Ja od siebie, bardzo trafny opis przedstawiony przez Brygadę_Remontową, mogę uzupełnić jeszcze o:
-Codzienne podpisywanie setek pism sprokurowanych przez twoich współpracowników, na które oczywiście wypada, przed podpisaniem, choć rzucić okiem, żeby się upewnić czy nie wygenerowali przypadkiem jakiś bzdur.
-Odpisywanie na skargi (najczęściej bezsensowne), tworzenia nieszablonowych postanowień, planów podziału, przygotowywanie spisów spadków itp. często wymagających naprawdę niezłego wymóżdżenia
-Udzielanie odpowiedzi na dziesiątki pytań zarówno zwykłych pracowników jak i aplikantów typu „jak mam zarejestrować tą sprawę?”, „jak rozumiesz ten wniosek?”, „co ja mam zrobić w tej sprawie?”, „obejrzyj te akta, bo są stare i ja nie wiem o co w nich chodzi?”, „jak mam rozliczyć tą wpłatę?”, „jak to się robi?”, „dlaczego komputer to mi tak wyliczył, a chyba powinno być inaczej?”, „czy ja mogę to zrobić tak a tak i gdzie ja to znajdę w przepisach?”, „możesz porozmawiać z tym człowiekiem, bo ja nie wiem o czym on do mnie mówi?”, „wytłumacz mi/nam jak mam rozumieć ten artykuł?” itp., itd.
-Rozwiązywanie bieżących problemów personalnych, rozwiązywanie sporów, organizowanie pracy zespołu, gaszenie drobnych „pożarów”i krycie tyłków, pośredniczenie w przekazywaniu złych informacji szefowi (dobre jakoś sami potrafią przekazać, lizusy

), branie udziału w naradach organizacyjno-strategicznych
Tyle w kancelarii, a w terenie:
-robienie kilometrów po schodach, bo złośliwie większość dłużników musi mieszkać na ostatnich piętrach kamienic/bloków bez wind
-taplanie się w błocku na „uroczych” wiejskich podwóreczkach
-utyskiwanie na notoryczny brak numerów na posesjach
-zastanawianie się czy brak tabliczki na furtce „uwaga zły pies” jest odzwierciedleniem stanu faktycznego czy a nuż niekoniecznie
-pisanie protokołów na stojąco, bo oferowane miejsce do siedzenia i stół tak kleją się od brudu, że kijem strach tego dotknąć
-wysłuchiwanie historii życia dłużników, żali i pomstowań na bank/Balcerowicza/rząd/gówniane prawo/niedobrego syna, męża, synową,wnuczkę, siostrę albo sąsiadkę/kryzys oraz ogólną straszliwie straszną niesprawiedliwość dziejową
-ciągłe rozwijanie swoich umiejętności w zakresie werbalnych i niewerbalnych technik negocjacji oraz pogłębianie znajomości psychologii i pokrętnej natury ludzkiej :evil:
Pomimo tego wszystkiego ja również bardzo lubię moją pracę. Jest ciężka, czasem nużąca ale na pewno nie nudna
