D
darekdev
Dzień dobry wszystkim forumowiczom.
Na początku zaznaczę, że byłem już wczoraj prywatnie u pani prawnik(niestety nie miała czasu) w sprawie porady, ale ze względu na dalsze moje niejasności chciałbym je rozwiać jakie mam prawa z moją żoną*do najmu. Przeczytałem też inne tematy związane z najmem.
Z małżonką w Krakowie wynajmujemy mieszkanie od stycznia 2017. Pani prawnik powiedziała, że dostałem nauczkę, bo umowa była spora, ale my jesteśmy osobami, które nie myślały, że sprzątanie mieszkania może przysporzyć tyle problemów. Podczas co 3 miesięcznych DUŻYCH porządków mamy umyć okna, wytrzeć wszystkie szafki i tak naprawdę*całe mieszkanie. Zajmuje nam to zawsze około 2 dni(nie roboczych). I pierwsze zdziwienie podczas pierwszego sprawdzania mieszkania po sprzątaniu przez właściciela, ponieważ do oceny użył białej chusteczki higienicznej i przecierał z dużą siłą w najdalszych zakamarkach. Poczuliśmy dużą presję przez to, ale wg prawa nie możemy umowy zerwać więc kolejne sprzątania dalej tak robiliśmy pod dużą presją aby chusteczka była czysta, ale ona nigdy nie była czysta, ponieważ mieszkanie ma 20 lat i okna są stare, drewniane lakier odpada i one stały się powodem sporu, ponieważ sam osobiście kilka razy wszystkie zakamarki ze smogu starałem się umyć. Starałem, ponieważ lakier schodzi, a czarne jest dalej. Wtedy otrzymałem zarzut, że okna nie umyłem. Ja się postawiłem i powtarzałem "że okno myłem porządnie". Nałożyw tedy na mnie karę 1/4 czynszu z mediami (400zł), i że mamy poprawić.
Czy wynajmujący może nas tak sprawdzać? Ponieważ w tym momencie takiego stresu nie miałem w życiu. Boimy się, że właściciel nas wyrzuci, bo znajdzie coś na nas i będziemy musieli płacić duże pieniądze. A w umowie jest napisane, że jeżeli on nas wyrzuci przed terminem konca to nakłada kolejne finansowe sankcje około 5000zł.
Wiem, że otrzymałem nauczkę podpisując taką umowę, ale przez rok czasu wszystko było ok poza sprawdzaniem sprzątania.
Pani prawnik zaskoczyła mnie, bo nie spotkała nigdy takiej sytuacji, żeby tak sprawdzać mieszkanie.
Proszę Państwa o poradę czy powinniśmy płacić(już pogodziłem się z tym, że kaucji pewnie nie otrzymam).
Pozdrawiam
Na początku zaznaczę, że byłem już wczoraj prywatnie u pani prawnik(niestety nie miała czasu) w sprawie porady, ale ze względu na dalsze moje niejasności chciałbym je rozwiać jakie mam prawa z moją żoną*do najmu. Przeczytałem też inne tematy związane z najmem.
Z małżonką w Krakowie wynajmujemy mieszkanie od stycznia 2017. Pani prawnik powiedziała, że dostałem nauczkę, bo umowa była spora, ale my jesteśmy osobami, które nie myślały, że sprzątanie mieszkania może przysporzyć tyle problemów. Podczas co 3 miesięcznych DUŻYCH porządków mamy umyć okna, wytrzeć wszystkie szafki i tak naprawdę*całe mieszkanie. Zajmuje nam to zawsze około 2 dni(nie roboczych). I pierwsze zdziwienie podczas pierwszego sprawdzania mieszkania po sprzątaniu przez właściciela, ponieważ do oceny użył białej chusteczki higienicznej i przecierał z dużą siłą w najdalszych zakamarkach. Poczuliśmy dużą presję przez to, ale wg prawa nie możemy umowy zerwać więc kolejne sprzątania dalej tak robiliśmy pod dużą presją aby chusteczka była czysta, ale ona nigdy nie była czysta, ponieważ mieszkanie ma 20 lat i okna są stare, drewniane lakier odpada i one stały się powodem sporu, ponieważ sam osobiście kilka razy wszystkie zakamarki ze smogu starałem się umyć. Starałem, ponieważ lakier schodzi, a czarne jest dalej. Wtedy otrzymałem zarzut, że okna nie umyłem. Ja się postawiłem i powtarzałem "że okno myłem porządnie". Nałożyw tedy na mnie karę 1/4 czynszu z mediami (400zł), i że mamy poprawić.
Czy wynajmujący może nas tak sprawdzać? Ponieważ w tym momencie takiego stresu nie miałem w życiu. Boimy się, że właściciel nas wyrzuci, bo znajdzie coś na nas i będziemy musieli płacić duże pieniądze. A w umowie jest napisane, że jeżeli on nas wyrzuci przed terminem konca to nakłada kolejne finansowe sankcje około 5000zł.
Wiem, że otrzymałem nauczkę podpisując taką umowę, ale przez rok czasu wszystko było ok poza sprawdzaniem sprzątania.
Pani prawnik zaskoczyła mnie, bo nie spotkała nigdy takiej sytuacji, żeby tak sprawdzać mieszkanie.
Proszę Państwa o poradę czy powinniśmy płacić(już pogodziłem się z tym, że kaucji pewnie nie otrzymam).
Pozdrawiam