Pracuję w kancelarii komorniczej od stycznia. Jest to praca bardzo ciężka. Kancelaria komornicza to jest istna pułapka. Biurokracja jest tak skomplikowana i rozbudowna, że toniesz w zwrotkach, pismach i aktach. Pisanie pism to w zasadzie wypełnianie szablonów i wciskanie enter, enter... Nic rozwijającego, można umrzeć z nudów - Robisz zapytania do ZUSu, USu, BELu i Geodezji o właściciela nieruchomości. Wszystko to szablonowe pisma, wstawiasz tylko adresata i odbiorcę. Robienie zajęć (wynagrodzenia i wierzytelności) to też nudna pisanina, w kółko to samo. Rejestrowanie spraw (KM, KMS, KMP) jest żmudne i trzeba bardzo uważać zeby się nie pomylić. Za Twoją pracę odpowiada komornik, jak się pomyślisz - moze zapłacić ogromną karę, więc praca jest strasznie odpowiedzialna i pod dużą presją. Wszystko musisz robić dokładnie, ale też bardzo szybko (bo nie ma czasu!)
No i co najgorsze - pracujesz po 12 h za 1100 zł miesięcznie.