Filmy, muzyka i gry z rynku i z sieci

  • Autor wątku Autor wątku xpeye
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
X

xpeye

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2007
Odpowiedzi
28
Witam,
Dziś przeczytałem, że kupowanie pirackich filmów, muzyki, itp; na rynku lub ich ściąganie z Internetu to paserstwo i jest karalne karą pozbawienia wolności do lat dwóch. Jak płocka policja ściga intelektualnych piratów Czy możesz mi to wyjaśnić? Bardzo Was o to proszę i góry dziękuje

PS: Wiem, że to kolejny temat o filmach, itp., ale nie mogłem inaczej. Sorry
 
Trudno byłoby policzyć, ile razy te kwestie były poruszane i wyjasniane na forum.
Przytoczony przez Ciebie artykuł faktycznie w kilku miejscach wprowadza w błąd. Nie chce mi się wierzyć, że wypowiadający się nadkomisarz nie zna podstawy prawnej służącej ściganiu za tzw. kradzież oprogramowania oraz, że obce mu jest pojęcie użytku dozwolonego.
 
W takim razie w jakim przypadku używa się artykułu 118?
 
Artykuł całkiem jasno to określa (oczywiście poza czasami wątpliwą kwestią osiągnięcia korzyści majątkowej). Stosuje się go na przykład wobec osób, które kupują pirackie materiały chronione. Oczywiście w przypadku oprogramowania stosowany jest również Art. 278. § 2. KK.
 
Czyli płyta z filmem, muzyką i grą nie jest artykułem chroniony?
 
Jest, czemu nie miałaby być? Jest napisane w art. 118 że kto nabywa (np. kupuje) przedmiot będący nośnikiem (np. płytą CD) utworu (utworem jest film, muzyka, gra - choć gra to raczej program komputerowy), który został skopiowany i jest sprzedawany bez zgody właściciela lub wbrew warunkom umowy, którą właściciel zawarł z posiadaczem egzemplarza utworu
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5

Jeśli to jest stały biznes sprzedającego wtedy od roku do 5 lat.

Problem tylko chyba w tym, że nie dotyczy ten art. piratów kupowanych w formie elektronicznej w sieci :D
 
Rubisz, dzięki za wyjaśnienie. Film, muzyka i gry są to utwory, które muszą być zapisane w plikach, gdyż obecnie w inny sposób nie utrwala się ich i nie przekazuje odbiorcy. Czy same takie pliki można nazwać nośnikami utworów w dzisiejszych czasach?
 
Ostatnia edycja:
xpeye napisał:
Czy same takie pliki można nazwać nośnikami utworów w dzisiejszych czasach?
Nie. Nośnik, to medium, na którym plik ten jest przechowywany - np. płyta DVD.
 
Innymi słowy nośnik to fizycznie istniejący przedmiot. Plik jest czymś niematerialnym.
 
Jeszcze dwie sprawy
Po pierwsze: Czyli według naszego prawa można okradać twórcę z jego utworów? Ktoś napisał muzykę, słowa, wynają studio, nagrał, stworzył okładkę, itp. a ja teraz mogę ściągnąć tę płytę i mi nic nie grozi? To jest chore

Po drugie: Dlaczego tylko na tym forum mówicie, że ściąganie jest legalne? Ja byłem wczoraj na 8 stronach policyjnych różnych miast, na 5 forach prawnych i wszyscy mówią, że ściąganie filmów, muzyki, itp, jest nielegalne. Więc kto ma rację
 
xpeye napisał:
Jeszcze dwie sprawy
Po pierwsze: Czyli według naszego prawa można okradać twórcę z jego utworów?
Art. 23. 1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.
Nie można okradać, jednak ktoś, kto ściągnie już opublikowany utwór nie pozbawia Twórcy żadnych dochodów, niczego mu nie zabiera, a wręcz przeciwnie często następnym razem kupi...
Zabronione jest udostępnianie, za wyjątkiem znów dozwolonego użytku prywatnego.

xpeye napisał:
Po drugie: Dlaczego tylko na tym forum mówicie, że ściąganie jest legalne? Ja byłem wczoraj na 8 stronach policyjnych różnych miast, na 5 forach prawnych i wszyscy mówią, że ściąganie filmów, muzyki, itp, jest nielegalne. Więc kto ma rację
Google Twoim przyjacielem, wpisz sobie dozwolony użytek, legalne ściąganie z sieci i sam oceń, czy tylko tu się tak pisze.
pzdr
 
xpeye napisał:
Jeszcze dwie sprawy
Czyli według naszego prawa można okradać twórcę z jego utworów?
Samo to zdanie jest sprzecznością. Kradzież jest wykroczeniem bądź przestępstwem, nie da się więc okradać zgodnie z prawem.
Tak więc, jeżeli pobranie utworu z sieci jest zgodne z prawem, to nie jest kradzieżą.
Mylisz tutaj prawo ze sprawiedliwością czy też uczciwością.
Pytanie powinno brzmieć: czy jest to uczciwe, że zgodnie z prawem można pobierać bez opłat z Internetu np. komercyjne utwory muzyczne?
Moim zdaniem pobieranie za darmo takiej muzyki nie jest uczciwe, nie widzę jednak racjonalnego sposobu na pociągnięcie osób ściągających do odpowiedzialności. Jeżeli będą karane osoby, które ściągają np. nielegalnie udostępnianą w sieci muzykę (np. z Rapidshare), to karane powinny być również min. osoby, które bawiły się w dyskotece, jeżeli okazało się, że DJ puszczał piracką muzykę lub np. goście weselni, jeśli organizator imprezy nie zapłacił OZZetom.
Byłaby to lekka paranoja.
Oczywiście jeszcze innym wyjściem jest całkowita likwidacja dozwolonego użytku - wtedy z całą twórczością będziemy mieli taką sytuację, jaką obecnie mamy z oprogramowaniem komputerowym - rozwiązanie chyba jeszcze gorsze.
 
Ripper napisał:
Samo to zdanie jest sprzecznością. Kradzież jest wykroczeniem bądź przestępstwem, nie da się więc okradać zgodnie z prawem.
Tak więc, jeżeli pobranie utworu z sieci jest zgodne z prawem, to nie jest kradzieżą.
Mylisz tutaj prawo ze sprawiedliwością czy też uczciwością.
Pytanie powinno brzmieć: czy jest to uczciwe, że zgodnie z prawem można pobierać bez opłat z Internetu np. komercyjne utwory muzyczne?
Masz rację - przepraszam
Ripper napisał:
Moim zdaniem pobieranie za darmo takiej muzyki nie jest uczciwe,
Dzięki, ja myślę tak samo
Ripper napisał:
nie widzę jednak racjonalnego sposobu na pociągnięcie osób ściągających do odpowiedzialności.
Według mnie w artykule 118 wystarczy zamienić słowa "przedmiot będący nośnikiem utworu" na wyraz "utwór"
Ripper napisał:
Jeżeli będą karane osoby, które ściągają np. nielegalnie udostępnianą w sieci muzykę (np. z Rapidshare), to karane powinny być również min. osoby, które bawiły się w dyskotece, jeżeli okazało się, że DJ puszczał piracką muzykę lub np. goście weselni, jeśli organizator imprezy nie zapłacił OZZetom.
Byłaby to lekka paranoja.
Ale np. to nie jest wina gości, że organizator nie zapłacił ZAIKSU, lecz tej osoby. Pozatym goście nie mają świadomości, że słuchają pirackiej muzyki. Natomiast w sieci winny jest ten kto ściąga , bo on zdaje sobie sprawę, że ściąga pirata
 
xpeye napisał:
Ale np. to nie jest wina gości, że organizator nie zapłacił ZAIKSU, lecz tej osoby. Pozatym goście nie mają świadomości, że słuchają pirackiej muzyki. Natomiast w sieci winny jest ten kto ściąga , bo on zdaje sobie sprawę, że ściąga pirata
Brrr, niech nas ręka boska broni przed kolejnym przepisem, wg którego ludzie będą z góry traktowani, jako winni przestępstwa - mamy już tak np. z tzw. nieumyślnym paserstwem.
Bo skąd przeświadczenie, że goście wesela czy dyskoteki nie wiedzieli o pirackich nagraniach? Skąd przeświadczenie, że ściągając z Internetu jestem świadom, że utwór umieszczono tam wbrew prawu? Zgeneralizować tego się nie da, a udowodnić bardzo trudno. Będzie więc kolejny zapis w rodzaju: "kto utwór, o którym na podstawie towarzyszących okoliczności powinien i może przypuszczać, że został rozpowszechniony bez uprawnień uzyskuje..." - włos się na głowie jeży.

Poza tym, może powinniśmy (a przede wszystkim nie my, tylko twórcy oraz instytucje ich reprezentujące) zastanowić się nad nowymi sposobami dystrybucji dóbr intelektualnych, które zapewnią do nich dostęp, a jednocześnie nie pozbawią twórców chleba, zamiast zaostrzać prawo i ten dostęp ograniczać. Wydawało mi się zawsze, że artystom zależy nie tylko na kasie, ale także na tym, aby ich twórczość docierała do jak największej grupy odbiorców. Internet w tej kwestii daje niesamowite możliwości.
Uważam, że dużo więcej dobrego mogłoby się się stać gdyby organizacje, które w teorii reprezentują artystów, zajęły się właśnie tym, a przestały dbać jedynie o własną kiesę i produkować kolejne bzdurne informacje o tym, jakie to straszne straty spowodowane są przez piractwo.
 
Xpeye nie patrz na strony policyjne tylko idź do biblioteki na uczelni wyższej, najlepiej wydziału prawa i zajrzyj do książek na temat prawa autorskiego.

Następnie dlaczego ten kto ściąga ma mieć wiedzę, że coś zostało udostępnione nielegalnie? Dlaczego ma się tym interesować? NIE MUSI, tak samo jak goście na tej dyskotece, tak samo jak ktoś, kto znajdzie na przystanku porzuconą książkę (utwór) i ją zabierze i będzie czytał - skąd ma wiedzieć i CZEMU ma się tym interesować, dlaczego się tam znalazła: czy zgubiona? czy ukradziona? (przykład książki za VaGla.pl). Prawo autorskie nie nakazuje sprawdzać temu kto korzysta z dozwolonego użytku legalności rozpowszechnienia.

Kolejny mit o tym, że twórcy nic nie mają z dozwolonego użytku prywatnego. Po to są tzw. opłaty remuneracyjne z art. 20 i 20 prim u.p.a. by rekompensowały taki użytek. Inna sprawa, że twórcy nie mają z tego dużo, ale tutaj ścigać już należy OZZ-y, które są odpowiedzialne z pobieranie tych opłat i ich redystrybucję wśród uprawnionych. Nie robią tego w sposób właściy bądź w ogóle!!!

Dozwolony użytek jest po to by zrównoważyć prawa twórców i prawa ich odbiorców. Prawo własności z jednej strony i prawo człowieka dostępu do dóbr kultury, nauki i sztuki a także gromadzenia i przetwarzania informacji to są równoważne prawa konstytucyjne. Prawo jednego człowieka sięga jak wiadomo tak daleko dopóki nie narusza prawa innego człowieka. Jeśli dozwolonego użytku nie będzie w ogóle, ustawa o prawie autorskim będzie niezgodna z konstytucją RP oraz ratyfikowanymi przez Polskę umowami międzynarodowymi. O prawie UE już nie wspominając.
 
Według mnie należy ograniczyć dozwolony użytek i zmienić Art. 118 w ten sposób „Kto rozpowszechniony lub zwielokrotniony bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom cudzy utwór w wersji oryginalnej lub w postaci opracowania, artystycznego wykonania, fonogramu, wideogramu lub nadania nabywa, pomaga w jego zbyciu, przyjmuje, ukrywa lub pomaga w jego ukryciu podlega karze pozbawienia wolności do lat dwóch, ograniczenia wolności i grzywny wysokości ceny utworu w chwili jego zapisu lub ostatniej modyfikacji”
 
I co, w tym momencie chciałbyś karać wszystkich, którzy z Internetu pobierają treści, które ktoś w nim umieścił nie posiadając ku temu uprawnień?
 
Dozwolony użytek to otatnia rzecz, dla której w ogóle potrzebne jest jeszcze prawo autorskie. Jego usunięcie lub ograniczenie spowoduje niezgodność z prawem międzynarodowym i wspólnotowym. Nie mówiąc już o naszej konstytucji :P

Proponowana przez Ciebie zmiana niczego by nie załatwiła. Byłby on bowiem sprzeczny z art. 23 właśnie gdzie mowa o tym, że można korzystać z już rozpowszechnionych utworów... Przy czym ten kto korzysta NIE ma obowiązku dociekać czy został ów utwór rozpowszechniony czy zwielokrotniony legalnie czy też nie.

Najlepiej zrobić oczywiście tak, że ktokolwiek cokolwiek stworzy, choćby bezwartościowego, to tylko płacić płacić i płacić. A potem do śmietnika. Myślę, że dozwolony użytek prywatny powinien być wręcz rozszerzony na programy komputerowe, bazy danych i wszelkie utwory cyfrowe. Wówczas rozwój społeczeństwa informacyjnego, co jest jednym z głównych celów UE, byłby właściwie zagwarantowany. W obecnej sytuacji bezsensowne restrykcje są tylko hamulcowym.
 
Ripper napisał:
I co, w tym momencie chciałbyś karać wszystkich, którzy z Internetu pobierają treści, które ktoś w nim umieścił nie posiadając ku temu uprawnień?
Tak, byłoby to całkowicie sprawiedliwe i etyczne
Rubisz napisał:
Dozwolony użytek to otatnia rzecz, dla której w ogóle potrzebne jest jeszcze prawo autorskie. Jego usunięcie lub ograniczenie spowoduje niezgodność z prawem międzynarodowym i wspólnotowym. Nie mówiąc już o naszej konstytucji :P

Proponowana przez Ciebie zmiana niczego by nie załatwiła. Byłby on bowiem sprzeczny z art. 23 właśnie gdzie mowa o tym, że można korzystać z już rozpowszechnionych utworów...
Nie byłby sprzeczny, gdyż Art. 6 punkt 3 mówi „utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie,” a w internecie takiego zezwolenia nie ma

Rubisz napisał:
Najlepiej zrobić oczywiście tak, że ktokolwiek cokolwiek stworzy, choćby bezwartościowego, to tylko płacić płacić i płacić.
Tak, bo to jest JEGO dzieło NIE TWOJE
Rubisz napisał:
A potem do śmietnika.
Potem ze swoją własnością możesz robić co chcesz
 
Powrót
Góra