Jaki Mniej Więcej % Prawdopodobieństwa Wystarczy ?

  • Autor wątku Autor wątku ciech
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Agentla Scully czy jak jej tam z archiwum X powinna się tym zająć.
 
[cytat="ciech":3ab6eiul] W pierwszym przypadku na niecodzienność zdarzeń wskazuje to, ze umiera osoba nie mająca przedtem żadnych poważnych dolegliwości wskazujących na groźbę śmierci. Umiera ponadto nagle i niespodziewanie, poza miejscem swojego zamieszkania, gdzie zawsze prawie na ogol spędzała swój czas. Przyzna Pan chyba, ze w stosunku do zgonów o naturze przeciwnej do opisanego zdarza się to raczej rzadko. [/cytat:3ab6eiul] myli się pan wcale nie jest to takie rzadkie... umierają nie tylko osoby starsze , schorowane i przykute do wlasnego łóżka... zdarza się to również osobom w srednim wieku, młodzieży a nawet dzieciom i wcale nie muszą wcześniej na coś chorować...

[cytat="ciech":3ab6eiul] W drugim przypadku umiera osoba z przyczyny zachorowania na jakąś nieznaną dotąd chorobę, której wysokiej klasy konsylium lekarskie nie może do ostatniej chwili zdiagnozować. Przyzna Pan chyba i tu, ze zgony z przyczyn chorób nierozpoznawalnych w stosunku do zgonów z przyczyn chorób rozpoznawalnych są nawet zdarzeniem jeszcze rzadszym. [/cytat:3ab6eiul] rzadszym owszem - ale gdzie tu zaistnienie przestępstwa...?

[cytat="ciech":3ab6eiul] Jeżeli teraz zważymy, ze oba te przypadki tak rzadkich okoliczności zgonów miały ścisły związek z jednym i tym samym mieszkaniem, to czyż nie czyni to całości nawet jeszcze rzadszym zjawiskiem niecodziennych okoliczności śmierci?
[/cytat:3ab6eiul] nie czyni... u mnie w rodzinie również w jednym domu w przeciągu pół roku były dwa zgony i jakoś nikt nie dopatrywał się w tym zabójstwa z motywem zagarnięcia majątku...
 
[cytat="Markiz32":3ga7acio][cytat="ciech":3ga7acio] W pierwszym przypadku na niecodzienność zdarzeń wskazuje to, ze umiera osoba nie mająca przedtem żadnych poważnych dolegliwości wskazujących na groźbę śmierci. Umiera ponadto nagle i niespodziewanie, poza miejscem swojego zamieszkania, gdzie zawsze prawie na ogol spędzała swój czas. Przyzna Pan chyba, ze w stosunku do zgonów o naturze przeciwnej do opisanego zdarza się to raczej rzadko. [/cytat:3ga7acio] myli się pan wcale nie jest to takie rzadkie... umierają nie tylko osoby starsze , schorowane i przykute do wlasnego łóżka... zdarza się to również osobom w srednim wieku, młodzieży a nawet dzieciom i wcale nie muszą wcześniej na coś chorować...

[cytat="ciech":3ga7acio] W drugim przypadku umiera osoba z przyczyny zachorowania na jakąś nieznaną dotąd chorobę, której wysokiej klasy konsylium lekarskie nie może do ostatniej chwili zdiagnozować. Przyzna Pan chyba i tu, ze zgony z przyczyn chorób nierozpoznawalnych w stosunku do zgonów z przyczyn chorób rozpoznawalnych są nawet zdarzeniem jeszcze rzadszym. [/cytat:3ga7acio] rzadszym owszem - ale gdzie tu zaistnienie przestępstwa...?

[cytat="ciech":3ga7acio] Jeżeli teraz zważymy, ze oba te przypadki tak rzadkich okoliczności zgonów miały ścisły związek z jednym i tym samym mieszkaniem, to czyż nie czyni to całości nawet jeszcze rzadszym zjawiskiem niecodziennych okoliczności śmierci?
[/cytat:3ga7acio] nie czyni... u mnie w rodzinie również w jednym domu w przeciągu pół roku były dwa zgony i jakoś nikt nie dopatrywał się w tym zabójstwa z motywem zagarnięcia majątku...[/cytat:3ga7acio]

Wiadomo, że na świecie gdzie żyje kilka miliardów ludzi, musi się i tak zdarzać jak Pan pisze, czyli że "umierają nie tylko osoby starsze , schorowane i przykute do własnego łóżka... zdarza się to również osobom w średnim wieku, młodzieży a nawet dzieciom i wcale nie muszą wcześniej na coś chorować". Pytaniem jednak powinno być nie czy tak się zdarza lecz jak często to się zdarza w stosunku do zdarzeń o naturze odwrotnej, bo jeżeli coś nie zdarza się często to budzi podejrzenie, że właśnie jest odwrotnie. Myślę, że od umiejętności stawiania sobie trafnych pytań i skuteczności znajdowania na nie odpowiedzi zależy czy uda się nam dociec prawdy.

Nie sądzę też żeby przykłady, które Pan podał były podobne. N.p. istnieje zasadnicza różnica jeżeli zgon a może raczej przyczyny zgonu wzięły swój początek w miejscu gdzie osoba zmarła przebywała w 95% n.p. swojego czasu (n.p. we własnym domu) czy też poza tym miejscem, bo statystycznie spodziewalibyśmy się raczej, że więcej przypadków zgonów z przyczyn naturalnych nastąpi w domu, t.j. tam gdzie ta osoba przebywała najczęściej a nie odwrotnie. Tym samym zdarzenie odwrotne będzie już raczej zdarzeniem niecodziennym. (w zasadzie nie wyraziłem się tu dostatecznie precyzyjnie - miałem raczej na myśli nie wszystkie choroby naturalne, a te w rodzaju ataku serca n.p. i nie samo miejsce zgonu a raczej gdzie taki atak nastąpił)

Wiem, że najprostszą sprawą dla prokuratury byłoby dostarczenie stu procentowych dowodów, ale takich nie ma. Nie każdy ma te same uprawnienia jakie posiada prokuratura, więc nie jest w stanie ich zdobyć. N.p. wiele dokumentów jest ciągle przed szarym obywatelem zatajanych. Ja ciągle mówię o podejrzeniu a nie dowodach. Pytaniem więc jest czy nasuwa się jakieś podejrzenie raczej a nie czy udowodniono już zaistnienie przestępstwa. Słyszałem, że są proste metody pozwalające odpowiedzieć na wiele nieznanych pytań, n.p. że w bardzo podobnych sytuacjach na 1000 przypadków okazuje się, że w 555 zgon nie nastąpił z przyczyn naturalnych czyli, że w istocie choroba mogla nie być chorobą naturalną a stanem wywołanym jakimiś czynnikami zewnętrznymi. Niecodzienność zdarzeń też myślę nie przesądza już w 100% o rozwiązaniu ostatecznym.

Pozdrowienia, ciech
 
ehhh - żeby krótko odpowiedzieć panu na pytanie ... - przedstawione przez Pana "dowody" na to ,że ktoś popełnił dwa morderstwa w celu zagarnięcia majątku jakoś mnie nie przekonały i albo byłaby odmowa wszczęcia ,albo- o ile gdyby było prowadzone to powinno być umorzone z BCP
 
[cytat="Markiz32":2fkslbhs]ehhh - żeby krótko odpowiedzieć panu na pytanie ... - przedstawione przez Pana "dowody" na to ,że ktoś popełnił dwa morderstwa w celu zagarnięcia majątku jakoś mnie nie przekonały i albo byłaby odmowa wszczęcia ,albo- o ile gdyby było prowadzone to powinno być umorzone z BCP[/cytat:2fkslbhs]


To fakt. Gdybym miał niezbite dowody (bo przecież obalony dowód nie jest już żadnym dowodem) to ja sam rozwiązałbym tą zagadkę i ani Policja ani Prokuratura nie byłaby do niczego potrzebna, tzn. może tylko do zatrzymania jakiegoś winnego jeśli istnieje i późniejszego przedstawienia tych dowodów przed sądem. (jeśli to rzeczywiście człowiek, bo przecież nie można teraz z całą pewnością wykluczyć, że mogą to być inne czynniki - n.p. zatrucie niechcący jakąś chemiczną czy inną substancją, albo, że wina była wyłącznie z jakiegoś zaniedbania.)

Ja jednak ciągle mówię wyłącznie o podejrzeniu.

Reasumując czy obydwa razem wzięte przypadki nierozpoznawalnych, a więc i bardzo rzadkich przyczyn zgonu, ściśle związanych z jednym i tym samym mieszkaniem, przy tak wysokim poziomie wiedzy dzisiejszej 21-wiecznej medycyny naprawdę nie nasuwa na myśl żadnych podejrzeń, chociażby takich, że zgon mógł nastąpić z przyczyn nienaturalnych?

I czy?

Mogę się czuć w takim przypadku zwolniony z obywatelskiego jak sądzę obowiązku zgłoszenia o "podejrzeniu popełnienia czynu zabronionego" ?

Dziękuję.


Pozdrawiam, ciech
 
Chcesz statystyki? Proszę bardzo: ponad 75% spraw kończy się umorzeniem albo odmową wszczęcia postępowania.
 
> Nikt sprawy nie zgłasza do prokuratóry,
>Czy te okoliczności są wystarczające by zainteresować prokuraturę, czy też tego typu przypadki bywają na ogół oddalane?

Jak prokuratura nie będzie wiedziec o zdarzeniu, to oczywiście żadnego postepowania nie wszcznie. No bo niby na jakiej podstawie, skoro nie wie? Nie zatrudnia jasnowidzów na etacie.

>Czy te okoliczności są wystarczające by zainteresować prokuraturę, czy też tego typu przypadki bywają na ogół oddalane? Po prostu prosiłbym założyć, że składający zawiadomienie poza tym co napisałem nic więcej już konkretnego nie powiedział.

Nie, nie są.

>Umiera ponadto nagle i niespodziewanie, poza miejscem swojego zamieszkania, gdzie zawsze prawie na ogól spędzała swój czas.

W ten własnie sposób umiera większośc obywateli naszego kraju. Mniej więcej wszystkie ofiary wypadków drogowych oraz np. spora częśc pacjentów szpitali. A zawał może cię dopaśc wszędzie, zupełnie niespodziewanie.

>bo statystycznie spodziewalibyśmy się raczej, że więcej przypadków zgonów z przyczyn naturalnych nastąpi w domu, t.j. tam gdzie ta osoba przebywała najczęściej a nie odwrotnie.

Nie wiem, skąd masz takie statystyki, bo jest właśnie zupełnie odwrotnie.
 
[cytat="MMPM":nf9doata]> Nikt sprawy nie zgłasza do prokuratóry,
>Czy te okoliczności są wystarczające by zainteresować prokuraturę, czy też tego typu przypadki bywają na ogół oddalane?

Jak prokuratura nie będzie wiedziec o zdarzeniu, to oczywiście żadnego postepowania nie wszcznie. No bo niby na jakiej podstawie, skoro nie wie? Nie zatrudnia jasnowidzów na etacie.

>Czy te okoliczności są wystarczające by zainteresować prokuraturę, czy też tego typu przypadki bywają na ogół oddalane? Po prostu prosiłbym założyć, że składający zawiadomienie poza tym co napisałem nic więcej już konkretnego nie powiedział.

Nie, nie są.

>Umiera ponadto nagle i niespodziewanie, poza miejscem swojego zamieszkania, gdzie zawsze prawie na ogól spędzała swój czas.

W ten własnie sposób umiera większośc obywateli naszego kraju. Mniej więcej wszystkie ofiary wypadków drogowych oraz np. spora częśc pacjentów szpitali. A zawał może cię dopaśc wszędzie, zupełnie niespodziewanie.

>bo statystycznie spodziewalibyśmy się raczej, że więcej przypadków zgonów z przyczyn naturalnych nastąpi w domu, t.j. tam gdzie ta osoba przebywała najczęściej a nie odwrotnie.

Nie wiem, skąd masz takie statystyki, bo jest właśnie zupełnie odwrotnie.[/cytat:nf9doata]

Ma Pan rację i słusznie mnie Pan tutaj "chwycił za słowo". Nie wyraziłem się dostatecznie precyzyjnie i chciałbym tu umieścić swoje sprostowanie. Miałem raczej na myśli nie wszystkie choroby naturalne, a te w rodzaju ataku serca n.p. i nie samo miejsce zgonu a raczej gdzie taki atak nastąpił. Chciałbym jednak podkreślić, że jeśli weźmiemy pod uwagę tylko niektóre fakty a okroimy całość z pozostałych to nie muszą stanowić one jeszcze niczego niezwykłego. Porównując analogicznie do prostego zjawiska rzutu kostką: wyrzucenie szóstki zdarza się statystycznie 1 na 6 razy i nie jest jeszcze niczym niezwykłym, ale już wyrzucenie dwóch szóstek dwoma kostkami jednocześnie zdarza się tylko 1 na 36 razy, a trzech szóstek trzema kostkami jeszcze rzadziej bo tylko 1 na 216 razy - i w tym kontekście powinniśmy patrzeć na całą sprawę, uważam. Idąc dalej analogicznym rozumowaniem - Jeśli ktoś uczestniczył w śmiertelnym wypadku drogowym to nikomu jeszcze nie wydaje się oczywistym, że ten ktoś spowodował ten wypadek umyślnie. Co jednak pomyślałby Pan jeśli ta sama osoba uczestniczyłaby w dwóch, trzech albo też pięciu takich wypadkach w ciągu jednego tygodnia? Pewnie od razu nasunęłoby się Panu na myśl: "On to robi celowo!". A teraz prosiłbym o zastanowienie się dlaczego tak myślimy. Moim zdaniem dlatego, że bardzo rzadko zdarza się, żeby przeciętny człowiek (nie zawodowo związany oczywiście), w normalnych warunkach (wykluczam oczywiście n.p. okresy wojny i kataklizmów) uczestniczył więcej niż jeden raz w ciągu dnia w nieumyślnie spowodowanych wypadkach śmiertelnych, natomiast tego typu przypadki mają najczęściej miejsce w seryjnych morderstwach, i choć nie jest to jeszcze 100%-owy dowód, to jesteśmy już niemal pewni. Oczywiście celowo przerysowałem całe zdarzenie ażeby unaocznić wyraźnie mechanizm naszego myślenia w podobnych sytuacjach. Rzeczywiste przypadki z życia nie są na ogół aż tak proste. Ponadto najważniejszym jest jakie fakty i w jaki sposób bierzemy pod uwagę i do czego je porównujemy. Chodzi o to by raczej nie mieszać "pomidorów z cytrusami". I tak n.p. jeżeli porównujemy liczbę zgonów wywołanych atakiem serca powstałym w domu i poza domem to nie powinniśmy w to mieszać przyczyn zgonów zupełnie innych w swej naturze, jak n.p. wypadków drogowych, bo nie miałoby to najmniejszego sensu, ponieważ z góry wiadomo, że wypadki drogowe raczej się w domach nie zdarzają. Ponadto samo miejsce zgonu zależy już od wielu innych dodatkowych czynników takich jak n.p. kiedy zjawiło się pogotowie ratunkowe i czy chorego wogóle gdziekolwiek przewożono, a więc nie ono stanowi tu czynnik istotny a raczej gdzie dany atak nastąpił. Tak więc uważam, że statystykę należy stosować z należytą uwagą. Nie można po prostu brać byle jakich liczb prosto "z brzegu". Przepraszam za niedopatrzenie.

Pozdrawiam, ciech
 
[cytat="ciech":2l52swmk]Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko niektóre fakty a okroimy całość z pozostałych to nie stanowią one jeszcze niczego niezwykłego. Porównując analogicznie do prostego zjawiska rzutu kostką wyrzucenie szóstki zdarza się statystycznie 1 na 6 razy i nie jest jeszcze niczym niezwykłym, ale już wyrzucenie dwóch szóstek dwoma kostkami jednocześnie zdarza się tylko 1 na 36 razy, a trzech szóstek trzema kostkami jeszcze rzadziej bo tylko 1 na 216 razy - i w tym kontekście powinniśmy patrzeć na całą sprawę, uważam. Ponadto najważniejszym jest jakie fakty i w jaki sposób bierzemy pod uwagę i do czego je porównujemy, n.p.[/cytat:2l52swmk] i jeśli to miałoby mnie przekonać ,że były dwa morderstwa to jest pan w błędzie
 
[cytat="Markiz32":3rd57yp5]i jeśli to miałoby mnie przekonać ,że były dwa morderstwa to jest pan w błędzie[/cytat:3rd57yp5]


Nie chcę nikogo przekonać. Sam nie jestem do niczego przekonany. To co na pewno mogę stwierdzić to jedynie, że sprawa jest bardzo niejasna, bo w obu przypadkach nieznana jest w pełni przyczyna zgonu i obu zgonom towarzyszą tajemnicze okoliczności. Do pełnego przekonania do czegokolwiek potrzebowałbym 100%-owego dowodu. Nie można też przecież wykluczyć z całą pewnością, że były to przypadki szczególne - odbiegające całkowicie od statystycznie najczęściej spotykanych, albo też tzw. jakiś "zbieg okoliczności". Przecież takie rzeczy też się zdarzają.


Pozdrowienia, ciech
 
[cytat="ciech":42xc07vh]. To co na pewno mogę stwierdzić to jedynie, że sprawa jest bardzo niejasna dla mnie, bo w obu przypadkach nieznana jest w pełni przyczyna śmierci. [/cytat:42xc07vh] przyczyna jest bardzo jasna - wystarczy przeczytać kartę zgonu wystawioną przez lekarza...tam będzie napisane jaka jest przyczyna śmierci.
W przypadku gdyby dwaj lekarze wystawiający te karty (każdy dla innej osoby) nie dopatrzyli się ingerencji osób trzecich uważa pan ,że świadomie i celowo poświadczyli nieprawdę ,aby ukryć dwa morderstwa (każdy z lekarzy na osobie na którą wystawiał kartę)...? taaa.... sprawa widzę robi się rozwojowa...
 
Przypadkowo przejrzałem temat i zauważyłem, że Pan Filozof zbyt często zmienia treść swych postów już po udzieleniu mu odpowiedzi. Uważam, że jest to niedopuszczalne i temat powinien zostać zamknięty.
 
[cytat="Janusz M.":1b4eme8k]Przypadkowo przejrzałem temat i zauważyłem, że Pan Filozof zbyt często zmienia treść swych postów już po udzieleniu mu odpowiedzi. Uważam, że jest to niedopuszczalne i temat powinien zostać zamknięty.[/cytat:1b4eme8k]

Gdyby to było niedopuszczalne to nie byłoby takiej możliwości - nie uważa Pan? A co złego widzi Pan w tym, że chcę uściślić swoją wypowiedź albo też poprawić błędy (stylistyczne, ortograficzne, czy dodać kreseczkę nad z, której brak umknął mojej uwadze)? Chyba po to jest tu taka możliwość stworzona, bo po cóż by innego? Dzisiaj takie możliwości mają programy obsługujące prawie każde forum i chwała im za to uważam, bo wypowiedzi chyba się stały znacznie lepiej dzięki temu redagowane i łatwiej czytelne. Przecież nie robię tego po kryjomu i wszystko to jest skrzętnie przez program odnotowywane i podawane każdemu do wiadomości, łącznie z datą poprawki. Ponadto każdy ma możliwość zacytowania mojej wypowiedzi, której jego odpowiedź dotyczy (tego ja już nie mogę zmienić) a więc dokładnie wiadomo, czego dana odpowiedź dotyczyła. Nie widzę tu niczego nielegalnego w tym co robię. Dziękuję za 'labeling' "Filozof".


Filozof
 
Szanowny Panie, to kultura wymaga, aby nie zmieniać treści postu i zapytania po tym, jak się otrzyma odpowiedź.
Opcja "zmień" jest dana po to, aby umożliwić użytkownikom poprawienie ewentualnych błędów, których nie zauważyli przed wysłaniem postu.
Pan natomiast notorycznie zmieniał treść swoich postów często po kilku dniach, jak wypowiedzieli się inni użytkownicy. Po co? :what:
 
[cytat="Janusz M.":3v0mlv97]Szanowny Panie, to kultura wymaga, aby nie zmieniać treści postu i zapytania po tym, jak się otrzyma odpowiedź.
Opcja "zmień" jest dana po to, aby umożliwić użytkownikom poprawienie ewentualnych błędów, których nie zauważyli przed wysłaniem postu.
Pan natomiast notorycznie zmieniał treść swoich postów często po kilku dniach, jak wypowiedzieli się inni użytkownicy. Po co? :what:[/cytat:3v0mlv97]

Ooops, nie zwróciłem uwagi poprzednio, że Pan jest moderatorem. Przepraszam, ale też nie wiedziałem, że to aż taki "brak kultury". Po co? :what: - Swoje "post-y" zmieniałem dlatego, że jak już napisałem poprzednio chciałem albo "uściślić swoją wypowiedź albo też poprawić błędy (stylistyczne, ortograficzne, czy dodać kreseczkę nad z, której brak umknął mojej uwadze)" i.t.p., czyli głównie po to by wyeliminować błędy i nieścisłości, tak aby ktoś następny kto będzie czytał dokładniej zrozumiał to co naprawdę miałem na myśli. Ponieważ jednak nie jestem może zbyt wprawnym pisarzem komputerowym a mam pewne ciągotki do perfekcjonizmu (parałem się programowaniem a w szkole mnie zawsze ganili za błędy (a teraz mnie ganią za ich poprawianie :o )), to być może musiałem to robić częściej niż inni. Nigdzie w żadnym regulaminie nie doczytałem, że opcję 'zmień" można wykorzystywać tylko w ograniczonych okolicznościach tak jak Pan pisze. Myślałem. że skoro jest dostępna zawsze to jej użycie jest też dozwolone zawsze. Tak więc prosiłbym nie wiązać tego z wyłącznie moim "brakiem kultury", bo też nie ja projektowałem oprogramowanie, które jest wszędzie powszechnie stosowane.

Raz tylko jak sobie przypominam zmieniłem w dość zasadniczy sposób treść swojej wypowiedzi, ale od razu zaraz wyjaśniłem, że jest to dość znaczna zmiana spowodowana moim nieścisłym poprzednim wyrażeniem się a sprostowanie umieściłem dodatkowo podkreślone i w nawiasie wyjaśniając ponadto, iż sprostowanie to piszę w związku z moim niedopatrzeniem. Tutaj jest cytat: "w zasadzie nie wyraziłem się tu dostatecznie precyzyjnie - miałem raczej na myśli nie wszystkie choroby naturalne, a te w rodzaju ataku serca n.p. i nie samo miejsce zgonu a raczej gdzie taki atak nastąpił" ponieważ zauważyłem, że w nie dość jednoznaczny sposób było to poprzednio przeze mnie ujęte (było tylko cytat: "przyczyny zgonu wzięły swój początek ..."). Ponadto w następnym poście też wyjaśniłem dość szczegółowo na czym polegało moje niedopatrzenie i nieścisłość. (Cytat: "Ma Pan rację i słusznie mnie Pan tutaj "chwycił za słowo". Nie wyraziłem się dostatecznie precyzyjnie i chciałbym tu umieścić swoje sprostowanie. Miałem raczej na myśli nie wszystkie choroby naturalne, a te w rodzaju ataku serca n.p. i nie samo miejsce zgonu a raczej gdzie taki atak nastąpił.") Ostatnie zmiany opatrzone są automatycznie przez system czasem ich dokonywania, podobnie jak i wszystkie pozostałe wypowiedzi, które dodatkowo jeszcze odnoszą się do prowadzonych cytatów, których przecież ja zmienić nie mogę, tak więc zawsze można dojść kto co kiedy napisał i czego dokładnie dana wypowiedź dotyczy - jeśli to w tym upatruje Pan główny problem.

Pozdrowienia, ciech
 
[cytat="Markiz32":rggj0oc9]przyczyna jest bardzo jasna - wystarczy przeczytać kartę zgonu wystawioną przez lekarza...tam będzie napisane jaka jest przyczyna śmierci.
W przypadku gdyby dwaj lekarze wystawiający te karty (każdy dla innej osoby) nie dopatrzyli się ingerencji osób trzecich uważa pan ,że świadomie i celowo poświadczyli nieprawdę ,aby ukryć dwa morderstwa (każdy z lekarzy na osobie na którą wystawiał kartę)...? taaa.... sprawa widzę robi się rozwojowa...[/cytat:rggj0oc9]

Ja przy morderstwie się nie upieram (pisałem już wcześniej). Raczej cieszyłbym się, gdybym z całą pewnością mógł je wykluczyć. To, że obaj zataili to też raczej mało prawdopodobne, uważam.
 
[cytat="marta222":3dch70gl]0,0001 % prawdopodobieństwa :D[/cytat:3dch70gl]
Jesteś tego pewna? Bo z mojego doświadczenia to wygląda inaczej. A mianowicie, że prokuratura ignoruje informację pochodzącą od osoby poszkodowanej o popełnionym przestępstwie.
 
1) prokuratura nic nie ignoruje -ponieważ na chwilę obecną nic nie zostalo zgłoszone....

2) po drugie nie o popełnionym przestepstwie tylko o podejrzeniu popełnienia...
 
A skąd wiesz czy zostało zgłoszone? Mnie nie o to chodzi tylko o zasadę i ja fakt ten, o którym mi wiadomo podałam jak ma się do powyższej zasady "0.0001 %". O tym, czy popełniono przestępstwo czy jest to tylko podejrzenie decyduje wiedza osoby, która zawiadamia. Jeżeli przy mnie kogoś napadnięto i zabito to nie napiszę, że "podejrzewam" bo na tej zasadzie mogę w ogóle nie pisać, no no może nic wielkiego się nie stało.
 
[cytat="Rhode":2cr5vui5]Jeżeli przy mnie kogoś napadnięto i zabito to nie napiszę, że "podejrzewam" bo na tej zasadzie mogę w ogóle nie pisać, no no może nic wielkiego się nie stało.[/cytat:2cr5vui5] Rhode - twój post ma sie nijak do problemu przefdstawionego przez założyciela tematu... - możesz mi powiedzieć co on widział ,że jest pewien ,że zaistniało przestępstwo...?
 
Powrót
Góra