Gwałt

  • Autor wątku Autor wątku kala698
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kala698

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2009
Odpowiedzi
4
Mam taki problem mały, 2 dni temu zgłosiłam na KP gwałt, przesłuchiwano mnie przez 2 dni w KP i prokuraturze, oprócz tego przesłuchiwane były moje dwie przyjaciółki które widziały mnie parę godzin po zdarzeniu, w prokuraturze pokazane były smsy które do nich w nocy pisałam że zostałam zamknięta itp. Sprawcy oczywiście nie przyznają się do winy a dziewczyna która była też w mieszkaniu stanęła po ich stronie tj powiedziała że spała i że jest mało prawdopodobne żeby mi coś zrobili i że na pewno gdybym chciała mogłabym swobodnie wyjść z mieszkania. Robiono mi obdukcję ( obrażeń nie mam żadnych), badania krwi ( wypiłam w ten wieczór 3 piwa), wymaz z ust i innych miejsc i zabrali ubrania w których byłam ( po zdarzeniu nie zdążyłam się przebrać i wykąpać). Sprawców było trzech. I teraz moje pytanie jest takie - jakie są szanse na wygranie tej sprawy? nie ukrywam że boję się strasznie tego wszystkiego, jednym słowem wysiadam już psychicznie bo co chwile muszę sobie wszystko przypominać i opowiadać na przesłuchaniach.
Nie wiem też czy mam sobie załatwiać jakiegoś adwokata czy nie.
Proszę o szybką pomoc w tej sprawie.
 
Czy byla tez opinia ginekologiczna , chodzi mi o badanie.?
 
nie znając materiału dowodowego ,w tym zeznań pani i innych świadków oraz wyjaśnień podejrzanych, opinii biegłych itp. nikt pani nic konkretnego nie odpowie...
 
tak było robione badanie ginekologiczne. Oni zeznali z tego co wiem że zrobiłam to dobrowolnie
 
a krzyczałaś ? szarpałaś się? drapałaś? wyrywałaś wlosy ? itp mają (lub ty) rozerwane ubrania?
 
dwa razy krzyknęłam na tą dziewczynę co spała myślałam że ona jakoś zareaguje ale nic to nie dało, nie miałam jak drapać itp bo najpierw trzymali mi ręce a później na chwile związali, próbowałam jednego kolanami odpychać jak leżał na mnie i że tak powiem robił swoje. Cały czas ryczałam i błagałam ich żeby mnie zostawili
 
wybacz, ale dla mnie to trochę dziwne, że krzyczałaś i nikt tego nie słyszał... i ta dziewczyna ze nie reagowała...
w ogóle opisujesz to tak jakby to jakieś normalne było... ludzie myślcie trochę to potem problemów nie będziecie mieć!!!! :roll:
trochę lekkomyślna lub naiwna jesteś.. przykro mi
 
Troszke trudna sprawa.Malo dowodow gwaltu.Wiadomo ze sprawcy powiedza ze godzilas sie na to.Ale nie poddawaj sie,walcz!Bo jezeli pozostana na wolnosci,to beda kolejne ofiary.
 
Muchandzia napisał:
Troszke trudna sprawa.Malo dowodow gwaltu.

Bosze....
Czytając wypowiedzi co niektórych userów przysłowiowy nóż mi się w kieszeni otwiera :x
Ludzie - nie widząc akt sprawy, nie znając szczegółów zeznań, wyjaśnień, oględzin, przeszukań czy też innych czynności przeprowadzonych w sprawie wypowiadacie się kategorycznie co do rozstrzygnięcia sprawy.

marzycielka88 napisał:
wybacz, ale dla mnie to trochę dziwne, że krzyczałaś i nikt tego nie słyszał... i ta dziewczyna ze nie reagowała...
w ogóle opisujesz to tak jakby to jakieś normalne było... ludzie myślcie trochę to potem problemów nie będziecie mieć!!!! :roll:

A nie spotkałaś się z sytuacją że ktoś jest np tak pijany że wrzaski mu nie przeszkadzają? Albo że jest pod wpływem narkotyków? Albo po prostu się boi???
Ile jest znanych przypadków, gdzie dochodzi do przestepstwa w centrum miasta na oczach wielu osób i nikt nie reaguje??
Co się natomiast tyczy myślenia, to najpierw należało by samemu pomyśleć. Jak - nie znając szczegółów sprawy - można się wypowiedzieć co do ewentualnej winy pokrzywdzonej w sprowokowaniu zdarzenia?

PS. prowadziłem kiedyś sprawę zbiorowego zgwałcenia. Dziewczyna wracała z pracy. Szła na autobus wzdłuż głównej drogi, która była dobrze oświetlona. Dziewczyna ubrana w spodnie, kurtkę - żadnego prowokującego stroju. Jechało samochodem czterech "gentelmenów", którzy postanowili się zabawić. Dostała w twarz, została wciągnięta do samochodu, i zgwałcona na stacji benzynowej - tam było jasno, a koledzy chwili popatrzeć. Też można powiedzieć dlaczego nie krzyczała - proste, z nożem przystawionym do szyi przez naćpanego półgłówka nie dyskutuje się.

kala698 - czy sprawcy byli zatrzymani? Czy zastosowano wobec nich jakieś środki zapobiegawcze?
Co się tyczy twierdzenie że pokrzywdzona "chciała" to należy zadać jedno pytanie: dlaczego miała by zmienić zdanie i zgłosić sprawę?
 
Poszukaj w necie adresy kobiecych organizacji - wesprą, moga pomóc z psychologiem, adwokatem.
 
Po pierwsze Panie magnatex ta sprawy a ta którą pan opisał są całkiem rożne.
po drugie nie napisałam, że ona ich sprowokowała...
ale trzeba mieć trochę rozumu i z byle kim i byle gdzie nie chodzić.... w dodatku pic i to dla mnie jest bezmyślne.
po trzecie każdy ma prawo mieć swoje zdanie na dany temat.


kala698 mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni na twoja korzyść
 
tak sprawcy są aktualnie w areszcie. Było przeszukane mieszkanie w ktorym to wszystko sie stalo.
Marzycielka- byłam z osobą ktorą znam od kilku lat i nigdy w zyciu nie spodziewalabym sie ze moze cos takiego zrobic. a osoba do ktorej krzyczalam byla tak pijana ze wogole nie kontaktowala
 
kala,również namawiam Cię do korzystania z form wsparcia organizacji kobiecych,pozdrawiam:)
marzycielko...pod tym co napisał Ci magnatex podpisuję się obiema rękami.Oby Twoja wiara w przewidywalność sytuacji nigdy nie została zachwiana.
 
Powrót
Góra