Indywidualny program oddziaływania (IPO)

  • Autor wątku Autor wątku MartOOsia
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Wszystko zależy od ustalonego programu, jeśli będzie w nim zawarty kontakt z rodziną, to nie tylko widzenia wchodzą w grę, są uzasadnione przypadki (np. odległość), które można zastąpić częstą korespondencją i telefonami:D
 
Potwierdzam to, co napisała z bytomia, a dodatkowo mogę powiedzieć, że wychowawca ustalając program z osadzonym przeprowadza z nim "wywiad", zapoznaje się z dokumentacją i jeśli widzi, że np. rodzina to patologia, to albo w ogóle nie wpisuje kontaktu z rodziną albo jeśli wie, że jest narzeczona to wpisuje kontakt z narzeczoną, albo jak wie o jakimś jednym wujku to wpisuje kontakt z wujkiem itd. Nigdy nie jest tak, że osadzonemu wpisuje się kontakt z rodziną jak się wie, że on z nią kontaktu nie ma, bo jest to rodzina patologiczna czy coś. Czasami co najwyżej jest tak, że gdy z rozmowy z osadzonym wyszło, że nie ma kontaktu z rodzicami, bo nie wiem, okradał ich czy coś i relacje się zepsuły to można dać zadanie "naprawienie kontaktu z rodzicami", no i wtedy wychowawca sprawdza czy np. osadzony napisał list, w którym przeprosił rodziców itp., ale jeśli rodzice nie odpiszą, bo dalej mają jakieś "ale" to nie jest tak, że osadzonemu zostanie to zadanie ocenione negatywnie - będzie wzięta pod uwagę sama chęć naprawienia stosunków.
Aha, jeszcze coś, program jest ustalany razem z osadzonym, który jak nie chce mieć jako zadania kontaktu z rodziną to może to powiedzieć.
 
Ostatnia edycja:
Bardzo dziękuje za odpowiedź, bo już się bałam. Fakt odwiedzili go oni teraz, ale musiałam dzwonić wszystko załatwiać, dać im pieniądze na paliwo i na to, żeby mu coś kupili. A ja przecież też nie dam rady sama będe wolała odkładać pieniądze, by móc polecieć do polski i go odwiedzić, a jak za każdym razem będe im sponsorować droge to nigdy go nie odwiedzę.
 
Akte napisał:
przeprowadza z nim "wywiad", zapoznaje się z dokumentacją i jeśli widzi, że np. rodzina to patologia, to albo w ogóle nie wpisuje kontaktu z rodziną .

I niby skąd taki wychowawca wie,że rodzina to patologia.Z jakiej dokumentacji czy może z wywiadu z osadzonym?
 
maxika napisał:
.Z jakiej dokumentacji czy może z wywiadu z osadzonym?

Dokumentacja: sentencja wyroku, wywiad kuratora, opinia dzielnicowego. I oczywiście rozmowa z osadzonym.
 
Chodziło mi o to, że w dokumentacji można znaleźć np. takie części jak:
akta sprawy, a w nich np. popełnił przestępstwo razem z bratem,
wywiad środowiskowy, z którego wynika, że rodzina jest patologiczna,
badania psychologiczne jeśli były przeprowadzane, a nich może być notka, że osadzony to DDA
no to z tego też wynika, że rodzina jest patologiczna - czyli to niekoniecznie musi być wywiad z osadzonym.

Dopiero widzę, że się powieliliśmy trochę Forg..., ale może obraz będzie pełniejszy.
 
Ostatnia edycja:
Akte napisał:
- czyli to niekoniecznie musi być wywiad z osadzonym.

Czyli osadzony nic nie ma do powiedzenia w tej kwestii?
A jak mój ma R1 to wogóle nie ma nic już do powiedzenia?
No napewno,bo zaraz pewnie napiszecie,po co mu to było??????
 
Ostatnia edycja:
No ma właśnie:
Akte napisał:
Aha, jeszcze coś, program jest ustalany razem z osadzonym, który jak nie chce mieć jako zadania kontaktu z rodziną to może to powiedzieć.
Wychowawca na pewno będzie z nim rozmawiał odnośnie programu, tylko chodzi o to, że jak wychowawca zorientuje się już na etapie zapoznawania się z dokumentacją, że rodzina to patologia to prawdopodobnie w ogóle nie wyjedzie z taką propozycją jak kontakt z rodziną, albo podczas rozmowy z osadzonym dopyta jak to jest z tą rodziną, czy osadzony chce mieć jako zadanie utrzymywanie kontaktu z nią czy nie.
Nie wiem Maxika do czego dokładnie zmierzasz więc może napisz wprost to lepiej zrozumiem sens drążenia tego tematu i wtedy odpowiem.
 
Akte napisał:
zapoznawania się z dokumentacją, że rodzina to patologia to prawdopodobnie w ogóle nie wyjedzie z taką propozycją jak kontakt z rodziną,.

Mój P. to nie jest żadna patologia-tak w woli wyjaśnienia.
Tylko recydywista penitencjarny i to ma jak narazie największe znaczenie dla służby więżienej.
 
Ale ja nie wiem o co Maxika chodzi? Przecież nikt nie mówi, że Twój P. to patologia - odnosimy się cały czas do przypadku o jaki zapytała nas Sylwia, tu nie ma żadnej generalizacji, że wszyscy osadzeni to patologia i dlatego nikomu nie wpisuje się kontaktu z rodziną.
A jak mam rozumieć ostatnie zdanie?
 
maxika napisał:
Mój P. to nie jest żadna patologia-tak w woli wyjaśnienia.
Tylko recydywista penitencjarny i to ma jak narazie największe znaczenie dla służby więżienej.

zaraz będe skarcony, ale to jak w takim razie wygląda patologia??
Bo patologia społeczna to wg Encyklopedii PWN:
"zjawiska społ. zachowania się jednostek i grup, pozostające w sprzeczności z wartościami i zasadami akceptowanymi przez społeczeństwo"
... tak więc Cię zasmucę ale recydywa to już patologia.
 
Właśnie tak jak napisała dla nich nie liczy się rodzina,dziecko- nic kompletnie się nie liczy.
Bo zawsze jak rozmawiam z wychowawcą,to słyszę, "Wie Pani wszystko by było dobrze gdyby nie ta recydywa"
Tak Akte "znaczek" ma na całe życie. No zapewne ktoś powie na własne życzenie. Ale nie znając faktów można tak tylko mówić.Ja chyba się z tym już pogodziłam,że będzie tak jak jest.
 
anthony napisał:
... tak więc Cię zasmucę ale recydywa to już patologia.

Ty mnie nie zasmucisz mój drogi.Bo co mają powiedzieć matki samotnie wychowujące swoje dzieci-on też są patologia dla społeczeństwa.No bo dziecko nie wychowuję się w pełnej rodzinie.
 
Maxika - aha, no to dziwny stosunek ma ten wychowawca, tym bardziej, że pracuje w ZK czy na oddziale dla R no to tylko takich tam ma więc co, wszystkim tak mówi? Nie no dziwne jak dla mnie.
Anthony - ale patologia może odnosić się do czasu przeszłego, jak coś się zmienia na lepsze to już tej patologii nie ma, ale fakt, że stygmat z przeszłości zostaje w myśleniu ludzi, nawet gdy "formalnie" patologia już ustąpi.
 
Akte napisał:
, że stygmat z przeszłości zostaje w myśleniu ludzi, nawet gdy "formalnie" patologia już ustąpi.

Akte dobrze to ujęłaś.
Mnie tylko ludzie śmieszą z tym swoim podejściem,ale to już inny temat.

IPO - gdzie w Waszej rozmowie choćby nawiązanie to tematu? - moderator
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Jowita - Nie no może on nie wie o tym IPO, osadzeni nie zawsze są informowani o wszystkim tak jak należy - bardziej kreatywny wych. powie: "słuchaj, weź program, będziesz miał zadania, będziesz brał częściej udział w zajęciach k-o, będzie ci się lepiej siedziało", ale drugi, któremu nic się nie chce łącznie z opracowywaniem IPO powie tylko "chcesz zetkę czy program, tylko dobrze się zastanów, bo jak weźmiesz program to będziesz musiał coś robić, pisać wypracowania, brać udział w konkursach, a wiesz jak tego nie zrobisz to jeszcze gorzej, bo jak cię komisja na koniec oceni to będziesz miał ocenę negatywną" - no i wtedy to oczywiste, że osadzony mówi, że już dobra, niech będzie ta zetka.
 
Niewiem dokladnie jak to z nim bylo.Mowil mi teraz ze chcial chodzic na mitingi AA i tez mu wychowawczyni odmowila mowiac ze nie ma miejsc a on nie ma nic w papierach ze musi z tego korzystac.On jest osoba ktora wolalaby miec cos do roboty niz bezczynnie siedziec.Bede we wtorek na widzeniu to wypytam wszystko dokladnie,bo nie chce pisac bzdur
 
I słusznie, nie sądzę, żeby musieć nazywać Go od razu paniskiem, ponieważ miałam podobny problem. M. nawet nie wiedział co znaczy P na końcu. :D
Najważniejsza jest procedura : iść i doprosić się wychowawcy o IPO. Mam nadzieję, że w Waszym przypadku obędzie się bez rewelacji:)
W końcu trzeba się resocjalizować :D
 
Tak on on.A jeszcze jedno bo zastanawiam sie jak to sie odnosi w czasie zorganizowanie takiego programu i ile on musi trwac bo jemu zostalo tylko 5 miesiecy do konca kary,a poza tym juz wystapil z wnioskiem o wpz
 
Powrót
Góra