jak wygląda dzień pracy w kancelarii komorniczej ?

  • Autor wątku Autor wątku Rott319
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
luandzia napisał:
Mam pytanie do kobiet wykonywujących ten zawód .Zasugerowane mi ,że powinnam się zapisać na jakiś kurs samoobrony ,czy sztuki walki (właśnie dlatego ,że jestem kobietą) czy waszym zdaniem jest to konieczne?

W sumie co kancelaria to inny zwyczaj, ale jakos średnio mi sie widzi wysyłanie kobiety samej w teren. Większość komorników wysyła je w męskim towarzystwie bądź przeznacza do pracy w kancelarii np. nieruchomości itd. Jeśli jednak będziesz zmuszona chodzić sama to Ci nie zaszkodzi. Z tym, że ja mam bardzo męski punkt widzenia i jakoś nie widzę kobiety przeciwstawiającej się np. 100 kg rozjuszonemu dłużnikowi. Skutki mogą być opłakane.
Odnośnie doskonalenia się w jakimkolwiek sporcie walki, już nie zawężając tylko do kobiet, to może wyjść z tego niezły bigos. Bedąc samemu na czynnościach można trafić na różne sytuacje. Broniąc się można uszkodzić napastnika bądź napastników. Z tego powodu można mieć nieprzjemności związane z przekroczeniem obrony koniecznej itd. Prokurator może zinterpretować zaistniałą sytuację inczej. Mamy nasze słowo vs słowo dłużnika i przy pechu jego świadków. Z ofiary staniemy sie napastnikiem, który w dodatku prowokował. To jest jednak temat na osobną dyskusję.
 
Miałam okazję rozmawiać z kilkoma komornikami i powiem szczerze ,że płeć była sporym problemem i nie chodzi o jakiś męski szowinizm tylko Panowie bali się zatrudnić aplikantkę-kobietę ze względów bezpieczeństwa.
 
Brygada_Remontowa napisał:
Broniąc się można uszkodzić napastnika bądź napastników. Z tego powodu można mieć nieprzjemności związane z przekroczeniem obrony koniecznej itd. Prokurator może zinterpretować zaistniałą sytuację inczej. Mamy nasze słowo vs słowo dłużnika i przy pechu jego świadków. Z ofiary staniemy sie napastnikiem, który w dodatku prowokował. To jest jednak temat na osobną dyskusję.

Tyle, że broniący się jest prawnikiem i to z doświadczeniem, wie jakie są przesłanki obrony koniecznej, wie jak unikać sytuacji konfliktowych itd. a atakujący to rozuszony dłużnik.
To też weź pod uwagę.
 
Ostatnia edycja:
Brygada_Remontowa napisał:
Bedąc samemu na czynnościach można trafić na różne sytuacje. Broniąc się można uszkodzić napastnika bądź napastników. Z tego powodu można mieć nieprzjemności związane z przekroczeniem obrony koniecznej itd. Prokurator może zinterpretować zaistniałą sytuację inczej. Mamy nasze słowo vs słowo dłużnika i przy pechu jego świadków. Z ofiary staniemy sie napastnikiem, który w dodatku prowokował. To jest jednak temat na osobną dyskusję.
Między innymi dlatego w mojej kancelarii (i wielu innych mi znanych) nie jeździ sie w teren pojedyńczo. Ta zasada nie dotyczy tylko kobiet aplikantek/asesorek/komorników ale również i mężczyzn (posądzenie o próbę gwałtu też nie jest przyjemne).
 
Różnie komornicy chodzą.
Ostatnio jak był u mnie, to przyszedł sam i na oddatek elegancko ubrany :)
 
Rott319 napisał:
Różnie komornicy chodzą.
Ostatnio jak był u mnie, to przyszedł sam i na oddatek elegancko ubrany :)
Dlatego też wielokrotnie tu powtarzano, że co kancelaria to obyczaj. Dotyczy to bardzo wielu kwestii, począwszy od zarobków, poprzez zakres obowiązków pracowników, strukturę organizacyjną, po praktyki w pracy w terenie.
 
Ostatnia edycja:
Rott319 napisał:
Tyle, że broniący się jest prawnikiem i to z doświaczeniem, wie jakie są przesłąnki oborny koniecznej, wie jak unikać sytuacji konflikotwych itd. a atakujący to rozuszony dłużnik.
To też weź pod uwagę.

Kolego przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś i pomyśl :) To są ułamki sekund, nie masz czasu na myślenie. Czasami nie unikniesz obojętnie co zrobisz. Sam doświadczyłem tego na własnej skórze, gdzie dłużnik nie miał pustych rąk. Działasz instynktownie i tyle. Zresztą gdy w czasie takiej akcji, gdzie uszkodziliśmy dłużnika wyjdzie, że trenujemy np. MMA,może być nieciekawie.
Lokata wiadomo, że najlepiej jeździć we dwóch. Jednak w wielu kancelariach asesorzy/aplikanci chodzą sami.
 
lokata napisał:
Wiem i nie zazdroszczę ;)

Dobra, ale Ty jesteś kobietą.
Jaki problem dla faceta załatwić sobie pozwolenie na broń, iść od dłużnika z rozsuniętą koszulą / kurtką żeby było widać co nie co, oraz 2 razy na siłownie w tygodniu.
No nie mówice, że kazdego dnia walczyćie o życie w terenie.
 
Rott319 napisał:
nie rozumiem o co Ci chodzi.

Czasem gdy trafi się nadgorliwy prokurator z ofiary, która broniąc się uszkodziła dłużnika, możesz stać się napastnikiem. Połamałeś mu szczękę oraz nos, a ty nie masz śladów pobicia na ciele. Wytłumacz się wtedy :)
Dłużnik wyjechał do Ciebie z młotkiem, a za nim stał jego szwagier, żona i teściowa, którzy to widzieli - zeznają oczywiścnie, że nic takiego nie miało miejsca.
 
Nie, to ma sens co piszesz.
Myślałem, że doczepiłeś się do faktu, że ktoś jest prawnikiem z doświadczeniem i z tego powodu ma "pod górkę", tak przynajmniej zrozumiałem Twoj post.
 
Rott319 napisał:
Dobra, ale Ty jesteś kobietą.
Jaki problem dla faceta załatwić sobie pozwolenie na broń, iść od dłużnika z rozsuniętą koszulą / kurtką żeby było widać co nie co, oraz 2 razy na siłownie w tygodniu.
No nie mówice, że kazdego dnia walczyćie o życie w terenie.
Dziecko, czy Ci aby komornik nie pomylił się z panem z brygady antyterrorystycznej? Chyba za dużo filmów sensacyjnych sie kolega naogladał.

I nikt tu nie mówi, że co dzień walczymy o życie w terenie.
 
Zaraz, zaraz, cały czas stękacie, że robora nieprzyjemna, niebezpieczna, trąbią o tym na tym i na innych forach i teraz do mnie per. dziecko ?!?

PS

Dobra, udajmy, że nic sie nie stało, bo znowu moderator zamknie topic.
 
Rott319 napisał:
Dobra, ale Ty jesteś kobietą.
Jaki problem dla faceta załatwić sobie pozwolenie na broń, iść od dłużnika z rozsuniętą koszulą / kurtką żeby było widać co nie co, oraz 2 razy na siłownie w tygodniu.
No nie mówice, że kazdego dnia walczyćie o życie w terenie.

Kolego idz ty na ten notariat, bo albo Ciebie ktos ubije w terenie, albo ty kogoś ubijesz :) Paradowanie z bronia mnie rozłożyło na łopatki :)
 
To zapytam inaczej:

Jak sobie radziecie sami w terenie, bez wsparcia (innej osoby albo broni ) z bardzo opornymi i zachowującymi się agresywnie dłużnikami ?

Bardzo mnie to ciekawi, jak to wygląda, gdy ktoś wymachuje przed wami łomem albo czymś podobnym.
 
Rott319 napisał:
To zapytam inaczej:

Jak sobie radziecie sami w terenie, bez wsparcia (innej osoby albo broni ) z bardzo opornymi i zachowującymi się agresywnie dłużnikami ?

Bardzo mnie to ciekawi, jak to wygląda, gdy ktoś wymachuje przed wami łomem albo czymś podobnym.

Trzeba potrafić troszkę czytać ludzi. Nie zawsze ten kto głośno krzyczy jest niebezpieczny. Przede wszystkim należy zachowywać sie spokojnie, tłumaczyć, wyjaśniać itd. Poinformować o przyczynach i ewentualnych konsekwencjach. Jeśli nie idzie to wycofujesz sie i tyle. Wchodzisz tam z asysta Policji i jest cyrk.
 
spoko loco, zawsze tak instynktownie wyłapujecie ludzkie emocje, potraficie przewidzieć jego nastepny krok ?

W to mi sie nie chce wierzyć, człowiek to człowiek, nawet ten najspokojnieszy może wpasc w furię jak znajdzie sie bardoz stresującej sytuacji i co wtedy ?
 
Powrót
Góra