Jak pozbyc sie syna z domu ?

  • Autor wątku Autor wątku zbyszek1991
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Disater napisał:
Skoro jest zameldowany na czas stały ma prawo przebywać w tym domu ile chce, od tego jest meldunek.

A jesteś tego pewien?? Jak dla mnie meldunek tylko POTWIERDZA fakt mieszkania w danym miejscu. I powinien potwierdzać prawo do mieszkania w danym miejscu.
 
Mam dwadzieścia pare lat i wiem co znaczą wyrodni rodzice.Miałam naście latek nie byłam świętą,więc niby jacy moi rodzice byli wyrodni???Wtedy nikt mnie zapytał dlaczego robię to co robię,bo łatwiej było powiedzieć,że to ja jestem zła i ta niedobra.Przecież, my rodzice,dajemy ci dach nad głową jedzenie ciuchy...To nie tak!Więc może Zbyszku zamiast zrobić coś,czego możesz kiedyś żałować lepiej zapytać syna dlaczego tak się zachowuje.Agresja rodzi agresję.Im więcej i częściej będziesz na niego napadał,tym on będzie się gorzej zachowywał.
 
ktosik082 napisał:
Mam dwadzieścia pare lat i wiem co znaczą wyrodni rodzice.Miałam naście latek nie byłam świętą,więc niby jacy moi rodzice byli wyrodni???Wtedy nikt mnie zapytał dlaczego robię to co robię,bo łatwiej było powiedzieć,że to ja jestem zła i ta niedobra.Przecież, my rodzice,dajemy ci dach nad głową jedzenie ciuchy...To nie tak!Więc może Zbyszku zamiast zrobić coś,czego możesz kiedyś żałować lepiej zapytać syna dlaczego tak się zachowuje.Agresja rodzi agresję.Im więcej i częściej będziesz na niego napadał,tym on będzie się gorzej zachowywał.

Warto posluchac z drugiej strony.Pochwalam,bo jednak dzieci same w sobie nie rodza sie takie.
 
No jasne, a koledzy nie mają wpływu na to jakim jest człowiekiem ;)
I oczywiście rodzic powinien utrzymywać dziecko aż do śmierci, nawet jeśli nie jest upośledzone czy chore.
 
Aby go wymeldować należy potwierdzić fakt, że syn już w tym mieszkaniu nie mieszka, a skoro mieszka, to znaczy, że go nie wymeldujesz- proste i logiczne.
 
Ja powiem tak: wina leży po stronie rodziców ,ze mu na to pozwalaliście i taki model sobie wybrał... ale to jest efektem waszych zaniedbań, jak sie ma dziecko to bierze sie 100% odpowiedzialność nieważne czy jest dobre czy zle bo to wasz wybor - trzeba bylo myslec przed, to tylko pokazuje ,ze 26lat temu byliscie srednio gotowi do bycia rodzicami, a pan jest smieszny moim zdaniem - gdzie pan byl przez ostatnie 16 lat ? i drugie pytanie - jak pan go utrzymuje to co za problem jesc w miescie przez miesiac 2 ? bedzie glodny to sie wezmie do roboty. niestety teraz potrzebna jest stanowcza decyzja bo 26lat troche duzo....
 
To jest poważny problem.
Czasem trzeba wylać komuś kubeł zimnej wody na głowę, by się ocknął, obudził i zobaczył, jak świat funkcjonuje. Dotąd widzi, że może mieszkać i żyć na czyiś koszt. TO on widzi na własne oczy, TEGO doświadcza i żadne tłumaczenia nie zmienia tego obrazu, bo zwyczajnie będą sprzeczne ze stanem faktycznym, który jest : MOŻE. Właśnie TO czyni od lat.
Nie wierze, by dotąd nie było rozmów, nacisków, tłumaczeń etc. Widocznie nie działają. Najwyraźniej. Więc co zadziała ? Być może tylko zmiana tego stanu faktycznego. Ten kubeł zimnej wody na głowę.
Tylko, jak ten kubeł zimnej wody wylać, a nie "wylewać dziecka z kąpielą". To bardzo trudne zagadnienie. Jak nie skrzywdzić dziecka , a pomóc mu zrozumieć, ze jest już dorosłe i samo za siebie odpowiedzialne w każdym aspekcie ? jak doprowadzić do "obudzenia się" bez wyciągania najcięższych armat, jakie tylko można wyciągnąć w relacjach rodzic - dziecko.
Osobiście bym się skłaniała ku rozwiązaniu, które podał rubbermaid.
Moze inni mają jeszcze inne pomysły?
 
Tak. Zimna wojna. Nie prać mu, nie dawać papu, jak będzie agresywny to wzywać policję. Dziecko to nie jest świętość, jak jest złe to trzeba je wydziedziczyć i tyle. Nie wiem skąd w niektórych pustych łbach przywiązanie do więzów krwi, liczą się więzy duchowe.

Szybko mu się znudzi, zwłaszcza że od każdego zameldowanego można domagać się udziału w opłatach na mieszkanie.

Żadne działanie nie będzie zbyt drastyczne w przypadku takiego deficytu dobrej woli ze strony "pociechy". Kto tego nie rozumie, niech sam łoży na utrzymanie kogoś. Z przyjemnością podam numer konta, mogę być waszym zaginionym dzieckiem.
 
Powrót
Góra