firma windykacyjna rząda zapłaty za czesne - pomocy

  • Autor wątku Autor wątku Zedi82
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Napisał/a asdak1984 Zobacz post
Czyli w takiej sytuacji jeśli zapytałem się firmy windykacyjnej o możliwość rołożenia spłaty na raty to jest to podjęcie mediacji?

inka2011 napisał:
wg mnie i informacji od mojego prawnika, niestety tak jest...

a więc nie zostaje mi już nic innego jak tylko zapłacić! Czy jeszcze mogę czekać na sprawę w sądzie i powołać się na przedawnienie?
 
zalezy od tego czy rozmowa była nagrana. to że nie zostałeś poinformowany o tym że rozmowy są rejestrowane nie znaczy że nie są. Musiałbys się prawnika zapytać.
 
Witam,
mój mąż ma podobną sprawę, czyli był studentem w latach 2002-2004, w międzyczasie przestał chodzić do szkoły, a teraz tak jak wszyscy dostał pismo z firmy windykacyjnej.
Byliśmy w szkole w piątek jak również wczoraj, kolejki są ogromne, czekaliśmy ponad 3 godziny. Wydębliśmy od nich ksero wszystkich dokumentów, które mieli w teczce osobowej jak również statut uczelni i regulamin studiów. Co ciekawe z regulaminu studiów wyraźnie wynika, że szkoła miała obowiązek podpisać umowę regulującą kwestię płatności ze studentem, natomiast pan z dziekanatu twierdzi, że w tamtych latach nie było obowiązku podpisywania umów, więc sami sobie przeczą. Jedyny dokument potwierdzający jakiekolwiek zobowiązanie finansowe to formularz zgłoszeniowy do szkoły, gdzie na samym końcu jest zapis, że "obliguję się do uiszczenia opłaty za I rok studiów" nie ma mowy o żadnym kolejnym. Mój mąż zapłacił za półtora roku, przy czym nie zaliczył żadnego semestru, nie przystępował do żadnej sesji, więc jak ktoś wcześniej wspomniał jest to idealny przykład utrzymywania w szkole "martwych dusz". Płacił jedynie po to by otrzymywać zaświadczenia do WKU, jak przestał płacić to go skreślili, przy czym wg regulaminu studiów powinni to byli zrobić po 2 miesiącach, zrobili to dopiero po 4, dalej wg regulaminu decyzję o skreśleniu powinni przesłać zainteresowanemu listem poleconym za potwierdzeniem odbioru, taki list nigdy nie dotarł, jak również szkoła nie jest w posiadaniu żadnego potwierdzenia wysłania takiej korespondencji... Nie mają również żadnych dokumentów potwierdzających, że chodził do tej szkoły, że przystępował do jakichkolwiek egzaminów, jedynie wpłaty oraz wystawione zaświadczenia do WKU.
Niestety rozmowa z panem kanclerzem jest dość trudna, bo oni idą w zaparte i jedyne co potrafią powiedzieć jeśli nie umieją udzielić odpowiedzi to "proszę napisać podanie". Nie potrafili nam przedstawić historii płatności, gdzie my nie mamy obowiązku posiadać potwierdzeń wpłat po takim czasie, mamy napisać podanie to nam udostępnią. Ogólnie nadal nie wiem na jakiej podstawie naliczyli zaległość, jak również na jakiej podstawie przepisywali mojego męża z semestru na semestr, wychodzi na to że jedynie na podstawie wnoszonych opłat... jak również owe opłaty miały by świadczyć o konieczności wnoszenia kolejnych...
szukają jeleni i tyle, a niestety dużo osób które wczoraj spotkaliśmy pod rektoratem zgodziło się pójść na ugodę z uczelnią...
My dzisiaj idziemy z wszystkimi papierami do prawnika. Zobaczymy co nam doradzi, oprócz oczywistego stwierdzenia przedawnienia płatności...
 
Nawet gdyby było rzeczywiste zobowiązanie do zapłaty to za dużo czasu upłynęło,aby ktokolwiek zmuszony był je zaplacić. Ale szkola może jak najbardziej probować dialań windykacyjnych aby odzyskać te pieniądze.
 
Wracam od prawnika, sprawa jest dość prosta ogólnie - 2 lata i przedawnienie.

751 pkt. 2 KC
 
Więc sumarum, co nas czeka po tych paru latach?
Odwołanie sądowe załatwia definitywnie problem długu?
 
Tak, właśnie ze względu na 751 pkt. 2 KC

Art. 751. Z upływem lat dwóch przedawniają się:

2) roszczenia z tytułu utrzymania, pielęgnowania, wychowania lub nauki, jeżeli przysługują osobom trudniącym się zawodowo takimi czynnościami albo osobom utrzymującym zakłady na ten cel przeznaczone.

oraz

Art. 117
§ 2. Po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia, chyba że zrzeka się korzystania z zarzutu przedawnienia. Jednakże zrzeczenie się zarzutu przedawnienia przed upływem terminu jest nieważne.

Mój prawnik polecił mi nic nie robić - nie kontaktować się z uczelnią, a tym bardziej z firmą windykacyjną. Czekać na ewentualny wyrok sądu i zgłosić sprzeciw w terminie - i tyle.
 
Ostatnia edycja:
tak, odwołanie od wyroku sądu i prosba o zasądzenie kosztów sądowych. Znajomy windyk. powiedzial że wiekszość z takich spraw może nawet nie trafia do sądu bo wyrok jest wiadomy,o ile firma windykacyjna będzie wiedzieć, że ma do czynienia z kims w miarę kumatym, który nie da się ogołocic z kasy tak po prostu
 
Kto był w szkole? długo się czeka w kolejce? o której tam najlepiej być żeby nie okazało się że wystoję swoje a drzwi zamkną mi przed nosem!!!
 
febo napisał:
Możliwe że prawie wszystkich mogło gratisowo przewalić na 8semestr.
Gratuluje i szacunek że się dodzwoniłeś ja nie mam szczęścia już 3 dzień a za każdym razem łączy mnie na pół minuty :mad:
Swoją drogą jak tacy oni zabawni to może jest możliwość podania ich (WSTE) do sądu za cyrki które wyprawiają?
Co do wyjazdu osobiście to już najmniejszy problem.
Ponawiam pytanie (jeżeli ktoś jest w stanie odpowiedzieć) czy można zmusić ich do wysłania listu poleconego, żeby napisać odwołanie i sąd to umorzy i mieć to z głowy?

Spróbuj zadzowonić przed 9 ja tak zrobiłem i się udało. Bodajże 8:40 była. No dla mnie to trochę problem bo tylko po papierek to mnie się nie uśmiecha jechać. Kto mnie zwróci koszta.......
 
kasia_kucinska napisał:
Kto był w szkole? długo się czeka w kolejce? o której tam najlepiej być żeby nie okazało się że wystoję swoje a drzwi zamkną mi przed nosem!!!

Witam ponownie,
byłem tam w dniu dzisiejszym (Piątek) tuż przed 9 rano i wszedłem jako drugi lub pierwszy z "windykacji " jak to Pani ładnie określiła... jak wychodziłem po ok 15 minutach to już czekały 4 kolejne osoby.
Generalnie ja już mam cały ten incydent za sobą i chcę jak najszybciej zapomnieć o sprawie jak doszło do szczęśliwego dla mnie finału? Może od początku o moim przypadku aby wszyscy z identycznymi wiedzieli, że dla nich sprawa zakończy się pozytywnie. Zapisałem się do tej szkoły w 2001 roku, pani odnalazła w komputerze po nazwisku jakieś moje dane i od razu stwierdziła, że ie ma żadnej wpłaty ode mnie tzn. wpisowego (wtedy 400 PLN) na co jej powiedziałem , że jak nie mogła mieć wpłaty skoro dostałem legitymację a poza tym było to warunkiem żeby zostać studentem. Pani szybciutko pobiegła po moją teczkę z dokumentami, znalazła się w niej moja oplata za wpisowe 400 PLN, nie było w niej żadnej umowy tylko kwestionariusz oraz prośba o przyjęcie, oraz skreślenie mnie z listy studentów UWAGA po 3 latach !!!- i tu już miałem z górki. Po pierwsze zapytałem na jakiej podstawie żądają jakichkolwiek rzekomych spłat zadłużenia skoro nie podpisałem z uczelnią żadnej umowy ! - Pani powiedziała "no nie podpisał Pan, ale (tu dopatrzyła się papierka dla WKU ) był Pan studentem bo dostał pan papier do WKU ! Na co ja mówię szanowna Pani ale to o niczym nie świadczy bo taki papier wydaje się zaraz po zapisaniu ja natomiast nie byłem na żadnym wykładzie ! Proszę mi pokazać jakąkolwiek listę obecności podpisaną przeze mnie lub wpis zaliczenia jakiegokolwiek egzaminu i w ogóle jak mogłem być przez 3 lata studentem nieuczestnicząc w jakichkolwiek zajęciach ! Doszło tutaj do małej przepychanki słownej, w której powiedziałem, że robią sobie czarny PR, że jest takie forum gdzie ludzie już zastanawiają się na zbiorowym pozwem itd. Pani na to żebym jej nie straszył i że za coś będę musiał zapłacić ! Ja dalej przy swoim , że na jakiej podstawie skoro nie byłem na żadnych zajęciach, zapłaciłem wpisowe i potem zrezygnowałem ! W tym momencie pojawił się jakaś młody chłopaczyna, który zaczął uspokajać sytuację i patrzeć w komputer a tu wielka pustka - ten Pan nie uczestniczył w zajęciach bo nie ma żadnej historii !! Pani do niego co robimy bo tu dokument był wydany do WKU on i ja już zgodnie, że nie uczestniczyłem w zajęciach a wpisowe opłaciłem. Pani z pytaniem do niego :"to wypasywać potwierdzenie o niezaleganiu z czesnym ? " i tak w kilka chwil uzyskałem potwierdzeni, które dołączam w załączniku, przy okazji świadectwo maturalne oraz przeprosiny i zapewnienie, że jeszcze dzisiaj wysyłają takie pismo do firmy windykacyjnej.
Podsumowując wszystkie osoby, które wpłaciły wpisowe , czesne itd ale nie uczestniczyły w zajęciach i nie ma po nich śladu powinny udać się na miejsce i żądać wydania potwierdzenia o niezaleganiu z czesnym wobec WSTE.
Generalnie jest tam wielki burdel i na moje stwierdzenie, że wypadałoby przejrzeć dokumentację osoby , którą chcą podać do windykacji a nie robić z automatu a dopiero zapoznawać się z teczkami jak ludzie przyjadą robić zadymę może z drugiego końca Polski sami mi się przyznali, że porządkują papiery i finanse a windykację nakazała góra.

Życzę powodzenia !
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Fajnie, jestem w podobnej sytuacji. Jednak jestem z Słupska i nie widzi mi się jechać do Warszawy tylko dlatego, że oni mają bałagan ;/ spróbuję załatwić to listownie?
 
no to gratulacje pozytywnie załatwionej sprawy :) i jak z tymi mediami poinformował ktoś??
 
frc napisał:
Fajnie, jestem w podobnej sytuacji. Jednak jestem z Słupska i nie widzi mi się jechać do Warszawy tylko dlatego, że oni mają bałagan ;/ spróbuję załatwić to listownie?

ja też jestem ze Słupska i dziś załatwiłem wszystko telefonicznie
 
frc napisał:
Jak wyglądała Twoja rozmowa?

Zadzwoniłem przed 9 rano. Odebrała jakaś Pani mówię do niej, że chyba nastąpiła pomyłka bo mam zapłacone wszystkie 7 semestrów. Sprawdziła i ich system "informatyczny", że się tak wyrażę :D wrzucił mnie na 8 semestr. Przeprosiła i powiedziała żebym się nie rozłączał i zaczęła pisać pismo do KGPN. Chyba takie jak jest wyżej. Powiedział, że jeszcze dziś powiadomią KGPN osobiście albo listownie, że nie zalegam z czesnym. Kopię tego pisma muszę jednak odebrać osobiście bo listownie nie wysyłają. Powiedziałem, że nie będę jechał po pismo bo kto mi zwróci koszty za ich bałagan. Tu jeszcze raz przeprosiła i powiedziała żebym pod koniec tygodnia zadzwonił do KGPN czy pismo dotarło.
 
Dobrze przeczytać, że niektórym udaje się rozwiązać sprawę przed wezwaniem sądowym :) Jeśli jest ktoś w podobnej sytuacji jak ja (rezygnacja po pierwszym semestrze) a kto rozmawiał ze szkołą to proszę o info. Ja niestety w najbliższych dniach nie będę mogła wybrać się do szkoły po wyjaśnienia.
 
słuchajcie trzeba zbiorowo by złożyć skargę do UOKIK żeby zaczęli nas reprezentować w mediacjach ze szkołą jak i trzeba by grupowo pisać do MEN w tej sprawie jak i wysyłajcie opisy tej sprawy na adres sprawa.dla.reportera@tvp.pl, aby zainteresować Elę Jaworowicz. Powinniśmy zrobić wokół szkoły czarny PR
 
Sebi83 napisał:
słuchajcie trzeba zbiorowo by złożyć skargę do UOKIK żeby zaczęli nas reprezentować w mediacjach ze szkołą jak i trzeba by grupowo pisać do MEN w tej sprawie jak i wysyłajcie opisy tej sprawy na adres sprawa.dla.reportera@tvp.pl, aby zainteresować Elę Jaworowicz. Powinniśmy zrobić wokół szkoły czarny PR

Pisałeś już do SdR? Odpisali Ci coś? Co prawda mnie udało się załatwić domniemany dług ale bym napsuł nerwów uczelni :D
 
piter377 napisał:
Pisałeś już do SdR? Odpisali Ci coś? Co prawda mnie udało się załatwić domniemany dług ale bym napsuł nerwów uczelni :D

omega-19 chyba pisała. Ja dzisiaj napiszę w tej sprawie
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra