Jak odwołac się od przyjętego mandatu

  • Autor wątku Autor wątku Syatek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
alkor1983 napisał:
Wracając do głównego pytanie, czy odwołanie do komendy wojewódzkiej coś zmieni?

A co ma jakakolwiek komenda do tego? Już się odwołałeś. Przyznałeś się do stworzenia zagrożenia. Koniec. Kropka.

alkor1983 napisał:
Ja znam przepisy

Nie znasz.

alkor1983 napisał:
również włączał się do ruchu skręcając w lewo.

Tam nikt się nie włączał do ruchu.
 
Ostatnia edycja:
Ja też miałam ciekawą sytuację na drodze i teraz na spokojnie zastanawiam się czy mogła bym coś ze sprawą zrobić na przykład odwołać się od mandatu. Historia jest taka:
Jechałam za terenem zabudowanym drogą jednopasmową i ja tak jak samochód przede mną zebrałam się do wyprzedzania pojazdu jadącego około 50 km/h (oczywiście nie wyprzedzałam na "ślepaka" tylko dałam skończyć manewr temu pierwszemu i zmieniłam pas ruchu w momencie w którym on wracał na właściwy a jak widziałam co dzieje się na przeciwnym pasie) i do rzeczy Pani jechała 50 czyli tyle ile ja miałam jak zaczynałam wyprzedzać (tutaj dodam, że jeżdżę małolitrażowym dieslem więc kosmicznych osiągów on nie ma) w momencie w którym się zrównałyśmy Pani zaczęła na mnie zjeżdżać, a nasze lusterka dzieliła może paczka zapałek salwowałam się ucieczką na pobocze oczywiście straciłm panowanie nad samochodem (trawa na poboczu) potańczyłam po jezdni bo z pobocza jakoś samochód wyciągnęłam kontrą, ale panowania nie odzyskałam, a samochód bokiem poszedł do rowu (ściągnęły mnie tylne koła, które ciągnęły pobocze przez jakieś 3-4 metry) przy czym pobocze po właściwej stronie drogi - czyli tej z której zaczynałam wyprzedzanie. Całego tego zajścia w żaden sposób nie czuje się winna chyba nie muszę mówić w jakim szoku byłam jak już auto się zatrzymało w rowie zwłaszcza, że przez jakąś chwilę widziałam drzewa rosnące kawałek dalej i perspektywę po prostu owinięcia się o nie. Oczywiście jako ta nie winna wezwałam policję w końcu ratowałam się ucieczką! Gdyby ta Pani mi przywaliła jestem więcej niż pewna, że skończyło by się dużo gorzej - drzewa za rowem o perspektywie dachowania nie wspomnę. Panowie policjanci stwierdzili, że skoro na pojazdach nie ma śladów kolizji to sama jestem sobie winna, że do rowu wjechałam w sumie to nawet nikt mnie nie bardzo słuchał Panowie wysłuchali opinii Pani starszej i jej córki! tej pełnoletniej (jechała z dwoma) i sama powiedziała, że jeździ tak wolno bo młodsza córka lubi robić zdjęcia po drodze więc wiem jak to było. Córka mamo mamo patrz jakie ładne... Pani patrzy w prawo nie dość, że nie widzi samochodu, który ją wyprzedza to jeszcze zjeżdża w lewo! Czyli na mnie na Boga też jeżdżę ze swoim dzieckiem wiem jak to jest. No, ale krewni najlepsi świadkowie, bo ja przecież nie miałam żadnych, a na pobocze zjechałam dla rozrywki bo jak człowiek trochę się nie poślizga i nie potańczy i kilku siwych włosów nie dostanie to nie ma Fanu.
Zostałam jawnie z dyskryminowana jako ta młodsza i mniej doświadczona (prawko mam blisko 10 lat ale przy Pani starszej ode mnie o 35 lat wyglądam niewątpliwie blado). Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Ma ktoś jakiś pomysł?
 
Nie wiem o co ci chodzi ale skoro przyjęłaś mandat to przyznałaś się do winy. Jedyne co mozna ci doradzić to na drugi raz jak masz wątpliwości co do winy to odmówić jego przyjęcia i w sądzie dochodzić swoich praw.
 
Z tego co czytam w mojej sytuacji chyba mam prawo odwołać się od przyjętego mandatu, opisze sytuacje prosze doradźcie mi.

Policjant wysuszył mi 65km/h i wlepił mandat twierdząc, że mamy tu ograniczenie do 50km/h. Nie twierdze, że jechałem wolniej, przyznaje sie i przyjąłem mandat. Zapytałem jeszcze policjanta, ponieważ mijałem pewne skrzyzowanie czy ono nie odwoływało ograniczenia, stwierdził, że to nie było skrzyżowanie lecz wyjazd z posesji. Ale zawróciłem by sprawdzić jeszcze raz gdzie jest to ograniczenie. Okazuje się, że było kilometr wcześniej, a później ten "wyjazd z posesji" z oznakowaniem pionowym A-6b o zbliżającym się skrzyżowaniu. Wiec z całą pewnością to było skrzyżowanie, które odwołało ograniczenie do 50km/h tymsamym dozwolona prędkość w tym miejscu była do 90km/h. Nie mineło 3 minuty jak chciałem do nich wrócić ale panowie policjanci szybciutko powsiadali do auta i jak wracałem to już odjeżdzali :)

Wiec z tego co rozumiem mam prawo odwołać się od przyętego mandatu ponieważ policjant wprowadził mnie w błąd twierdząc z całą pewnością ze tu mamy ograniczenie do 50km/h. Ja podpisując przyjęcie mandatu przyznałem się do jazdy 65km/h i nadal nie twierdze inaczej wiec tu moje przyznanie się chyba niczego nie przekreśla, natomiast mandat został nałożony niesłusznie, wykroczenia de facto nie popełniłem.

Czy mogę odwołać się do sądu? Macie jakieś wzory formularzy/odwołań?
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra