Sprawa nie jest poważna, bo udział w bójce, ale akurat nadjechała policja, no to glebowanie, kajdanki z tyłu i dość dokładne przeszukanie. Wezwali karetkę chociaż nie chciałem, przy lekarzach cały czas miałem kajdanki na rękach z przodu chociaż nie byłem agresywny. Po zbadaniu nie było decyzji żebym miał jechać do szpitala, więc przekuli mi ręce na tył i jazda na komisariat. Z tego wszystkiego to najgorzej wspominam prowadzenie pod ręce po schodach, bo przechylony byłem bardzo do przodu, nie mogłem trafić na stopnie, zabrali mi pasek więc spodnie spadają a oni praktycznie wciągali mnie na górę. Potem przesłuchania i na drugi dzień zwolnili mnie do domu. Nie miałem żadnych kajdanek na nogi, ale wiedziałam że jak mnie zatrzymali to nic dziwnego że jestem tak prowadzony i nikogo nie obchodzi czy mi wygodnie, taka ich robota.