Fotoradary - c.d.

  • Autor wątku Autor wątku forg
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Ripper słusznie wskazuje na bardzo prostą rzecz - to, że w każdej takiej sprawie o bezkarności takiej obrony decydować będzie sąd, którego zdanie nie musi się pokrywać ze zdaniem nikogo innego. Wykorzystanie zatem takiej linii obrony jest obarczone potencjalnym ryzykiem odpowiedzialności karnej.
 
Avocado, jako świadek do wykroczenia nie możesz kłamać podczas przesłuchania bez względu na to kto prowadził auto, czy właściciel czy osoba mu najbliższa czy ktoś obcy. Jak wspomniałam - pozwala na to obecne brzmienie art. 183 kpk.
 
Ok, to trochę inne pytanie, choć może nie do końca....

Czy prawdą jest, że złożone zeznania w trakcie przesłuchiwania w charakterze świadka, nie mogą być użyte jako dowód w przypadku oskarżenia?
 
Ostatnia edycja:
teoretycznie nie, ale te zeznania są w aktach sprawy i sąd, chcąc nie chcąc,
czyta je - a że sąd ma swobodę w ocenie dowodów, to raczej ślepa uliczka,
zwłaszcza że to nie sprawa o morderstwo, a tylko wykroczenie
 
Kforum - właściciel i kierujący będąc tą samą osobą, bedzie przesłuchiwany jako świadek i wtedy może albo kłamać, albo odmówić składania zeznań. Bo defacto jest on sprawcą wykroczenia.

Nie możesz kłamać albo odmawiać zeznań jeśli jesteś właścicielem, a kierował kto inny. Bo wtedy masz tylko status świadka.
 
Awokado, jako świadek zawsze masz obowiązek zeznawać prawdę. Dlatego na początku takiego przesłuchania jesteś pouczany o odpowiedzialności z art. 233 kk.Zgadza się czy nie ? Jeśli zeznanie to może narazić ciebie lub osobę ci najbliższą na odpowiedzialność ale tylko karną lub karno-skarbową wtedy zgodnie z art. 183 kpk masz prawo odmówić udzielenia odpowiedzi.
 
Ripper napisał:
Nikt ci nie zabroni. Natomiast całkiem prawdopodobne, że będziesz za to pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a o tym czy w istocie Twoje działanie było realizowaniem prawa do obrony, zadecyduje sąd.
Sąd zadecyduje zgodnie z uchwałą SN i uniewinni w przypadku takiego oskarżenia.

Dyskusja z Tobą Ripper nie ma sensu. Nadal nie przedstawiłeś swoje kontrargumentacji wobec stanowiska Sądu Najwyższego z powołanej przeze mnie uchwały. Jeżeli uważasz, że oskarżyciel miał w takim właśnie przypadku rację to przedstaw swoje argumenty.
Ripper napisał:
"Ustalenie zaistnienia warunków bezkarności należy zawsze do organu procesowego"
Takie zdanie nie stanowi żadnej kontrargumentacji i każdy logicznie myślący człowiek to widzi.

Dyskusja z Ripperem przypomina mi pewną wypowiedź prokuratora w programie Państwo w państwie. Oskarżony został prawomocnie uniewinniony od stawianych mu zarzutów. Prokurator na pytanie reportera: czy nie uważa, że stawiane oskarżenia były chybione odpowiedział: Oczywiście, że nie. Jak dla mnie ten człowiek i tak jest winny.
Sądzę, że w przyszłości w takiej samej sytuacji prokurator ten po raz kolejny postawił by takie same zarzuty.
Tutaj na forum sytuacja jest o tyle odmienna, że dotyczy sporu o prawo (jego interpretację) a nie o fakty i jego ocenę. Każdy kto nie zgadza się z interpretacją prawa, w tym przypadku z argumentami uchwały SN, powinien, jeżeli twierdzi, że uchwała ta nie jest trafna, przestawić kontrargumenty, a nie pitolić, że jest tak jak mówię bo tak.
 
kforum napisał:
Awokado, jako świadek zawsze masz obowiązek zeznawać prawdę. Dlatego na początku takiego przesłuchania jesteś pouczany o odpowiedzialności z art. 233 kk.Zgadza się czy nie ? Jeśli zeznanie to może narazić ciebie lub osobę ci najbliższą na odpowiedzialność ale tylko karną lub karno-skarbową wtedy zgodnie z art. 183 kpk masz prawo odmówić udzielenia odpowiedzi.

Nie,

Przepis prawny:
Art.74.§1.Oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swej niewinności ani obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść.
 
Awocado, zastanów się czy pytasz o oskarżonego czy o świadka.
 
Przeczytajcie sobie tą podlinkowaną uchwałę SN.

A ja, skoro robię już za policjanta i moralizatora, to jeszcze pozwolę sobie na następującą refleksję w kontekście tego wyroku:
http://forumprawne.org/prawo-wykroczen/469550-fotoradary-c-d-2.html#post2483431
Gość spowodował kolizję drogową. Może się zdarzyć każdemu.
Gdyby wziął sprawę, jak mężczyzna "na klatę", zapłaciłby 500 złotych za spowodowanie kolizji i stracił 10% zniżek OC (a może nawet dogadałby się z poszkodowanymi i obyłoby się bez policji). On zamiast tego zachował się jak pozbawiony jaj burak, uciekł z miejsca zdarzenia i ubzdurał sobie, że "wciśnie kit" policjantom i mu się upiecze.
Efekt:
I tak zapłacił grzywnę za spowodowanie kolizji, i jeszcze ucieczkę z miejsca zdarzenia. Do tego pewnie TU po wypłacie odszkodowania zrobiło mu regres (aż mi się cieplej na sercu robi, jak pomyślę, ile musiał wyłożyć na części do Lexusa GS 450 :D).
Do tego dochodzi 3 lata ciągania się po sądach w sprawie karnej, związane z tym wydatki, stracony czas, nie mówiąc już o nerwach.

Oczywiście pozostała mu bezcenna satysfakcja, że wygrał z systemem, ale ja bym się zastanawiał czy było warto.


WL612 napisał:
Dyskusja z Tobą Ripper nie ma sensu. Nadal nie przedstawiłeś swoje kontrargumentacji wobec stanowiska Sądu Najwyższego z powołanej przeze mnie uchwały. Jeżeli uważasz, że oskarżyciel miał w takim właśnie przypadku rację to przedstaw swoje argumenty.
Takie zdanie nie stanowi żadnej kontrargumentacji i każdy logicznie myślący człowiek to widzi.
Zgadzam się, że dyskusja nie ma sensu (więc może zakończmy ją). Jak mam z Tobą dyskutować o uchwale, skoro nie potrafisz jej przeczytać ze zrozumieniem. Co więcej, nadal nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem ani zadanego mi pytania, ani mojej odpowiedzi na nie, z którą chcesz polemizować.

kub86 napisał:
Ripper słusznie wskazuje na bardzo prostą rzecz - to, że w każdej takiej sprawie o bezkarności takiej obrony decydować będzie sąd, którego zdanie nie musi się pokrywać ze zdaniem nikogo innego. Wykorzystanie zatem takiej linii obrony jest obarczone potencjalnym ryzykiem odpowiedzialności karnej.
Prościej tego chyba już nie da się ująć, ale jak ktoś jest zdecydowany, by nie zrozumieć, to nie zrozumie.
Konkluzja cytowanej uchwały:
"nie popełnia przestępstwa fałszywych zeznań, kto umyślnie składa nieprawdziwe zeznania dotyczące okoliczności mających znaczenie dla realizacji jego prawa do obrony."
również wydaje (mi) się całkiem jasna, ale najwyraźniej nie jest taka dla wszystkich.
 
Ostatnia edycja:
kforum napisał:
Awocado, zastanów się czy pytasz o oskarżonego czy o świadka.

Po pierwsze ja nie pytam.

Po drugie, tłumaczę jak dziecku, że jeśli jesteś faktycznym sprawcą, to niezależnie od statusu jaki nadaje tobie policja czy SM/ITD masz prawo do korzystania z obrony, czyli niemówienia prawdy albo niemówienia czegokolwiek.
 
Ripper napisał:
Prościej tego chyba już nie da się ująć, ale jak ktoś jest zdecydowany, by nie zrozumieć, to nie zrozumie.
Konkluzja cytowanej uchwały:
"nie popełnia przestępstwa fałszywych zeznań, kto umyślnie składa nieprawdziwe zeznania dotyczące okoliczności mających znaczenie dla realizacji jego prawa do obrony."
również wydaje (mi) się całkiem jasna, ale najwyraźniej nie jest taka dla wszystkich.
Kierujesz te słowa do siebie samego?
Ripper napisał:
W sprawie karnej, świadek, który składa fałszywe zeznania, gdyż jest w istocie sprawcą przestępstwa, które jest przedmiotem postępowania z pewnością nie realizuje w ten sposób swojego prawa do obrony.
 
Funkcjonariusze nie posiadają w swoich zasobach słów "pomyliłem się", "nie miałem racji", więc to jedyny sposób w jaki Ripper mógł wybrnąć z sytuacji :brawo:
 
Awokado, a powiedz mi od kiedy to podejrzany zeznaje ? Bo mnie uczyli , że składa wyjaśnienia. A zeznawać jako świadek a składać wyjaśnienia jako podejrzany to zasadnicza różnica.
 
WL612 napisał:
Kierujesz te słowa do siebie samego?
Nie, kieruję je do tych, którzy być może jeszcze nie są zdecydowani na to, by nie zrozumieć, co w istocie mówi ta uchwała.
Bo na razie, to niestety ludzie czytają to, co piszesz Ty, co widać po np. tego typu głupotach:
awokado napisał:
że jeśli jesteś faktycznym sprawcą, to niezależnie od statusu jaki nadaje tobie policja czy SM/ITD masz prawo do korzystania z obrony, czyli niemówienia prawdy albo niemówienia czegokolwiek.
a to się może dla nich kiedyś źle skończyć.
To, że porady udzielane na forum przez użytkowników nie są wiążące nie oznacza, że tolerowane będzie wciskanie im szkodliwych bzdur.
 
Ripper napisał:
Bo na razie, to niestety ludzie czytają to, co piszesz Ty, co widać po np. tego typu głupotach
Ale ja powołuję wyłącznie orzeczenia i uchwały Sądu Najwyższego. Nie wymyślam nic sam.
awokado napisał:
Po drugie, tłumaczę jak dziecku, że jeśli jesteś faktycznym sprawcą, to niezależnie od statusu jaki nadaje tobie policja czy SM/ITD masz prawo do korzystania z obrony, czyli niemówienia prawdy albo niemówienia czegokolwiek.
Ripper możesz wytłumaczyć na czym polega głupota wypowiedzi awokado?
 
Ostatnia edycja:
Jak łatwo komuś zarzucić głupotę. Jak trudno później uzasadnić taki zarzut.
 
kujawiaczkaa napisał:
teoretycznie nie, ale te zeznania są w aktach sprawy i sąd, chcąc nie chcąc,
czyta je - a że sąd ma swobodę w ocenie dowodów, to raczej ślepa uliczka,
zwłaszcza że to nie sprawa o morderstwo, a tylko wykroczenie

Teoretycznie nie, praktycznie tak ale w uzasadnieniu wyroku sąd nie może się na nie powoływać więc jak jest to jedyny dowód móże się okazać skuteczne.
 
A ja mam pytanie. Czy mam obowiązek podpisywania czegokolwiek ?
Wzywają mnie na świadka.
Protokół, podpis pierwszy o prawach - stawiłem się ( w sumie nie wiem jak to jest ale chyba coś takiebo powinno być)
Zeznanie SM sobie coś tam bazgrze
Przychodzi do podpisania. Ja sobie załatwiam potwierdzenie że stawiłem się, zeznałęm - np nagraniem. Nawet pytam czy strażnik jest usatysfakcjonowany i czy mogę wyjść.
On prosi mnie tylko jeszcze o jedno. Podpis.
A ja nie podpisuje .
Czy coś mi nakazuje podpisywać moje zeznania ?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra