amelia2013
Stały bywalec
- Dołączył
- 04.2014
- Odpowiedzi
- 6 086
Myślisz sobie że tak o można zlicytować czyjeś auto tylko dlatego że dłużnik nim jeździ i ty masz taki chytry plan? Komornik owszem auto zajmie jako bedące we władaniu dłużnika. Poinfomuje właściciela o zajęciu i od daty poinformowania właściciel ma 30 dni na pozew przeciwegzekucyjny, który z miejsca wygrywa, a ty płacisz koszty. Wezwie cię do zwolnienia spod egzekucji i jak nie zwolnisz u komornika, to wspomniane powództwo do sądu. Jak wspomniałam, koszty pokrywasz ty, także koszt lawety.xarte napisał:Wyjaśnij proszę szerzej o co chodzi z tym autem.
Licytacja będzie możliwa, jeśli w ciągu 30 dni od daty odbioru pisma z informacją od komornika do sądu nie wpłynie pozew. Jeśli uważasz że właściciel auta jest na tyle tępy, że nie będzie wiedział co ma zrobić, to możesz zaryzykować. A nuż nie wniesie powództwa, albo się z nim spóźni? Wówczas autko pójdzie zgodnie z prawem na licytację. Tylko pamiętaj, że kiedy nie zwolnisz spod zajęcia i powództwo jednak wpłynie w terminie - przegrywasz koszty. A te mogą być niemałe. Znasz ryzyko tej gry.
Może i był cwany, ale jeśli jest tak jak piszesz to może się też okazać teraz niezłym frajeremxarte napisał:Teść był wystarczająco cwany, żeby wygrać ubezpieczneie od Alianzu za maszyny które sprzedał a powiedział, że mu ukradli (lata 90, sprawa już przedawniona, dlatego piszę otwarcie). Majątku nie znajdę, w tym momencie cały (?) jest zapisany na 25 letnią nową tajską żonę teścia...