Jak mozna sie pozbyc obywatelstwa polskiego?

  • Autor wątku Autor wątku Guest
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Brak jest możliwości zrzeczenia się obywatelstwa gdy nie posiadasz obywatelstwa innego kraju bądź nie masz takiego obywatelstwa przyrzeczonego.
 
No brak...

Bo trzeba by się skrzyknąć i awanturę w mediach o to zrobić, by w jakiś magiczny sposób sprawę do Trybunału wnieść. A ten z pewnością stwierdzi, że rozporządzenie Prezydenta RP jest sprzeczne z konstytucją i otworzy nam furtkę...
 
eonila napisał:
PS. podobnie jest z Referendami w Polsce.. są po to by naród mógl decydować o losie Polski, Po to jest Konstytucja i Art. 4.

1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.
2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.


oraz

Art 125. tej samej konstytucji...

Tymczasem w sprawach jak ważnych jak wojna w Iraku, najazd na Afganistan, tarcze rakiertowe unia Europejska, Nowe dowody z chip'ami...

Czy ktoś sie nas o cokolwiek pyta?

http://www.DeokracjaBezposrednia.org

Może czas się zastanowić?

Ja ci powiem dlaczego tak jest. Jak sobie wyobrażasz, by blisko 40 milionów Polaków się dogadało w każdej sprawie? Ok, nawet nie 40 milionów, bo w to wliczone są dzieci, niech będzie 30 milionów, mniejsza z tym. Jak sobie wyobrażasz sprawne podejmowanie decyzji przez 30 milionów ludzi? To jedna kwestia.

Kwestia druga. Podajesz przykłady - Afagnistan, Irak, tarcza rakietowa. Można zrobić referendum, pewnie, tylko ilu Polaków ma dostęp do pełnej dokumentacji tematu, by móc podjąć faktycznie najlepszą i najbardziej rzetelną decyzję? Część z tych dokumentów na pewno jest top secret. Załóżmy, że robimy referendum w sprawie wysłania wojska do Iraku, nasz rząd udostępnia publicznie wszystkie dokumenty z tym związane. Ilu ludzi zada sobie trud, by te dokumenty przeczytać i ilu ludzi cokolwiek z tego zrozumie? Zdecydowana większość ludzi podejmie decyzje na zasadzie "Nie wysyłać, bo zginą". A może właśnie w sprawie są takie aspekty, że warto ich wysłać? Porównam to do prostego przykładu:
Masz 18-letniego syna, który właśnie zdał prawo jazdy i prosi cię o kupno samochodu. Gdybyś miał zrobić mu referendum, to jasne że odpowiedziałby "tak", podejmując decyzję poprzez rozpatrzenie tylko jednego aspektu sprawy - chcę samochód, bo chcę jeździć. Ale ty jako osoba rządząca w domu szerzej rozpatrujesz sprawę - czy syn jest na tyle dobrym i odpowiedzialnym kierowcą, czy będzie szanował i znał wartość auta, na które nie zapracował, wszak ty na swój pierwszy samochód odkładałeś pół roku, czy chęć posiadania auta to nie jest chwilowa fanaberia związana z chęcią szpanu i podniesienia prestiżu wśród kolegów, kto będzie płacił za benzynę, naprawy, OC, przecież syn nie pracuje. Aspekty można mnożyć bez końca. Dla syna (narodu) podjęcie decyzji to szybkie "tak" bez zastanowienia. Dla ciebie (rządu) wiąże się to z bardzo szerokim przeanalizowaniem sprawy. Dlatego właśnie rządy społeczeństwa jako ogółu to najgorsze wyjście jakie może być.
 
pracownik_USC napisał:
Ja ci powiem dlaczego tak jest. Jak sobie wyobrażasz, by blisko 40 milionów Polaków się dogadało w każdej sprawie? Ok, nawet nie 40 milionów, bo w to wliczone są dzieci, niech będzie 30 milionów, mniejsza z tym. Jak sobie wyobrażasz sprawne podejmowanie decyzji przez 30 milionów ludzi? To jedna kwestia.

Odpowiedź jest prosta: Internet.

Uzasadnienie: Urząd posła powstał setki lat temu (daty nie znam, nie o to chodzi), właśnie z tego powodu, że wszyscy obywatele kraju demokratycznego nie są w stanie sprawować formalnie władzy. Stąd powstał pomysł - wybierzmy swoich przedstawicieli i niech oni mówią za nas. Oczywiście musimy się utożsamiać ze zdaniem posła i tak poseł stał się głosem ludu.

Obecnie głosujemy na posłów, których nie znamy, którzy karmią nas obiecankami cacankami, a dodatkowo - nie mam pełnego demokratycznego prawa zagłosować na tę osobę, którą bym chciał, aby mnie reprezentowała. Dostaje listę partyjną, więc swoboda mojego wyboru jest ograniczona, co jest pseudo-demokracją.

Dlaczego internet? Jeżeli w obecnym świecie istnieją systemy bankowe (czyli jest możliwa perfekcyjna identyfikacja internauty), dzięki którym, można dokonywać wielomilionowych przelewów (czyli bardzo istotna i kosztowna operacja poprzez sieć) to nie widzę powodu, dla którego nie może powstać demokratyczny - internetowy - system decydowania o sprawach państwa. Od razu zaznaczam, że nie chodzi tu o popadnięcie w skrajność - wywalić posłów, prezydenta, urzędy itd i rządy internetowo-demokratyczne wprowadzić. Nie. Taki system jednak może działać w kwestii wielu różnych spraw społecznych - takich jak właśnie pozbycie się obywatelstwa polskiego itp.

pracownik_USC napisał:
Kwestia druga. Podajesz przykłady - Afagnistan, Irak, tarcza rakietowa. Można zrobić referendum, pewnie, tylko ilu Polaków ma dostęp do pełnej dokumentacji tematu, by móc podjąć faktycznie najlepszą i najbardziej rzetelną decyzję? Część z tych dokumentów na pewno jest top secret. Załóżmy, że robimy referendum w sprawie wysłania wojska do Iraku, nasz rząd udostępnia publicznie wszystkie dokumenty z tym związane. Ilu ludzi zada sobie trud, by te dokumenty przeczytać i ilu ludzi cokolwiek z tego zrozumie? Zdecydowana większość ludzi podejmie decyzje na zasadzie "Nie wysyłać, bo zginą". A może właśnie w sprawie są takie aspekty, że warto ich wysłać? Porównam to do prostego przykładu:
Masz 18-letniego syna, który właśnie zdał prawo jazdy i prosi cię o kupno samochodu. Gdybyś miał zrobić mu referendum, to jasne że odpowiedziałby "tak", podejmując decyzję poprzez rozpatrzenie tylko jednego aspektu sprawy - chcę samochód, bo chcę jeździć. Ale ty jako osoba rządząca w domu szerzej rozpatrujesz sprawę - czy syn jest na tyle dobrym i odpowiedzialnym kierowcą, czy będzie szanował i znał wartość auta, na które nie zapracował, wszak ty na swój pierwszy samochód odkładałeś pół roku, czy chęć posiadania auta to nie jest chwilowa fanaberia związana z chęcią szpanu i podniesienia prestiżu wśród kolegów, kto będzie płacił za benzynę, naprawy, OC, przecież syn nie pracuje. Aspekty można mnożyć bez końca. Dla syna (narodu) podjęcie decyzji to szybkie "tak" bez zastanowienia. Dla ciebie (rządu) wiąże się to z bardzo szerokim przeanalizowaniem sprawy. Dlatego właśnie rządy społeczeństwa jako ogółu to najgorsze wyjście jakie może być.

Jasnym jest, że w sprawach bardzo istotnych - takich jak prowadzenie wojen, czy wolności obywatelskiej itp. muszą decydować osoby kompetentne, które znają sprawę od podszewki. W obecnym systemie uważam, że decyzje nie są podejmowane na podstawie analiz, ekspertyz czy generalnie przez ludzi znających temat. Mało który poseł ma wykształcenie prawnicze, co dla mnie generalnie jest chore. O prawie w państwie decydują ludzie nie mający pojęcia o systemie prawnym.

Z góry przepraszam, za lekkie zejście z tematu, bo zaczął się wywód na temat demokracji i systemu prawnego państwa.

Do tematu: proponuję zebrać podpisy i wnieść projekt obywatelski zmiany ustawy prezydenta RP, gdzie jednym z argumentów będzie niezgodność z konstytucją. Jest szansa, że przejdzie przez sejm, a media w moim odczuciu podchwycą ten temat. Media są łakome na słowa "sprzeczne z konstytucją" więc na pewno nie przejdzie projekt bez echa. Poza tym - zawsze można samemu poinformować media :)
 
Art. 137 Konstytucji RP:
Przepis prawny:
Prezydent Rzeczypospolitej nadaje obywatelstwo polskie i wyraża zgodę na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego.
 
@pracownik_USC - to dyskusja o systemie prawnym. W skrócie jestem zwolennikiem demokracji bezpośredniej i modelu jaki panuje w Szwajcarii.

@sebo - owszem masz rację. Ale w swoim rozporządzeniu Prezydent określił procedurę zrzeczenia się obywatelstwa jedynie w przypadku ZMIANY obywatelstwa.

Nie określił procedury dla zrzeczenia się, bez nabycia innego. Co w praktyce uniemożrzliwoia zrzeczenei się obywatelstwa, czyli mówiać wprost, odbiera obywatelowi jedno z podstawowych praw konstytucyjnych art 34 Konstytucji RP

Wybór:

Chcę być Polakiem, czy nie?

Porównując to tak jak by np TPSA sporządziła jednostronnie umowę, że rodząc się stajesz się abonentem i nie możesz z tego prawa zrezygnować, chyba że staniesz się abonentem orange...:mad:

Rozumiesz już?
 
Można to interpretować, także że Prezydent z góry założył, że nie będzie pozytywnie rozpatrywał wniosków o zrzeczenie się obywatelstwa - a ma konstytucyjne prawo do nie wyrażenia zgody.
 
@Sebo - takie założenie jest odbieraniem obywatelowi prawa przez urzędnika.
-----------------------------------------------------------------------------

Art 137 konstytucji nie mówi o warunkach, tylko wskazuje urząd Prezydenta jako organ właściwy do tego typu decyzji administracyjnych (porównanie - zgoda na budowę)

Podobnie o właściwości Prezydenta, bądź - terenowo Urzędów Wojewódzkich mówi Ustawa o obywatelstwie Polskim, lecz dopiero rozporządzenie tworzy procedurę i spis papierów, których dostarczenie przez osobę ubiegającą się o zrzeczenie się obywatelstwa jest niemożliwym.

W spisie tym są już wspominane przeze mnie wcześniej wymogi:
- posiadanie obywatelstwa innego państwa
lub
-promesa nadania takiego obywatelstwa

...oba te dokumentu traktowane jako alternatywne opisują procedurę zrzeczenia obywatelstwa w przypadku ZMIANY obywatelstwa.

Prezydent RP nie stworzył w swoim rozporządzeniu procedury dot. zrzeczenia się obywatelstwa bez nabycia innego:!:, co odbiera obywatelom prawo konstytucyjne:!: wspomniane w art 34 konstytucji RP, oraz w ustawie o obywatelstwie polskim.

Rozporządzenie to jest więc bublem prawnym, które nie zauważa logicznej możliwości zrzeczenia się obywatelstwa, bez nabywania innego :mad: - czyli stania się bezpaństwowcem - co jest moim celem.

Odpowiedzi kancelarii prezydenta RP i urzędu wojewódzkiego w takim przypadku są zawsze identyczne:

"Braki formalne":mad:
 
...pytanie jak doprowadzić tą sprawę do Trybunału Konstytucyjnego???
 
1. Wszystkie państwa świata są jak firmy, tylko w wersji makro. Każdy człowiek "należy" do jakiejś firmy (państwa) poprzez prawny związek (obywatelstwo). Wyjątkiem są apatrydzi (bezpaństwowcy). Oni nie mają żadnego obywatelstwa https://pl.wikipedia.org/wiki/Apatryda
ONZ ma w zakresie obywatelstwa dwa główne cele. Pierwszym jest doprowadzenie do sytuacji, w której na Ziemi nie będzie żadnego apatrydy (bezpaństwowca). Chodzi o to, żeby każdy człowiek miał opiekę jakiegoś państwa. Drugim celem jest pozbycie się podwójnego obywatelstwa, czy wieloobywatelstwa. Chodzi o to, żeby każdy człowiek miał obywatelstwo tylko jednego państwa. Ma to na celu uniknięcie sytuacji, w której człowiek posiada obywatelstwa akurat tych państw, które są ze sobą w stanie wojny. W takiej sytuacji każde z tych państw uważa takiego człowieka za swojego.

2. Zauważyłem, że niektórzy z Was nie rozróżniają obywatelstwa od narodowości. Obywatelstwo to prawny związek człowieka z państwem. Nie ma tu znaczenia narodowość, wyznanie, kolor skóry, płeć, upodobania seksualne itd. Każdy ma takie same prawa i obowiązki wobec państwa.
Narodowość to pojęcie subiektywne. Z prawem nie ma nic wspólnego. Nie da się nawet powiedzieć kto jest Polakiem. Jakie wymagania trzeba spełnić, aby być Polakiem. Nawet jak ktoś mówi, że czuje się Polakiem, to nie musimy mu przecież wierzyć.

3. Istnieją Polacy, którzy nie mają obywatelstwa polskiego, tylko obce (np. Polacy na Litwie mają obywatelstwo litewskie). Więc oni mają identyczne prawa i obowiązki jak reszta obywateli Litwy. "Należą" do Litwy a nie do Polski. Albo odwrotnie. Istnieją obywatele polscy, którzy nie są Polakami (np. Niemcy na Opolszczyźnie). Oni są polskimi obywatelami a nie niemieckimi. Mają identyczne prawa jak reszta obywateli polskich. "Należą" do Polski, a nie do Niemiec.

4. Dla mnie osobiście obywatelstwo jest ważniejsze od narodowości. Z narodowości nic nie wynika. Z obywatelstwa wynikają prawa. Wielu apatrydów (bezpaństwowców) może czuć się związana z jakimś państwem (mieć jakąś narodowość). Pozbycie się obywatelstwa nie oznacza pozbycia się narodowości, z której niestety nic nie wynika.

5. W zawodach sportowych występują obywatele danych państw, a nie narodowości. Dla przykładu w drużynie narodowej w piłce nożnej występują czy występowali nie tyle Polacy, co obywatele polscy. Np. Emmanuel Olisadebe dostał polskie obywatelstwo i grał w drużynie narodowej ale czy jest on Polakiem i co za tym idzie Słowianinem? Nie sądzę. On może nawet czuć się Polakiem i Słowianinem, ale co z tego. Słowiańskiej urody nie posiada.

6. Ludzie, dla których narodowość jest ważniejsza od obywatelstwa są nacjonalistami. Np. rząd izraelski jest nacjonalistyczny. Gdy gdzieś na świecie jakiemuś Żydowi dzieje się źle, to Izrael natychmiast interweniuje bez względu na to, czy skrzywdzony Żyd posiada izraelskie obywatelstwo czy też nie. To tak jakby polski rząd zajmował się Polakami, którzy mają np. litewskie, albo amerykańskie obywatelstwo. Każde państwo powinno zajmować się tylko swoimi obywatelami. Dla Polski ważniejszy powinien być Niemiec z polskim obywatelstwem niż Polak z amerykańskim obywatelstwem. Jakie prawa i obowiązki ma wobec Polski Polak z amerykańskim obywatelstwem. Żadnych. On ma prawa i obowiązki wobec USA. Nie ma znaczenia narodowość, kolor skóry, wyznanie, płeć itd. Tak samo dla Izraela powinien być ważniejszy Palestyńczyk z izraelskim obywatelstwem niż Żyd z amerykańskim obywatelstwem. Na dodatek Izrael gnębi swoich obywateli (Palestyńczyków). To tak jakby Polska gnębiła swoich obywateli (np. Niemców na Opolszczyźnie).

7. Wielu ludzi nie widzi różnicy między państwem a krajem.
Państwo to aparat państwowy, ustrój. To jest coś co można zmienić. Państwa można nie kochać. Można je nienawidzić i dalej będzie się patriotą.
Kraj to rzeki, góry, jeziora, lasy, łąki, ludzie, zwierzęta, rośliny, klimat itd. To jest to co się kocha, to jest patriotyzm.
Każde państwo jest okupantem jakiegoś kraju. Przykładowo kiedyś okupantem Polski była PRL. Teraz okupantem jest III RP. To jest normalne. Każdy kraj, teren (oprócz Antarktydy) jest okupowany. Jeżeli ktoś chce zlikwidować państwo, bo nienawidzi ustroju w nim panującego to nie oznacza, że chce zlikwidować kraj i przestał go kochać. Wielu ludzi tego nie rozumie.

8. Rezygnacja z obywatelstwa nie oznacza rezygnacji z miłości do kraju. Po prostu komuś może nie podobać się ustój panujący w jego kraju i do czasu aż to się nie zmieni woli płacić podatki w innemu państwu (okupantowi). Może inne państwo zabiera mniejsze podatki. Dalej można być Polakiem, ale mieć np. ekwadorskie obywatelstwo jak Wojciech Cejrowski. On już "należy" do innej firmy (państwa), ale nikt nie zabroni mu bycia Polakiem skoro tak się czuje.
Mieszkańcy Korei Północnej nienawidzą swojego państwa (władzy, ustroju), ale na pewno kochają swój kraj.

9. Można się pozbyć polskiego obywatelstwa kiedy się chce, ale trzeba spełnić jeden warunek. Należy mieć obywatelstwo innego państwa, lub chociaż posiadać przyrzeczenie, że takie obywatelstwo się niedługo otrzyma. To jest "sprężyna" ONZ, która nakazała wszystkim państwom członkowskim wprowadzić w swoim prawie takie rozwiązania, które zminimalizują ryzyko zwiększenia liczby apatrydów (bezpaństwowców). Jak pisałem na początku - apatrydzi i wieloobywatele mają zniknąć. Mają zostać tylko osoby z jednym obywatelstwem.

10. Najlepiej byłoby zostać apatrydą i wyprowadzić się na Antarktydę:D Wtedy zostałoby się naprawdę wolnym człowiekiem:evil:
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra