Witam wszystkich.
Jestem kolejnym "szczęśliwcem". Studia 220 w WSTE rozpocząłem w 2005 roku. Co miesiąc sumiennie wpłacałem kasę - oczywiście tylko po to aby dostawać zaświadczenia dla WKU.
W styczniu 2006 roku odwiedziłem szkołę aby zaliczyć semestr. Niestety nie udało się. Więcej szkoły nie widziałem. Ale nadal wpłacałem kasę. Chyba w roku 2008 pobrałem kolejne zaświadczenie dla WKU. Nadal płaciłem aby "w razie coś" dostać zaświadczenie. Nie pamiętam do kiedy płaciłem - ostatnie dowody wpłat mam z 2007 roku, ale wydaje mi się, że płaciłem dłużej. Jakiś czas temu - nie pamiętam kiedy, rok, dwa - dostałem list informujący, że skreślono mnie z listy studentów. Żadnej wzmianki o zaległościach nie było. Dokumentów nie odebrałem, o szkole zapomniałem.
25 lipca br. dostałem SMSa od KGPN z informacją o zadłużeniu. Oddzwoniłem i poinformowano mnie że jestem winien 2400zł. Poprosiłem o maila ze szczegółami(maila i telefon mieli w bazie danych). Mail przyszedł bez załącznika.W treści info, że zaległości są z datą płatności 25.11.09.W międzyczasie dostałem do ręki list(mieszkam pod innym adresem) i okazało się, że jestem winny 3388,11zł.Nie zaliczyłem anie jednego semestru więc nie wiem jakim cudem doszedłem aż do siódmego.Już miałem zbierać kasę na spłatę długów, ale trafiłem na tą stronę.Wczoraj dostałem kolejny list z łaskawym harmonogramem spłat ratalnych. 4 raty po 602,36 co daje kwotę 2409,47 według KGPN(bo wg mnie to jest 2409,44) Więc gdzie się podział do cholery prawie 1000zł? Skąd oni biorą te kwoty?
Czy w moim przypadku również obowiązuje przedawnienie?
Jestem z okolic Szczecina więc wyjazd do Warszawy odpada, a szkoda bo chętnie bym się wybrał do tej "szkoły".