U nas było dokładnie tak samo,pojechaliśmy do rektoratu,okazało się,że nasze świadectwa maturalne wyparowały i najprawdopodobniej zostały zniszczone lub wyrzucone przez jakąś pracownicę!! Zażądaliśmy od rektora wydania zaświadczenia,że uczelnia była w posiadaniu naszych świadectw,napisaliśmy pismo do niego,że prosimy o wyjaśnienie sprawy zaginięcia dokumentów,skserowaliśmy to i podpisał się pod tym. Dodatkowo okazało się,że mieliśmy zapłacić za październik,bo rezygnowaliśmy 26 października a płatne było do 10 każdego miesiąca. Nie podpisaliśmy się pod tym,w końcu udało nam się wydębić zaświadczenie,że nie jesteśmy nic dłużni,ale spędziliśmy tam dobre 3 godziny. Co ciekawe dzień przed przyjazdem do rektoratu dzwoniłam wyjaśnić sprawę i pani grzecznie mówiła,że wszystko jest w porządku i wyśle pismo do windykacji o niezaleganiu z czesnym. Natomiast gdy przyjechaliśmy,okazało się,ze nic takiego nie zrobiła!!! Paranoja.