Właśnie nie lubię/irytuje mnie powtarzanie za różnego rodzaju stronami takich głupot...
Jestem z Lublina, więc jak domyślasz się, mam bieżące informacje od znajomych, co się w epu dzieje...
Zresztą nie tylko tam są przekłamania/przemilczenia. Podobnie na sławnym blogu sędziego. Też kiedyś pisał takie bzdury, jakby nie wiedział, że w normalnym trybie p... tak samo działało. Wnosiło w zasadzie pozwy do sądów, które nie kwestionowały jego braków w dokumentach (koncepcja, że nakaz wydaje się w oparciu o twierdzenia, a nie załączniki, jest przeważająca w największych okręgach w kraju).
Mogę tylko napisać, bo dokładnie z głowy nie pamiętam, ale ilość spraw w Nc w skali kraju spadła o niemalże połowę. Co oczywiste są to same korzyści dla podmiotów, które NIE chcą działać w epu. Teraz to zwykły Kowalski, jeśli wnosi pozew w Nc, ma szanse na uzyskanie nakazu i klauzuli w rozsądnym terminie. Przed epu, zapewne sam wiesz, w większości większych okręgów czekało się na to nawet rok. Obecne czas spadł o ponda połowę. Więc jest to znaczna korzyść.
Natomiast z przedawnieniem samym w sobie nie ma problemu. Problem, co sam dobrze wiesz, dotyczy adresów (starych) oraz działaności poczty, która nie chce często uznawać oświadczeń osób trzecich dotyczących wyprowadzenia się adresata. Jakimś rozwiązaniem może być wprowadzenie obowiązku badania aktualności zameldowania pozwanego przed stwierdzeniem dor. zastępczego. Oczywiście tylko pośrednio, bo miejsce zameldowania nie musi być tożsame z miejscem zamieszkania.
Zawsze uważałem, że w mentalności ludzi jest problem, a nie w treści przepisów i sposobie działania sądów. W prawie karnym większość ludzi broni się rękami i nogami przed wyrokiem skazujacym. W prawie cywilnym różnie z tym bywa. Dopóki społeczeństwo nie zrozumie, że warto radzić się "lekarza" w takich sprawach, dopóty będą zdarzały się nadużycia.
Mogę przypomnieć, że nie rzadko zdarza mi się mieć klientów, którzy do sądu i zawartych umów podchodzili tak beztrosko, że zastanawiam się, czy nie żyjemy w średniowieczu.
Stwierdzenia typu nie wiem, co było w umowie, nie wiem co podpisałam są na porządku dziennym. Ostatnie badania instytutu dotyczącego czytania umów bankowych PRZED ich podpisaniem wskazują, że tylko 5 % klientów czyta umowy ze zrozumieniem, około 30% czyta je lub przegląda, a ponad 60 % podpisuje bez zapoznania się z ich treścią.
W takiej sytuacji co może pomóc/popsuć e-sąd, czy inny sąd??!!
Podejrzewam, że nawet dołączenie do pozwu pouczenia o możliwości podniesienia zarzutu przedawnienia WPROST, sprawi, że może liczba osób która to czyni wzrośnie o kilka procent. Przy okazji zapewne wśród wielu z nich pojawi się problem tego, dlaczego sąd ich nie pouczył, że jak nie zapłacą, do ktoś wpisze ich do rejestru dłużników...
Nie raz już miałem tego typu "pretensje" na forum...
Osobiście uważam, że istotniejszym problemem jest zapewnienie/nieuchronność szybkiego zasądzenia zaległych należności, niż problem spłaty przedawnionych...