xpeye napisał:
Ale np. to nie jest wina gości, że organizator nie zapłacił ZAIKSU, lecz tej osoby. Pozatym goście nie mają świadomości, że słuchają pirackiej muzyki. Natomiast w sieci winny jest ten kto ściąga , bo on zdaje sobie sprawę, że ściąga pirata
Brrr, niech nas ręka boska broni przed kolejnym przepisem, wg którego ludzie będą z góry traktowani, jako winni przestępstwa - mamy już tak np. z tzw. nieumyślnym paserstwem.
Bo skąd przeświadczenie, że goście wesela czy dyskoteki nie wiedzieli o pirackich nagraniach? Skąd przeświadczenie, że ściągając z Internetu jestem świadom, że utwór umieszczono tam wbrew prawu? Zgeneralizować tego się nie da, a udowodnić bardzo trudno. Będzie więc kolejny zapis w rodzaju: "kto utwór, o którym na podstawie towarzyszących okoliczności powinien i może przypuszczać, że został rozpowszechniony bez uprawnień uzyskuje..." - włos się na głowie jeży.
Poza tym, może powinniśmy (a przede wszystkim nie my, tylko twórcy oraz instytucje ich reprezentujące) zastanowić się nad nowymi sposobami dystrybucji dóbr intelektualnych, które zapewnią do nich dostęp, a jednocześnie nie pozbawią twórców chleba, zamiast zaostrzać prawo i ten dostęp ograniczać. Wydawało mi się zawsze, że artystom zależy nie tylko na kasie, ale także na tym, aby ich twórczość docierała do jak największej grupy odbiorców. Internet w tej kwestii daje niesamowite możliwości.
Uważam, że dużo więcej dobrego mogłoby się się stać gdyby organizacje, które w teorii reprezentują artystów, zajęły się właśnie tym, a przestały dbać jedynie o własną kiesę i produkować kolejne bzdurne informacje o tym, jakie to straszne straty spowodowane są przez piractwo.