Witam, mój pierwszy post na forum, przejrzałem temat, co wyjaśniło mi kilka nieścisłości, ale mam do Państwa pytanie:
List od GITD z dnia 17.07.2013, który dostałem dotyczy wykroczenia z dnia 20.11.2012. Przekroczenie o 45 km / godz. Dotyczy jazdy autem służbowym, którego właścicielem jest lizingodawca, więc zapewne kontaktowali się wcześniej zarówno z lizingodawcą jak i moim pracodawcą. Auto być może użytkowałem ja, ale nie jestem w stanie tego stwierdzić bo było to ponad pół roku temu!!! Z tego co czytałem wynika, że skoro minęło już 180 dni to GITD nie może wystawić mi mandatu. Oczywiście do wyboru mam 3 opcje, ale haraczu 500 zł nie zamierzam płacić. Chciałbym się poradzić na jakie kroki się zdecydować:
1. Czy odesłać pismo i przyznać się do winy, mając na uwadze to, że GITD skieruje sprawę do sądu (powyżej 180 dni), który najprawdopodobniej (jeśli zdąży sprawę rozpatrzyć przed upływem roku) klepnie mi taki sam mandat, koszty sądowe i punkty karne?
2. Czy w obliczu braku zdjęcia nie przyjmować zasądzonej kwoty orzeczonej przez Sąd i oczekiwać aż od momentu wykroczenia minie rok i sprawa się przedawni?
3. Nie odpisywać i czekać co się wydarzy
Ja rozumiem wszystko i jeśli popełniłem wykroczenie to podejmuję się ponieść za nie konsekwencje, ale na litość boską nie pamiętam co robiłem prawie 9 miesięcy temu! Oczywiście zdjęcia brak w korespondencji i nie sposób obiektywnie odnieść się do korespondencji GITD.
Bardzo proszę o pomoc, z góry dzięki, pozdrawiam.