jak wygląda dzień pracy w kancelarii komorniczej ?

  • Autor wątku Autor wątku Rott319
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
FraZeolog napisał:
Cały czas pojawiają się na forum pytania - "ile, ile, mlask, ile, no powiedz, czemu nie chcesz powiedzieć, na pewno zarabiasz 40 tysięcy i nie chcesz się przyznać tu burżuju z koneksjami".


Nie rozumiem Twojego podejścia. Jak już ktoś wcześniej zauważył w Polandii mamy wolną amerykankę jeśli chodzi o rynek pracy. Idąc na rozmowę o pracę chciałabym wiedzieć ile potencjalny pracodawca mi zaoferuje a mogę opierać się jedynie na domysłach i niesprawdzonych informacjach. Chciałabym wiedzieć, czy będzie mi się chciało codziennie z łóżka wstawać bo wolontariat mnie nie kreci, chciałabym już w ogłoszeniu widzieć widełki wynagrodzeń , ale chyba jeszcze długo nie zobaczę. Naprawdę nie widzę nic złego w pytaniach o zarobki jeśli nie ma innej możliwości żeby się tego dowiedzieć. Nie wiem czy to trochę autorowi wątku rozjaśni całą sprawę ale mój kolega 2 rok aplikacji w Białymstoku ma średnią krajową, mówi dobrze trafił choć narzeka na ogrom roboty. Paradoksalnie znajomi ze stolicy zarabiają gorzej.
 
W tej chwili na rynku prawniczym jest takie zamieszanie, że wszyscy opierają się na domysłach i nikt nic nie wie.

Jedni robią za darmo, a inni którzy mieli szczęście zarabiają normalnie i jeszcze patron płaci za aplikację. Im dłużej potrwa masowy nabór na aplikację tym procent "szczęśliwców" będzie spadał.

Tak samo w Warszawie w jednym miejscu aplikanci uprawiają wolontariat, a w innym zarabiają średnią krajową.

Jak ja dostawałem się na aplikację 70% aplikantów w moim roczniku miało etat. W roczniku dwa lata późniejszym już tylko jednostki miały etat.

Tym samym wyciąganie wniosków o średnim wynagrodzeniu przypomina mi rozumowanie - ja mam 2 nogi, mój pies ma 4 nogi, średnio mamy 3 nogi.
 
Ostatnia edycja:
Dlatego warto pytać, drążyć temat, jak jest tu, jak jest tam, aż "jako taki" obraz sytacji będziemy mieli, szczególni Ci, co nic nie wiedzą, a muszą podjąć niebawem wybór drogi zawodowej.
 
Rott319 napisał:
Dlatego warto pytać, drążyć temat, jak jest tu, jak jest tam, aż "jako taki" obraz sytacji będziemy mieli, szczególni Ci, co nic nie wiedzą, a muszą podjąć niebawem wybór drogi zawodowej.

To studenci IV roku prawa nic nie wiedzą o możliwych ścieżkach kariery?:O Studenci IV roku prawa nie mają znajomych absolwentów? Ne mieli praktyk w sądach/prokuraturach/kancelariach? Nie śledzą bieżących wydarzeń?

Tak z ciekawości, gdzie studiujesz?:)
 
Rott319 napisał:
na najlepszy wydziale prawa w Polsce :)


Wybacz, ale jak czytam o najlepszych wydziałach w Polsce, to ogarnia mnie szyderczy śmiech. Później zdziwieni absolwenci prestiżowych wydziałów budzą się z ręką w nocniku.
Jak wygląda dzień pracy w kancelarii komorniczej ? Odpowiem Wam z mojej perspektywy.
Przychodzisz rano i zaczynasz od kawy. Na dzień dobry sprawdzasz, czy ludzie, którzy zobowiązali się wpłacić jakąś kwotę do dnia wczorajszego to zrobili. Oczywiście 50% tego nie zrobiło :) Wściekasz się i pomstujesz, że to banda (......), która łamie po raz e-nty dane słowo. Zerkasz na biurko i patrzysz co Ci dołożono. Wychodząc wczoraj o godz. 16:00 zostawiłeś na nim tylko 4 teczki akt. Dzisiaj leżą tam dwa stosy do obrobienia :) Włączasz komputer, a sekretarka łączy do Ciebie jakiś drących się ludzi, którzy uważają, że jestes Panem na ch... i k.... Często wykrzykują Ci to w ucho. Tłumaczysz kolejnym rozmówcą ciągle to samo, dlaczego zajęto wynagrodzenie, rachunek bankowy, czy wierzytelność. Padają święte pytania:
- Ale Panie Komorniku, za co ? Jakie długi? Jak powstał ten dług?
- W 90% odpowiadasz, że nie masz pojęcia bo z tytułu nie wynika czym jest spowodowane zadłużenie.
Jeszcze przed śniadaniem jak wypadnie na Ciebie przyjmnowanie interesantów, obrobisz kilku dłużników. Jak masz pecha przyjdzie 1-2 meneli i pora śniadaniowa przesuwa się wprost proporcjonalnie do kwadratu czasu spędzonego na wietrzenie pokoju. W międzyczasie ktoś wpada do towojej kwatery pytając, czy masz takie i siakie akta, bo nigdzie ich nie można znaleźć, a ty 5 dni temu przebywaleś w danej sprawie jako ostatni.
Po śniadaniu przeglądasz zastane teczki, decydujesz co dalej z nimi zrobić. Następnie przypominasz sobie, iż masz XYZ pilnych spraw bo obiecałeś czynności terenowe na wczoraj. Szykujesz sprawy na teren i przypominasz sobie o tych 50% kłamczuszków, co nie wpłacili umówionej kasy. Dzwonisz bądź zabierasz teczki ze sobą. Ruszasz w teren. W głowie układasz trasę, aby nie krążyć po 20 km. Połowy ludzi nie zastajesz, 25% to meliny i zastanawiasz się, czy przeszły na Ciebie robaki bądź czy pijany domownik będzie się awanturował. Kolejne 25% to w miarę normalne gospdoarstwa domowe. W terenie jak to w terenie, jak dłużnicy nie płacą zajmujesz ruchomości (czasami odbierasz). Bywa, że jedna wizyta trwa 1-2 h, kończy się z Policją i awanturą. Wracasz do kancelarii, porządkujesz sprawy lub zostawiasz to na jutro - dzień bez terenu ( uzupełnisz papierologię). Znowu telefony, interesanci i czasem ciekawe dziwne przypadki egzekucyjne.
To dzień asesora/aplikanta II rocznego.
Są też pracownicy typowo biurowi oraz asesorzy/aplikanci pracujący tylko w kancelarii. Ich praca jest niezbędna, ale nie zapewnia takich emocji i kontaktu z drugim człowiekiem.
Mimo wszystko - lubię moją pracę.
Oczywiście jest to bardzo uproszczony opis wręcz poetycki, gdyż każdy dzień w kancelarii komorniczej jest inny.
Pozdrawiam.
 
Ostatnia edycja:
Brygada_Remontowa napisał:
każdy dzień w kancelarii komorniczej jest inny.
Pozdrawiam.

Oj, widzę, że mamy nowe wątki dotyczące pracy w kancelarii komorniczej: wszędobylskie robaki, odór dłużników i co najważniejsze - wielka przygoda

Przyznam, brzmi to intrygująco

PS

W teren chodzą już normalnie aplikanici II roku ?!?
 
Ostatnia edycja:
Rott319 napisał:
Oj, widzę, że mamy nowe wątki dotyczące pracy w kancelarii komorniczej: wszędobylskie robaki, odór dłużników i co najważniejsze - wielka przygoda

Przyznam, brzmi to intrygująco

PS

W teren chodzą już normalnie aplikanici II roku ?!?

Perskie dywany w mieszkaniach raczej rzadko będziesz oglądał. Większośc spraw dotyczy ubogich ludzi, ze starych kamienic i dzielnic z krzywą reputacją. W terenie garnitur nie jest wskazany :)
Aplikanci II roku mogą przeprowadzać czynności samodzielnie, oczywiście w granicach umocowania oraz zgodnie z uoksie.
 
Ja od siebie, bardzo trafny opis przedstawiony przez Brygadę_Remontową, mogę uzupełnić jeszcze o:
-Codzienne podpisywanie setek pism sprokurowanych przez twoich współpracowników, na które oczywiście wypada, przed podpisaniem, choć rzucić okiem, żeby się upewnić czy nie wygenerowali przypadkiem jakiś bzdur.

-Odpisywanie na skargi (najczęściej bezsensowne), tworzenia nieszablonowych postanowień, planów podziału, przygotowywanie spisów spadków itp. często wymagających naprawdę niezłego wymóżdżenia

-Udzielanie odpowiedzi na dziesiątki pytań zarówno zwykłych pracowników jak i aplikantów typu „jak mam zarejestrować tą sprawę?”, „jak rozumiesz ten wniosek?”, „co ja mam zrobić w tej sprawie?”, „obejrzyj te akta, bo są stare i ja nie wiem o co w nich chodzi?”, „jak mam rozliczyć tą wpłatę?”, „jak to się robi?”, „dlaczego komputer to mi tak wyliczył, a chyba powinno być inaczej?”, „czy ja mogę to zrobić tak a tak i gdzie ja to znajdę w przepisach?”, „możesz porozmawiać z tym człowiekiem, bo ja nie wiem o czym on do mnie mówi?”, „wytłumacz mi/nam jak mam rozumieć ten artykuł?” itp., itd.

-Rozwiązywanie bieżących problemów personalnych, rozwiązywanie sporów, organizowanie pracy zespołu, gaszenie drobnych „pożarów”i krycie tyłków, pośredniczenie w przekazywaniu złych informacji szefowi (dobre jakoś sami potrafią przekazać, lizusy ;) ), branie udziału w naradach organizacyjno-strategicznych

Tyle w kancelarii, a w terenie:
-robienie kilometrów po schodach, bo złośliwie większość dłużników musi mieszkać na ostatnich piętrach kamienic/bloków bez wind

-taplanie się w błocku na „uroczych” wiejskich podwóreczkach

-utyskiwanie na notoryczny brak numerów na posesjach

-zastanawianie się czy brak tabliczki na furtce „uwaga zły pies” jest odzwierciedleniem stanu faktycznego czy a nuż niekoniecznie

-pisanie protokołów na stojąco, bo oferowane miejsce do siedzenia i stół tak kleją się od brudu, że kijem strach tego dotknąć

-wysłuchiwanie historii życia dłużników, żali i pomstowań na bank/Balcerowicza/rząd/gówniane prawo/niedobrego syna, męża, synową,wnuczkę, siostrę albo sąsiadkę/kryzys oraz ogólną straszliwie straszną niesprawiedliwość dziejową

-ciągłe rozwijanie swoich umiejętności w zakresie werbalnych i niewerbalnych technik negocjacji oraz pogłębianie znajomości psychologii i pokrętnej natury ludzkiej :evil:
Pomimo tego wszystkiego ja również bardzo lubię moją pracę. Jest ciężka, czasem nużąca ale na pewno nie nudna :)
 
Ostatnia edycja:
Ja chodzę w teren mimo, że formalnie na aplikacji będę od stycznia. Oczywiście nie chodzę sam tylko z komornikiem lub asesorem. Praca w terenie wygląda niemal dokładnie jak opisał wyżej kolega. Czasem jestem w szoku jak bardzo Polska różni się od obrazu z mediów czy nawet od powszechnego pojęcia społecznego.
 
Przynam, gówniana ta Wasza robota, naprawdę
Normalnie bym nawet jej nie rozważał
tyle, że ponoć zarobki są przyzwite
a ja alfą i omega z prawa nie jestem i raczej nie będę
więc kariery jako sędzie czy prokurator nie zrobię
a zapierniczać za 1000 na radcowskiej czy adwokackiej mi się nie chce
dlatego się interesuje aplikacja komorniczą -to byłby taki kompromis
 
Ostatnia edycja:
Rott319 napisał:
a ja alfą i omega z prawa nie jestem i raczej nie będę
Dlatego się interesuje aplikacja komorniczą
*
Cóż, w takim razie radzę zmienić zainteresowania, bo w tej branży również nie udac Ci się zrealizować.

p.s.
O Bożenka, człowieku czy Ty nie potrafisz napisać jednego postu raz a porządnie, tak żeby go później fafnaście razy nie edytowac i nie zmieniać?

*Tak dla wyjaśnienia, to jest cytat (nie pocięty przeze mnie) z pierwotnej wersji wypowiedzi Rott319
 
Ostatnia edycja:
no nie mówi, że zakres znajomości prawa jest porównywalnie szeroki z adwokacją czy radcowską - w to nie uwierzę
 
Rott319 napisał:
a ja alfą i omega z prawa nie jestem i raczej nie będę

To może warto rozważyć nie-prawniczą karierę?

W zawodach prawniczych chodzi nie tylko o zakres znajomości różnych dziedzin prawa. Niektóre zawody, mimo że teoretycznie koncentrują się na jednej, dwóch dziedzinach prawa, z mniejszym naciskiem na inne dziedziny, to jednak wymagają znacznie większego zgłębienia tematu, wyspecjalizowania, szczegółowości i charakteryzują się większym ryzykiem i większą odpowiedzialnością w razie błędu.
 
Ostatnia edycja:
Mam pytanie do kobiet wykonywujących ten zawód .Zasugerowane mi ,że powinnam się zapisać na jakiś kurs samoobrony ,czy sztuki walki (właśnie dlatego ,że jestem kobietą) czy waszym zdaniem jest to konieczne?
 
Rott319 napisał:
no nie mówi, że zakres znajomości prawa jest porównywalnie szeroki z adwokacją czy radcowską - w to nie uwierzę
To nie wierz.

p.s.
na wszelki wypadek cytuję całą wypowiedź, bo pewnie jeszcze kilka razy się zmieni, a ja nie lubie wychodzić na kretynę ;)
 
luandzia napisał:
Mam pytanie do kobiet wykonywujących ten zawód .Zasugerowane mi ,że powinnam się zapisać na jakiś kurs samoobrony ,czy sztuki walki (właśnie dlatego ,że jestem kobietą) czy waszym zdaniem jest to konieczne?

Czy nosicie broń ze sobą ?

Pytam, bo jak odwiedzacie kilka razy dziennie różnych dziwnych ludzi, biednych, czasami pod wpływem alkoholu, co psa od tygodnia nie karmi itd.
 
Ostatnia edycja:
Rott319 napisał:
Czy nosicie broń ze sobą ?
Pytam, bo jak odwiedzacie kilka razy dziennie różnych dziwnych ludzi ...
Jak ktoś ma pozwolenie i go to kręci to nosi. Ja osobiście znam tylko jednego takiego komornika, ale on i tak baaardzo rzadko jeździ w teren.


luandzia napisał:
Mam pytanie do kobiet wykonywujących ten zawód .Zasugerowane mi ,że powinnam się zapisać na jakiś kurs samoobrony ,czy sztuki walki (właśnie dlatego ,że jestem kobietą) czy waszym zdaniem jest to konieczne?
Każda (lub prawie każda) aktywność fizyczna jest dobrą sprawą, ale nie jest to niezbędne do wykonywania tej pracy. Zasadą raczej jest nie doprowadzanie do sytuacji, w której takie umiejętności byłyby potrzebne. ;)
A tak z ciekawości, kto Ci to sugerował?
 
Powrót
Góra