grunt zajęty pod pas drogowy

  • Autor wątku Autor wątku Sachalin
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Cóż, decyzja została wydana (pod wpływem kolejnej skargi do WSA, tym razem na przewlekłość - ale mniejsza o to).

Organ ustalił wysokość odszkodowania, ale odmówił mi wypłaty a zadecydował o wypłacie spadkobierczyni.

Organ zupełnie zignorował oświadczenia dwóch świadków (nawet nie wyjaśnił dlaczego odmówił im wiarygodności) ustnego przelewu wierzytelności (świadków nota bene jest b. dużo, dlatego, że Dziadek - za życia - wielokrotnie nalegał, abym wystąpił do miasta z roszczeniem. Wszyscy byliśmy przekonani, że sam zakup prawa własności wystarczy.
Co ciekawe, świadkowie słyszeli i dokładnie pamiętają (też chcieli kupić fragment działki), że cena prawa własności do nieruchomości (zawyżona) uwzględnia wysokość przyszłego odszkodowania za część zajętą pod drogą.

Prezydent konsekwentnie dopytywał spadkobierczynię (!) o intencje zmarłego w sprawie ewentualnego przelania wierzytelności. Ciekawe, jakiej jeszcze odpowiedzi oczekiwał...?

Cóż, gdyby Dziadek żył, tematu penie by nie było.

Mam jeszcze dwie ciekawostki (których w ogóle nie rozumiem):
Kilku moich sąsiadów wzdłuż ulicy są w podobnej sytuacji do mnie. Podobnej, bo też są właścicielami (?) fragmentów będących pod jezdnią (i to "od zawsze"), ale nigdy nie występowali z jakimkolwiek wnioskiem o ustalenie i wypłatę odszkodowania. Ot, siedzieli cicho - w zupełnej niewiedzy.
W tym roku miasto zajęło pas terenu pod budowę chodnika, chodnik został wybudowany a organ... ustalił (i to w trybie ekspresowym) właścicielom wywłaszczonych fragmentów odszkodowanie, które ma być wypłacone do końca bieżącego roku.

I kolejna ciekawostka: cena w operacie wykonanym 3 miesiące po moim, tytułem odszkodowania za nieruchomości dosłownie sąsiadujących z moją (jeszcze przed budową chodnika) ukształtowała się na poziomie ok. 75% wyższym od ceny za zajętą moją działkę.

Wygląda, że przez kilka lat napracowałem się nie lada a organ do działania "pogoniłem" tak, że w wyniku tego korzyść osiągnie.... spadkobierczyni. I niech mi ktoś powie, że dobra karma powraca...
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Ostatnia edycja:
Wydaje się zatem, że trzeba "wzmocnić" materiał dowodowy na okoliczność zawarcia ustnej umowy cesji, chociażby poprzez powołanie dużej ilości świadków, wszak spadkobierczyni nie zaprzeczyła tej okoliczności.
 
niepoprawneprawo napisał:
Wydaje się zatem, że trzeba "wzmocnić" materiał dowodowy
Do materiału mógłbym załączyć cały plik oświadczeń i sąsiadów i potencjalnych niedoszłych kupców. Ale zostałem pouczony, że "przykładowe" dwa w zupełności wystarczą. Tymczasem te dowody zostały odrzucone. I to dowolnie, wbrew dowodom. Nawet trudno doszukać się rozumowania, jakim kierował się organ.

niepoprawneprawo napisał:
wszak spadkobierczyni nie zaprzeczyła tej okoliczności
Dokładnie tak. Trzykrotnie oświadczyła, że nie dysponuje ani wiedzą, ani dokumentem na okoliczność moich ustaleń ze sprzedawcą w kwestii przelewu roszczeń. Ale prawo do roszczenia, to co innego. Jako potencjalna spadkobierczyni chętnie "przytuli" ;-)
 
Problem udowodnienia umów zawartych ustnie występuje od dawna. Wiadomo, że umowa ustna to rzecz święta, ale spisana jeszcze lepsza. Skoro organ I instancji oddalił wniosek dowodowy o przesłuchanie innych świadków, to jest o co zaczepić odwołanie. Grunt, że jest jakieś odszkodowanie za grunt. Choć oczywiście lektura tego tematu prowadzi do jednoznacznego wniosku na temat funkcjonowania organów administracji publicznej.
 
niepoprawneprawo napisał:
Wiadomo, że umowa ustna to rzecz święta, ale spisana jeszcze lepsza
I spisalibyśmy, gdybyśmy dysponowali wówczas wiedzą z zakresu prawa; o rozłączności prawa własności i prawa do roszczeń.

niepoprawneprawo napisał:
organ I instancji oddalił wniosek dowodowy o przesłuchanie innych świadków, to jest o co zaczepić odwołanie.
Organ nie uwzględnił ani oświadczeń ani nie pofatygował się do przesłuchania świadków aby ewentualne rozbieżności lub wątpliwości wyjaśnić.

niepoprawneprawo napisał:
lektura tego tematu prowadzi do jednoznacznego wniosku na temat funkcjonowania organów administracji publicznej
Od 2013r prezydent niemałego miasta w centralnej Polsce nie wykonał żadnego działania w granicy lub na podstawie prawa. To w mojej sprawie. Bo pierwotny wnioskodawca (poprzedni właściciel większej parceli) wystąpił z roszczeniem w 2005r., w ustawowym terminie. I został najzwyklej olany: a nuż umrze, a nuż nie starczy mu sił. Sił na walkę nie brakowało. Ale umarł.
To też nauczka dla innych, aby wszelkie swoje sprawy na bieżąco czyścić, zamykać i "dopowiadać", bo nie znamy ani dnia, ani godziny.
Gdyby Dziadek żył, absolutnie nie byłoby tematu. Ale z zaświatów oświadczenia nie wydobędę. Choć degrengolada w kraju jest tak daleko posunięta, że (ponoć) w niektórych ośrodkach miejskich, mających "duże doświadczenie" w sprawach wywłaszczeń i zwrotów majątków, zadysponowanie takim "dokumentem" jest możliwe.
 
Ciekawy wyrok w bardzo podobnej sprawie:

Na marginesie można dodać, że w przypadku, gdyby faktycznie w sprawie nastąpiła cesja wierzytelności przedmiotowego odszkodowania, wówczas nie byłby potrzebny nowy wniosek o ustalenie i wypłatę odszkodowania. Wniosek taki został przecież w ustawowym terminie złożony przez H.B., stąd też nie byłoby potrzeby składania takiego wniosku ponownie, już po terminie wskazanym w art. 73 ust. 4 ustawy. Przy przyjęciu, że taka cesja miała miejsce, nie byłoby także możliwe umorzenie postępowania, wskutek podobnego wniosku, jak w analizowanej sprawie wniosek H.B. z dnia [...] r. Jednak wobec ustalenia, że oświadczenie H.B. z dnia [...] r., nie może być uznane za cesję wierzytelności (art. 509 Kodeksu cywilnego) rozważania powyższe pozostają jednie czysto hipotetyczne.
II SA/Gl 660/12 - Wyrok WSA w Gliwicach z 2012-11-22
 
Ostatnia edycja:
Przygotowałem odwołanie do wojewody. Mam nadzieję, że (przynajmniej po części) odwołanie się się komuś przyda...
Salomonowego rozstrzygnięcia po moich dotychczasowych doświadczeniach z leniwym i powierzchownym wojewodą - nie spodziewam się.
Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Do Wojewody ...

Skarżonej decyzji zarzucam naruszenie:

1) art. 6, 7 i 77 k.p.a. polegające na naruszeniu zasady prawdy obiektywnej, t.j. powierzchownej i niekompletnej ocenie stanu faktycznego, pomimo wyczerpującego materiału dowodowego, a w ślad za tym prowadzącej organ do błędnych ustaleń - mylnego i zupełnie niezrozumiałego przekonania, że dowód w postaci oświadczeń świadków przelewu roszczeń, t.j. ... i ..., jest niewystarczający do uwzględnienia mojego wniosku przyznania mi odszkodowania,

2) art. 80 k.p.a., z uwagi na brak faktycznego uzasadnienia oraz jakiegokolwiek umocowania w zebranym materiale dowodowym dla założenia, iż oświadczenia ... i ... nie mogą stanowić dowodu faktycznej cesji roszczeń ... na mnie, bez wyjaśnienia tego poglądu,

3) art. 107 § 3 k.p.a. polegające na niewskazaniu faktów, które organ uznał za udowodnione. Przeciwnie - organ dopuścił się wywodu skutkującego umocowaniem decyzji o przyznaniu odszkodowania spadkobierczyni li tylko na treści aktu notarialnego, z zupełnym pominięciem oświadczeń świadków ustnych umów ze ... dotyczącym przelewu przedmiotowych wierzytelności. Skarżona decyzja w rzeczywistości nie uwzględnia zatem faktycznego przelewu roszczeń do odszkodowania, a co za tym idzie - uzasadnienie decyzji organu ma charakter pozorny, iluzoryczny i dotknięty nadmierną swobodą oceny organu; faktyczną dowolnością oceny.

Uzasadnienie

Stanowisko ... odnośnie cesji roszczeń za działkę zajętą pod drogę publiczną wraz z chwilą zakupu tejże działki nigdy nie budziło wątpliwości: ani moich, ani sąsiadów, ani potencjalnych nabywców - licznych świadków - rozważających zakup nieruchomości będących wówczas własnością .... Swoje stanowisko ... prezentował wielokrotnie, jasno, precyzyjnie, w różnych okolicznościach i wielokrotnie przy świadkach. Przystąpienie do negocjacji sprzedaży posiadanego terenu za każdym razem UZALEŻNIAŁ OD UWZGLĘDNIENIA w cenie sprzedawanej nieruchomości wartości fragmentów zajętych pod drogę (ul. ... w ...) bowiem to przyszły właściciel (jako następca prawny) miał być kontynuatorem postępowania administracyjnego i to przyszły właściciel miał wystąpić o odszkodowanie za kupioną nieruchomość, zajętą po części pod drogę publiczną. Jako, że treść złożonych oświadczeń świadków przelewu wierzytelności ... nie pozostawia żadnych wątpliwości, tym bardziej niezrozumiałe jest zaprezentowane przez organ stanowisko, jakoby organ zmuszony był do domniemywań w tym obszarze.

Organ faktycznie poprzestał na analizie zapisów aktu notarialnego, który w ogóle nie ujawnia faktu zajęcia części działki przez drogę publiczną, ale uwzględnia w jej powierzchni część zajętą pod drogę publiczną. Pomimo tego, organ nie podjął nawet próby wyjaśnienia ewentualnych wątpliwości lub chociażby przesłuchania i dopytania świadków okoliczności przelewu wierzytelności. Ani świadków, których oświadczenia złożone zostały w aktach sprawy ani innych. Naruszony został tym samym art. 7 k.p.a.

Organ poprzestał jeno na dowolnym i niezrozumiałym wywodzie, iż: "złożone oświadczenia świadków umowy nie mogą zastąpić oświadczeń składanych przez strony umowy w akcie notarialnym", kiedy faktycznie oświadczenia świadków w niniejszej sprawie nie zastępują oświadczeń stron a stanowią dowody na przelew wierzytelności. Dowody, których skarżony organ z niewiadomych powodów nie uwzględnił lub z sobie znanych powodów odmówił wiarygodności. Organ jawnie zignorował fakt, iż żaden przepis prawa (w szczególności art. 509 K.c.) nie wymaga, aby umowa przelewu praw do wierzytelności nastąpiła w formie pisemnej lub tym bardziej w formie aktu notarialnego pod rygorem nieważności umowy. Stanowisko organu jest tym bardziej niezrozumiałe, skoro, jak pisze sam organ w skarżonej decyzji: "Czytając zapis umowy należy zawsze brać pod uwagę, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy (art. 65 § 2 k.c.)", kiedy zgodnym zamiarem ... było przelanie prawa do wierzytelności na rzecz przyszłych właścicieli, pod warunkiem uwzględnienia w cenie zajętej przez drogę publiczną nieruchomości, wartości zajętego gruntu. Z tego i tylko z tego powodu wypada zgodzić się z organem I instancji, iż "w tym momencie miał on już [...] ukształtowane roszczenie o odszkodowanie", jako że - siłą rzeczy - był świadomy zajęcia swojej własności pod drogę publiczną, co nota bene od 2005r. było przedmiotem i powodem jego wielokrotnych interwencji, niestety zupełnie zignorowanych przez Prezydenta .... Innymi słowy, gdyby Prezydent ... nie dopuścił się rażącej przewlekłości prowadzonego postępowania i w ustawowym terminie rozpatrzył wniosek ..., nie byłoby niniejszej sprawy.

Abstrahując od faktu, iż zacytowany przez organ Wyrok WSA w Gliwicach z dnia 22 listopada 2012r. (sygn. akt II SA/Gl 660/12) dotyczy zupełnie innego stanu faktycznego (zagadnienie mocy prawnej PEŁNOMOCNICTWA), to nie podobna nie zgodzić ze składem orzekającym w tejże sprawie, który zauważył, iż "nie można wykluczyć szczególnych sytuacji, w których wskutek cesji (przelewu) wierzytelności nabywca stanie się osobą uprawnioną do odszkodowania o którym mowa w art. 73 ust. 4 ustawy z 1998 roku - Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną", jaka ma miejsce w mojej sprawie, a której okoliczności opisałem w obszernych wyjaśnieniach złożonych po rozprawie administracyjnej i uzupełnionych oświadczeniami świadków cesji wierzytelności.

Z uwagi na powyższe, zdumiewające i zupełnie niezrozumiałe jest postępowanie organu: dopytywanie spadkobierczyni (córki) o intencje zmarłego ojca, z którym córka nota bene nie utrzymywała kontaktów do chwili podjęcia działań ukierunkowanych na ubezwłasnowolnienie swojego ojca, .... Co istotne, spadkobierczyni nie ukrywa, że nie dysponuje żadnym dowodem na to, aby ... nie zbył, zbył komu innemu lub też zmienił zdanie w kwestii zbycia roszczeń na rzecz przyszłych (a już obecnych) właścicieli. Naruszony został tym samym art. 7 k.p.a.

Niestety, pomimo powyższego, skarżoną decyzją nr ... z dnia ... grudnia 2015r., doręczoną stronie w dniu ... grudnia 2015r. organ ustalił ostatecznie wysokość odszkodowania za grunt, niemniej odmówił mi prawa do tegoż odszkodowania. W wyniku, organ naruszył również art. 8 k.p.a. Organ administracji publicznej powinien precyzyjnie wskazać, dlaczego ani nie uwzględnił złożonych oświadczeń świadków faktycznej cesji wierzytelności ani nie przesłuchał świadków (tych lub innych), aby wyjaśnić ewentualne wątpliwości lub doprecyzować stan i okoliczności faktyczne. Organ winien wskazać konkretnie, dlaczego dowód w postaci złożonego oświadczenia świadka nie spełnia wymagań nieodzownych do uwzględnienia w prowadzonym postępowaniu administracyjnym. Nie wiadomo, czy organ odmawia wiarygodności złożonych oświadczeń, czy też złożone oświadczenia - w ocenie organu - kształtują stan faktyczny, który uzasadnia przyznanie odszkodowania spadkobierczyni a nie mi.
Poza streszczeniem przebiegu przeprowadzonego postępowania administracyjnego oraz luźnym i swobodnym stwierdzeniem, iż "wniosek Pana ... nie zasługuje na uwzględnienie, gdyż w ocenie organu nie nabył on roszczenia o odszkodowanie" próżno w uzasadnieniu skarżonej decyzji doszukać się jakichkolwiek dowodów a tym bardziej przedstawienia sposobu rozumowania prowadzącego do odmowy przyznania odszkodowania.

Faktyczny brak wskazania konkretnych, precyzyjnych zastrzeżeń do złożonych w sprawie oświadczeń świadków stanowi istotnie naruszenie norm zapisanych w art. 7 i 77 k.p.a. obligujących organ administracji publicznej do wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności stanu faktycznego a przede wszystkim działania w granicach obowiązującego prawa (art. 6 k.p.a). Odwołanie się organu w skarżonej decyzji do ogólnikowego poglądu, jakoby oświadczenie świadków przelewu wierzytelności ... skazuje niejako organ na "domniemania", wymagań tych nie spełniło. Przeciwnie – organ bezzasadnie dał sobie pełną i nadmierną swobodę interpretacyjną w przedmiotowym zakresie. Naruszenie powyższych norm prawa procesowego stanowi istotny wpływ na wynik sprawy i winien skutkować uchyleniem decyzji.

W związku z powyższym wnoszę o uchylenie skarżonej decyzji w całości i zobowiązanie organu do wydania decyzji przyznającej mi ustalone przez organ odszkodowanie w wysokości ...zł (słownie: ... złotych) oraz wypłacenie powyższego odszkodowania w terminie 7 dni od dnia, w którym decyzja stanie się ostateczna, na numer mój rachunek bankowy, którego numer jest w posiadaniu skarżonego organu.
 
Ostatnia edycja:
W petitum dodałbym jeszcze naruszenie art 75 k.p.a., czyli zasady równej mocy środków dowodowych, która nakładała na prezydenta obowiązek przeprowadzenia wszelkich dowodów mogących przyczynić się do wyjaśnienia tej nieszczęsnej kwestii cesji odszkodowania za zajęty pod drogę grunt.
 
No tak... Odwołanie niestety musiałem nadać już wczoraj; trochę zmodyfikowane, bo uzupełnione o ciekawe spostrzeżenia z obu wyroków wskazanych przez voyteg. Zobaczymy. Myślę, że z samej treści pisma uchybienie z art. 75 k.p.a. już wynika, bo to oś mojego odwołania. Ale cóż, organ odwoławczy np. tym razem może napisać (a dlaczego nie) - na opak - że... nie sprecyzowałem podstawy prawnej, więc... zarzutu nie było :-) Trudno wyczuć jak się sprawa potoczy; ja nie popuszczę, ale na bazie swoich dotychczasowych doświadczeń jestem dużym pesymistą jeśli chodzi o sposób działania, praworządność i trafność orzeczeń wojewody.
 
Pisałem jakiś czas temu, że w sprawie odbyła się rozprawa administracyjna, na którą zostałem wezwany przez organ prowadzący postępowanie i stawiłem się w terminie.

Z uwagi na powyższe, na podstawie art. 56 k.p.a.
Przepis prawny:
Art. 56. § 1. Osobie, która stawiła się na wezwanie, przyznaje się koszty podróży i inne należności według przepisów o należnościach świadków i biegłych w postępowaniu sądowym. Dotyczy to również kosztów osobistego stawiennictwa stron, gdy postępowanie zostało wszczęte z urzędu albo gdy strona została bez swojej winy błędnie wezwana do stawienia się.


Policzyłem "kilometrówkę", koszt parkowania i w terminie wystąpiłem ze stosownym wnioskiem o zwrot kosztów stawiennictwa, a dziś otrzymałem postanowienie odmowie przyznania "kosztów uczestnictwa w rozprawie". Co gorsze, na postanowienie - zdaniem organu - nie przysługuje żaden środek zaskarżenia.

Czy słusznie ? Czy postanowienie (w załączeniu) to kolejna czynność wydana na podstawie "dyskrecjonalnej władzy organu"? To raz. A dwa: czy w momencie składania mojego wniosku organ nie prowadził już aby postępowania z urzędu, skoro poprzedni właściciel wystąpił już z wnioskiem o ustalenie i wypłatę odszkodowania a ja z dodatkowym, niezależnym wnioskiem występować już nie musiałem. Bowiem, jak czytam:

II SA/Gl 660/12 - Wyrok WSA w Gliwicach z 2012-11-22
Na marginesie można dodać, że w przypadku, gdyby faktycznie w sprawie nastąpiła cesja wierzytelności przedmiotowego odszkodowania, wówczas nie byłby potrzebny nowy wniosek o ustalenie i wypłatę odszkodowania. Wniosek taki został przecież w ustawowym terminie złożony przez H.B., stąd też NIE BYŁOBY POTRZEBY SKŁADANIA TAKIEGO WNIOSKU PONOWNIE, już po terminie wskazanym w art. 73 ust. 4 ustawy. Przy przyjęciu, że taka cesja miała miejsce, nie byłoby także możliwe umorzenie postępowania, wskutek
podobnego wniosku, jak w analizowanej sprawie wniosek H.B. z dnia [...] r. Jednak wobec ustalenia, że oświadczenie H.B. z dnia [...] r., nie może być uznane za cesję wierzytelności (art. 509 Kodeksu cywilnego) rozważania powyższe pozostają jednie czysto hipotetyczne.
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Można rozważyć ten kierunek

II SA/Wa 919/10 - Wyrok WSA w Warszawie z 2010-10-14

Dotyczy to również kosztów osobistego stawiennictwa stron, gdy postępowanie zostało wszczęte z urzędu albo gdy strona została bez swojej winy błędnie wezwana do stawienia się (§ 1). Żądanie przyznania należności należy zgłosić organowi administracji publicznej, przed którym toczy się postępowanie, przed wydaniem decyzji, pod rygorem utraty roszczenia (§ 2).
Przytoczony powyżej przepis prawa stanowi uprawnienie do żądania przyznania należności w nim określonej osobom, które stawiły się na wezwanie organu prowadzącego postępowanie pod warunkiem zgłoszenia żądania zwrotu należności do czasu wydania decyzji w sprawie. Oznacza to, iż rozstrzygnięcie w zakresie zwrotu kosztów postępowania nie jest poprzedzone odrębnym postępowaniem, a wynika z udziału w postępowaniu głównym rozstrzyganym decyzją administracyjną. Stąd też zwrot kosztów postępowania należy traktować jako kwestię uboczną w głównym postępowaniu. Stąd też formą załatwienia takiego żądania nie może być decyzja administracyjna. Zgodnie bowiem z art. 104 § 2 kpa decyzje rozstrzygają sprawę co do jej istoty w całości lub w części albo w inny sposób kończą sprawę w danej instancji. Tymczasem rozstrzygnięcie o zwrocie kosztów postępowania sprawy głównej nie kończy i nie rozstrzyga jej co do istoty.
W orzecznictwie sądowoadministracyjnym brak jest zgodności, co do formy przedmiotowego rozstrzygnięcia. Zgodnie z jednym z poglądów przyznanie albo odmowa przyznania należności świadka jest czynnością w rozumieniu art. 3 § 2 pkt 4 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Dotyczy uprawnień wynikających z przepisów prawa, do których ustawodawca odwołuje się w art. 56 § 1 kpa (por. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z dnia 24 września 2008 r., sygn. akt II SA/Po 524/08, publ. LEX nr 516010). Większość jednak opowiada się za poglądem, iż w wyniku rozpoznania żądania z art. 56 kpa organ nie wydaje ani decyzji, ani postanowienia, na które przysługuje zażalenie (por. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu z dnia 16 listopada 2009 r., sygn. akt III SA/Wr 434/09, postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 9 lipca 2010 r., sygn. akt II SA/Wa 820/10, publ. Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych, orzeczenia.nsa.gov.pl). Ponadto w doktrynie przyjmuje się, że roszczenie o zwrot kosztów osobistego stawiennictwa ma charakter cywilnoprawny, jednak dochodzi się go w trybie administracyjnym (Komentarz art. 56 Kodeksu postępowania administracyjnego [w:] G. Łaszczyca, C. Martysz, A. Matan Kodeks postępowania administracyjnego Komentarz do art. 1-103, Tom I Zakamycze 2005 r., Kraków, str. 562). Powyższe nie zmienia jednak faktu, iż w zakresie tego roszczenia nie orzeka się w formie zaskarżalnego aktu administracyjnego. Tutejszy Sąd podziela ten pogląd.
 
Kilka miesięcy temu napisałem w tym temacie, że:
niepoprawneprawo napisał:
Wywłaszczony był pas zajęty pod drogę, czyli obszar oznaczony czerwoną linią na mapce dołączonej do tego postu http://forumprawne.org/postepowanie-administracyjne/419594-grunt-zajety-pod-pas-drogowy-3.html#post2378300, ale ponieważ pas drogowy automatycznie nie dzieli losu drogi (sygn. akt IV CSK 556/13), to można iść w tym kierunku.

Wydaje się, że w praktyce zarządcy dróg często poprzez działania faktyczne, a nie prawne starają się pozyskiwać teren pod drogi. Oczywiście jest to nielegalne i odbywa się kosztem obywateli, co dowodzi ostateczny wyrok Sądu Okręgowego w Kielcach II Wydział Cywilny Odwoławczy (sygn. akt II Ca 1218/15), w którym stwierdzono m.in., że:

"Dodatkowo wskazać należy i na inne okoliczności, które nie zostały dostrzeżone przez Sąd Rejonowy, a istniały już na etapie postępowania pierwszoinstancyjnego i wzmacniają decyzję o oddaleniu powództwa. Przedmiotowe powództwo dotyczyło nieruchomości stanowiącej drogę wojewódzką, będącą w zarządzie Świętokrzyskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Kielcach. Powód nie przedstawił żadnego dokumentu, który określałby stan prawny działki numer (…), w tym to, czy stanowi ona własność Województwa Świętokrzyskiego, kiedy i w jakim trybie ta własność została nabyta, co jest istotne skoro sprawa ma charakter sprawy o ochronę własności, zaś oczekiwane w apelacji rozgraniczenie może zaistnieć jedynie wówczas gdy obie strony wykazują swoje tytuły prawne do nieruchomości. Nie można zaś tej własności domniemywać i wyprowadzać wyłącznie z tego, że działka ta - zgodnie z twierdzeniami pozwu - stanowi drogę wojewódzką numer 776, nie stanowi też podstawy prawnej konstruowania tytułu własności sama regulacja art. 2a ustawy z dnia 21 marca 1985 o drogach publicznych."

Wyroku nie ma (jeszcze?) na orzeczenia.ms.gov.pl, więc podaję link do bloga, na którym go umieściłem: niepoprawne prawo
 
Tutaj zamieściłem post, w którym opublikowałem decyzję prezydenta o odmowie wypłaty odszkodowania, z uwagi na przywołaną błędną podstawę prawną. A organ przywołaną podstawą poczuł się związany tak, że decyzję wydał już po kilkunastu miesiącach.

Tutaj zamieściłem treść odwołania do wojewody od tejże decyzji.

Decyzja organu I instancji została przez wojewodę utrzymana w mocy. Tutaj jest jej treść.

A w załączeniu skany uzasadnienia WSA.
Generalnie - organy I i II instancji w ocenie WSA miały prawo "związać się" podaną przeze mnie podstawą prawną i (po 14 miesiącach postępowania) odmówić wypłaty odszkodowania z tytułu przywołanej błędnie podstawy prawnej. Na nic moja argumentacja, zacytowane wyroki WSA i NSA... jak tutaj.

I jeszcze ciekawostka. Chyba towarzyska.
W składzie orzekającym WSA widzę sędzię, która orzekała pierwej w miejscowym SKO.
W jednej ze spraw prowadzonych przez SKO, w której sędzia była przewodniczącą składu w SKO, zaskarżyłem bezczynności SKO, a WSA (sam termin rozprawy w prostej sprawie bezczynności wyznaczony został chyba po ponad roku - na pewno dopiero na po moim ponagleniu) uznał, że bezczynności SKO dopuściło się, ale skargę... oddalił. I czymś tam absurdalnym uzasadnił. Sprawa trafiła przed NSA i dopiero tam spotkałem się ze zrozumieniem.
Cała seria przypadków, czy.... echhhhh, to ten nasz polski "czynnik ludzki" ... :-)
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
i jeszcze 3 brakujące strony orzeczenia (limit per post).
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Tak.

Jedna sprawa, ta z ciekawym uzasadnieniem WSA:
II OSK 1900/14 - Wyrok NSA z 2015-01-08

"Istotą skargi na bezczynność organu nie jest wyłącznie ustalenie przez sąd, czy w prowadzonej przez organ sprawie administracyjnej nastąpiło w przeszłości uchybienie przepisom regulującym terminy załatwiania spraw administracyjnych (art. 35 kpa). Gdyby tak było, to w omawianej sprawie należałoby uznać, że organ pozostawał w bezczynności. Sprawa nie została bowiem załatwiona w terminach przewidzianych przepisami kpa, zaś organ nie zawiadomił stron w trybie art. 36 kpa o niezałatwieniu sprawy w terminie."

druga sprawa (ta z przedłużającym się terminem):
II OSK 1386/14 - Postanowienie NSA z 2014-06-06

i trzecia sprawa właśnie wyjaśniana (IV SAB/Wa 279/13 - Wyrok WSA w Warszawie z 2014-05-21).
Skarga oddalona, opłaciłem uzasadnienie a uzasadnienia brak...
Być może zagapiłem się i wniosku nie złożyłem (w którejś sprawie raz mi się coś takiego lub podobnego "przytrafiło").
Ale na koncie nie widzę zwróconego wpisu.

We wszystkich skargach SKO w odpowiedzi "przyznało się" niejako do bezczynności (motywując chociażby rosnącą ilością spraw i niezmienną liczbą etatów) ale WSA był odmiennego zdania.
 
Powrót
Góra