Fotoradary - ciąg dalszy

  • Autor wątku Autor wątku forg
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Niestety, straże już posiadają uprawnienia oskarżyciela publicznego w sprawach o niewskazanie kierującego.
Co do Kęsowa, to prawdopodobnie wstrzymali się z chodzeniem do sądu. Sami mają teraz na głowie śledztwo prokuratorskie i grozi im i wójtowi odpowiedzialność karna z kilku artykułów.
 
Karr napisał:
Niestety, straże już posiadają uprawnienia oskarżyciela publicznego w sprawach o niewskazanie kierującego.
kierującego nigdy nie miały i nie mają

....właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie.... powierzył nie znaczy że kierował. I pozostaje pamiętne (gazety lub czasopisma) o którym lub funkcjonariusze zapominają.
To tak jak Straż Gminna coś ta może, a Międzygminna też może, ale tylko psie kupy zbierać i .......
 
Obojętne, czy lubimy SG i SM, czy nie, to prawo jest prawem. Radzę Ci ansu doczytać odpowiednie paragrafy. Do końca 2011 roku straże nie mogły występować w roli oskarżycieli publicznych w sprawach o niewskazanie kierującego. W 2012 r. się to zmieniło, wprowadzono zapis do ustawy, który daje strażom gminnym prawo do występowania w roli oskarżyciela publicznego w tych sprawach. Kluczowy jest tu paragraf 129b ustawy prawo o ruchu drogowym, a dokładnie ust. 3 pkt 7, który mówi, że Straż Gminna może mieć "żądania od właściciela lub posiadacza pojazdu wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie". I nie bawmy się tu w komisje śledcze. Fotoradar rejestruje właśnie ów określony czas, czas w jakim pojazd się porusza, a kierujący nim przekracza dozwoloną prędkość. Właściciel pojazdu ma obowiązek wskazać, komu pojazd powierzył. Inną sprawą jest, ze może nie pamiętać, może wskazać kilka osób i przy tym nie musi prowadzić śledztwa, która z tych osób akurat prowadziła. Tu się zaczynają obowiązki organów, w tym przypadku SG i SM.
Natomiast sprawa produktów przemiany materii u psów także, jak najbardziej, powinna być w kręgu zainteresowań strażników. Może nie powinni tego zbierać, oszczędźmy im, ale powinni dyscyplinować właścicieli czworonogów do utrzymania porządku.:cool:
 
Co do wskazania kierującego - prawda jest taka, że kierowałem na zmianę z żoną (większość ja), ale kto w tym miejscu siedział za kierownicą? Najzwyczajniej nie wiem.
Co wtedy - mam wskazać siebie i żonę? Kto zostanie ukarany?
Pomijam tu kwestię prawidłowości odczytu fotoradaru związaną z tym , że na zdjęciu jest 1,5 samochodu...
 
Ostatnia edycja:
Hasco napisał:
Co do wskazania kierującego - prawda jest taka, że kierowałem na zmianę z żoną (większość ja), ale kto w tym miejscu siedział za kierownicą? Najzwyczajniej nie wiem.
Co wtedy - mam wskazać siebie i żonę? Kto zostanie ukarany?
Czy Ty masz jakiś problem ze swoją żoną? Któreś z Was załapie się na mandat i punkty, chyba w zwykłym małżeństwie nie stanowi to jakiegoś problemu że któreś weźmie na siebie.
Jeśli się będziesz upierać że nie wiesz, sprawa się zakończy w sądzie. Może i sąd może uniewinnić obie osoby, ale będzie to kosztowało trochę straconego czasu i nerwów.
 
elektryk321 napisał:
Czy Ty masz jakiś problem ze swoją żoną?
Absolutnie!
Moje wyznanie wiary co do zasiadania za kierownicą sprowadza sie raczej do zapytania: czy w przypadku wskazania dwóch osób kare ponoszą obie czy też jaśnie SM odpuszcza winy...
 
Hasco napisał:
Absolutnie!
Moje wyznanie wiary co do zasiadania za kierownicą sprowadza sie raczej do zapytania: czy w przypadku wskazania dwóch osób kare ponoszą obie czy też jaśnie SM odpuszcza winy...
Żeby kogoś ukarać, to należy wykazać mu winę. Jemu, osobiście. Do ukarania dwóch osób potrzebne jest więc wykazanie, że obie przekroczyły prędkość, co jest raczej w sytuacji gdy jedynym dowodem jest zapis z fotoradaru, mało prawdopodobne.

Jeśli na zdjęciu widać kto kierował, to nie ma problemu. Jeśli nie widać, to cóż... w razie niewykrycia sprawcy sprawę należy umorzyć. A że Ty wskazałeś osoby, które mogły w tym czasie kierować pojazdem, to trudno byłoby Cię w takiej sytuacji za niewskazanie ukarać.
 
Jutrzyn napisał:
Jeśli na zdjęciu widać kto kierował, to nie ma problemu.
Zgadzam się, ale strażnik miejski który "obsługuje" mandaty sam z siebie nie może umorzyć sprawy na podstawie twierdzenia jednego kierowcy że to on albo ktoś inny. Co najmniej wezwie drugiego kierowce na złożenie zeznać. A jeśli sprawa trafi przed sąd i będzie umorzona to koszty "poza materialne" mogą być wyższe.
IMHO jeśli sprawa byłaby o jakiś wysoki mandat albo komuś by groziła utrata prawka, to opłaca się walczyć.
 
Witam,
w dniu wczorajszym był to 12 stycznia miałem nieprzyjemną sytuacje gdzie na Al. Krakowskiej z 17 stycznia fotoradar zrobił mi zdjęcie. Sytuacja miała miejsce gdy jechałem w kierunku centrum, droga zaśnieżona, prędkość dopuszczalna i w pewnym momencie dostrzegłem sygnał pomarańczowy chciałem się zatrzymać ale było już za późno i nie potrzebnie wciskałem pedał hamulca, wpadłem w mały poślizg i prawie zatrzymałem się na środku skrzyżowania więc odpuściłem hamulec i przejechałem skrzyżowanie na czerwonym świetle dostając fleszem po oczach. Prędkość na pewno musiała być niewielka bo prawie się tam zatrzymałem. nie wiem co mi grozi w takiej sytuacji, nie chciałem stwarzać zagrożenia na drodze a nawet nie wiedziałem o tym fotoradarze bo pewnie bym stał i się nie ruszał bo co mi tam trąbienie innych jak lepiej nie dostać mandatu. proszę o pouczenie co w takiej sytuacji, czy jest sens tłumaczyć się jak już dostane wezwanie? samochód nie jest na mnie.
 
Karr napisał:
Dowody zdobyte z naruszeniem prawa nie mają wartości procesowej.
Oj chyba za dużo amerykańskich filmów się kolega naoglądał ;) :D

Ale nie o tym chciałem. Moje pytanie to, jak mają się zdjęcia robione nocą z fotoradarów z lampami doświetlającymi, które najnormalniej oślepiaj. Czy taki pomiar jest zgodny z prawem. Ostatnio miałem przyjemność jechać w rządku jako trzeci ( bezpieczny:D) i zostać potraktowany taką lampka wielkości reflektora od Syrenki.
Jak potraktować fotoradar ukryty w aucie i robiący zdjęcia przy ujemnej temp.
 
Fotoradar i czerwone światło

Witam,
w dniu wczorajszym był to 12 stycznia miałem nieprzyjemną sytuacje gdzie na Al. Krakowskiej z 17 stycznia fotoradar zrobił mi zdjęcie. Sytuacja miała miejsce gdy jechałem w kierunku centrum, droga zaśnieżona, prędkość dopuszczalna i w pewnym momencie dostrzegłem sygnał żółty chciałem się zatrzymać ale było już za późno i nie potrzebnie wciskałem pedał hamulca, wpadłem w mały poślizg i prawie zatrzymałem się na środku skrzyżowania więc odpuściłem hamulec i przejechałem skrzyżowanie na czerwonym świetle dostając fleszem po oczach. Prędkość na pewno musiała być niewielka bo prawie się tam zatrzymałem. nie wiem co mi grozi w takiej sytuacji, nie chciałem stwarzać zagrożenia na drodze a nawet nie wiedziałem o tym fotoradarze bo pewnie bym stał i się nie ruszał bo co mi tam trąbienie innych jak lepiej nie dostać mandatu. proszę o pouczenie co w takiej sytuacji, czy jest sens tłumaczyć się jak już dostane wezwanie? samochód nie jest na mnie.
 
Raczej nic Cię nie tłumaczy, prędkość zbyt wysoko do przyczepności. A co jeśli na skrzyżowaniu byłby jakiś pojazd? Uderzyłbyś w niego.
 
To jest niedostosowanie prędkości do warunków drogowych. Tą metodą trudno będzie się bronić.
 
poslizg to byl minimalny a przed emna była odpowiednia odległość od innych uczestników, predkosc dostosowana do warunkow, nie bylem po prostu w stanie zatrzymac pojazdu na sygnale żółtym i niepotrzebnie hamowałem, na skrzyżowanie wjechałem jeszcze na żółtym a przepisy chyba pozwalają na opuszczenie skrzyżowania gdy nie ma możliwości zatrzymania się
 
Przepis zabrania wjazdu na pomarańczowym. Niedostosowanie prędkości do warunków nie jest związane tylko ze zderzeniem/stłuczką ale także z niemożnością zahamowania w odpowiednim miejscu.
 
JTB napisał:
Przepis zabrania wjazdu na pomarańczowym. Niedostosowanie prędkości do warunków nie jest związane tylko ze zderzeniem/stłuczką ale także z niemożnością zahamowania w odpowiednim miejscu.

ja jestem zielony jeśli chodzi o przepisy i nie wiem może różnie można to interpretować ale poprosił bym o wypowiedz kogoś bardziej obeznanego .. kto potrafił by mi pomóc.

Zgodnie z par. 95 Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 31.07.2002r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz. U. Nr 170, poz. 1393), sygnał żółty nadawany przez sygnalizator S-1 oznacza zakaz wjazdu za sygnalizator, chyba że w chwili zapalenia tego sygnału pojazd znajduje się tak blisko sygnalizatora, że nie może być zatrzymany przed nim bez gwałtownego hamowania; sygnał ten oznacza jednocześnie, że za chwilę zapali się sygnał czerwony.
 
Skoro dostałeś fotkę to znaczy, że wjazd był już na czerwonym i to nawet chwilę po zapaleniu. Czyli nie byłeś w stanie zatrzymać pojazdu przez cały czas sygnału pomarańczowego - i to jest to niedostosowanie prędkości do warunków.

Jest jeszcze jedna opcja - fotka była wynikiem prędkości a nie koloru na sygnalizatorze...
 
:) mówię że wjechałem na żółtym prawie się zatrzymałem na środku więc ruszyłem było czerwone i dopiero błysnęło więc nawet prędkości tam nie mogło być
 
Myślę, że w tej sytuacji to tylko grzeczna pielgrzymka do SM z opisem sytuacji-może coś ugrasz.
 
chyba nic nie pozostaje.. ale dzięki za zainteresowanie i wypowiedzi :)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra