Firma windykacyjna a jej granice

  • Autor wątku Autor wątku PiotrBajowski
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

PiotrBajowski

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2015
Odpowiedzi
10
Słyszałem,że wszystkie firmy windykacyjne działają podobnie. Mam na myśli łamanie palców, wyrywanie paznokci itp. Rozumiem, że chcemy odzyskac nasze pieniądze ale nie jesteśmy przestępcami. Nie czuję sympatii do swoich dłuzników, myślę czasem, że naley im się co najgorsze ale wszystko ma swoje granice. Co innego kogoś postraszyc a co innego rzycać po ścianach i walic po gębie
 
Miałem nadzieję, że obalicie moje przekonanie. Potrzebuje pomocy takiej firmy ale przeraża mnie ich sposób działania. Albo to co słyszałem. Może tak nie jest?
 
PiotrBajowski napisał:
Może tak nie jest?
Jest zupełnie odwrotnie.Tzw. firmy windykacyjne to przedsiębiorstwa działające zgodnie z prawem. Ich praca polega na listownym, ew. telefonicznym, czy mailowym nakłanianiu dłużników do spłaty zobowiązania. Kolejnym, drastycznym krokiem "FW", gdy dłużnik nie spłaca swojego zobowiązania dobrowolnie, jest występowanie do sądu z pozwem o zapłatę, następnie do komornika z wnioskiem egzekucyjnym. Jeśli ktoś ma połamane palce, to wyłącznie windykator od zbyt intensywnego pisania na klawiaturze komputerowej.
 
rozapcp napisał:
Główne ich narzędzia do łamania palców to papier i namolny telefon.

Dla pracujących w windykacji i znających zasady od środka, może to być oczywiste.
Musicie mi przyznać, że firmy windykacyjne nie zawsze budują dobre wrażenie.
Wszyscy wiemy jak społeczeństwo postrzega takie organizacje.

Karol
 
PiotrBajowski napisał:
Słyszałem,że wszystkie firmy windykacyjne działają podobnie. Mam na myśli łamanie palców, wyrywanie paznokci itp. Rozumiem, że chcemy odzyskac nasze pieniądze ale nie jesteśmy przestępcami. Nie czuję sympatii do swoich dłuzników, myślę czasem, że naley im się co najgorsze ale wszystko ma swoje granice. Co innego kogoś postraszyc a co innego rzycać po ścianach i walic po gębie
O stosowaniu przemocy fizycznej nie słyszałem. Myślę że byłby to za śliski temat dla wielu takich firm.
Niektóre mają zbyt wiele za uszami aby szerzej w media wyszły na jaw ich metody działania w sferze ślizgania się w ramach obowiązującego u nas prawa.

Pierwszy lepszy przykład: gdybyś sobie wymyślił dług w dowolnej osoby, lub próbował ściągać domniemany dług którego istnienie potwierdza jakiś wpis to tabelki którą sam sobie napiszesz to byś miał całą litanię paragrafów od prokuratora, oraz wizytę smutnych panów w czerni o 6 rano z wejściem bez pukania przed drzwi i okno. Byłbyś okrzyknięty pierwszym malwersantem i oszustem w tym kraju!

A jak założysz sobie firmę windykacyjną, to zrobisz sobie tabelkę w Excelu z domniemanym długiem, zdobędziesz z palcem w... nosie nakaz z e-sądu, a jak domniemany dłużnik nie zareaguje na czas to jeszcze komornik taki nieistniejący dług odzyska. Jak domniemany dłużnik zareaguje, zdobędzie prawomocny wyrok sądu że dług nigdy nie istniał to też żadna Twoja strata.
Mimo wyroku sprzedasz taki nieistniejący dług innej firmie windykacyjnej, i tak zarobisz. A ściąganiem nieistniejącego długu zajmie się kto inny.
A... pewnie sobie pomyślisz że grozi Ci jakaś kara? Nic bardziej mylnego. Nie ma w tym kraju instytucji która zajmie się taką sprawą. A jak nawet ktoś taki się znajdzie (na co masz szanse jak wygranie w lotto), to wtedy powiesz... sorry, ja miałem tabelkę to windykowałem. A że windykowałem nieistniejący dług od niewinnego człowieka to cóż... błędy się zdarzają.
 
raf85pl napisał:
A jak założysz sobie firmę windykacyjną, to zrobisz sobie tabelkę w Excelu
Głupi człowieku, jeśli zdarza się, że jakiś windykowany dług zawiera wadę prawną, to z winy sprzedającego wierzytelność. I nie, "firemka" (piękne zdrobnienie, wskazujące na autorstwo idioty) sporządza sobie tabelkę, tylko zbywca. Po jakiego grzyba piszesz na tematy, w których Twoja wiedza jest kompromitująco niska?
 
Jeżeli liczysz, że wciągniesz mnie w wyzwiska trollu jeden to się mylisz. Obyś został stąd wystrzelony z banem raz na zawsze. Tego ci życzę.

A wracając do meritum wątku...
Za zasadność długu odpowiada ten który próbuje go windykować, a nie ten który go sprzedał. Skoro ktoś podejmuje działania windykacyjno-prawne to bierze odpowiedzialność za swoje działania.
Argument o "wadzie prawnej" jest żałosny. Jeżeli za wadę prawną uznamy fakt, że dług jest zapisany wyłącznie w formie wpisu do tabelki, to są w tym patologicznym kraju firmy które obracają wyłącznie długami obarczonymi "wadą prawną".
W każdym cywilizowanym kraju aby kogokolwiek próbować windykować (nie mówiąc już o próbach zdobywania jakichkolwiek nakazów wydanych przez organy państwa) trzeba mieć komplet dokumentów w originale, które bezspornie wskazują pochodzenie długu i wykazują jego istnienie.
W Polsce natomiast wystarczy wpis do tabelki aby zdobyć nakaz z e-sądu i nasłać na kogoś komornika. Dokumenty nikogo nie obchodzą, liczy się kasa. Wszak to płacił będzie obywatel, który musi się bronić.

A jak to obywatel chce czegoś od państwa, to mu się robi takie zapory prawne, że musi np. jak mój ojciec szukać po archiwach w całym kraju dokumentów z połowy lat 70-tych, ponieważ jak się wszystkiego bezspornie nie udowodni (łącznie z badaniem przez urząd czy podpisy na dokumentach z różnych okresów wystawionych przez tę samą osobę w jakimś urzędzie mają ten sam charakter pisma) to drzwi pokazują palcem.

Dla urzędów źle odciśnięty kawałek pieczątki dyskwalifikuje dokument jako wadliwy prawnie, a e-sądy wydają nakazy zakłady na podstawie tabelki w Excelu. To się dopiero nazywa gangsterski kraj.
 
W Niemczech i UK nakazy elektroniczne są wydawane przez sąd z automatu.

No, ale to pewnie nie są cywilizowane kraje. Dla ciebie cywilizowana pewnie jest Rosja i tamte strony.

A tak poważnie, następnym razem jak zechcesz się wypowiedzieć na jakiś temat to upewnij się że masz wiedzę, bo można się wygłupić.
 
W Niemczech i UK żadna firm nie miałaby odwagi ściągać za pośrednictwem urzędów państwowych długów, których istnienia nikt nie potrafi udowodnić w postaci oryginałów dokumentów.

Ale widocznie lubisz takie mętne klimaty jakie są obecnie w Polsce.
Dzisiaj na pewnym portalu była kolejna ciekawa historia. Sąd wydał nakaz na niewinnego faceta (zgadza się tylko imię, nazwisko i miasto), komornik od 3 miesięcy pozbawia rodzinę wszelkich środków do życia i co... i nic.
Rzecznika sadu stwierdza bezczelnie, że sąd wie o błędzie, naprawi błąd wydając stosowne orzeczenie, ale nie wiadomo kiedy. A rodzina nie ma z czego żyć, bo komornik dalej ściąga nieistniejący dług.
 
Ostatnia edycja:
Dopóki jest prawomocne orzeczenie to istniejący.

Bez względu na to, co tam komu się wydaje.
 
raf85pl napisał:
W każdym cywilizowanym kraju aby kogokolwiek próbować windykować (nie mówiąc już o próbach zdobywania jakichkolwiek nakazów wydanych przez organy państwa) trzeba mieć komplet dokumentów w originale, które bezspornie wskazują pochodzenie długu i wykazują jego istnienie.
W Polsce natomiast
Wskaż mi Szanowny Myślicielu choć jeden cywilizowany kraj, gdzie nie istnieje odpowiednik naszego postępowania upominawczego? Po prostu wskaż.
raf85pl napisał:
W Niemczech i UK
W sprawach innych krajów wykazuje kolega podobny geniusz, jak w tych z naszego podwórka. Masakra.
 
Ostatnia edycja:
Nie piszę o sposobie uzyskiwania nakazu zapłaty ale o tym na co się te nakazy wydaje.
Gdyby ktoś chciał w Niemczech zdobyć nakaz na wątpliwy dług który istnieje tylko jako wpis w tabletce (bez poparcia w dokumentach) to miałby zaraz litanię paragrafów od prokuratora w bonusie. Taka osoba/firma długo by nie podziałała w kwestii windykowania. A u nas można sobie traktować bezkarnie e-sąd jakie generator nakazów na każda okazję bez żadnych konsekwencji prawnych.
 
Powrót
Góra