Ja też miałam ciekawą sytuację na drodze i teraz na spokojnie zastanawiam się czy mogła bym coś ze sprawą zrobić na przykład odwołać się od mandatu. Historia jest taka:
Jechałam za terenem zabudowanym drogą jednopasmową i ja tak jak samochód przede mną zebrałam się do wyprzedzania pojazdu jadącego około 50 km/h (oczywiście nie wyprzedzałam na "ślepaka" tylko dałam skończyć manewr temu pierwszemu i zmieniłam pas ruchu w momencie w którym on wracał na właściwy a jak widziałam co dzieje się na przeciwnym pasie) i do rzeczy Pani jechała 50 czyli tyle ile ja miałam jak zaczynałam wyprzedzać (tutaj dodam, że jeżdżę małolitrażowym dieslem więc kosmicznych osiągów on nie ma) w momencie w którym się zrównałyśmy Pani zaczęła na mnie zjeżdżać, a nasze lusterka dzieliła może paczka zapałek salwowałam się ucieczką na pobocze oczywiście straciłm panowanie nad samochodem (trawa na poboczu) potańczyłam po jezdni bo z pobocza jakoś samochód wyciągnęłam kontrą, ale panowania nie odzyskałam, a samochód bokiem poszedł do rowu (ściągnęły mnie tylne koła, które ciągnęły pobocze przez jakieś 3-4 metry) przy czym pobocze po właściwej stronie drogi - czyli tej z której zaczynałam wyprzedzanie. Całego tego zajścia w żaden sposób nie czuje się winna chyba nie muszę mówić w jakim szoku byłam jak już auto się zatrzymało w rowie zwłaszcza, że przez jakąś chwilę widziałam drzewa rosnące kawałek dalej i perspektywę po prostu owinięcia się o nie. Oczywiście jako ta nie winna wezwałam policję w końcu ratowałam się ucieczką! Gdyby ta Pani mi przywaliła jestem więcej niż pewna, że skończyło by się dużo gorzej - drzewa za rowem o perspektywie dachowania nie wspomnę. Panowie policjanci stwierdzili, że skoro na pojazdach nie ma śladów kolizji to sama jestem sobie winna, że do rowu wjechałam w sumie to nawet nikt mnie nie bardzo słuchał Panowie wysłuchali opinii Pani starszej i jej córki! tej pełnoletniej (jechała z dwoma) i sama powiedziała, że jeździ tak wolno bo młodsza córka lubi robić zdjęcia po drodze więc wiem jak to było. Córka mamo mamo patrz jakie ładne... Pani patrzy w prawo nie dość, że nie widzi samochodu, który ją wyprzedza to jeszcze zjeżdża w lewo! Czyli na mnie na Boga też jeżdżę ze swoim dzieckiem wiem jak to jest. No, ale krewni najlepsi świadkowie, bo ja przecież nie miałam żadnych, a na pobocze zjechałam dla rozrywki bo jak człowiek trochę się nie poślizga i nie potańczy i kilku siwych włosów nie dostanie to nie ma Fanu.
Zostałam jawnie z dyskryminowana jako ta młodsza i mniej doświadczona (prawko mam blisko 10 lat ale przy Pani starszej ode mnie o 35 lat wyglądam niewątpliwie blado). Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Ma ktoś jakiś pomysł?