To jest poważny problem.
Czasem trzeba wylać komuś kubeł zimnej wody na głowę, by się ocknął, obudził i zobaczył, jak świat funkcjonuje. Dotąd widzi, że może mieszkać i żyć na czyiś koszt. TO on widzi na własne oczy, TEGO doświadcza i żadne tłumaczenia nie zmienia tego obrazu, bo zwyczajnie będą sprzeczne ze stanem faktycznym, który jest : MOŻE. Właśnie TO czyni od lat.
Nie wierze, by dotąd nie było rozmów, nacisków, tłumaczeń etc. Widocznie nie działają. Najwyraźniej. Więc co zadziała ? Być może tylko zmiana tego stanu faktycznego. Ten kubeł zimnej wody na głowę.
Tylko, jak ten kubeł zimnej wody wylać, a nie "wylewać dziecka z kąpielą". To bardzo trudne zagadnienie. Jak nie skrzywdzić dziecka , a pomóc mu zrozumieć, ze jest już dorosłe i samo za siebie odpowiedzialne w każdym aspekcie ? jak doprowadzić do "obudzenia się" bez wyciągania najcięższych armat, jakie tylko można wyciągnąć w relacjach rodzic - dziecko.
Osobiście bym się skłaniała ku rozwiązaniu, które podał rubbermaid.
Moze inni mają jeszcze inne pomysły?