Filmy, muzyka i gry z rynku i z sieci

  • Autor wątku Autor wątku xpeye
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Art. 6 mówi o pierwszym udostępnieniu publicznym. Jeśli utwór gdzieś został już kiedyś udostępniony (np. premiera kinowa, wydanie książki, itd.) to utwór uważa się za rozpowszechniony. Dozwolony użytek prywatny nie miałby zastosowania, gdyby ktoś wykradł kopię filmu, który nie ukazał się jeszcze w kinach.

Skoro jest JEGO to po co rozpowszechnia? Po to by z twórczością zapoznali sie inni, docenili, zachwycali się, pokochali, wzruszali, krytykowali, itd. Nie tylko wynagrodzenie się liczy w twórczości, ale nie dziwię się takiemu sądowi. Wszak wielu dziś myśli prawo autorskie jest po to by dbać o kasę.

Potem ze swoją własnością możesz robić co chcesz
Przecież to NIE MOJE jak sam napisałeś... Zresztą w przypadku niektóych utworów, np. dzieł sztuki, nie mogę po prostu sobie tego wyrzucić :D Chodziło mi raczej o to, że rzuca się często byle badziewną płytę w kąt i nigdy już po nią nie sięga. Tyle jest warta niestety czasem ta "twórczość" za którą buli się niemałe pieniądze.
 
Dobra, prowokujesz mnie do kontrowersyjnych wypowiedzi :D Ale po przemyśleniu odpowiem tak:

Uzasadnienie istnienia dozwolonego użytku już dawałem, nie będę powtarzał. Internet daje nowe możliwości eksploatacji utworów, ich pozyskiwania. Te możliwości wobec tradycyjnych form, takich jak pożyczanie, kserowanie, przepisywanie, przegrywanie, nagrywanie itd. itp., są rewolucyjne ze względu na jakość kopii, szybkość i wygodę. Póki co te udogodnienia nie są kryterium przemawiającym za inną interpretacją dozwolonego użytku. Czy będą w przyszłości? Być może tak, oby nie zdecydowały o tym przesłanki które wymieniłem powyżej.
 
xpeye napisał:
Tak, byłoby to całkowicie sprawiedliwe i etyczne
Czy aby na pewno?
Zdajesz sobie sprawę, że w tym momencie będziesz mógł zostać ukarany na przykład w następujących okolicznościach:
- Przechodząc ulicą usłyszałeś piosenkę, którą ktoś odtworzył publicznie bez zezwolenia
- Wszedłeś na stronę, na której znajdują się treści (tekst, zdjęcia), do których twórca strony nie miał praw autorskich ani zgody na ich umieszczenie
- Obejrzałeś film u kolegi, po czym wyszło na jaw, że kolega ów film ściągnął "nielegalnie" z Internetu
- Byłeś u znajomego na imprezie. Puszczana była na niej muzyka "nielegalnie" pobrana z Internetu
i tak dalej, i tak dalej.

Nie uważasz, że to absurd i kompletna paranoja?
 
Dalej. W dyskotece DJ puszcza muzykę, która jest kompilacją przebojów puszczanych na codzień w radiu. Wszyscy gości powinni zostać ukarani czy tylko ten rozpowszechniający?

Żeby nie było: ja też jestem twórcą, piszę teksty które są w książkach czy w sieci, w Internecie jest kilkanaście moich stron www. Mimo to nie wyobrażam sobie, aby dozwolonego użytku nie było.
 
Rubisz napisał:
Art. 6 mówi o pierwszym udostępnieniu publicznym.
W tym artykule nie ma o tym mowy
Rubisz napisał:
Jeśli utwór gdzieś został już kiedyś udostępniony (np. premiera kinowa, wydanie książki, itd.) to utwór uważa się za rozpowszechniony. Dozwolony użytek prywatny nie miałby zastosowania, gdyby ktoś wykradł kopię filmu, który nie ukazał się jeszcze w kinach.
Art. 23 stosuje się w następującym przypadku: Ja kupiłem film mogę zaprosić kuzyna, przyjaciółkę, wuja i go razem obejrzeć. Wtedy ten artykuł obowiązuje. Zapytałem się 3 prawników i oni tak samo uważają
Rubisz napisał:
Zresztą w przypadku niektóych utworów, np. dzieł sztuki, nie mogę po prostu sobie tego wyrzucić :D
Zgadzam się w 100 procentach
Rubisz napisał:
Chodziło mi raczej o to, że rzuca się często byle badziewną płytę w kąt i nigdy już po nią nie sięga. Tyle jest warta niestety czasem ta "twórczość" za którą buli się niemałe pieniądze.
Ale to jest dzieło autora i JEGO WŁASNIOŚĆ a NIE TWOJA
 
Ostatnia edycja:
xpeye napisał:
W tym artykule nie ma o tym mowy
"Art. 6. W rozumieniu ustawy:
1) utworem opublikowanym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został zwielokrotniony i którego egzemplarze zostały udostępnione publicznie,"

xpeye napisał:
Art. 23 stosuje się w następującym przypadku: Ja kupiłem film mogę zaprosić kuzyna, przyjaciółkę, wuja i go razem obejrzeć. Wtedy ten artykuł obowiązuje. Zapytałem się 3 prawników i oni tak samo uważają
Stosuje się również w przypadku, gdy na dysku twardym posiadasz kilka terabajtów filmów (oczywiście już rozpowszechnionych), z których za żaden nie zapłaciłeś ani grosza.
 
Ripper napisał:
"Art. 6. W rozumieniu ustawy:
1) utworem opublikowanym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został zwielokrotniony i którego egzemplarze zostały udostępnione publicznie,"
Całkowicie sie z Tobą zgadzam, tylko Art. 23. mówi o utworze rozpowszechnionym a nie opublikowanym. Trzeba uważne czytać
Ripper napisał:
Stosuje się również w przypadku, gdy na dysku twardym posiadasz kilka terabajtów filmów (oczywiście już rozpowszechnionych), z których za żaden nie zapłaciłeś ani grosza.
Nie, gdyż taka muzyka, film, itp. nie zostały rozpowszechnione za zezwoleniem twórcy - chyba, że są podane do pobrania na JEGO oficjalnej stronie w dziale download
 
Ripper podał nie ten punkt co trzeba:
Przepis prawny:
Art. 6. W rozumieniu ustawy:
1) utworem opublikowanym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został zwielokrotniony i którego egzemplarze zostały udostępnione publicznie,
3) utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie,
 
xpeye napisał:
Całkowicie sie z Tobą zgadzam, tylko Art. 23. mówi o utworze rozpowszechnionym a nie opublikowanym. Trzeba uważne czytać
Przytoczyłem Art. 6.1., aby pokać Ci, iż jak najbardziej jest w nim mowa o udostępnieniu publicznym.
Poza tym, jak wynika z Art. 6.3. Różnica między upublicznieniem, a rozpowszechnieniem jest subtelna, jak widać - kwestia tego, w którym momencie następuje zwielokrotnienie utworu.
xpeye napisał:
Nie, gdyż taka muzyka, film, itp. nie zostały rozpowszechnione za zezwoleniem twórcy - chyba, że są podane do pobrania na JEGO oficjalnej stronie w dziale download
Ponieważ korzystanie z tych utworów w ramach dozwolonego użytku osobistego nie wymaga jego zgody.
 
Powrót
Góra