U mnie jest podobny problem, ale o ile psy bezpańskie są tu raczej wystraszone a nie agresywne, to agresywne są te z właścicielami - spuszczane ze smyczy i bez kagańca duże psy, boję się z domu wychodzić po zakupy. Wiem, że muszę kupić gaz pieprzowy i chyba będę chodzić z dużym kijem. Rzucają się na mnie, bo się ich boję - jak byłam małym dzieckiem, pies rozszarpał mi nogę i dobierał się do gardła. Boję się ich wręcz histeryczno-panicznie. :roll: Nie chcę zakładać nowego tematu, a bardzo bym chciała się dowiedzieć co mogę zrobić.
Czy ma sens dzwonienie do straży miejskiej? Czy robić zdjęcia właścicielom? Wiem, gdzie które psy mieszkają. Wiem, że nie są niczemu winne. Właściciel ma obowiązek wyprowadzania ich na smyczy i w kagańcu, prawda? Ale boję się, że wyjdę na wariatkę jak ciągle będę wydzwaniać do straży, tutaj właściwie wszyscy tak wyprowadzają psy i to różnej maści. Ktoś kiedyś wypuścił(albo wyrzucił) psa, mieszańca kilku agresywnych ras i gdybym tamtego dnia szła sama, to skończyłoby się to w najlepszym razie na ostrym dyżurze... Nie może tak być, że ja się z domu boję wyjść. A zresztą, ja to już nikogo nie obchodzę bo stara jestem, ale dzieci małe po ulicy często biegają, jeżdżą na rowerze, co z nimi? :roll: