Bardzo rozlazły temat, dobrze ponad połowa o gaśnicy i tym czy funkcjonariusze są ogarnięci, czy nie
Ja jestem prywatnie strażakiem-ochotnikiem, mam wszelkie wymagane papiery i kursy, w tym również na pojazdy uprzywilejowane - czyli mogę jeździć na "bombach" w jednostkach uprawnionych. W dodatku tak się złożyło, że kiedyś pracowałem w Wydziale Technicznym KW PSP, gdzie różne rzeczy się woziło w aucie, ale zawsze służbowym, więc problemów w razie kontroli nie było. Ale teraz gdy jestem w OSP i zajmuję się oświetleniem ostrzegawczym, w czasie jazdy autem prywatnym towarzyszy mi "lekki" niepokój...
A teraz odnośnie tematu:
Miałem kiedyś spotkanie z policjantami gdy woziłem na podszybiu niebieski klosz - raczej z typu "nie widać od razu że pusty w środku", co więcej oryginalny policyjny znanej firmy z homologacją, a nie chińską zabawkę za parę złotych. Panowie w sumie przyjechali w innej sprawie, ale nie omieszkali zapytać "co to za kogut" - tylko się zaśmiałem że to sam klosz i było po sprawie

k:
A z trochę innej strony: co do zasady MSW nie wydaje pozwoleń na prawo i lewo. Jednakże PoRD wymienia służby które o takie pozwolenie występować nie muszą - w tym straż pożarną. Jak zapewne jednak wiecie, większość pojazdów straży nie stanowi własności jednostek ochrony przeciwpożarowej (JOP), lecz urzędów gmin i miast, ale są one oddane (użyczone) w użytkowanie do JOP. Czy zatem zapis ustawy należy interpretować w ten sposób, że uprzywilejowanie pojazdów bez zezwolenia MSW przysługuje tylko w przypadku gdy mówimy o WŁASNOŚCI pojazdu (i tym samym okazuje się że kilka tysięcy aut w PL jeździ nielegalnie na "bombach"), czy również gdy mówimy o pojazdach będących w DYSPOZYCJI uprawnionego podmiotu?
Pytanie aktualne zwłaszcza że zjawiskiem marginalnym (ale jednak) są również pojazdy prywatne, ale użyczone na potrzeby jednostek OSP. Sam się zastanawiam czy w tym przypadku gdy nie ma możliwości użycia samochodu będącego na stałym wyposażeniu, nie zrobić takiego "myku" - można by było szybciej docierać do jednostki na alarm, nie ryzykując mandatu, ale także mieć "spokojną głowę" na wypadek kontroli ze sprzętem.