Rubisz
Administrator
- Dołączył
- 11.2004
- Odpowiedzi
- 1 394
Art. 6 mówi o pierwszym udostępnieniu publicznym. Jeśli utwór gdzieś został już kiedyś udostępniony (np. premiera kinowa, wydanie książki, itd.) to utwór uważa się za rozpowszechniony. Dozwolony użytek prywatny nie miałby zastosowania, gdyby ktoś wykradł kopię filmu, który nie ukazał się jeszcze w kinach.
Skoro jest JEGO to po co rozpowszechnia? Po to by z twórczością zapoznali sie inni, docenili, zachwycali się, pokochali, wzruszali, krytykowali, itd. Nie tylko wynagrodzenie się liczy w twórczości, ale nie dziwię się takiemu sądowi. Wszak wielu dziś myśli prawo autorskie jest po to by dbać o kasę.
Chodziło mi raczej o to, że rzuca się często byle badziewną płytę w kąt i nigdy już po nią nie sięga. Tyle jest warta niestety czasem ta "twórczość" za którą buli się niemałe pieniądze.
Skoro jest JEGO to po co rozpowszechnia? Po to by z twórczością zapoznali sie inni, docenili, zachwycali się, pokochali, wzruszali, krytykowali, itd. Nie tylko wynagrodzenie się liczy w twórczości, ale nie dziwię się takiemu sądowi. Wszak wielu dziś myśli prawo autorskie jest po to by dbać o kasę.
Przecież to NIE MOJE jak sam napisałeś... Zresztą w przypadku niektóych utworów, np. dzieł sztuki, nie mogę po prostu sobie tego wyrzucićPotem ze swoją własnością możesz robić co chcesz