na temat tego mojego "pokroju"... Tylko tyle na temat tego pokroju moge powiedzieć, że zawiera on w sobie dośc duże doświadczenie życiowe. Na pewno w jednym masz racje - to od Sądu zależy wynik końcowy. Gdy ja , jak to mówisz , kombinuję z prawem to naganne i zasługuje na podwyższenie wyceny kontaktu :) ale gdy robi to sąd to co ?...ukłon bo lata nauki ? . A przecież takich tematow jest wiele..wątpliwych co do jakości dowodu i interpretacji prawa mimo wielu lat nauki lecz prawomocnie zasądzonych.Bez możliwości odwrotu i skargi.
Konfrontowałem swoje pomysły równiez z lekarzami i..wiesz jaki był wynik ?..często pozytywny.
Nie staram się podważać wiedzy osób, ktore poświęciły na nauke te 8 czy nawet 20 lat i posiadaja na to papier. Ale dziwi mnie zastrzeżenie, że tylko one potrafią logicznie myslec i przewidywać rozwój wypadków.
Rozumiem, że jako "nieprawnikowi" nie dajesz mi prawa do posiadania własnej opinii w kwestiach prawnych :(....Mam pokornie słuchać i czytać ..nie mądrzyc się....
 
ariari napisał:
Rozumiem, że jako "nieprawnikowi" nie dajesz mi prawa do posiadania własnej opinii w kwestiach prawnych

Wyrażania OPINII nikomu nie zabraniałem nigdy.

Intencje masz dobre, ale wiem, jak to się skończy :what:
 
wieeeeeesz???...i trzymasz mnie w niepewności ???...już mi tu mow , bo ja mam noce nieprzespane :)..
Rafal..kazdy z nas obserwuje życie. Jedni zza parawanu paragrafów- znając je , inni z drugiej strony, probując czasem sie przed tymi paragrafami bronić.
Przeważnie bywa tak, że jak ktos ma juz etykietke dłuznika to staje sie kims drugiej kategorii..kimś, którego opinie czy proby "ustawinia sie " w nowej sytuacji traktuje sie z przymróżeniem oka doszukując sie w nich subiektywnej oceny i kombinowania.
Ale prawda jest taka, że właśnie dopiero, gdy stajemy po tej "dłużnikowej" stronie barykady nagle zaczynamy choć próbowac przedrzeć sie przez gąszcz przepisow. Jasnym jest, że mamy problem z interpretacją poszczególnych przepisów - bo sami prawnicy, biegli i z doświaczeniem nie potrafia czasem właświe odczytać intencji ustawodawcy. A czasem ta intencja jest tak ukryta a zapis tak niejasny i pozwalający na podwójną interpretacje a nawet i potrójną , że pies z kulawą noga sobie nie poradzi.
Więc nie dziw sie proszę , że czasem my , ci drugiej kategorii, próbujemy cos znależć na własna obronę.Niekoniecznie wynikac to musi ze zlej woli i chęci mieszania, kombinowania i mataczenia. Prawo nierzadko jest tak skonstruowane, że tylko formuła interpretacji a nie matematyczna logika następstw może doprowadzic do konkretnego rezultatu. I dlatego sa tacy jak ja, ktorzy próbują sobie to równiez interpretować. Ty przecież też , jako prawnik, używasz tej interpretacji - na podstawie faktow dopasowujesz paragrafy w interesie klienta. Ja czynie to na forum więc bezboleśnie i bez skutków ostatecznych. Pozwól mi na to, bo to fajna sprawa - wysłać rozum na siłownię - -czasem jest :) i nikomu nie szkodzi. pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra