O
oszukany-HPD-Niemcy
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2016
- Odpowiedzi
- 16
Witam wszystkich forumowiczów,
od 1 lipca 2015 do 21 października 2015 byłem zatrudniony w niemieckiej firmie (pośrednik pracy) na umowę o pracę na niemieckich warunkach (będę posługiwał się datami, ponieważ one mają istotne znaczenie w mojej sprawie). W dniu 19 października 2015 w siedzibie firmy, w której byłem zatrudniony "podpisałem" druczek "Quittung" - IN BLANCO. To znaczy była to tylko parafa, data 28.10.2015 oraz nazwa miejscowości. Ten formularzyk miał być podstawą do wypłacenia mi w przyszłości zaliczki ok. 150 euro na zakup biletów na dojazdy do pracy. Tak zapewniał prezes firmy, dodając, że jest to działalanie standardowe i że jest to procedura wewnętrzna. Do wypłaty we wskazanym dniu nie doszło, ponieważ 21 października umowa o pracę została rozwiązana i 2 dni później tj. 23.10.2015 opuściłem teren Niemiec. Już w Polsce czekałem na wypłatę wynagrodzenia za miesiąc październik i jakież było moje zdziwienie, gdy około 25 listopada 2015 na moim koncie pojawiło się wynagrodzenie za pracę w wysokości 90 euro!!!!!!!!!!!! Przeżyłem szok w dosłownym tego słowa znaczeniu. Dzwoniłem do firmy w celu wyjaśnienia tej całej sprawy. Po usłyszeniu mojego głosu, rozłączali się. Po dłuższych działaniach udało się uzyskać drogą mailową Lohnabrechnung za 10/2015 oraz scan "Quittungu" jako uzasadnienie przez firmę wysokości naliczonego wynagrodzenia. Okazało się, że jest wpisana kwota 800 euro jako rzekomo wypłacona mi zaliczka a właściwie obciążenie, bo nie było napisane, że jest to wypłata wynagrodzenia, tylko Abschlag. Do tego nie ma nim żadnego podpisu, brak nr dowodu księgowego ani pieczęci firmy. Zatem w myśl zasad księgowości, ten druczek nie stanowi żadnego dowodu księgowego. Do tego brakuje jeszcze połowy kwoty- z tytułu zwrotu pobranej ode mnie wcześniej kaucji (miał to być zwrot w wysokości 100 euro a w Abrechnungu było tylko 50). Zatem mogę zadać tu pytanie, na jakiej podstawie prawnej firma wypłaciła zaliczkę pracownikowi, który nie jest już w stosunku pracy (czyli byłemu pracownikowi)? I do tego RZEKOMO wypłaciła, ponieważ żadna fizyczna wypłata nigdy nie doszła do skutku. Nigdzie i nigdy nie spotkałem się z takim postępowaniem. Dla mnie jest to oszustwo i do tego grubymi nićmi szyte, ale słyszałem, że coś takiego przed sądem w Niemczech ciężko udowodnić. Mam świadka w tej sprawie (również byłego pracownika tej firmy), ale nie wiadomo czy to wystarczy? Zgłosiłem się do adwokata w Niemczech, któremu telefonicznie i mailowo naświetliłem całą sytuację.Tą samą drogą otrzymałem króciutką informację zwrotną, że Pani Mecenas wezwie mojego byłego pracodawcę do zapłaty. Następnie, pocztą tradycyjną już, kilka dni temu otrzymałem druki dotyczace mojego pełnomocnictwa dla Pani Mecenas do reprezentowania mnie przed sądem w Niemczech oraz Rechnung do zapłaty za:Beratung, Gutachten, Mediation (&34Abs. 1 S. 2 RVG) na kwotę 226 Euro. Jestem przerażony wysokością kwoty do zapłaty, gdyż koszty mnie przerastają.Przede wszystkim zastanawia mnie, jak mam traktować równocześnie przesłane mi przez Kancelarię druki do pełnomocnictwa (ciągle przecież jeszcze nie podpisane przeze mnie) i od razu Rachunek do zapłaty za wyświadczone już przez Kancelarię Prawniczą usługi, skoro przecież żadnego pełomocnictwa nie podpisywałem ? Tak naprawdę nie wiem teraz co mam robić? Czy zapłacić ten rachunek, czy też pozostawić to wszystko bez odzewu, bo sądząc po wysokości tego rachunku oraz kolejne,które móglbym otrzymać już po podpisaniu pełnomocnictwa będą znacznie większe? Czy jestem narażony (już obecnie) na jakieś sankcje , gdy nie zapłacę obecnego rachunku? serdecznie prosze o pomoc!!! Czy widzielibyście Państwo jakiś sposób na odzyskanie mojego wynagrodzenia (bez wynajmowania adwokata)???
od 1 lipca 2015 do 21 października 2015 byłem zatrudniony w niemieckiej firmie (pośrednik pracy) na umowę o pracę na niemieckich warunkach (będę posługiwał się datami, ponieważ one mają istotne znaczenie w mojej sprawie). W dniu 19 października 2015 w siedzibie firmy, w której byłem zatrudniony "podpisałem" druczek "Quittung" - IN BLANCO. To znaczy była to tylko parafa, data 28.10.2015 oraz nazwa miejscowości. Ten formularzyk miał być podstawą do wypłacenia mi w przyszłości zaliczki ok. 150 euro na zakup biletów na dojazdy do pracy. Tak zapewniał prezes firmy, dodając, że jest to działalanie standardowe i że jest to procedura wewnętrzna. Do wypłaty we wskazanym dniu nie doszło, ponieważ 21 października umowa o pracę została rozwiązana i 2 dni później tj. 23.10.2015 opuściłem teren Niemiec. Już w Polsce czekałem na wypłatę wynagrodzenia za miesiąc październik i jakież było moje zdziwienie, gdy około 25 listopada 2015 na moim koncie pojawiło się wynagrodzenie za pracę w wysokości 90 euro!!!!!!!!!!!! Przeżyłem szok w dosłownym tego słowa znaczeniu. Dzwoniłem do firmy w celu wyjaśnienia tej całej sprawy. Po usłyszeniu mojego głosu, rozłączali się. Po dłuższych działaniach udało się uzyskać drogą mailową Lohnabrechnung za 10/2015 oraz scan "Quittungu" jako uzasadnienie przez firmę wysokości naliczonego wynagrodzenia. Okazało się, że jest wpisana kwota 800 euro jako rzekomo wypłacona mi zaliczka a właściwie obciążenie, bo nie było napisane, że jest to wypłata wynagrodzenia, tylko Abschlag. Do tego nie ma nim żadnego podpisu, brak nr dowodu księgowego ani pieczęci firmy. Zatem w myśl zasad księgowości, ten druczek nie stanowi żadnego dowodu księgowego. Do tego brakuje jeszcze połowy kwoty- z tytułu zwrotu pobranej ode mnie wcześniej kaucji (miał to być zwrot w wysokości 100 euro a w Abrechnungu było tylko 50). Zatem mogę zadać tu pytanie, na jakiej podstawie prawnej firma wypłaciła zaliczkę pracownikowi, który nie jest już w stosunku pracy (czyli byłemu pracownikowi)? I do tego RZEKOMO wypłaciła, ponieważ żadna fizyczna wypłata nigdy nie doszła do skutku. Nigdzie i nigdy nie spotkałem się z takim postępowaniem. Dla mnie jest to oszustwo i do tego grubymi nićmi szyte, ale słyszałem, że coś takiego przed sądem w Niemczech ciężko udowodnić. Mam świadka w tej sprawie (również byłego pracownika tej firmy), ale nie wiadomo czy to wystarczy? Zgłosiłem się do adwokata w Niemczech, któremu telefonicznie i mailowo naświetliłem całą sytuację.Tą samą drogą otrzymałem króciutką informację zwrotną, że Pani Mecenas wezwie mojego byłego pracodawcę do zapłaty. Następnie, pocztą tradycyjną już, kilka dni temu otrzymałem druki dotyczace mojego pełnomocnictwa dla Pani Mecenas do reprezentowania mnie przed sądem w Niemczech oraz Rechnung do zapłaty za:Beratung, Gutachten, Mediation (&34Abs. 1 S. 2 RVG) na kwotę 226 Euro. Jestem przerażony wysokością kwoty do zapłaty, gdyż koszty mnie przerastają.Przede wszystkim zastanawia mnie, jak mam traktować równocześnie przesłane mi przez Kancelarię druki do pełnomocnictwa (ciągle przecież jeszcze nie podpisane przeze mnie) i od razu Rachunek do zapłaty za wyświadczone już przez Kancelarię Prawniczą usługi, skoro przecież żadnego pełomocnictwa nie podpisywałem ? Tak naprawdę nie wiem teraz co mam robić? Czy zapłacić ten rachunek, czy też pozostawić to wszystko bez odzewu, bo sądząc po wysokości tego rachunku oraz kolejne,które móglbym otrzymać już po podpisaniu pełnomocnictwa będą znacznie większe? Czy jestem narażony (już obecnie) na jakieś sankcje , gdy nie zapłacę obecnego rachunku? serdecznie prosze o pomoc!!! Czy widzielibyście Państwo jakiś sposób na odzyskanie mojego wynagrodzenia (bez wynajmowania adwokata)???