Jako Kupujący "walczyć" o kupiony towar ze Sprzedawcą czy kurierem?

  • Autor wątku Autor wątku Ailitir
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
witam
mam podobny problem, przesyłka od 20.12.2010 do dnia dzisiejszego nie doszła, z firmą kurierską SIÓDEMKĄ kontakt jest zerowy.
Stan przesyłki jest taki:
1. Przyjęcie od kuriera
2. Wydanie kurierowi doręczającemu
3. Zwrot przez kuriera
Nie rozumiem tego ostatniego wyrażenia.
Sprzedawca ma w regulaminie taki zapis "Nie ponosimy odpowiedzialności za opóźnione, zagubione lub zniszczone przesyłki w transporcie. Natomiast pomagamy w załatwianiu reklamacji z tym związanych."
Sprzedawca również nie ma kontaktu z kurierem.
Nie miałam możliwości wyboru doręczyciela.
No i jest problem, bo pieniążki (=120zł) wpłaciłam z góry na konto, a teraz myślę że trzeba było skorzystać z opcji "za pobraniem".
 
Jeśli jest Pani konsumentem i sprzedawca nie określił chwili wydania rzeczy to za chwilę wydania rzeczy uważa się fizyczne wydanie rzeczy konsumentowi, a nie wydanie jej przewoźnikowi. Proszę przeczytać #14 i #20 w tym wątku.
 
Dziękuję za zainteresowanie.
Czytałam cały wątek.
Faktycznie - sprzedawca nie określił w regulaminie chwili wydania rzeczy.
Jest natomiast zapis: "Paczki wysyłane są kurierem SIÓDEMKA usługa Standard gwarantowane doręczenie na drugi dzień od wysyłki (znaczna większość ponad 98% jest na następny dzień)". Ciekawe, hmmm
Druga sprawa - czy to że nadawca uchyla się od odpowiedzialności za zagubienie przesyłki w transporcie to nie jest czasem klauzula abuzywna?
Poprzez e-mail z potwierdzeniem przeczytania -wezwałam sprzedawcę do wystosowania reklamacji przesyłki no i teraz czekam na efekty.
 
Uchylenie od odpowiedzialności jest nieskuteczne bo w obrocie z konsumentami, w braku innego ustalenia, wydanie następuje w chwili fizycznego zetknięcia się konsumenta z rzeczą. Roszczenie o spełnienie świadczenia (wysłanie rzeczy) należy kierować do sprzedawcy.
 
Witam ponownie, moja sprawa się wyjaśniła- pozytywnie.
Sprzedawca musiał wykonać kilka telefonów i stawić się osobiście w firmie kurierskiej. Podobno wystąpiły trudności z doręczaniem w rejonie w którym mieszkam.
No i po trzech tygodniach otrzymałam swoją paczkę, cóż za ulga.
 
Witam.

przesyłka została dostarczona przez kurier "Siódemka" dokładnie na 41 dzień od wysłania! Nie wiem co jeszcze powiedzieć, sprzedawca jak i kurier miał mnie gdzieś i tyle. Żadnych przeprosin...

Teraz przy zakupie trzeba zawsze uważać z jakiego kuriera korzysta sprzedający, żeby nie trafić w taką sytuację..

Wszystkim dziękuję za pomoc i wsparcie.
 
cedwah napisał:
Uchylenie od odpowiedzialności jest nieskuteczne bo w obrocie z konsumentami, w braku innego ustalenia, wydanie następuje w chwili fizycznego zetknięcia się konsumenta z rzeczą. Roszczenie o spełnienie świadczenia (wysłanie rzeczy) należy kierować do sprzedawcy.

Mam pytanie dotyczące stawianych tez. Mianowicie, czy rzeczywiście przy obrocie konsumenckim można wyłączyć stosowanie art. 544 2 KC, gdyż chyba nie jest to takie oczywiste. W szczególności zauważyć należy, iż w art. 535 (1) KC jest zawarte wyłączenie stosowania jego przepisów przy sprzedaży konsumenckiej jednakże wyłączenie to ogranicza się jedynie do sytuacji w której dane zagadnienia są regulowane w przepisach szczególnych. Tymczasem ustawa o ochronie praw konsumentów nie reguluje kwestii momentu przejścia ryzyka na nabywcę, czy też nie wprowadza definicji wydania rzeczy.

Pytam gdyż mam podobną sprawę, z tymże przesyłka została uszkodzona przez przewoźnika http://forumprawne.org/prawa-konsumenta/182242-uszkodzenie-przesylki-odstapienie-od-umowy.html
 
Ostatnia edycja:
Colder napisał:
A mi się jednak wydaje, że trzeba na to patrzeć przez pryzmat art. 544 kc. To co napiszę Sprzedawca nie ma aż takiego znaczenia, jak fakt czy Kupujący zapłacić "z góry" za towar czy nie.

Dlaczego zależy to od zapłaty? Czy chodzi o brzmienie 2 art. 544 KC, i wywodzenie z jego treści tezy, iż przepis 544 KC stosuje się tylko wtedy gdy nabywca zapłaci za towar w momencie nadejścia towaru. Czy też chodzi o coś innego?
 
"Cedwah"-Nie masz nic konkretnego do powiedzenia...Ty jesteś chyba dobrze zorientowany. Mnie się wydaje, że sprzedający pomimo, że nie może "umyś rąk" to jest nawet zobowiązany!!! Jest odpowiedzialny za towar do momentu dostarczenia towaru!!Czyli...Ty zamówiłeś..Zapłaciłeś, a towaru "ni ma". Więc gó...Cię obchodzi co się stało..Żądasz towaru od sprzedającego..Niech składa reklamację u przewoźnika itd..To Ty masz spokojnie czekać a on załatwiać...
Teraz dojrzałem, że na 41 dzień dostarczono...Od dawna wiedziałem, że wspomniana firma to krzaczek.
 
No może "trochę" inaczej bym to sformułował, ale merytorycznie masz rację. W przypadku konsumenckiej sprzedaży na odległość przyjmuje się, że momentem wydania jest fizyczne przekazanie rzeczy konsumentowi i dopiero wtedy sprzedawca skutecznie uwalnia się od zobowiązania. Przyjęcie innej wykładni - przyjęcie chwili przekazania rzeczy przewoźnikowi jako chwilę wydania ograniczałoby albo pozbawiało konsumenta ustawowego prawa do namysłu (art. 7., ust. 1 u.o.n.p.k)
 
A czy nie jest tak, że te dwie sprawy trzeba oddzielić od siebie. Czym innym bowiem jest przejście odpowiedzialności za przypadkowe zgubienie rzeczy przez przewoźnika na kupującego na podstawie art. 544 KC, a czym innym regulacje ustawy szczególnej jaką jest u.o.n.p.k dotyczące możliwości odstąpienia od umowy na zasadach w niej określonych. Innymi słowy to że z ustawy szczególnej można wywieść, iż wydaniem jest otrzymanie rzeczy nie oznacza, że można takie rozumienie wydania rzeczy odnosić do kwestii przejścia ryzyka utraty/uszkodzenia rzeczy o kórym mowa w art. 544 KC.
 
Odgrzebuję wątek, ale z ważnego powodu, bo zmian wprowadzanych w kc przez nowa ustawe o prawach konsumenta.
Jej skutkiem mamy teraz art. 548 par. 3:" Jeżeli rzecz sprzedana ma zostać przesłana przez sprzedawcę kupującemu będącemu konsumentem, niebezpieczeństwo przypadkowej utraty lub uszkodzenia rzeczy przechodzi na kupującego z chwilą jej wydania kupującemu. Za wydanie rzeczy uważa się jej powierzenie przez sprzedawcę przewoźnikowi, jeżeli sprzedawca nie miał wpływu na wybór przewoźnika przez kupującego".
Co sądzic o tym drugim zdaniu? Co to oznacza "sprzedawca nie miał wpływu"? Czy nie grozi to praktycznym przerzuceniem ryzyka na konsumenta?
 
Czyli należy interpretować, że wszystko zostaje po staremu dla kogoś, kto wybiera z możliwości zaoferowanych przez sklep internetowy? (a nie wymysla sam jakichs cudów i utrudnień).
 
Tak, tu znów bardzo pomocna jest treśc załącznika nr 1. Swoja drogą śmieszne, że treść ważnych postanowień ustawy jest ważna dopiero po przeczytaniu wzoru załącznika...
 
Powrót
Góra